+48 503 934 638

Hakowanie wzrostu w ecommerce: Obsługa klienta, monitorowanie, optymalizacja, testy, ekspansja

W związku ze zbliżającym się świętem ecommerce – Kongresem eHandlu – postanowiliśmy przepytać kilku prelegentów (i nie tylko!) na tematy, o których będą mówić podczas swoich wystąpień. Aby ułatwić nawigację w poniższym wpisie, możesz skorzystać z menu – aczkolwiek zachęcamy do całościowej lektury!

Spis rozmów:

1. Agata Chmielewska, SuperKoszyk.pl

2. Antoni Ruszkowski, CEO sklepu erotycznego Kinky Winky

3. Cyprian Iwuć, CEO jemsushi.pl

4. Klaudyna Kamińska, dyrektor działu badań Izmałkowa Consulting

5. Katarzyna Baranowska, manager działu szkoleń w agencji Artefakt

6. Marcin Cichoń, performance marketing manager Grupy Unity

7. Piotr Karwatka, współzałożyciel Divante

8. Piotr Oracz, dyrektor ds. ecommerce w Loopa.ue

9. Wojciech Hołysz, CEO Filmpoint

10. Bartosz Góralewicz, CEO Elephante

11. Mikołaj Winkiel, brand evangelist w Brand24

12. Magdalena Daniłoś, CEO OFFON Agency

13. Paweł Ogonowski, CEO Conversion

14. Magdalena Górak, CEO Profeiny

15. Błażej Abel, CEO Landingi.pl

Wywiad z Agatą Chmielewską, e-commerce managerem w SuperKoszyk.pl

 

„Ludzka twarz sklepu” – co to oznacza? Czy może to utarty slogan, a może rzeczywiście w e-świecie potrzebne są zabiegi, które przybliżą konsumentom zapach offline’owej placówki?
Emocje nakręcają sprzedaż – to nic odkrywczego i wiadomo o tym od dawna, a emocje są nierozerwalnie związane z naturą ludzką. To one mają największy wpływ na nasze decyzje, także decyzje zakupowe, umysł włącza się dopiero po zakupie, gdy chcemy uzasadnić nasz wybór.

W sklepie stacjonarnym, tak jak i w sklepie internetowym, to od sprzedawcy (czyli obsługi klienta) zależy, czy wzbudzi pozytywne emocje w kliencie, zarówno podczas zakupów jak i po finalizacji transakcji. Gdy mówimy o emocjach w sprzedaży, często mamy na myśli impulsywne zakupy, nagłą i nieracjonalną potrzebę posiadania jakiegoś produktu, zapominamy jednak, że emocje to także poczucie niepokoju, niepewność, obawa. To one utrudniają sprzedaż i tylko drugi człowiek- zwykle sprzedawca – może pomóc w zastąpieniu ich pozytywnymi odczuciami.

 

Mimo rozwoju internetu, wiele osób wciąż boi się e-zakupów. Nawet ja, osoba uzależniona od zakupów internetowych, bywam nieufna wobec nowych sklepów. Sklepów, które przyciągnęły mnie do siebie np. jakąś promocją, niską ceną czy asortymentem. Gdy brak w nich danych kontaktowych czy jasnych warunków handlowych, potrafię je opuścić, nie robiąc zakupów. Natomiast, jeśli wchodzę na mały, jeszcze niedopracowany sklep, który dopiero się rozkręca (np. ma na szybko napisany regulamin, adres mailowy nie jest pod domeną sklepu), ale widzę, że po drugiej stronie jest człowiek, to moje zaufanie od razu wzrasta. Pomocne tu może być właśnie zdjęcie zespołu czy właścicieli np. w zakładce „o nas”.

 

Świadomość, że sklep ma „realnych” sprzedawców, znacznie wpływa na poczucie bezpieczeństwa. Klient wie, że zawsze może dopytać o produkt czy poprosić o pomoc w razie problemów technicznych.

 

Pamiętajmy także o tym, że sprzedaż jest relacją. Relacją pomiędzy sprzedawcą a klientem i aby ta relacja była trwała, trzeba dać coś od siebie. Klienci dużo chętniej nawiążą długotrwałą relację z panią Anią, niż z anonimowym konsultantem. Chętniej wrócą do sklepu, w którym wiedzą, że pani Ania ostatnio im pomogła przy wyborze proszku do prania lub specjalnie poszła na magazyn, by sprawdzić datę ważności kremu. Gdy klient widzi, ze sprzedawcy (także sklepu internetowego) zależy i jest pomocny, trudniej będzie go zwabić przez konkurencję. Pamiętajmy – dobre relacje budują lojalność.

 

Oczywiście nie każdy musi chcieć pokazywać siebie w sieci, to całkowicie zrozumiałe. Zdjęcie pracowników nazwałabym działaniem premium, jednak w zupełności wystarczy podpisywanie się imieniem (i ewentualnie nazwiskiem) w korespondencji z klientami czy też przedstawianie się przy odbieraniu telefonów.

 

[FM_form id=”6″]

 

Dobrze. Chciałbym teraz dowiedzieć się, jakie elementy niezbędne są, aby sklep posiadał swoją ludzką twarz? 
Ludzka twarz sklepu internetowego to nie tylko takie elementy jak zdjęcie pracowników czy podpis w stopce wiadomości e-mail. To przede wszystkim zaangażowanie pracowników działu obsługi klienta. Bez zaangażowania nie doradzą, nie pomogą w wyborze produktu, nie uprzyjemnią zakupów. Bez zaangażowania nie zbudują relacji z klientem.

Klient wyczuje brak zaangażowania w ich głosie i nie będzie się czuł dobrze obsłużony, potraktuje sklep jak każdy inny, przez co szybko o nim może zapomnieć, a kolejne zakupy zrobi u konkurencji, która w danym momencie przyciągnie go np. niską ceną lub wyższą pozycją w wynikach Google.

Ludzka twarz sklepu to także wszelkie działania dodatkowe, jak wysłanie kartki na święta, docenianie lojalnych klientów oraz udział w akcjach charytatywnych.

To, czy sklep posiada ludzką twarz, w głównej mierze zależy właśnie od właściciela sklepu, bo to on ostatecznie pociąga za sznureczki. To on pozwala na taki, a nie inny sposób komunikacji, działania pro-konsumenckie czy marketingowe. To on motywuje lub, wręcz przeciwnie, demotywuje pracowników do pracy, to on daje przykład i wspomaga rozwój zawodowy.

Właściciel może dumnie powiedzieć, że jego sklep ma „ludzką twarz”, gdy pracownicy przychodzą z uśmiechem do pracy, wykazują się kreatywnością we wdrażaniu nowych rozwiązań, potrafią zbudować więź z klientem- z klientem, który powraca i staje się niejako ambasadorem sklepu, polecając go innym.

 

Okej, ale załóżmy, że mamy przypadek bardzo dużego e-sklepu. Sklep sprzedaje przedmioty codziennego użytku np. chemię gospodarczą. Czy przy ogromnej skali, powiedzmy, ponad 1000 zamówień dziennie, można mówić o personalizowanej sprzedaży? Jak przy dużej skali pokazać ludzką twarz?

Przy tak dużej skali jest to trochę bardziej skomplikowane, ale nie niemożliwe. Niektóre rzeczy robimy jednorazowo, wdrażamy i one już działają. Mówię tu na przykład o zdjęciu pracowników w zakładce „o nas”, zdjęciach czy podpisach w stopce wysyłanych maili czy podziękowaniu za rejestrację przez właściciela sklepu – co właśnie robimy w drogerii internetowej SuperKoszyk.pl.

Innym pomysłem są też ręcznie napisane życzenia na święta, które mogą posłużyć jako banner w newsletterze czy na stronie sklepu.
Problem pojawia się w sytuacji, gdy obsługa klienta jest zlecana firmie zewnętrznej i praktycznie nie mamy już kontroli nad sposobem komunikacji. Tutaj każdy musi sam się zastanowić, co jest dla niego ważniejsze; czy inwestycja we własnych pracowników, którzy z zaangażowaniem będą zdobywać lojalność klientów, czy też delegowanie tego na zewnątrz. Nie twierdzę, że jest to złe, pracownicy zewnętrzni mogą robić to równie dobrze, jak ci wewnątrz firmy, tylko trzeba ustalić procedury komunikacji przy nawiązywaniu współpracy i jakieś metody weryfikacji.

Wiadome jest, że automatyzacja i delegacja zadań jest na pewno optymalizacją pracy, jednak nie zapominajmy o budowaniu relacji i więzi, bo lojalny klient generuje większy zysk – powracający klient może wygenerować nawet o ok. 170% większy zysk niż klient nowy.

Z twojego doświadczenia, powiedz, jakie bariery psychologiczne powodują, że konsument ostatecznie nie dokonuje zakupu? Czy w świecie online są metody, aby pokonywać te utrudnienia?

Barier może być naprawdę mnóstwo, począwszy od błędów na stronie, kończąc na złych doświadczeniach (lub ich braku) i strachu przed czymś nowym.

Moim zdaniem, 3 główne bariery, które powstrzymują internautów przed zakupami w sklepach internetowych to: brak zaufania do e-zakupów i ogólnie do Internetu, brak obcowania z towarem i brak sprzedawcy.

Pierwsza bariera dotyczy osób, którzy dopiero uczą się świata online. Ich trzeba przekonać, że zakupy internetowe to duże ułatwienie i nie ma czego się obawiać, jeśli nie robi się zakupów w podejrzanie wyglądających sklepach (np. bez danych kontaktowych czy regulaminu).
Dwie kolejne wymienione przeze mnie bariery to wynik przyzwyczajeń: braku możliwości dotknięcia produktu, dokładnego oglądnięcia go w dłoniach oraz rozmowy ze sprzedawcą. Stąd też wciąż podkreślam, że sprawnie funkcjonujący dział obsługi klienta to jedna z podstawowych kwestii, na które powinien zwrócić uwagę każdy właściciel sklepu internetowego.

W związku z wzmożonymi atakami hakerów i wyciekami danych, pojawia się jeszcze jedna bariera: strach przed płatnościami online, stąd też często wybieraną metodą płatności jest płatność za pobraniem – dobrze jest ją udostępniać swoim klientom.
Czy obawy zakupowe kobiet i obawy zakupowe mężczyzn są takie same? Z moich obserwacji i licznych badań wynika, że mężczyźni są bardziej ufni jeśli chodzi o zakupy internetowe i często więcej wydają od kobiet.
Ma to związek z tym, że chętniej kupują dobra luksusowe i elektronikę. Mężczyźni są też bardziej ufni technologiom internetowym i nie boją się aż tak bardzo płatności online.

Kobiety z kolei są lepszymi łowcami okazji, to one kochają wyprzedaże i różnego rodzaju promocje. One też są mniej ufne, częściej dopytują o to, czy zamówienie zostało już wysłane, kiedy mogą spodziewać się kuriera i sprawdzają opinie innych.
Przed zakupem wnikliwiej przeglądają ofertę, sprawdzają możliwości zwrotu towaru, a w przypadku ubrań/obuwia dokładne wymiary, gdyż obawiają się, że wybrany rozmiar/fason nie będzie im pasował.

Czy już na etapie planowania kampanii reklamowej możemy myśleć o pokazywaniu ludzkiej twarzy? Jeżeli tak, to w jaki sposób?

Oczywiście, możemy o tym myśleć na każdym etapie funkcjonowania sklepu. Wystarczą tylko dobre chęci i trochę kreatywności. Możemy relacjonować przygotowania do jakieś większej promocji w serwisach społecznościowych, na Facebooku czy Snapie. Możemy wrzucać na Instagram wycinki z sesji zdjęciowych czy planu filmowego. Możemy opisywać to na blogu. Możemy też pokazać siebie w kampanii brandingowej sklepu czy jak np. zrobił to Decathlon w swojej najnowszej reklamie, w której udział wzięli pracownicy sklepu.

 

Możliwości jest mnóstwo!

 

a. chmielewska

Chcesz zdobyć jeszcze więcej wartościowej wiedzy z obszaru e-commerce? Dołącz do nas na Kongresie eHandlu! 

Wywiad z Antonim Ruszkowskim – CEO sklepu erotycznego Kinky Winky

 

antoni
„Zrób dobrze kotkowi” – forma promocji, której ideą było odprowadzanie 10 PLN od każdego sprzedanego wibratora na rzecz zakupu specjalistycznej karmy leczniczej dla chorych kotów ze schroniska dla zwierząt z Gdyni. Czy dotarły do ciebie z tego powodu jakieś niepochlebne opinie, obiekcje wobec takiej promocji swojej działalności?
Założenia leżące u podstaw tej nietypowej zbiórki były z gruntu pozytywne – chodziło głównie o to, by komuś pomóc. I w ten właśnie sposób moje działania odbierali ludzie.

To nie było nachalne działanie marketingowe, ale coś niesztampowego, co przyprawiało o uśmiech i zrozumienie. Dlatego na 2500 lajków, komentarzy i udostępnień, jakie zebrała strona informująca o akcji miałem 1 (słownie: jeden) negatywny głos od mojej znajomej, której taka forma promocji z bliżej nieokreślonych powodów nie przypadła do gustu.

I jakie efekty spowodowała ta akcja? 

Efektów było kilka. Najbardziej wymiernym było zebranie funduszy, które wystarczyły na zakup ponad 25 kg bardzo drogiej, specjalistycznej karmy dla chorych kotów. Z rezultatów przekładających się na ugruntowanie pozytywnego wizerunku sklepu mogę wymienić wzmianki na kilku istotnych portalach (m.in. CKM), setki komentarzy na Facebooku i rozmaitych forach, czy serię wywiadów. Odezwała się do mnie również lokalna stacja radiowa.

„Kocia” akcja przełożyła się także na wyniki sprzedażowe, czego namacalnym dowodem były komentarze dodawane przez klientów do składanych zamówień. Podkreślano w nich, że powodem dokonania zakupu była właśnie chęć pomocy kotom. Zwiększenie sprzedaży stanowiło istotny efekt, ale równie ważna jest pozytywna ekspozycja marki, jaką od jakiegoś czasu staje się Kinky Winky.

Ciekawi mnie, skąd w ogóle pomysł na taką formę promocji, nie bałeś się, że w naszym kraju może budzić ona niesmak, albo spowoduje efekt odwrócony?

Sklep Kinky Winky reklamuję hasłem „sex shop inny niż wszystkie”. I staram się, by tak właśnie było. Poza wyróżniającą się szatą graficzną, ręcznie dobieranym i unikatowym pod wieloma względami asortymentem czy oryginalnym sposobem komunikacji z klientami i klientkami, dokładam wysiłków, by ta „inność” przekładała się również na metody promowania sklepu.

Nie bez znaczenia jest fakt, że viralowy potencjał akcji umożliwił mi obejście pruderyjnych ograniczeń portalu Facebook, który z byle powodu banuje reklamy związane z branżą erotyczną. Nie bałem się negatywnego odbioru. Od lat osobiście kontaktuje się z klientami i fanami, dzięki czemu zdołałem ich na tyle poznać, by się tego nie obawiać. Czułem raczej, że akcja ma szansę zażreć (wszak internet kocha koty i seks), ale nie spodziewałem się tak pozytywnego przyjęcia mojego pomysłu.

Jakiś czas temu pisaliśmy na blogu o twoich działaniach w obszarze content marketingu. Powiedz, jakie efekty tego obserwujesz?

Od początku prowadzenia działalności kładłem bardzo mocny nacisk na rozwijanie wartościowych treści w obrębie domeny sklepu.

Sukcesywnie rozwijam sekcję recenzji produktowych, w której publikowane są opracowania profesjonalnej testerki gadżetów erotycznych. Zamieszczam również sporo poradników zakupowych skierowanych do osób mających problem z wyborem konkretnego gadżetu. Takimi posunięciami staram się zniwelować dystans, jaki dzieli potencjalnych konsumentów od produktów oferowanych w sklepie.

Od pewnego czasu szerzej poruszam tematy ogólniej związane z seksualnością, niekoniecznie zaś z konkretnymi akcesoriami. Przykładowo,  z bloga Kinky Winky można się dowiedzieć, jak podróżować z gadżetami na wakacje, jak się „zabrać” do seksu w wannie czy kupić erotyczny prezent. Niemal wszystkie tego rodzaju teksty są konsultowane merytorycznie z blogiem proseksualna.pl, czyli najlepszym wortalem erotycznym w Polsce.

Przygotowywanie wartościowych wpisów nie jest proste. Gdyby jednak ktokolwiek się zastanawiał, czy warto inwestować czas oraz środki w pisanie przydatnych treści, to być może twarde dane przemówią do wyobraźni: współczynnik konwersji wśród osób, które czytają sklepowego bloga, jest u mnie 3-krotnie wyższy niż u ludzi, którzy tego nie robią.

Z pozostałych działań contentowych wymienię ubiegłoroczne, bardzo ważne wydarzenie z życia sklepu, jakim było wydanie ebooka pt. Jak nakręcić porno. Jest to praktyczny poradnik filmowania seksu, oficjalne polskie tłumaczenie książki Eriki Lust, jednej z najważniejszych światowych reżyserek zajmujących się alternatywną odmianą pornografii. Środki na publikację pozyskałem w drodze zbiórki społecznościowej na portalu Polak Potrafi. Ebook, zawierający w środku reklamę sklepu, jest dostępny bez opłat i notuje bardzo przyzwoite współczynniki pobrań. Z nowszych działań zdradzę, że wraz z popularną rysowniczką przygotowuję się do rozpoczęcia publikacji komiksu, który w lekkiej, obrazkowej formie będzie podejmował tematy związane z edukacją seksualną.

Czy jest jakiś zagraniczny odpowiednik, którym się inspirujesz w tym temacie?

Z tego, co mi wiadomo to sklep o dokładnie takim profilu jak mój nie funkcjonuje. Gdy kilka lat temu opracowywałem koncepcję Kinky Winky, inspirowałem się kilkoma zachodnimi sex shopami. Inspirowało mnie w nich odmienne podejście do spraw związanych z seksualnością, bardzo otwarte, merytoryczne, wolne od wstydu. Tej sekspozytywności bardzo u nas brakowało i, niestety, nadal brakuje. Aczkolwiek, krajowy rynek powoli zmienia się na lepsze. Widać małą zmianę pokoleniową. Młodzi ludzie bez skrępowania zaczynają sięgać po gadżety erotyczne, uważając je za coś normalnego, za coś, co nie wywołuje zażenowania.

Dzięki za rozmowę!

Rozmowa z Cyprianem Iwuciem – CEO jemsushi.pl

 


W  którym momencie zdałeś sobie sprawę, że nasz kraj to za mało, że, aby zacząć mówić o poważnym biznesie,  konieczne będzie wyjście poza Polskę?

Właściwie od samego początku – tzn. wierzę, że jest pewna część biznesów, które mogą istnieć tylko dzięki ecommerce w wersji global – są po prostu zbyt niszowe, aby robić je lokalnie i jeszcze na tym zarobić. Takim biznesem są właśnie sushi skarpetki – gdy tylko powstała ta idea wiedzieliśmy, że jedyna droga aby ją opłacalnie zmonetyzować, to działania w wersji ponadnarodowej.

Jakie przeszkody, które musiałeś pokonać, były najcięższe w drodze do zagranicznej ekspansji?

Szczerze, to największy dotychczasowy challenge w ekspansji globalnej to rozpoczęcie pełnowartościowej sprzedaży na kilku rynkach Amazona. Platforma niestety nie jest przyjazna dla polskich ecommercowców i trzeba się trochę natrudzić, aby zacząć tam sprzedawać i sprostać ich wyśrubowanym kryteriom jakościowym.

Skąd czerpałeś wiedzę na temat handlu poza granicą Polski; czytałeś jakieś blogi, poradniki, a może od razu testowałeś?

Praktyka, praktyka i jeszcze raz praktyka! Przed rozpoczęciem sprzedaży szczególnie na Amazonie, pobrałem kilka ebooków w tym temacie – oraz dokumenty samego Amazona – łącznie paręset stron. Nic jednak nie daje takiej wiedzy, jak skrupulatne przeklikiwanie platformy i wchodzenie w jej czeluści 😉

Jakie kanały sprzedaży za granicą są skuteczne, na jakich platformach warto sprzedawać?

Amazon, Etsy, Ebay – w odpowiedniej kolejności. Amazon jest najtrudniejszy do zarządzania, ale jego skuteczność jest ogromna.  Po prostu na Amazonie siedzi dużo klientów, którzy mają zaufanie do tej platformy.

Jak w takim razie poradziłeś sobie z logistyką – czy każdy kraj wymagał od ciebie innej specyfikacji, czy może nie miało to znaczenia?

Paczki przygotowujemy inhouse’owo i wysyłamy globalnie Pocztą Polską – właściwie każdy kraj obsługujemy tak samo. Nasze produkty są na tyle wygodne do globalnej sprzedaży, że są lekkie i o stosunkowo niskiej wartości, więc nie podlegają specjalnym ograniczeniom na żadnym z obsługiwanych rynków.

W jaki sposób promujesz swoją zagraniczną markę?

Wewnętrznie budujemy społeczności na Facebooku i Instagramie, ale tak naprawdę najwięcej zewnętrznego marketingu dają nam same platformy, których działy marketingu często umieszczają wzmianki o naszych skarpetkach. Po za tym robimy kampanie sponsorowane na samych platformach, przez co jesteśmy tam lepiej widoczni.

Potrafiłbyś wymienić kamienie milowe, na Twojej drodze do sukcesu w handlu transgranicznym?

Gdyby ubrać to w punkty, wyglądałoby to mniej więcej tak:
1.    Zrozumienie istotności zagranicy jako główny kierunek rozwoju naszej sprzedaży
2.    Odpalenie pierwszego rynku sprzedaży na Amazonie
3.    Odpalenie kolejnych rynków na Amazonie
4.    Start kolejnych platform globalnych
5.    Pierwsze współprace hurtowe od sklepów/hurtowników z mniej popularnych rynków, np. Kolumbia

Dzięki za rozmowę!

c. iwuć

Chcesz zdobyć jeszcze więcej wartościowej wiedzy z obszaru e-commerce? Dołącz do nas na Kongresie eHandlu! 

 

Rozmowa z Klaudyną Kamińską – dyrektor działu badań Izmałkowa Consulting

 


O zakupach decydują potrzeby; powiedź proszę, jakie są najbardziej powtarzalne potrzeby e-konsumentów, które właściciele e-biznesów muszą wziąć pod uwagę projektując strony produktowe, czy choćby komunikację marketingową?

Na to pytanie nie chciałabym na razie udzielać odpowiedzi, ponieważ o tym głównie będę mówiła w trakcie wystąpienia na Kongresie 😉 A nie lubię zdradzać wszystkiego przedwcześnie. Więc powiem tylko tyle: są to dokładnie te same potrzeby, które muszą wziąć pod uwagę wszystkie inne branże.

Czy są jakieś elementy psychologiczne, które kierują konsumentami w procesie zakupowym? Czy warto analizować zachowania e-konsumentów?

Analiza zachowań to absolutna podstawa. Musimy wiedzieć co robią ludzie, którzy wchodzą z nami w interakcje, bo to umożliwia nam jakiekolwiek planowanie. Kolejny niezmiernie ważny krok, to analiza dlaczego to robią. I na tym etapie z pomocą przychodzi wiedza psychologiczna, która pozwala na interpretowanie zachowania. Bardzo ważne w tym kroku jest to, żeby wiedzieć, kogo dokładnie obserwowaliśmy – czy jest to kobieta czy mężczyzna, w jakim wieku, skąd pochodzi, etc.

Inaczej widzi świat osoba młoda i inne ma wobec niego wymagania (np. szybciej adaptuje się do zmian), niż osoba starsza. Kobiety potrzebują relacji znacznie bardziej niż mężczyźni. Kobiety są też mniej zdecydowane – bardzo często potrzebują zachęty czy potwierdzenia ze strony innych osób, aby dokonać zakupu. Przykłady można by było mnożyć.

Poza wiedzą psychologiczną, powinniśmy brać pod uwagę także uwarunkowania kulturowe. Przykładowo, o ile na całym świecie smart shopping oznacza po prostu spryt i wybieranie najlepszej oferty, o tyle w Polsce oznacza także przechytrzanie systemu i niepozawalanie mu na robienie się w konia. W Polsce osoba, która kupuje drożej, to po prostu frajer. To mocno wpływa na zachowanie.

Analiza behawioralna naszej buyer persony to cenne źródło wiedzy. Czy są jakieś metody, którymi moglibyśmy analizować naszą grupę docelową?

Szczerze mówiąc, wysoką niechęć wzbudza we mnie mówienie o kimkolwiek per „buyer persona”. I każdemu, kto tak myśli i mówi o swoim kliencie, jako remedium zaproponowałabym bezpośrednie poznanie ludzi, dzięki którym funkcjonuje jego biznes. To nie tylko odświeżające przeżycie, które pozwala zobaczyć wiele spraw w innym świetle, ale też kopalnia naprawdę głębokich informacji o ludziach, które  pozwalają rozumieć ich lepiej, a tym samym precyzyjniej do nich mówić i dla nich projektować doznania.

Okej, do zobaczenia na Kongresie!

k. kamińska

 

Rozmowa z Katarzyną Baranowską – Manager działu szkoleń  w agencji Artefakt

 


Techniczna optymalizacja karty produktowej. Na jakie elementy zwrócić uwagę?

Może zacznę od tego, że nie ma jednej, wąskiej listy elementów, na których należy się bezwzględnie skupić, a po ich optymalizacji spokojnie zapomnieć o temacie na długi czas.

Dużo zależy od tego, jaki silnik sklepu wybierzemy. Niektóre platformy już na starcie mają względnie dobrze ustawione wybrane elementy, mające wpływ na pozycje strony w rankingu. Nie bez znaczenia jest też branża, w której zamierzamy działać. Nie chcę powiedzieć, że zupełnie inaczej optymalizuje się np. karty produktów w księgarni internetowej, a inaczej w sklepie z zabawkami, bo spora pula czynników będzie tak samo ważna i tu, i tu, ale w przypadku rywalizacji z bardzo silną konkurencją, znacznie zaczynają mieć niuanse, których nie sposób wymienić i omówić w jednym artykule.

Techniczna optymalizacja pod kątem SEO ma tak naprawdę dwa cele: pierwszym z nich jest wyeliminowanie błędów, które już na starcie mogą obniżać ocenę podstrony lub w ogóle uniemożliwiać jej zaindeksowanie przez roboty wyszukiwarek. Drugim jest taki sposób użycia, wypełnienia czy ustawienia poszczególnych elementów, który będzie w stanie poprawić nasze notowania w oczach algorytmu, a tym samym, umożliwi awans w wynikach wyszukiwania.

Przed przystąpieniem do audytu czy sporządzeniem jakiejkolwiek dokumentacji lub planu zmian, warto odwiedzić strony konkurencji (lub zbliżone tematyką). I to nie tylko polskie. Zapoznanie się z dobrze prosperującymi e-sklepami w kraju i za granicą może pomóc określić, co na naszej stronie wymaga uzupełnienia lub modyfikacji, a co całkowitego usunięcia. W taki prosty sposób można zebrać cenną wiedzę i określić strategię na dalsze działania związane z kartą produktu w naszym sklepie.

Kolejność prezentowanych wyników jest uwarunkowana algorytmem wyszukiwarki, czyli kombinacją kilkuset elementów – tzw. czynników rankingujących.

Tak, niektóre z nich wciąż stanowią tajemnicę Google, inne są szeroko opisywane przez specjalistów od pozycjonowania, a nawet podane do publicznej wiadomości przez samych twórców wyszukiwarki (np. Wskazówki Google dla Webmasterów). To właśnie od tych ostatnich warto rozpocząć audyt serwisu. Nie bez powodu uważa się, że optymalizacja pod kątem SEO to połowa sukcesu – jej wdrożenie pozwala w naturalny sposób awansować domenie w wynikach wyszukiwania.

Na co zwrócić uwagę analizując karty produktu w naszym sklepie i w innych, które przeglądamy?

Może opowiem pokrótce, zaczynając od elementów, które mają największe znaczenie:

1)   Meta tag Title – cały czas najważniejszy element podstrony pod kątem SEO. Zasada jest prosta – nie spamujemy, ale jednocześnie umieszczamy wyczerpującą informację na temat produktu znajdującego się na podstronie. Każda karta produktu powinna posiadać unikalne wypełnienie, odpowiadające jej zawartości. Pozwoli to pobrać robotom wyszukiwarek informacje o tematyce strony, a użytkownikom w szybki sposób zorientować się, czy podstrona zawiera poszukiwane przez nich dane (Title jest widoczny bezpośrednio w wynikach wyszukiwania).
2)  Treść – temat wałkowany od lat, ale wciąż ważny i aktualny. Na podstronie produktu ma być osadzony opis, który jest unikalny dla wyszukiwarki i wartościowy dla użytkownika. Podobnie jak w przypadku Meta tagu Title, w opisie nie przesadzamy z nasyceniem słowami kluczowymi. W przypadku kart produktów duże znacznie ma nie tylko sam fakt umieszczenie na nich jakiegokolwiek treści, ale również sposób prezentacji informacji, a także ich unikalność i zróżnicowanie. Mam tu na myśli np. widoczność opisu produktu (nieukrywanie go), możliwość dodawania ocen, recenzji, wypunktowanie najważniejszych cech oferowanego towaru, możliwość porównania go z innym, podobnym asortymentem, prezentacja produktów komplementarnych, jasny komunikat dotyczący dostępności/czasu oczekiwania na realizację zamówienia itd.

Wszystko to sprawia, że nasza karta produktu nie tylko nie jest pusta, ale również wyróżnia się na tle konkurencji, która często nie inwestuje w treść lub udostępnia jedynie informacje pobrane od producentów (te same, które widoczne są w dziesiątkach innych sklepów).
3) Linkowanie wewnętrzne – temat rzeka. Trudno opowiedzieć go i czegoś nie pominąć. Prawda jest taka, że doświadczenie ma tutaj największe znaczenie i dopiero przeglądnięcie setek czy tysięcy stron może dać właściwy obraz linkowania wewnętrznego. W tym punkcie zawierać się będzie menu, filtrowanie, sortowanie, ścieżka dostępu, produkty podobne, produkty polecane oraz wiele innych odnośników wewnętrznych, po których poruszają się użytkownicy oraz bot wyszukiwarki. W wielkim skrócie można powiedzieć, że projektując te elementy e-sklepu, trzeba mieć na uwadze, by było logicznie, wygodnie i wyczerpująco.
4) Adresy URL – w naszej branży mawia się, iż adresy url mają być przyjazne. To oznacza, że zarówno dla bota wyszukiwarki, jak i użytkownika adres ma spełniać określone warunki. Użytkownik powinien otrzymać informacje przynajmniej ogólnie określające, co znajduje się pod wskazanym adresem (użycie słów kluczowych), natomiast bot nie powinien napotkać w takim adresie niestandardowych znaków (np. „%” oraz „?”). Jeśli odpowiemy na potrzeby obu odwiedzających, to karta produktu będzie mieć właściwy adres url.
5) Znacznik <h1> – to zagadnienie z zakresu języka HTML w jego najprostszej postaci. Nagłówek karty produktu powinien być tożsamy z jego nazwą, opatrzoną właśnie tym znacznikiem. Prosty przepis na mały sukces.
6) Grafika – właściwe uzupełnienie atrybutów odnoszących się do obrazów (mam na myśli np. określenie ich tematyki poprzez atrybut alt i nazwę pliku) może wpłynąć na zwiększenie liczby odwiedzin z wyszukiwarki graficznej.
Wymieniłam tutaj jedynie kilka punktów, od których można zacząć. Gdy przeanalizujemy powyższe elementy, a potem prawidłowo je zoptymalizujemy, możemy skupić się na pracy twórczej i projektowaniu. Mam tu na myśli testowanie zupełnie nowych rozwiązań, które nie występują ani na naszej stronie, ani na żadnej innej. W takich przypadkach mile widziane są testy A/B. Dają one obraz tego, w jakim kierunku zmierza witryna po wdrożeniu naszych nieszablonowych pomysłów.

Skoro rozmawiamy o optymalizacji, chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz – wielokrotnie spotkałem się ze stwierdzeniem, że raz wdrożona optymalizacja zapewni witrynie dobre pozycje w wynikach wyszukiwania na długi czas…

Nic bardziej mylnego! Optymalizacja jest tak naprawdę procesem ciągłym i nie można mówić o tym, by jednorazowe wprowadzenie jakichkolwiek zmian pozwoliło „zapomnieć o temacie” na długie lata. Wynika to nie tylko z tego, że algorytmy wyszukiwarki ciągle ewoluują, a co za tym idzie, zmianie ulega rola i waga różnych czynników oraz restrykcje dotyczące np. oceny treści, ale zmieniają się także preferencje użytkowników i ich zachowanie.

W tym miejscu pozostaje nam albo zdać się na wiedzę i doświadczenie specjalistów, którzy nieustanie śledzą te zmiany i są w stanie wskazać dobre rozwiązania, albo samodzielnie dokształcać się, by „być na bieżąco” i szybko reagować na to, co się dzieje. Rzadko modyfikowane strony internetowe szybko się „starzeją” (tak jak technologie stosowane przy ich budowie), a prezentowane na nich informacje, a już zwłaszcza oferty, przestają być interesujące dla odbiorców.

To jeden z wielu powodów przemawiających za systematycznym powracaniem do tematu optymalizacji.

Domeny nie funkcjonują w próżni – ich pozycje są w pewnym stopniu wypadkową działań konkurencji. Biorąc pod uwagę fakt, że coraz więcej osób zdaje sobie sprawę ze znaczenia optymalizacji i inwestuje w rozwój swoich domen, szybko okazuje się, że nawet strony tworzone stosunkowo niedawno, ale nieaktualizowane pod kątem SEO, zaczynają z czasem tracić pozycje.

Czy treść jest istotnym elementem przy optymalizacji strony produktowej? A może to szumny slogan reklamujący firmy, że content jest dziś nowym SEO?

Według mnie, content od zawsze był mocno powiązany z SEO. Nie można mówić o dobrej optymalizacji i planowaniu strategii promocji w bezpłatnych wynikach wyszukiwania pomijając znaczenie wartościowej treści.

Często słyszę, że dobra treść obroni się sama albo, że wartościowe linki i wypełnienie kilku ważnych elementów w obrębie strony wystarczy. Niestety – nie wystarczy. Z doświadczenia wiem, że tylko połączenie tych dwóch elementów daje najlepsze efekty i pozwala uzyskać fantastyczny efekt synergii.

Dla mnie mówienie o contencie, jako czymś nowym w SEO, jest tylko pewnym przesunięciem priorytetów. Treść coraz bardziej zyskuje na znaczeniu, bo jest elementem nad którym sami właściciele stron skupiają się coraz mocniej. Czasem odnoszę wrażenie, że content traktowany jest (i dość często tak właśnie reklamowany), jako coś, co będzie gwarantem sukcesu. Przy okazji rozmów z klientami zdarza mi się też słyszeć, że inwestowanie w content jest najlepszą (bo naturalną) metodą pozycjonowania, zwłaszcza jeśli zestawimy to ze gromadzeniem niskiej jakości linków na masową skalę.

W takim przypadku, na pierwszy rzut oka, faktycznie może się wydawać, że content jest lekarstwem na wszystkie problemy wynikające z błędów popełnionych przy źle zaplanowanej strategii SEO. Niestety tak nie jest.

Pojawia się kwestia dystrybucji treści.

Tak, dobra strategia oparta o content marketing zakłada nie tylko samo tworzenie ciekawych i wartościowych treści, ale również ich dystrybucję oraz promocję. Nawet najlepiej zaprojektowana infografika, ekspercki artykuł, czy znakomite video nie pozwoli pozyskać klienta, jeśli witryna nie będzie wolna od błędów, które skutecznie umożliwią jej pojawienie się wysoko w wynikach wyszukiwania.
Tak samo, jak dobre SEO potrzebuje wartościowego contentu, tak samo unikalny i ciekawy content potrzebuje optymalizacji i wzmocnienia, a więc nieodłącznych elementów SEO.

Wracając do pytania, moim zdaniem optymalizacja kart produktów z pominięciem treści będzie nie tylko niekompletna, ale i nieefektywna.

Najłatwiej wytłumaczyć to odwołując się do prostego przykładu: załóżmy, że w naszym sklepie zamierzamy sprzedawać określony produkt, dokładnie ten sam, który oferowany jest w pięćdziesięciu lub stu innych sklepach internetowych, przy jego prezentacji skupiamy się tylko i wyłącznie na wyliczeniu podstawowych parametrów, a resztę opisu ściągamy na zasadzie 1:1 ze strony producenta. Pytanie: co w takim przypadku ma przemawiać na korzyść właśnie naszej strony? Jaką wartość dodaną możemy zaprezentować potencjalnemu klientowi i co sprawi, że zyskamy przewagę nad konkurencją, która posiada sklepy o bardzo zbliżonych parametrach?

Dodanie na karcie produktu np. recenzji, opinii użytkowników, ciekawego opisu (ułatwiającego dokonanie zakupu), video obrazującego np. montaż produktu czy też jego wykorzystanie, testów związanych z użyciem tego asortymentu lub np. dobrych zdjęć lub wizualizacji 3D, w połączeniu z odpowiednią optymalizacją tych elementów pod kątem SEO jest właśnie tym, co może przyczynić się do naszego sukcesu.
Content wciąż jeszcze utożsamiany jest tylko i wyłącznie z samym tekstem (np. opisem umieszczonym w danej sekcji strony czy na karcie produktu), a tak naprawdę, w tej kategorii mogą znaleźć się również obrazy, wizualizacje, infografika, video, system ocen, recenzje, opinie użytkowników, tutoriale, prognozy, wykresy itd. Wykorzystanie choćby kilku tych opcji nie tylko poprawi atrakcyjność samej strony, ale również ułatwi zdobycie dodatkowego ruchu bądź zmonetyzowanie już pozyskanego.

Załóżmy, że jestem właścicielem e-sklepu i nie mam zbyt wiele czasu na optymalizację. Czy są jakieś narzędzia, metoda, która pomoże mi zautomatyzować proces?

W mojej ocenie część tego pytania powinna być skierowana do właścicieli e-sklepów i to oni powinni się wypowiedzieć na temat czasu poświęcanego na prowadzenie biznesu. Jednak dla mnie absolutnie niedopuszczalne jest traktowanie optymalizacji witryny, jako czegoś, co jest jakby „poza” prowadzonym biznesem lub pewnego rodzaju kulą u nogi i można „nie marnować” na nią czasu. Z mojej perspektywy, optymalizacja serwisu to proces ściśle powiązany z prowadzeniem jakiejkolwiek działalności wykonywanej przez internet, a rynek e-commerce tym bardziej tego wymaga.

Czasem trudno zrozumieć, w zasadzie – nielogiczne podejście właścicieli sklepów internetowych, którzy chcą mieć dobre wyniki sprzedaży, czyli wysoką konwersję z odwiedzin użytkowników, a jednocześnie nie chcą zupełnie inwestować (czy to czasu, czy środków) w modyfikację witryny pod kątem jej dostosowania właśnie do użytkowników i wyszukiwarek. Dla mnie jest to pewien rodzaj paradoksu, gdyż ciągłe udoskonalanie witryny, to (według mnie) jedna z kluczowych czynności, nie do pominięcia w efektywnym biznesie internetowym.

Wracając stricte do pytania – nie da się w pełni zautomatyzować tego procesu. Oczywiście znajdą się przeciwnicy tego stwierdzenia i być może przytoczą nawet narzędzia typu Xenu, Screaming Frog czy choćby Google Search Console. Jednak są one wciąż zaprojektowane tylko do pobierania danych, natomiast analiza tych informacji i tak będzie należała do osoby odpowiedzialnej za optymalizację. Jestem zwolenniczką korzystania z różnych narzędzi, bo one faktycznie mogą nam pomóc, np. skracając czas niezbędny do pozyskania konkretnych informacji. Jednak wciąż rezultatem będzie tylko zestawienie suchych danych. Jakkolwiek intuicyjne i funkcjonalne nie byłyby poszczególne narzędzia, to mimo wszystko, nie zastąpią one specjalisty, który będzie nie tylko potrafił te dane zinterpretować, ale również wyciągnąć wnioski i zaplanować strategię działania.

Czy może to być jedna osoba? W przypadku małego sklepu internetowego z niewielką bazą produktów (na przykład sklep ze smarami i olejami dla przemysłu), na pewno tak. Taka witryna nie będzie mieć dużej ilości podstron do zoptymalizowania, analiza danych w postaci ruchu użytkowników również nie przysporzy kłopotów i nie zajmie aż tak wiele czasu. Uważam, że w takich właśnie przypadkach praca jednej osoby będzie wystarczająca (jeśli będzie wspomagana narzędziami), by pobrać i przeanalizować takie dane jak np. Meta tagi Title, adresy URL, liczbę znaków na podstronach, prędkość ładowania się podstron itp.

W tym miejscu wyraźnie zaznaczę, iż to może udać się przy witrynach z małą bazą produktów. Takie e-sklepy są zdecydowaną rzadkością. Większość witryn zajmujących się sprzedażą to duże serwisy z bardzo bogatym asortymentem, który generuje dużą ilość podstron, sięgająca nawet kilkudziesięciu tysięcy.

W takich przypadkach pojawia się ogromna ilość danych do pobrania i przeanalizowania. Analiza ta będzie dotyczyć oceny wielu czynników znajdujących się na podstronach (opisanych np. w odpowiedzi na pierwsze pytanie) i aby ją przeprowadzić, należy poświęcić temu wystarczająco dużo czasu oraz, co istotne, mieć specjalistyczną wiedzę w kwestii optymalizacji. Oznacza to, iż jedna osoba, będąca właścicielem sklepu internetowego, nie będzie w stanie samodzielnie poradzić sobie z wszystkimi obowiązkami związanymi z prowadzaniem tego rodzaju biznesu.

Obsługa klienta, zamówienia w hurtowni, sprzedaż towaru, wysyłka i transport, a także finanse to już wystarczająca ilość czynności do pilnowania, która może przypaść na jedną osobę (choć i tak nie powinna). Sprzedawca/właściciel zazwyczaj nie znajdzie już czasu na optymalizację swojego e-sklepu, a tym bardziej na naukę zagadnień SEO, która przecież trwa latami. Nie są to może dobre wieści dla sprzedawców zaczynających z e-commerce, ale automatyzacja procesów SEO i działanie w pojedynkę w mojej opinii i z mojego doświadczenia nie mają dużych szans, jeśli chce się działać na dużą skalę i mieć satysfakcjonujące wyniki.

Podsumowując: niestety nie ma narzędzi, które same, „za użytkownika” zautomatyzują proces optymalizacji, ale warto wspomagać się tymi, które przynajmniej dostarczą nam jakichkolwiek informacji. Jednocześnie trzeba szukać platform, które mają dobrze zaprojektowany CMS, posiadający wiele udogodnień. To sprawi, że optymalizacja będzie dużo łatwiejsza.

Jakie działania poza optymalizacją strony, należy przedsięwziąć aby zwiększyć swoją ekspozycję w organicznych wynikach wyszukiwania?

Podzieliłabym te działania na takie, które właściciele stron mogą podejmować samodzielnie i takie, które lepiej wykonać z pomocą specjalistów. Jeśli wyłączymy z tego zakresu techniczną optymalizację strony, to wciąż możemy samodzielnie pracować nad jej rozbudową, aktualizacją, poszerzaniem contentu.

Jeśli jesteśmy już przy tworzeniu i publikowaniu treści w obrębie witryny, to takie działania powinny być prowadzone z myślą o co najmniej trzech potencjalnych korzyściach.

Pierwsza pojawia się np. przy uruchomieniu i systematycznym prowadzeniu bloga lub sekcji poradnikowej w obrębie sklepu. Ciekawe i wartościowe artykuły, ze względu na dużą ilość treści i naturalne nasycenie słowami kluczowymi (ważnymi dla naszej branży) mogą poprawić widoczność domeny w wynikach wyszukiwania na różnego typu bardzo złożone zapytania, co z kolei może przełożyć się na wzrost ruchu.

Druga korzyść to wypracowanie z czasem statusu eksperta w swojej branży, jak również zbudowanie zaufania użytkowników do naszego sklepu czy oferowanych produktów. Takie budowanie lojalności i edukowanie klientów może z kolei przełożyć się na poprawę konwersji i zdobywanie kolejnych poleceń w sieci (mam tu na myśli linki do sklepu umieszczane przez samych użytkowników np. na portalach społecznościowych, forach czy blogach). Systematyczne pozyskiwanie nowych, naturalnych odnośników również może natomiast wpłynąć na poprawę widoczności naszej domeny w wynikach wyszukiwania.

Trzecia, potencjalna korzyść związana z tworzeniem i publikacją wartościowego contentu (takiego jak np. infografika, tutoriale czy poradniki do pobrania), to niejako samoistna promocja tych materiałów. Jeśli stworzymy coś interesującego i wartościowego dla użytkowników, to z pewnością zechcą oni nie tylko zapoznać się z nimi, ale również podzielić z innymi. To również sposób na promocję marki, naturalne pozyskiwanie linków i zwiększenie ruchu na stronie.

Kolejnym krokiem może być tworzenie treści, ale nie z myślą o opublikowaniu ich w obrębie naszej strony, tylko zamieszczeniu w formie artykułów reklamowanych czy sponsorowanych na innych serwisach w sieci. Opcja ta będzie nieco mniej opłacalna – nie inwestujemy bowiem w rozwój własnej witryny, a raczej dostarczamy komuś innemu wartościowy content i najprawdopodobniej musimy jeszcze ponieść jakieś koszty związane z zakupem takiej formy reklamy. Niemniej jest to również sposób na dotarcie do nowych, potencjalnych klientów i pozyskanie odnośników, które zróżnicują nasz profil linków. Warto tutaj wskazać także na branżowe portale, na których również można udzielać się w charakterze eksperta, doradzać użytkownikom a jednocześnie promować swoją stronę i ofertę.

Jeszcze inna grupa działań możliwych do realizowania przez samych właścicieli stron, to obecność na portalach społecznościowych oraz aktywne prowadzenie profili na Facebooku, Instagramie czy w miejscach takich jak np. YouTube.

Jeszcze jednym sposobem, który przychodzi mi na myśl w kontekście prowadzenia samodzielnych działań, mogących wpłynąć na pozycje w bezpłatnych wynikach wyszukiwania, jest korzystanie z takich narzędzi jak Google Moja Firma. Jest to istotne zwłaszcza wtedy, gdy oprócz sprzedaży internetowej, mamy również sklep stacjonarny czy sieć punktów handlowych. Część użytkowników szukających w sieci konkretnych produktów, formułuje zapytania z myślą o możliwości np. ich obejrzenia, zmierzenia na miejscu lub osobistego odbioru. W takim przypadku dość często kierują oni do wyszukiwarki zapytania powiązane z konkretną lokalizacją np. „ubrania ciążowe wrocław”. Dość często dla takich haseł Google prezentuje nie tylko „klasyczne” wyniki organiczne, ale również wizytówki i mapy ze wskazówkami dojazdu. Dzięki temu potencjalny klient może zarówno uzyskać informacje o sklepie stacjonarnym, jak i przejść do naszej witryny, obejrzeć ofertę online, i w ten sposób dokonać zakupu.

Oprócz optymalizacji odnoszącej się, powiedzmy, do kodu i do zawartości (contentu) strony, elementem o bardzo dużym znaczeniu dla widoczności w wynikach wyszukiwania jest link building. Wspominałam wcześniej, w jaki sposób można częściowo samodzielnie próbować pozyskać odnośniki do naszej strony. Jednak chcąc realnie poprawić pozycje domeny (zwłaszcza, jeśli działamy w bardzo konkurencyjnej i silnej branży) należy działać w oparciu o przemyślaną strategię. Chcę tutaj powiedzieć, że nie mogą to być jednorazowe działania, prowadzone w wolnym czasie i niejako przy okazji innych aktywności czy form reklamy.

Linkowanie domeny jest najbardziej ryzykownym elementem całej strategii pozycjonowania.

To znaczy?

Błąd popełniony na tym polu może okazać się o wiele bardziej dotkliwy, niż np. niepoprawnie wdrożona optymalizacja czy słaby content. Jak w każdej branży, tak i przypadku właścicieli sklepów lub specjalistów odpowiedzialnych za ich rozwój, znajdą się osoby, które będą prawdziwymi pasjonatami, zdobędą niezbędne umiejętności, chętnie zainwestują czas w to by zgłębić „tajniki pozycjonowania”, będą na bieżąco śledzić trendy i zmiany w algorytmie, by finalnie samodzielnie zająć się zdobywaniem linków. Często jednak jest tak, że ze względu na ogrom innych obowiązków lub wąską specjalizację w innej dziennie np. menedżerowie odpowiedzialni za e-commerce czy właściciele sklepów prowadzący jednoosobową działalność, po prostu nie są w stanie wygospodarować czasu na to by, choć na „pół etatu” zająć się zdobywaniem linków do strony. W takiej sytuacji dobrze zdać się na pomoc specjalistów. Znajomość drobnych niuansów, doświadczenie, bycie na bieżąco z aktualnymi trendami, a także baza narzędzi i umiejętności pozwolą nie tylko podnieść efektywność kampanii, ale również uniknąć ewentualnych, kosztownych błędów.

Optymalizujemy zwykle pod roboty wyszukiwarki, ale finalnie to konsument jest osobą, która decyduje czy dokona zakupu. Czy jest jakaś metoda, pomiędzy użytecznością a optymalizacją pod roboty?

Prawidłowo zaplanowana optymalizacja nigdy nie koncentruje się tylko na robotach. Bardzo wiele elementów, które bierzemy pod uwagę w trakcie wprowadzania zmian pod kątem SEO, jest kluczowa nie tylko z punktu widzenia algorytmu wyszukiwarki, ale również (lub przede wszystkim) użytkownika. Trudno nie wspomnieć tutaj o konieczności pójścia na pewien kompromis, ale niekoniecznie musi on być już założenia „zgniły”.

Tak naprawdę w wielu przypadkach optymalizacja będzie opierać się na zasadzie win-win i wywrze pozytywny wpływ zarówno na ocenę strony przez algorytm wyszukiwarki, jak i będzie niosła za sobą dużo udogodnień dla potencjalnych klientów.
Wprowadzenie zmian tylko i wyłącznie z myślą o robotach, w najlepszym razie pomoże nam pozyskać tak zwany pusty ruch, a w najgorszym (np. w przypadku ukrywania treści czy słów kluczowych) może skończyć się nałożeniem kary i usunięciem domeny z indeksu. Owszem, dzięki optymalizacji ważnych elementów jedynie pod kątem robotów domena może pojawić się wysoko w wynikach wyszukiwania, ale potencjalni klienci, którzy dzięki temu trafią do naszego sklepu wciąż mogą borykać się z licznymi problemami – od nawigacji i wyszukiwania informacji rozpoczynając, przez słabą prezentację produktu, na trudnościach ze sfinalizowaniem transakcji kończąc.

Czasami jest po prostu tak, że nawet gdyby produkty „same wchodziły do koszyka”, użytkownik nie zdecyduje się na dokonanie transakcji.
Coraz częściej mówi się o optymalizacji pod kątem SEO z uwzględnieniem User Experience. W mojej ocenie ten element od zawsze był obecny w profesjonalnych audytach. Zgadzam się z tym, że UX ma bardzo duże znaczenie i nie można go pomijać optymalizując strony. Jest to również w pewnym sensie kolejny krok, który jest następstwem optymalizacji jedynie pod kątem SEO.

Odnosząc się do wytycznych Google dla webmasterów można wysnuć prosty wniosek – tworząc strony i optymalizując je z myślą o użytkowniku, będziemy zyskiwać również w ocenie algorytmu. Jest to dobre potwierdzenie tego, że wszelkie działania w obrębie domeny powinny być spójne: projektowane i wdrażane zarówno z uwzględnieniem preferencji i wygody użytkownika, jak również biorąc pod uwagę elementy mające znaczenie przy ocenie i rankingowaniu witryny przez wyszukiwarkę.

W mojej ocenie optymalizowanie stron tylko i wyłączne „pod roboty Google” jest już archaizmem. Stale zmieniający się algorytm staje się coraz bardziej odporny na manipulacje (związane np. z przesadnym nasyceniem stron słowami kluczowym), dobrze radzi sobie z odnajdywaniem ukrytych czy zduplikowanych treści oraz lepiej ocenia „jakość” tekstu.

Projektując sklep, czy wdrażając w jego obrębie optymalizację, warto mieć gdzieś z tyłu głowy myśl: „jaką stronę ja sam chciałbym znaleźć, gdybym szukał oferowanego przeze siebie produktu”. W tym miejscu preferencje i oczekiwania użytkowników są wyjątkowo spójne z tym na co zwraca uwagę i co „premiuje” sam algorytm wyszukiwarki. Sami nie chcemy w obrębie sklepu oglądać niemal identycznych podstron zawierających dokładnie te same informacje (duplicate content), albo trafiać na w zasadzie puste (low quality content) czy niedziałające podstrony (status 404).

Chcemy łatwo i szybko poruszać się po stronach sklepu (dobrze zaprojektowana nawigacja, poprawne użycie anchor text, rozbudowane linkowanie wewnętrze) oraz dostać maksymalnie dużo informacji, które będą dla nas wartościowe (opisy, instrukcje, filmy). Chcemy móc zawężać i przeglądać produkty pod kątem naszych wymagań (filtrowanie i sortowanie), ale niekoniecznie chcemy z poziomu kierowania zapytania do wyszukiwarki Google otrzymywać wyniki mocno zawężone do określonych parametrów (wyłącznie z indeksacji stron prezentujących wyfiltrowaną ofertę). Tak samo szukając określonego produktu chcemy wiedzieć, czy wynik odpowiada naszym preferencjom (prawidłowe wypełnienie title, description) i czego możemy spodziewać się po wejściu na daną podstronę (przyjazny adres URL i mikroformaty).
Wszystko to, co dość pokrótce wymieniłam, jest potwierdzeniem tego, że należy brać pod uwagę jednocześnie preferencje użytkowników i elementy wpływające na ocenę (algorytmu Google). Co więcej, nie potrzeba tutaj stosować żadnych unikalnych i zaawansowanych technik, bo tak naprawdę, oba „światy” można i należy ze sobą pogodzić.

Dzięki za rozmowę!
k. baranowska

Chcesz zdobyć jeszcze więcej wartościowej wiedzy z obszaru e-commerce? Dołącz do nas na Kongresie eHandlu! 

Rozmowa z Marcinem Cichoniem – Performance marketing managerem Grupy Unity

 


Niemal wszyscy planują komunikację marketingową, wydają pieniądze na reklamę, ale finalnie po dokonaniu zakupu konsument ma wiele zastrzeżeń. Dlaczego tak mało uwagi poświęca się projektowaniu wrażeń i dlaczego warto poświęcić temu czas?

Odpowiedź jest mało odkrywcza – po prostu trendy zza wielkiej wody pojawiają się u nas z większym opóźnieniem. Stąd pewna oporność we wprowadzaniu elementów CX (customer experience) na naszym rodzimym rynku. Z drugiej strony, w przypadku dużych firm, budowanie pozytywnych doświadczeń zakupowych nie jest sprawą prostą – często wymaga zmiany podejścia do marki, większej otwartości na konsumentów. Nie ułatwia nam to nasza mentalność, bo przecież jesteśmy narodem dość zamkniętym i konserwatywnym, co widać po sposobie komunikacji marek w on-line i off-line, czy stylowi zarządzania.

To chociażby dlatego tak niewiele polskich firm może pochwalić się sukcesami w RTM (Real Time Marketing) które można z powodzeniem wykorzystać w CX. Zanim akceptacja na jakieś działania e-marketingowe przejdzie przez szefa, szefa szefów i szefa wszystkich szefów, to moment w którym mogliśmy puścić Tweet lub napisać posta na Facebooku dawno staje się nieaktualny.

Na szczęście to się zmienia.

Czy małe podmioty gospodarcze mogą „bawić” się w customer experience? Czy może jest to przeznaczone dla większych graczy? Co prócz kreatywności pomoże rozpocząć przygodę z projektowaniem doznań naszych klientów?

Myślę, że nie tylko mogą ale powinny. Dla mniejszej firmy „zabawa” w CX  jest o wiele prostsza, bo ścieżka decyzyjna jest bardziej „zwinna”. W przypadku dużych podmiotów wprowadzenie elementów CX zwykle jest o wiele bardziej skomplikowane, wymaga większych nakładów czasu i inwestycji.

Customer experience w polskim e-commerce. Kto według Ciebie mógłby być doskonałym benchmarkiem w tym segmencie?

Pierwsze co przychodzi mi do głowy – InPost i ich wspaniała komunikacja Paczkomatów. Kto z nas nie uśmiechnie się po otrzymaniu SMSa „Hej! Paczucha z tej strony. Pisze z Paczkomatu. Ogólnie nie narzekam, ale wiesz jak to mówią ‚wszędzie dobrze, ale domu najlepiej’. Prośba: przyjdź już po mnie”? To właśnie przykład idealnego CX i budowania pozytywnych doświadczeń związanych z bądź co bądź dość zwyczajną usługą – logistyka nie jest w końcu zbyt seksownym tematem 😉

Kolejny przykład – Koszulkowo.com i ich genialny sposób zapakowania towaru. Kreatywny sposób na wykorzystanie opakowania jako nośnik e-marketingowy budujący unikalne doświadczenia zakupowe. Wbrew pozorom takich przykładów na polskim rynku nie jest wcale tak mało.

koszulkowo

Źródło: blog.koszulkowo.com

Lojalność, wydaje się, że polski konsument się nie przywiązuje, zatem czy warto poświęcać czas na customer experience?

Zależy komu się wydaje 😉 Nie byłbym tak przekonany o tym, że polski konsument jest szczególnie nielojalny i oporny na przywiązywanie się do określonej marki czy sklepu. Zwłaszcza w branżach typu fashion znam klientki które nie wyobrażają sobie dokonania zakupu w innym niż ulubionym e-sklepie.

A czy warto poświęcać czas na CX? Warto, bo to droga do tego aby nie przejadać wysokich budżetów marketingowych na pozyskanie nowego klienta, ale budować większą konwersję oraz retencję stałych klientów. Oczywiście w przypadku kiedy reszta elementów naszej „machiny e-commerce” działa poprawnie. Na pewno nie warto brać się za CX jeżeli chociażby nie jesteśmy w stanie efektywnie prowadzić działań w AdWords czy e-mail marketingu. Najpierw zajmijmy się podstawowymi narzędziami, a później idźmy w stronę CX czy innych, bardziej zaawansowanych trendów.

Jak przekonać sklep, że kolejne pieniądze na marketing będą przepalaniem, jeżeli nie zaczniemy dbać o lojalizację?

„Przepalane” to zbyt duże słowo i wymieniłbym je na „wykorzystywane mniej efektywnie”. Obecnie na naszym rynku (a już od dawna w USA) widzimy coraz większą konkurencję w e-commerce, coraz większe budżety marketingowe, coraz większe koszty pozyskania klienta. Tę spiralę powiększających się kosztów zdobycia nowego klienta trzeba w jakiś sposób przerwać, chyba że posiadamy nieograniczone środki finansowe w firmie. Jednym z pomysłów jest chociażby optymalizacja konwersji, czy optymalizacja kanałów dotarcia do użytkownika. Takim pomysłem jest także CX i wynikająca z niego lojalizacja. Wydaje się, że po prostu innej drogi nie mamy, a na pewno w przeciągu najbliższych lat mieć nie będziemy.

FB_IV-kongres-ehandlu-prelegent_v2

Chcesz zdobyć jeszcze więcej wartościowej wiedzy z obszaru e-commerce? Dołącz do nas na Kongresie eHandlu! 

 

Rozmowa z Piotrem Karwatką – współzałożycielem Divante

 


 Omnichanel – z pewnością coraz więcej podmiotów gospodarczych będzie uczestniczyć w procesie sprzedaży tym modelem, czy jest jakaś metodologia, która skutecznie pozwoli nam analizować czy nasz proces pozyskiwania klienta działa jak należy?
W ramach naszego działu R&D staraliśmy się znaleźć sposób na przeprowadzanie takiej analizy. Odpowiedzią jest „Audyt omnichannel” który realizujemy dla klientów którzy prowadzą już sprzedaż w wielu kanałach. W ramach audytu przeprowadzanych jest kilka badań:

    • analizowane są „touchpointy” – czyli punktu kontaktu użytkownika z marką, takie jak strona internetowa, call center, punkty naziemne – czy dają takie same możliwości? Jak wpisują się w proces sprzedaży?  Tworzone są oczywiście persony klientów i badanie zależy od potrzeb konkretnych grup klientów
    • tworzona jest mapa „Omniland” która pokazuje które elementy oferty i procesy są realizowane w których kanałach – a które tylko nam się wydaje, że są. Badania pokazują, że wyobrażenie bardzo wielu firm o doświadczeniach użytkowników końcowych w kontakcie z marką a rzeczywistość to dwie oddzielne sprawy. Chodzi tutaj o wyłapanie i pokazanie tych różnic
    • przeprowadzana jest analiza customer journey – to badanie polega na przyjrzeniu się procesowi sprzedaży oczami klientów oraz znalezieniu jego słabych punktów
    • na końcu – na bazie analizy eksperckiej zebranych informacji powstaje raport z uwzględnieniem wniosków które powinny zostać wdrożone / optymalizacji jakie warto wykonać.

Małe i średnie podmioty czy mogą skutecznie włączyć się do gry i rywalizacji w coraz cięższym rynku opartym o omnichanel?

Myślę, że małe firmy mają tutaj duże szanse. Duże firmy posiadają już wiele procesów/systemów których poprawna integracja w ekosystemie Omnichannel bywa bardzo skomplikowana. Stąd też ujednolicanie doświadczenia klienta bywa trudne i zajmuje dużo czasu. Firmy które dodają kolejne kanały sprzedaży zaczynają bez bagażu istniejących rozwiązań – pod tym kątem jest im dużo łatwiej.

Omnichannel może być wdrożony w różnych konfiguracjach – kanałów może być mnóstwo – jak chociażby market-places + sklep internetowy, call center, sklepy naziemne (wiadomo – że tutaj jest najtrudniej bo to duże inwestycje i nie zawsze uzasadnione). Co do zasady: łatwiej zbudować Omnichannel z taką myślę od początku projektu niż robić to później. Podstawą jest dobry system CRM / centralna baza klientów.

 Załóżmy, że jestem właścicielem 3 sklepów na Śląsku oraz posiadaczem sklepu internetowego. Zauważyłem, że w sklepie internetowym mam praktycznie zerową sprzedaż z miast, w których są sklepy. Jak poprawić przepływ zwiedzających w sklepach stacjonarnych na ruch online?

Metod może być dużo. Najprostsze rozwiązanie to informacje dostępne w sklepach np. „Nie znalazłeś swojego rozmiaru? Wejdź na www…”. Komunikacja SMS + aplikacja mobilna do gromadzenia paragonów ze sklepów offline (dodatkowa wartość dla klienta – a dla nas budowanie historii sprzedaży z wielu kanałów), program lojalnościowy, tablety dostępne w sklepach do zamawiania z online – czy w końcu najprostsza (dla małych sklepów) i zarazem najtrudniejsza (dla dużych sieci sprzedaży) do wdrożenia funkcja czyli „Click&collect”… To najczęściej używane metody związania kanałów.

W dużych firmach, jednostkach franczyzowych, czasami problemem we wdrożeniu omnichannel mogą być biznesowe aspekty „co ja z tego będę miał” (że reklamuję sklep online). Narzędzia zazwyczaj nie są żadnym problemem.

Jakie są największe wyzwania w procesie omnichanel? Czy polskie firmy dobrze przystosowują się do tego jakby nie patrzeć nowego póki co procesu?

Z naszej obserwacji problemem jest nastawienie – ignorowanie wartości jakie daje Omnichannel i skupianie się tylko na rozwijaniu tego kanału który generuje największą sprzedaż. To samo w sobie nie jest oczywiście złe – ale koniec końców nie wystarczy, klienci oczekują omnichannel i z biegiem czasu wszyscy konkurenci zaoferują takie doświadczenia. Wszyscy mówią o omnichannel ale dla każdego znaczy to co innego. Przykładowo „Click&collect” – w wielu branżach (np. zabawki) na Zachodzie to totalny standard, droga do realizacji zamówień tego samego dnia. W Polsce nie zawsze ta funkcja jest dostępna lub poprzez brak odpowiednich narzędzi informatycznych dostępna w ograniczonym zakresie (dostawa niemal zawsze z magazynu centralnego).

Jakie rozwiązania techniczne ułatwią nam cały proces wielokanałowości?

Podstawą jest CRM i system OMS (Order Management System) oraz integracja z systemem POS – które pozwalają: gromadzić historię klienta 360st we wszystkich kanałach oraz pozwalają dystrybuować zamówienia pomiędzy kanałami a także dbać o rozproszone stany magazynowe. Najtrudniejsze są modyfikacje systemu POS – często są to gotowe, zamknięte rozwiązania których modyfikacja nie jest możliwa.

Dzięki za rozmowę!

 

pkarwatka

Chcesz zdobyć jeszcze więcej wartościowej wiedzy z obszaru e-commerce? Dołącz do nas na Kongresie eHandlu! 

Rozmowa z Piotrem Oraczem – dyrektorem ds. ecommerce w Loopa.ue

 


Porzucone koszyki, chyba największy koszmar małych sklepów internetowych. Wielu e-sprzedawców nie zdaje sobie sprawy, że jest szansa na to, aby Ci którzy porzucali wrócili i dokonali zakupu. Pytanie w jaki sposób najprościej „przypomnieć” o swoim istnieniu?

Przypominanie, czyli ratowanie porzuconych koszyków najczęściej kojarzy się z wysyłaniem e-maili do zarejestrowanych klientów, którzy nie dokończyli transakcji i porzucili strony sklepu. W takiej sytuacji zasadniczą wadą takiego rozwiązania jest to, że e-maile wysyłane są do wąskiego segmentu odwiedzających, którzy zostawili swój email lub są zarejestrowani.

Inny sposób to remarketing w sieci display, potocznie zwany remarketingiem RTB, w którym w pewnych wariantach tej usługi, można pokazywać użytkownikowi na innych stronach, które odwiedza, graficzne reklamy pokazujące mu przypomnienie że ma produkty w koszyku w naszym sklepie i zachęcające go do powrotu.

Obie te metody mają zasadniczo jedną wadę (poza kosztem przeprowadzenia kampanii), otóż próbują przekonać użytkownika do powrotu do sklepu w sytuacji, gdy już faktycznie z niego wyszedł, a skoro wyszedł to przekonanie go do powrotu jest dużo trudniejsze. Tej wady nie mają działania w czasie rzeczywistym, czyli wyzwalane w sklepie internetowym w momencie gdy użytkownik z niepustym koszykiem próbuje wyjść ze sklepu.  Wtedy mamy szansę zaprezentować zachętę, która zainspiruje go do dokończenia zakupów właśnie teraz.

My postawiliśmy na trzecią metodę, czyli zachęta do dokończenia zakupów w czasie rzeczywistym. W tym celu przetestowaliśmy u naszych klientów następujący scenariusz:

1. Klient dodał produkty do koszyka.
2. Po chwili zastanowieniu próbuje zamknąć kartę koszyka, czyli klika w ‘X’ na karcie przeglądarki lub zamyka całą przeglądarkę.
3. W tym momencie niedoszłemu klientowi wyskakuje komunikat z prośbą o potwierdzenie, że rzeczywiście chce porzucić koszyk. Ma on za zadanie przykuć wzrok odwiedzającego i zaciekawić go: „coś się dzieje na stronie, nie porzucaj jej”.

Odwiedzający często pozostaje, aby przeczytać zawartość banera. A tu niespodzianka: nie oferujemy żadnych zniżek, żadnych kodów rabatowych, ani bonów na następne zakupy. Jedynie nakłaniamy do powrotu do zamówienia i podkreślamy zalety oraz sklepu (Unique selling proposition). Wyniki: wzrost przychodów sklepu o 19% w segmencie użytkowników porzucających koszyk

W przypadku e-sprzedaży sporo mówi się o zwiększaniu ruchu, a tak mało czasu poświęca się optymalizacji tego, co już mamy. Czy wynika to z faktu, że wszyscy myślą, że jest to ciężki proces? Przy jakim ruchu opłaca się implementować działania optymalizacyjne?
Optymalizacja to jednak dłuższy proces zwykle trwa od 6-12 miesięcy. Skuteczniej jest iść dwutorowo z jednej strony optymalizować stronę z drugiej wprowadzać zachęty do planowanych i aktualnie trwających działań marketingowych. W najgorszym przypadku, jeśli sklep jest jeszcze nieduży, skoncentrować się głównie na działaniach marketingowych, w tym wspomnianym ratowaniu porzucanych koszyków.

Wyzwanie z optymalizacją, czyli w głównej mierze z testami AB, wiąże się z liczbą odwiedzających, oraz z liczbą konwersji. Im mniej ich sklep ma tym test musi dłużej trwać, aby wyniki były statystycznie wiarygodnie. Praktycznie posiadanie co najmniej 1000 transakcji na miesiąc zapewnia dopiero w miarę szybki proces optymalizacji i weryfikowania nowych pomysłów.

Poniżej tego progu gorąco zachęcam głównie do działań marketingowych w czasie rzeczywistym oraz oczywiście wszelkie działania, które zwiększają ruch na stronie.

W ramach działań optymalizacyjnych mamy precyzyjnie opracowaną krótką, ale solidną analizę pozwalającą skoncentrować się na najważniejszych aspektach witryny. Na początek szukamy szybkich zwycięstw. Czyli oczywistych problemów i wyzwań, ale nie z naszego punktu widzenia czy właściciela sklepu czy serwisu, ale samych kupujących. Szukamy, gdzie jest problem z góry zawężając listę analizowanych stron oraz szukamy w czym jest problem wspierając się nagrywaniem sesji użytkowników, ruchu myszką, klikania, wypełniania formularzy. W efekcie otrzymujemy krótką listę rzeczy do najpilniejszego poprawienia oraz dłuższą listę hipotez do dalszych badań. W następnym kroku „uruchamiamy” kreatywność naszego zespołu, aby zaproponować kilka pomysłów na rozwiązanie wykrytych, pilnych problemów. Nierzadko wspieramy się naszą bazą wiedzy, gdzie mamy kilkaset przetestowanych pomysłów. Na koniec liczymy, ile sklep zarobił w ramach wersji oryginalnej strony, a ile dzięki proponowanym zmianom i rekomendujemy wdrożenie rentownych zmian na stałe.

W ramach działań marketingowych musimy najpierw zrozumieć politykę promocyjną sklepu oraz zachowanie samych odwiedzających. Ustalamy więc czym się charakteryzują, jak zachowują kupujący i czym różnią od niekupujących. Następnie analizujemy różnice pomiędzy kupującymi dużo i często od kupujących mało i rzadko, kupujących drogie przedmioty od kupujących tanie odpowiedniki,  powracających od jednorazowych itd. Często uruchamiamy ankietę badającą intencje i opinie odwiedzających, aby zyskać więcej informacji.

Opracowujemy różnego rodzaju zachęty dla wykrytych grup i wdrażamy je bezpośrednio na stronę sklepu całkowicie bezinwazyjnie (bez zmian realizowanych przez webmastera serwisu) poprzez platformę personalizującą. W ten sposób tworzymy zachęty dla zachowujących się jak kupujący, ale porzucający sklep, dla porzucających koszyk, dla nowych, którzy nie mają jeszcze zaufania do sklepu, dla kupujących, aby kupili więcej, dla powracających, aby zobaczyli nowości.

Duże korporacje, które nie skupiają się na optymalizacji ruchu. Czy możesz przytoczyć jakiś case study, aby uzmysłowić jakie straty mogą wynikać z lekceważenia procesu optymalizacji?

Trudno jest utrzymać pozycję lidera, czy też być w czołówce bez wspomnianej Optymalizacji Sprzedaży. Nie zawsze jako klienci takich sklepów to widzimy, bo zwykle trwa opracowywanie nowej wersji strony, lub testy AB są serwowane tylko wybranej liczbie odwiedzających. Nawet jeśli strona wygląda już na przestarzałą, to zwykle za kulisami trwa już opracowywanie kolejnej wersji. Świadomość pracy nad optymalizacją zdecydowanie jest.

Natomiast bardzo często nowa wersja strony jest tworzona w oparciu o aktualne trendy i zauważone rozwiązania u konkurencji. Często spotykamy się z reakcją, że sklep nie potrzebuje optymalizacji, bo właśnie wdrożył lub zaraz wdroży nowy jeszcze bardziej przyjazny wygląd sklepu. Jest tylko jeden problem. Bardzo często ten nowy wygląd wymaga jeszcze sprawdzenia na użytkownikach, jak sobie z nim radzą. Nawet takie drobnostki jak wybór domyślnej formy sortowania, liczby produktów na stronie kategorii, potrafią zrobić dużą różnicę dla wyników sprzedażowych. To z czym się najczęściej spotykamy wśród dużych marek to traktowanie optymalizacji, jako wdrażanie nowych, lepszych wersji stron i … koniec. Kolejne ulepszenia będą za kilka miesięcy czy lat.

Optymalizacja natomiast jest procesem, który się nigdy nie kończy i nie ma przerw podobnie jak sprzedaż. Który sklep ogłasza w połowie roku „Już tyle sprzedaliśmy, że mamy dość i jedziemy na wakacje. Zawieszamy działalność i wracamy po Nowym Roku” – a tak się dzieje właśnie z optymalizacją, traktowana jest jako pojedyncze strzały lub ogromne przedsięwzięcie polegające na wdrażaniu nowych wersji strony, a nie jako systematyczny proces, gdzie oprócz dużych zmian jest miejsce na drobne, gdzie krok po kroku zwiększamy sprzedaż i dostosowujemy wygląd sklepu do uwag i problemów odwiedzających.

Wróćmy na moment do porzuconych koszyków. Czy możesz wymienić elementy, które najczęściej są przyczyną porzucenia?

Najczęściej powołujemy się w tym temacie na badanie UPS/comScore, które możemy przytoczyć. Ankietowani mogli zaznaczyć kilka odpowiedzi, jaki jest powód porzucenia koszyka, a najpopularniejsze z nich to:
•58% podało, że sumaryczny koszt zamówienia z wysyłką był wyższy niż oczekiwali
•57% potencjalnych kupujących nie było w „trybie zakupu” ale w „trybie poszukiwania”, czyli dodawali produkty do koszyka, aby przekonać się, jaki będzie końcowy koszt zakupu
•55% osób zaznaczyło również odpowiedź, że nie byli jeszcze gotowi na zakupy i dodali produkty do koszyka, aby zapisać je „na potem”,
•50% ankietowanych jest gotowych zrezygnować z zakupu jeśli okaże się, że końcowy koszt nie kwalifikuje ich do darmowego transportu,
Nie można uratować każdego koszyka, bo nie każdy odwiedzający, który dotarł do tego etapu przygody ze sklepem, ma zamiar kupić już teraz w ramach trwającej wizyty. Natomiast każdy sklep internetowy, od tych najmniejszych po największe, ma problem z porzuconymi koszykami. Prezentowany przez nas scenariusz na ratowanie koszyków w czasie rzeczywistym nadaje się do wdrożenia praktycznie w każdym sklepie.

Małe firmy, małe budżety – jak powinny zadbać o analizowanie, optymalizację oraz testy A/B, zakładając, że wiedza jest naprawdę podstawowa.

Testy AB może być niezwykle skutecznym i prostym sposobem na zwiększenie sprzedaży w sklepie. Wcale nie trzeba przebudowywać strony, robić kompletnej rewolucji. Wystarczą nieduże, precyzyjne zmiany, aby osiągnąć kilkanaście a nawet kilkadziesiąt procent wzrostu. Jednak praktycznie nie da się trafić na chybił trafił co i gdzie zmienić. Bez poświęcenia chwili czasu na diagnozę i analizę, gdzie jest problem, testy AB szybko zrażają czy nawet doprowadzą do frustracji. Najczęstszy scenariusz to przeczytanie artykułu czy case study, że w jakimś sklepie wprowadzono określoną zmianę, która przyniosła dużo dobrego. Następnie bez większej refleksji próbujemy ją wdrożyć we własnym e-komersie.
Takie zmiany bardzo rzadko są trafione. Nie kopiuj powyższych rozwiązań, o ile nie masz takich samych problemów i ich przyczyn na stronie. Jeśli masz zapamiętać tylko jedną rzecz z tego wywiadu to niech to będzie to zdanie: testy AB bez wcześniejszej analizy i diagnozy to jak  granie w golfa z zawiązanymi oczami: można trafić, ale będzie to czysty przypadek. Dostępnych pomysłów na rynku są setki, ale tylko kilka jest dla Ciebie.
Najlepiej zdobyć wiedzę co testować i jak od doświadczonych osób. Jest to wbrew pozorom najszybsza i najbardziej efektywna droga. Można np.: podpisać umowę z agencją CRO na 6 lub 12 miesięcy na określony budżet lub efekt. Aktywnie uczestniczyć w pracach, uczyć się procesu CRO czyli najpierw badania, potem hipotezy a na końcu testy, wnioski i rekomendacje. Rezultat to zoptymalizowany sklep oraz spora dawka wiedzy jak samemu kontynuować taki proces.
Inny tańszy sposób to zamówienie raportu użytecznościowego, który będzie obejmował cały sklep wraz z badaniami ilościowymi i jakościowymi. Na bazie takiego raportu otrzymujesz gotową listę hipotez do przetestowania. Dzięki temu unikniesz eksperymentowania i modyfikowania elementów strony, które nie mają żadnego znaczenia z punktu widzenia zwiększania wyników sprzedażowych.

 

p. oracz 

Chcesz zdobyć jeszcze więcej wartościowej wiedzy z obszaru e-commerce? Dołącz do nas na Kongresie eHandlu! 

Rozmowa z Wojciechem Hołyszem – CEO Filmpoint

 


Video marketing – niby mówi się, że jest boom na produkcje filmów i wykorzystywanie w procesie reklamowym, ale wciąż niewiele biznesów angażuje się w to. Jaki jest tego powód?
Biorąc pod uwagę ile mamy pracy w Filmpoint, muszę się nie zgodzić z teorią, że niewiele biznesów korzysta z video marketingu! Fakt, że dla wielu przedsiębiorców są dwa progi wejścia, z którymi ciężko im się zmierzyć.
Pierwszy to fakt, że nie widzą możliwości realnego zwrotu z inwestycji w video – albo ich to po prostu nie interesuje, bo wolą inne metody wsparcia sprzedaży, albo nie rozmawiali z firmą, która się na tym zna i może im doradzić.
Niestety wielu freelancerów lub mniejszych firm zajmujących się produkcją video z chęcią podejmuje się realizacją, ale nie mają pojęcia o aspekcie biznesowym – ani o projektowaniu, ani budżetowaniu, ani dystrybucji filmu, którego zadaniem jest sprzedaż. Reklama lub film wizerunkowy to zupełnie co innego niż wsparcie sprzedaży. Sam wywodzę się z e-commerce, więc wiem co mówię.

Czy nieudany video marketing może boleć? Załóżmy, że wymarzy mi się viral, ale nie będę miał na niego pomysłu, czy efekt video może być odwrotny od zamierzonego?
Może, ale tylko do momentu ‘odkupienia’. Jesteś taki dobry jak Twój ostatni film, więc nie ma co się poddawać. Są proste metody na upewnienie się, że viral nie zniszczy naszego wizerunku. Nie ma metod na zapewnienie sukcesu virala, ale na uniknięcie klęski są. Między innymi taka wiedza odróżnia takie firmy jak nasza od wspomnianych mniejszych podmiotów.
Weźmy natomiast za przykład virale krakowskiego developera pt. ‘A mogłeś kupić mieszkanie!’, które ostatnio zalały Facebook. Zamiast zrobić jeden dobry strzał i przejść do innej formy, zaryzykowali trzy takie same produkcje pod rząd całkowicie tracąc rozpęd i zasięg – czyli zrobili wybuchowe wrażenie, po czym sami je zgasili kolejnymi, słabszymi filmami z wtórną puentą. Prosty błąd, ale jednak. Umieć zrobić film to nie to samo co znać się na robieniu filmów.
Mamy dobrze rotujący produkt, czy jest sens wykonywania indywidualnego video pod konkretne produkty? Czy powinna to być prezentacja, może test czy jeszcze inny rodzaj video?
Według starej biznesowej zasady nie powinno się inwestować w dojne krowy, tylko w kategorię ‘underdog’. Teoretycznie pieniądz wpakowany w dobrze sprzedający się produkt przyniesie mniejszy zwrot niż inwestycja w produkt, który tą dojną krową dopiero może się stać. Tyle w kwestii świadomości klienta, bo każdy medal ma dwie strony.
Według różnych danych, obecność przyzwoitego (nawet nie ‘dobrego’) video na stronie produktu może zwiększyć jego sprzedaż o 14-30%. Czy warto? Zapytaj jakiegoś przedsiębiorcy czy chciałby sprzedawać 14% więcej najlepiej rotującego produktu. Żartowałem, to było retoryczne pytanie.

Właściciel małego sklepu usłyszał, że warto wejść w video. Trzy miesiące, efekt 100 wyświetleń per video, sprzedaż marginalna. Jakie metody dystrybucji działań video doradziłbyś przy niewielkim budżecie?

Ponownie wrócę do kwestii doradztwa i ekspertyzy w kontekście ROI. Jakby przyszedł do mnie klient z takim problemem zaproponowałbym mu audyt albo warsztaty, na których dostałby od nas wytyczne jak następnym razem nie przepalić gotówki. Możliwe, że filmy, które zrobił nie mają wartości dla klienta – wtedy najlepsza dystrybucja nie pomoże. Zakładając jednak, że filmy są dobre to oczywiście nie powinien czekać, aż ‘same się obejrzą’.

Zacząłbym od wykorzystania dotychczasowych klientów sklepu jako dźwigni – video w newsletterze i kanałach społecznościowych. Dalsze kroki zależą od branży, produktu i targetu. Opcji jest wiele, od płatnych form YouTube czy Facebook po video SEO. Żadne z rozwiązań nie jest proste, ale każde, jeśli planowane przed produkcją filmu, a nie po, może być bardzo skuteczne!

Metoda na domowe studio nagrań. Czy w ogóle istnieje coś takiego? Czy mógłbyś dać rady jakie elementy powinno zawierać takowe studio?

Oczywiście, często polecamy takie rozwiązania i pomagamy je ustawić, łącznie z przeszkoleniem personelu. Inwestycja nie jest mała, ale na pewno bez porównania mniejsza niż realizacja zewnętrzna, jeśli w strategii  marketingowej marki wpisana jest ciągła komunikacja poprzez wideo. Szczególnie polecam to rozwiązanie także firmom, którym często zmienia się asortyment (odzież, obuwie, elektronika).
Podstawowa inwestycja w firmowe studio video to koszt <20.000 zł + dedykowany pracownik. Potrzebujemy osobnego pomieszczenia, względnie cichego, tła fotograficzne, trochę tanich lamp, najtańszy aparat + sprzęt do dźwięku oraz odpowiedni komputer i oprogramowanie. Do tego pracownik, który będzie umiał to obsłużyć, oraz pracownik z marketingu, który będzie wiedział co może z tym osiągnąć.

W praktyce koszt realizacji jednego, prostego filmu, może nas wynieść kilkaset złotych, zamiast 2.000-3.000. Różnica jest taka, że inwestycja wewnętrzna nie zatrzyma się po kilku tysiącach złotych, ponieważ sam próg wejścia jest wysoki, dlatego powinna to być decyzja świadoma, strategiczna i długoterminowa.

Dzięki za rozmowę!

w. hołysz

Chcesz zdobyć jeszcze więcej wartościowej wiedzy z obszaru e-commerce? Dołącz do nas na Kongresie eHandlu! 

Rozmowa z Bartoszem Góralewiczem, CEO Elephante


Jest moda na content marketing, jest świadomość, że content buduje SEO, ale powiedź proszę jak można optymalizować od strony technicznej nasze działania contentowe?

Content nie jest królem. Nie może nim być bez strategii. Ostatnio dostajemy bardzo dużo zapytań od małych i dużych brandów, kiedy okazuje się, że po roku publikowania, ruch bardzo wolno rośnie. Zanim zaczniemy pisać, należy zrozumieć cały proces, aby uniknąć publikacji, które są tzw. „one hit wonders”. Jeśli Twóje treści nie dostarczają Ci ruchu 2 miesiące po publikacji, oznacza to po prostu, że nie ma nie audiencji, lub nie adresujesz poprawnie swojej treści. Jako proste zadanie domowe, rozdziel treści, które tworzysz na:

Wirusowe treści

Wymagają bardzo dużo pracy, jednak dają bardzo dużą wartość:

      • Raporty rynkowe
      • Case studies
      • Analizy
      • Knowledge base
      • News’y

Przykłady:

Negative SEO with no backlinks? – artykuł, który zdobył około 100 naturalnych linków i 35.000 wejść w 2 miesiące. Przeprowadzenie case study, było jednak bardzo pracochłonne, ryzykowne oraz BARDZO kosztowne.

Google’s new Brand Bidding Algorithm – napisany miesiąc temu raport po wypuszczeniu przez Google nowego algorytmu. Zdobył około 10.000 wejść w kilka dni oraz ~40 linków. Forma, tworzenia bardzo dobrych treści, popartych researchem jest w naszej agencji bazą pozyskiwania leadów oraz rozwoju.

Evergreen:

Treści „wiecznie zielone”. Nie mają potencjału na treści wirusowe, jednak są wartościowe szczególnie dla mniej zaawansowanych czytelników.

Przykłady:

Information architecture and SEO – artykuł naszej specjalistki od Architektury Informacji. Jak się domyślacie, targetujemy nim frazy związane z architekturą informacji.

Pojawia się jednak, co zrobić, aby posty z kategorii „Evergreen” zdobyły pozycje? Tutaj oprócz linkowania wewnętrznego, pomogą nam wartościowe publikacje zewnętrzne.

Guest posty

Wartościowe wysokiej jakości guest posty są niezbędne nie tylko dla SEO. Pozwalają też zwiększyć audiencję. Dzięki publikacją zewnętrznym, możesz też wspierać swoje „evergreeny” lub publikacje wirusowe.

Przykłady:

Expedia Case Study – techniczna analiza spadku domeny expedia.com. Case cytowany przez wiele amerykańskich magazynów, wliczając w to forbes.com. Ten jeden post dał nam nie tylko większy zasięg. Po publikacji tego artykuły, przez 2 tygodnie odpisywaliśmy na zapytania ofertowe z całego świata.

Kilka innych przykładów:

http://searchengineland.com/ctr-ranking-factor-227162

http://contentmarketinginstitute.com/2015/10/best-browser-extensions-marketers/

http://marketingland.com/get-content-amplified-influencers-140325

Jak już zajmiesz się tymi 3 „podstawami”, nie przestawaj. Następny krok to upewnienie się, że Twoje treści zbierają ruch organiczny. Polecam tutaj lekturę artykułu Cyrus’a Sheparda – My Single Best SEO Tip for Improved Web Traffic, który wyjaśni to lepiej niż ja.

Mały sklep, niewielka wiedza techniczna, jak właściciel e-sklepu powinien zacząć myśleć o technicznej kwestii SEO? Czy bez wielkiego budżetu, nie posiadając programistycznej wiedzy jesteśmy na straconej pozycji?

Niezależnie od wielkości sklepu, każdy powinien dążyć do optymalizacji swojej witryny. SEO w 2016 wręcz wymaga szybkich, technicznie poprawnych witryn. Jest mnóstwo narzędzi dla profesjonalistów, które udostępniają darmową wersję dla małych stron. Idealnym przykładem jest Screaming Frog lub bardzo zaawansowany OnPage.org.

Nie trzeba bać się narzędzi. One mają ułatwiać pracę. Nawet, jeśli wydają się skomplikowane, dostarczają gigantyczne bazy wiedzy + support online, który odpowie na wszytkie pytania. Jak nie mówisz po angielsku, pisz do nich przez translator. Ważne aby nie stać w miejscu.

Odstawmy na chwilę techniczne SEO na bok. Właścicieli e-sklepów interesuje pozyskiwanie linków, ale nie takich jak: katalogi, SWL-e i inne farmy i kiepskiej jakości linki. Czy możesz przytoczyć przykład kreatywnego pozyskiwania wartościowych linków, najlepiej na przykładzie e-sklepu?

Każda nisza jest inna więc nie potrafię dać jednej odpowiedzi z rodzaju „one size fits all”. Co mi przychodzi do głowy jako uniwersalna metoda to skuteczne wykorzystanie zasobów, które już mamy. Najczęściej niedoceniane źródła linków to producenci oraz dystybutorzy. Nie mówię tutaj nawet o proszeniu ich o link, a o stworzenie treści, które będą dla nich wartością. Wtedy mamy pewność, że publikacją ich nie będzie problemów.

Musimy pamiętać, że zdobywanie linków jest dziedziną bardzo podobną do zarabiania pieniędzy. W momencie, w którym pojawia się łatwy sposób, błyskawicznie zostaje wyeksploatowany do dna. Złotej metody na link building nie ma, stąd całe zespoły i agencje, które z tego żyją. Niezależnie od rynku, da się jednak to zrobić. Polecam również przejrzenie case’a mojego wspólnika Wojtka. Wojtek pokazał, że w ciągu 2 tygodni pracy można zdobyć ponad 250 linków, tysiące wejść i konwersji. Wszystko czego potrzeba to kreatywny pomysł.

Czy jest jakaś metoda, aby wyznaczać sobie cele w uzyskiwaniu coraz lepszych rezultatów, jeżeli chodzi o ruch organiczny?
W dużym stopniu będzie to temat mojej prezentacji na IV Kongresie eHandlu w Warszawie, na którą serdecznie zapraszam. Aby odpowiedzieć na to w dużym skrócie, aby wyznaczyć sobie cele musimy zebrać jak najwięcej danych. Mając jak najwięcej danych o swojej niszy oraz konkurencji można na tym budować bardzo jasne i przejrzyste cele.

SEO jest dziedziną dość ścisłą, jeśli nie zapominamy o zdrowym podejściu, opartym na twardych danych. Jakiekolwiek mieszanie SEO z teoriami spiskowymi, mitami lub po prostu eksperymentami na stronach klienta skończy się katastrofą. Jeśli jednak bazujemy na danych i dobrze z nimi pracujemy, efekty muszą być widoczne.

Przykład celu – zakładając podejście (dalekie od idealnego, ale proste do wytłumaczenia) stricte „pozycjonerskie”, tylko budowania linków, bez optymalizacji strony, zbierzmy dane 5 największych konkurentów i wyciągnijmy ich wspólne linki z np. Ahrefsa, Majestic lub Link Research Tools (tam można zrobić to automatycznie). Mając listę np. 100 linków (po odrzuceniu katalogów, i innych „śmieci”), mamy gotowy plan na poprawę SEO. Jak każdy plan, potrzebuje on tylko daty zakończenia i możemy zaczynać pracę.

Oczywiście warto bazować pracę nad SEO na optymalizacji strony nie tylko link buildingu. Jest to według mnie jedna z najtańszych i najbardziej bezpiecznych, mierzalnych oraz przewidywalnych metod zwiększenia ruchu.

Załóżmy, że jest sklep, który uzyskuje lwią część ruchu organicznego dzięki blogowi, albo innym działaniom contentowym. Czy wierzysz, że konsument, który wchodzi na artykuł, powiedźmy na temat „jak dobrać buty zimowe” jest wystarczająco dogrzanym lead-em, aby dokonać zakupu? A może nie warto inwestować pieniądze i czas w budowanie ekspozycji na frazy poradnikowe?

Każda strona potrzebuje ruchu informacyjnego oraz transakcyjnego. Ruch „jak dobrać buty zimowe” wnosi jakość dla użytkowników. Pomaga w wyborze produktu. Nie spodziewajmy się gigantycznych konwersji z bloga. Oczywiście jest to możliwe, jednak nie jest to cel sam w sobie. W większości struktur, część informacyjna (np. blog, forum itd.) jest naszą wartością. Jest naszą częścią, którą wnosimy ze sobą na „imprezę”. Dzięki temu trudniej nas wyprosić i na pewno jesteśmy bardziej pożądanym gościem.

Artykuł o butach na zimę nie zdobędzie setek linków ani nie „pójdzie wirusowo po sieci”. Na pewno jednak jest miejscem, z którego możemy bezpiecznie linkować do naszych produktów i kategorii. Jeśli ma wartość i zdobywa ruch, możemy założyć, że wyszukiwarki będą ceniły taki artykuł o wiele bardziej niż wpis w katalogu lub link kupiony na czyimś zapleczu. Koszt stworzenia bardzo dobrego artykułu też jest stosunkowo niski w porównaniu z ruchem i wartością, jaki daje naszej stronie.

Góralewicz

Chcesz zdobyć jeszcze więcej wartościowej wiedzy z obszaru e-commerce? Dołącz do nas na Kongresie eHandlu! 

Rozmowa z Mikołajem Winkielem, brand evangelist w Brand24

winkiel
Czy jest jakaś możliwość, aby właściciele małych sklepów, które nie mają wyrobionego brandu, wykorzystywały narzędzia monitorujące w swoich działaniach?

Oczywiście. Przede wszystkim warto podłączyć monitoring pod kategorię produktową w której będziemy chcieli sprzedawać swój asortyment. Pozwoli nam to poznać problemy klientów i da wgląd w to co można poprawić aby przyciągnąć więcej klientów, którzy są niezadowoleni z rozwiązań konkurencji. Monitoring pozwala również znaleźć miejsca w których warto pojawić się z reklamą.

Czy dysponujecie przykładem w handlu elektronicznym, w którym wykorzystanie narzędzi do monitorowania przełożyły się na sprzedaż?

Jeden z naszych klientów obserwuje w anglojęzycznym internecie dyskusje o kategorii produktowej i pojawia się przy każdym wpisie pomagając i zapraszając do swojego sklepu. Liczba odwiedzających witrynę wzrosła czterokrotnie.

Jaki najbardziej inspirujący przykład wykorzystania narzędzi do monitorowania znasz?

Każdy niestandardowy pomysł jest inspirujący. Wiem że są ludzie, którzy korzystają z naszego narzędzia do wyszukania sobie najbardziej odpowiedniej oferty wakacyjnej.

Budowanie PR-u za pomocą monitorowania. Jak mądrze wykorzystać np. Waszą apkę do tworzenia customer experience?
Możliwość rozmowy z konsumentem i znalezienia go tam, gdzie spędza czas i dzieli się swoimi wrażeniami bardzo dobrze wpływa na wizerunek firmy. Tworzy to wrażenie użytkownika że marka w każdej chwili jest dla niego dostępna i może jej zaufać.

Wyobraź sobie następującą sytuację. Zakładasz sklep z grami na konsolę. Jak podszedłbyś do monitorowania Internetu, aby w maksymalnie szybki sposób rozpocząć sprzedawanie?

Poszukałbym miejsc w których internauci wymieniają się informacjami o zakupach gier, zaprosiłbym osobiście do swojego sklepu, pomagał – budował wizerunek sklepu jako eksperta w tym temacie. Poszukałbym też wpływowych osób w tym temacie i wymyślił program ambasadorski.

Dzięki za rozmowę!

Rozmowa z Magdaleną Daniłoś, CEO OFFON Agency

daniłoś
Jesteś żywym przykładem na to, że można robić własny format video bez gigantycznych zasięgów i dobrze sobie radzić. Jednak żyjesz z video i teraz pytanie: czy osoby, które na co dzień nie żyją z produkcji video, mogą w miarę szybkim tempie dojść do poziomu od zera do akceptowalnego?

Mój kanał nie powstał z zamysłem monetyzacji. Na co dzień współtworzę agencję video marketingową OFFON Agency, jedną z pierwszych tego typu firm w Polsce. Na naszym rynku istnieje ogromna ilość podmiotów zajmujących się produkcją video, poczynając od tych mniejszych, realizujących zdjęcia lustrzankami, aż po ogromne domy produkcyjne.

To, co przez lata mojej praktyki na rynku produkcji filmowej zastanawiało mnie i co zrodziło pomysł na stworzenie agencji video marketingowej, to potrzeba zrozumienia tego, co się z tym materiałem video ma wydarzyć po jego akceptacji. Zdecydowana większość firm produkujących materiały filmowe w Polsce, skupia się na pięknym obrazku. To jednak nie wszystko w kontekście skutecznej komunikacji. Dlatego z pomocą przychodzą takie firmy jak moja, które realizują brief, planują, tworzą kreację, wykonują produkcję, a następnie zajmują się jej skuteczną dystrybucją. Co z tego, że mam film nakręcony z hollywoodzkim rozmachem, skoro nikt go nie widział?

Skąd pomysł na robienie video wywiadów? I czy tego typu działania dają Wam jakieś dodatkowe korzyści. Nie mówię konkretnie o zapytaniach ofertowych (lead-ach) ale o możliwościach, otartych furtkach, czy znajomościach.

Decyzja na stworzenie mojego cyklu rozmów z najciekawszymi ludźmi polskiej branży marketingowej była bardzo spontaniczna. Podyktowana była ona w 100% potrzebą, co myślę jest najlepszym początkiem dobrych realizacji video. Miesiącami szukałam inspirujących rozmów z ludźmi, którzy mnie ciekawią zawodowo. Jestem filozofem z wykształcenia, mam milion myśli i pytań na minutę.

Jednak znalezienie odpowiedzi na moje pytania w kontekście osób, które mnie fascynują graniczyła z cudem. Kiedy wpisywałam w YouTube nazwiska takie jak Julia Izmałkowa czy Michał Sadowski znajdowałam przeze wszystkim relacje z konferencji albo szybkie rozmowy podczas branżowych eventów. Pomyślałam sobie zatem, że jeśli sama tych pytań nie zadam, nigdy się nie dowiem.

I tak powstał mój cykl „Ludzie, którzy inspirują”. Skala projektu przerosła moje oczekiwania a feedback jaki otrzymałam od ludzi dał mi mocnego kopa motywacyjnego. Nagle okazało się, że nie tylko ja szukam odpowiedzi na pewne pytania. W ciągu kilku miesięcy udało mi się zrealizować 11 rozmów. Robię sobie 2-3 miesięczną przerwę i wracam z nowym sezonem. Tym razem chcę pokazać ludzi mniej rozpoznawalnych, którzy w mojej ocenie mają ogromne kompetencje i wiedzę. Rozpoczynam też kolejny cykl rozmów ale o nim więcej niebawem.

Jak wykorzystać video do pozyskiwania klientów w branżach, które nie są sexy?

Odpowiedź jest prosta. Dokonać analizy potrzeb klientów marki a następnie wykorzystać pozyskane dane i informację do tego by stworzyć materiał bądź materiały odpowiadające na potrzeby tych dotychczasowych i nowych klientów. To rozwiązanie brzmi banalnie, jednak nie zawsze w skomplikowanym scenariuszu i pięknym obrazku tkwi magia.

Nie dziwi Cię fakt, że tak mało osób w Polsce korzysta z formatów video? Jest zaledwie garść sklepów internetowych, które stosują video, a przecież wydawałoby się, że to głównie w e-commerce można doskonale adaptować video?

E-commerce to obszar, który aż prosi się o zintensyfikowania działań video marketingowych w Polsce. Na zachodzi, głównie w Stanach Zjednoczonych ta sytuacja wygląda z goła inaczej. Ogromna ilość marek wykorzystuje tam w komunikacji format filmowy, który w rewelacyjny sposób wpływa na podniesienie świadomości marki, edukuje użytkowników a tym samym wpływa na sprzedaż. Ponad 50% marketerów na całym świecie już dziś deklaruje, że video to typ działań marketingowych, w którym osiągają najlepszy ROI. Liczby mówią same za siebie. W Polsce istnieje ogromna obawa przed rozpoczęciem działań video. Polscy marketerzy są przekonani, że format filmowy jest skomplikowany i bardzo drogi. Tymczasem zarówno sam proces stworzenia komunikacji video, jak i koszt, zmieniają się na korzyść klienta. Często to podkreślam, ten rynek wymaga ewangelizacji. Niemal 70% marketingowców z branż w obszarze B2B w Stanach Zjednoczonych deklaruje, że przynajmniej raz realizowało już działania video dla swoich marek. Co ciekawe aż 82% z nich twierdzi, że działania zakończyły się sukcesem.

Przychodzi do Ciebie Michał Bąk, mówi, że chce wpleść w działania jego firmy video, co byś mu doradziła, znając specyfikację naszej firmy. Jak można wykorzystać video w agencji marketingowej, wyspecjalizowanej w konkretnym nurcie?

Po pierwsze muszę znać cel jaki mamy wspólnie osiągnąć takim działaniem. Nie padł on w pytaniu. Dokonujemy wnikliwej analizy i mając określone wizje, dobieramy format i kanał dystrybucji. To, co kocham w komunikacji video to wielorakość możliwości. Dlatego nie mam prostej odpowiedzi na to pytanie. Jedno jest pewne, na pewno istnieje odpowiedni format dla Michała Bąka 🙂

Czy wierzysz, że video bezpośrednio jest wstanie przyczynić się do decyzji zakupowej? Czyli użytkownik X ogląda produkcję i bierze „dodaj do koszyka” lub „wyślij formularz kontaktowy”.

Nie muszę wierzyć, istnieją liczby, które potwierdzają, że tak właśnie jest. Aż 12% osób kupuje produkt, który pojawił się w obejrzanej przez niego reklamie video. Co więcej, aż co czwarta osoba szuka informacji na temat produktu, który zobaczyła w materiale filmowym. Znając możliwości platform takich jak np. YouTube i wykorzystując narzędzie jakie ten serwis nam daje (karty, adnotacje), możemy pomóc naszemu klientowi trafić do naszego sklepu online czy serwisu internetowego. To przykład działań bezpośrednich. Możemy też budować długofalową komunikację, która nie ma celu szybkiego efektu sprzedażowego, powoli budując zaufanie by koniec końców zyskać wiernego ambasadora marki.

Video – dla marek, które docierają do młodszego targetu. Prawda czy mit?

Prawdą jest, iż istnieją kanały komunikacji, w których dotarcie do młodszej grupy docelowej jest łatwiejsze. Jednak format video nie jest skuteczny tylko wśród młodych ludzi. Nadal największa ilość osób w wieku 40 + z marketingowym komunikatem w formie video styka się oglądając telewizję. Jednak liczba tych osób, która zaczyna również korzystać z takich platform jak VoD czy mediów społecznościowych rośnie. Najszybciej rosnącą grupą użytkowników na Facebooku są ludzie w wieku średnim i starsi. Tu zatem kłania się znajomość swojej grupy docelowej i kanałów jakimi najskuteczniej do niej dotrzeć. Jeśli naszym core targetem są ludzie młodzi, wybieramy kanały takie jak Periscope, Snapchat, Instagram, Beme, YouTube.

Czy są jakieś powtarzalne elementy, które mogą przyczynić się do tego, że video zwiększa zasięgi, staje się popularne?

O efekcie viralowości dużo się mówi i piszę. Jak dla mnie to czy film stanie się viralem w dużej mierze zależy od szczęścia. Czasem świetne w koncepcji i wykonaniu pomysły, nie chwytają bo nie trafiają w odpowiednim momencie na odpowiednich ludzi. Zapewne istnieje kilka czynników, które można wdrożyć w swoją strategię video marketingową, które pomogą zwiększyć popularność. Są to na przykład elementy takie jak powtarzalność, cykliczność.

Wbrew pozorom, hard users YouTube’a konsumują ten kanał dokładnie tak, jak ich rodzice telewizję. Potrafią spędzić w tym serwisie godziny dziennie. Czekają na nowe produkcje od swoich ulubionych twórców, niecierpliwią się. Ogromna ilość twórców w USA potwierdza, że stała pora publikacji materiałów video zapewniła im sukces. Co równie ważne, skuteczne działania video marketingowe to takie, które nie trącą fałszywością. Im większa autentyczność i szczerość, tym większa szansa na interakcję z widzami. Dodam jeszcze jeden element bardzo personalnie od siebie. Moja filozofia działania w branży video marketingowej opiera się na prostej zasadzie. Jeśli tworzysz treści prosto z serca, chcąc zaspokoić potrzeby swoich klientów, pieniądze i oglądalność przyjdzie sama.
Dzięki za rozmowę!

Rozmowa z Pawłem Ogonowskim, CEO Conversion


Personalizacja przekazu, wydaje się, że w dobie „ślepoty banerowej”, adblocka to jedna z najważniejszych rzeczy, które powinny być na świeczniku każdego przedsiębiorstwa. Dlaczego zatem tak wiele firm, lekceważy ten aspekt? Niewiedza? Brak środków?
Personalizacja przekazu jest na pewno jednym z największych trendów, z którymi mamy teraz do czynienia. Marketerzy, którzy byli zapytanie przez Econsultancy o 3 najważniejsze priorytety na 2016 wskazali: targetowanie i optymalizację, optymalizację contentu i zaangażowanie w social media . Te priorytety są związane z większym trendem, którym jest skupienie się a całościowym customer experience i pojedynczym użytkowniku.

Dostępne dzisiaj technologie umożliwiają to, na czym zawsze marketerom zależało: dotarcie do właściwego konsumenta z właściwym komunikatem i we właściwym czasie (należałoby jeszcze dodać: niezależnie od urządzenia).

Myślę, że głównym wyzwaniem, z którym spotykają się firmy, które chcą podążać za tym trendem jest wyzwanie technologiczne. Technologie, które umożliwiają pełną personalizację i targetowanie są dostępne, jednak są często bardzo drogie. Dodatkowo wymagają one szerokiej integracji pomiędzy poszczególnymi systemami z których korzystamy do zarządzania treściami, wysyłki email marketingu, bazy produktowej, ściągania ruchu. W większości firm to są osobne silosy, których pełna integracja wymaga ogromu pracy. Co więcej większość wykorzystywanych systemów tej integracji nie umożliwia i wymaga zmiany.

Jeśli popatrzymy na to, co robią poszczególni dostawcy narzędzi to całość idzie w kierunku coraz większej integracji — Adobe ma praktycznie pełny zestaw narzędzi w ramach Marketing Cloud — od targetowania reklam, przez ich tworzenie, analitykę, prowadzenia działań w social media, personalizację po testy A/B. W tym samym kierunku podąża też Google w ramach integracji, które oferuje w obrębie Doubleclicka, Adometry i Google Analytics Premium.

W tym samym kierunku powinni też podążać marketerzy i mieć plan integracji / zmiany narzędzi z których korzystają w ramach swojego marketing stack. Zaniedbanie w tym obszarze w długim okresie doprowadzi do powstania swoistego długu technologicznego, który będzie ciężko spłacić.

Jakie dane, które zostawiają użytkownicy w sieci, mogą być wykorzystywane do analityki przez małe i średnie firmy? Jak rozpocząć przygodę z analityką danych w przypadku, gdy robimy to od zera i nie mamy środków na outsourcing tego procesu?

Odpowiedź na pytanie jest prosta: takie, które wiemy jak wykorzystać. O użytkownikach możemy wiedzieć praktycznie wszystko. Pytanie tylko jak te informacje wykorzystać. Przygodę z analityką  zawsze należy zacząć od zastanowienia się co chcemy się dowiedzieć lub uzyskać. Zbyt duży nacisk kładziony jest na narzędzia, a nie na procesy wykorzystania danych. Dlatego zaczynajmy myślenie nad analityką do procesów, które chcemy w oparciu o dane zbudować lub poprawić.

Np. możemy chcieć poprawić proces rozwoju naszej witryny. Wdróżmy pod to podstawowe śledzenie, które jest użyteczne — śledzenie ścieżki składania zamówienia i formularzy (bo to elementy, które psują się najczęściej). Naprawmy je na podstawie danych i przejdźmy do kolejnego miejsca w którym dane nam się przydadzą.

Na pewno na samym początku rozwoju biznesu kluczem jest pozyskiwanie ruchu. Dlatego dane, które pozyskujemy powinny nam pomagać właśnie w tym procesie. Podstawą jest więc zmierzenie konwersji e-commerce oraz mikrocelów (np. dodania do koszyka lub subskrypcji newslettera). Wybierzmy metryki, którymi będziemy oceniali poszczególne źródła ruchu (pamiętajmy, że np. reklama display powinna być mierzona innymi metrykami niż remarketing) i wykorzystajmy tą wiedzę do mądrzejszego pozyskiwania użytkowników i szybkiego pozbywania się tych źródeł ruchu, które nie przynoszą oczekiwanych rezultatów.

Często przedsiębiorcy myślą, że targetowanie to najprostsza rzecz. Mówią „przecież prowadzę ten biznes, potrafię zbudować obraz buyer persony”.  Jakie błędy przy doborze odpowiedniego target najczęściej dostrzegasz? Czy jest jakaś powtarzalność przy targetowaniu, czy raczej każdy biznes jest inny i powinien mieć indywidualne podejście do analizy grupy docelowej?

Szczerze to bym powiedział, że targetowanie jest jedną z najtrudniejszych rzeczy. Większość firm pytana o to komu chce sprzedawać swoje produkty wymienia taką oto grupę: kobieta lub mężczyzna w wieku od 20 do 55 lat. Innymi słowy wszystkim. To nie jest targetowanie. Co więcej ze świecą na rynku trzeba szukać firm, które mają do dobrze dobranego targetu zbudowane persony. Jeszcze trudniej znaleźć firmy, które zastanowiły się nad customer journey (o tych, które dobrały metryki i starają się je zmierzyć nie wspominając). Tu jest ogromna praca do wykonania. Największym błędem jest więc zaniechanie odrobienia pracy domowej.

Drugim najczęstszym błędem jest zbyt szerokie targetowanie o którym wspominam powyżej. Nie ma czegoś takiego jak produkt skierowany do wszystkich. Jeżeli chcemy być dla wszystkich, to jesteśmy dla nikogo. Lepiej skupić się i zdominować niszę niż próbować zrobić wszystkim dobrze, bo ta druga strategia nigdy nie wychodzi.

Trzecim błędem jest właśnie podejście „przecież prowadzę ten biznes, potrafię zbudować obraz buyer persony”. To jest prawdą tylko i wyłącznie wtedy, gdy prowadzisz go w ten sposób, że masz kontakt z własnymi klientami przez kilka godzin dziennie. A zazwyczaj nie masz. Mają go Twoi pracownicy (szczególnie w biurze obsługi klienta). Dlatego warto z nimi rozmawiać i prowadzić badania wśród konsumentów.  Tylko wtedy uda się ich zrozumieć.

Czwartym błędem jest jednorazowe podejście do tematu. Raz wypracowane targetowanie nie powinno być wykute w skale. Zmienia się rynek, zmieniają się ludzki zachowania, dlatego nasze targetowanie i pozycjonowanie powinno się w ten rynek ciągle wsłuchiwać i na jego zmiany reagować.

Każdy biznes ma inną grupę docelową dlatego do analizy swojej grupy docelowej powinien podejść indywidualnie. Oczywiście chodzi tu o indywidualne podejście do samego procesu, a nie wymyślanie go na nowo. Pomimo tego, że tak sprzedaż kosiarek jak i pierścionków zaręczynowych skierowana jest w głównej mierze do mężczyzn to procesy zakupowe będą wyglądały zgoła inaczej — nawet, jeżeli kupującym jest ta sama osoba. Po prostu inaczej myślimy o zakupie. Dlatego przy każdym biznesie powinniśmy podejść do budowania targetu w sposób indywidualny.

Ruch na stronie to jedno, ale działania optymalizujące to drugie. Jak przekonać firmy, aby więcej czasu i środków poświęcały na optymalizację swoich działań.

Pierwszą rzeczą z której należy sobie zdać sprawę to jak generowany jest przychód w internecie. To jest mnożenie trzech czynników: ruchu, współczynnika konwersji i średniej wartości zamówienia. Jeżeli więc chcemy zwiększać przychód musimy pracować nad jednym z tych trzech czynników.

Praca nad optymalizacją konwersji ma kilka przewag nad pozyskiwaniem ruchu:

    • Po pierwsze, jej efekty monetyzują się w długim okresie — jednorazowy wzrost współczynnika konwersji przynosi nam dodatkowe przychody przez dłuższy czas, a większe wydatki na pozyskiwanie ruchu przekładają się na przychód tylko jednorazowo
    • Po drugie, umożliwia nam zapłacenie więcej za pojedynczego użytkownika — gdy wzrasta nam współczynnik konwersji, to generujemy większy przychód z pojedynczego pozyskanego użytkownika. Dzięki temu możemy za niego zapłacić więcej. A to oznacza, że możemy przelicytować naszą konkurencję (np. w cpc) i wejść w źródła pozyskiwania ruchu, które wcześniej nie były dla nas opłacalne.
    • Po trzecie, rynek jest skończony i w pewnym momencie pozyskanie dodatkowego użytkownika jest piekielnie drogie. Wtedy optymalizacja współczynnika konwersji jest znacznie lepszą inwestycją.

Niestety na rynku nie ma zbyt wielu firm, które z optymalizacji współczynnika konwersji uczyniłyby stały proces rozwoju witryny. Cały czas widać albo pojedyncze próby — zróbmy jeden, dwa testy i zobaczymy co z tego wyjdzie (zazwyczaj nie wychodzi nic, bo optymalizacja konwersji to proces, który powinien być ciągły), albo robienie całościowych redesignów raz na 2 lata (co zazwyczaj jest uzasadniane zmianą osoby, która stoi na czele danego ecommercu). To nie tak powinno wyglądać. Popatrzmy na to jak rozwija się Amazon i Facebook.

Małe, testowane zmiany i ciągła ewolucja to sposób na podążanie za szybko zmieniającymi się trendami i za wyższym współczynnikiem konwersji.

Dzięki za rozmowę!

p. ogonowski

Chcesz zdobyć jeszcze więcej wartościowej wiedzy z obszaru e-commerce? Dołącz do nas na Kongresie eHandlu! 

Rozmowa z Magdaleną Górak, CEO Profeiny


Jak, według Ciebie, e-sklepy powinny budować relacje z mediami? Przecież żadne medium nie odpowie na notatkę w stylu „mamy nowy model telewizora X”. Czy w ogóle w przypadku e-sklepów jest miejsce na relacje z mediami?

PR to nie reklama. Utożsamianie tych obszarów jest dość powszechne, ale błędne… Drogą „mamy nowy model telewizora X” i w domyśle „hej, no kup go u nas!” nie zajdziemy nigdzie. O swojego partnera w relacji trzeba dbać – zastanowić się, czego potrzebuje, jakie treści go zainteresują. Odbiorca chętniej podąży szlakiem „W którym miejscu pokoju ustawić telewizor?” lub „Przegląd telewizorów do 1500 zł – wady i zalety 10 modeli”.

Jakie błędy najczęściej są spotykane w świecie e-handlu? Czy można je w jakiś prosty sposób eliminować?

Opowiem tylko o komunikacji. Po pierwsze błędem podstawowym jest myślenie, według którego działaniami PR czy jakimiś tanimi sztuczkami zatuszujemy poważne błędy w naszych procedurach. PR nie jest propagandą mającą na celu zmylenie konsumentów.

Z typowych zaś błędów, często zdarza się, że atrakcyjna usługa czy produkt są opisane w nieinteresujący czy niejasny sposób. Produkt przedstawiony nieudolnie raczej nie będzie cieszył się popularnością wśród klientów. A już na pewno będzie się cieszyć mniejszą. O kopiowaniu opisów nawet nie wspominam, na pewno fachowcy od SEM i SEO będą mieli w tej sprawie dużo do powiedzenia.

Pomogliśmy kiedyś klientowi, który podzielił swoje usługi na dwa typy, ale podział ten był czytelny tylko dla niego i pracownika.  Klienci go nie rozumieli i gubili się w ofercie. Dopiero po rozmowie telefonicznej z konsultantem byli w stanie coś wybrać. Trudno oszacować, ile osób zrezygnowało, bo nie rozumieli, co klient chciał przekazać.

Co zrobić, by wyeliminować tego typu błędy?
Po pierwsze, sprawdzić, czy mówimy o korzyściach i czy są to korzyści, które faktycznie odpowiadają na potrzeby grupy docelowej. Warto też poprosić o opinię osobę z zewnątrz. Zdanie potencjalnego klienta o tym, jak on rozumie nasz komunikat bywa bezcenne.

Co sądzisz o strategii ciekawego contentu w budowaniu relacji z dziennikarzami? Np. prowadzimy bloga, który jest na świeczniku, dzięki temu sami tworzymy relacje z influencerami, a także przedstawicielami mediów. Czy taki model „ocieplania” relacji ma sens?

Media własne są super. Sklep może się komunikować różnymi kanałami – strona www, media społecznościowe, newslettery, blog i relacje z mediami. Komunikacja we wszystkich kanałach powinna być spójna i tworzyć jedną historię. Blog jest świetnym narzędziem, by gromadzić publiczność wokół marki, snuć opowieść.  Jeżeli będziemy robić to dobrze, to zainteresują się nią również media. Lubią, gdy po drugiej stronie maila dostrzegą żywego człowieka,  eksperta, poznają historię, która ich zainspiruje.

Załóżmy, że jestem początkującym managerem e-commerce. Czy jest jakaś metoda, abym zaczął współpracować z mediami, czy raczej na wczesnym etapie działalności są ważniejsze rzeczy niż próba nawiązywania współpracy z mediami?

Tutaj niestety nie ma jednej recepty. Jeśli właśnie otworzyliśmy sklep jakich wiele, czyli jego asortyment jest dostępny u licznej konkurencji, to zdecydowanie są  ważniejsze rzeczy do dopilnowania. Inaczej jest na późniejszym etapie – jeśli chcemy się przebić z informacją, że jesteśmy w czymś lepsi od konkurencji, to PR może bardzo pomóc.
Jeśli natomiast sklep oferuje towar unikalny lub wręcz nieznany, to współpraca z mediami jest obowiązkowa od samego początku.  Dodam tylko, że wypracowywanie relacji z mediami to proces wymagający pracy oraz systematyczności, więc nie ma sensu bawić się w partyzantkę czy działania ad hoc.

Po czym poznam, że moje kontakty z dziennikarzami są profesjonalne? Komunikacji nie można traktować „zero-jedynkowo” kiedy zatem będę wiedział, że to co robię ja, czy mój zespół ma sens?

To co robisz ma sens, jeśli przynosi efekty. Oczywiście publikacje, ale też odpowiadanie  dziennikarzy na Twoje wiadomości, odbieranie telefonu, prośby o komentarz etc. Z poziomu wsparcia sprzedaży poprzez działania PR warto kontrolnie zaglądać na źródła ruchu w Google Analytics. Jeśli po rozpoczęciu działań z zakresu Media Relations przybywa bezpośrednich wejść , wejść z organicznych wyników wyszukiwania i – co trudniejsze – z bezpośrednich linków – to robisz to dobrze.

A profesjonalna komunikacja jest sztuką godzenie potrzeb trzech grup. Trzymajmy się Twojego przykładu. W interesie sklepu jest, by dziennikarz  napisał, że w sklepie Y jest model telewizora X. W interesie dziennikarza jest napisać coś, co się będzie czytać i ma walor obiektywności. Interesem klientów jest zaś np. znalezienie rzeczowej porady, która pozwoli mu wybrać dobry telewizor. Jak umiejętnie pogodzić te potrzeby? Trzeba się wczuć w sytuację i dziennikarza i odbiorcy.

Warto szanować czas i pracę dziennikarza. Jeśli wiem, że dziennikarz zajmuje się testami aplikacji mobilnych, to nie wysyłam mu informacji, że w moim sklepie telewizor X można kupić za 1500 zł. Dostarczam mediom ciekawych informacji i danych niedostępnych gdzie indziej. Najlepiej bardzo personalizując przekazy. To materiały wymagające od osób odpowiedzialnych za komunikację, ale dzięki temu zwykle cenne również dla dziennikarza i konsumentów. Kontakt oparty na wzajemnym szacunku procentuje.

Follow up-y. Jak wykonywać skutecznie ponowienie kontaktu, aby nie trafić na czarną listę dziennikarską?

Follow up to tylko wisienka na torcie. Jeśli cały tort jest źle przygotowany, to wisienka mu nie pomoże. Nawet jeśli jesteśmy superkontaktowi i uśmiechamy się w czasie rozmowy. Przepis na dobre relacje jest jeden: kontakt z dobrze wyselekcjonowanymi dziennikarzami, pasującymi do tematu, rzetelnie przygotowane materiały. Jeśli te warunki nie są spełnione,  lądujemy na czarnej liście! Dziennikarz nie jest maszynką do wklejania publikacji. Warto porozmawiać, zaproponować coś na wyłączność. Lepiej dopytać zawczasu, czy materiał, nad którymi pracujemy, będzie dla niego interesujący i co można mu dostarczyć, aby ułatwić pracę. Lepiej mniej a lepiej. Masówka nie działa, a nawet jak czasem zadziała, to nie zbudujesz tak relacji.
Czego na pewno nie robić? Nie żądać i nie żebrać.

Dzięki za rozmowę!

m.górak

Chcesz zdobyć jeszcze więcej wartościowej wiedzy z obszaru e-commerce? Dołącz do nas na Kongresie eHandlu! 

Rozmowa z Błażejem Abelem, CEO Landingi.pl


Czy uważasz, że są elementy, które w każdym landingu (bez względu na branżę) są niezbędne?

Oczywiście jest kanon podstawowych elementów, które muszą się znaleźć się na landing page’u. Przede wszystkim nagłówek, który jest logicznym rozwinięciem reklamy, z której przyszedł użytkownik, następnie produkt lub usługa pokazana w kontekście użycia lub opisana w formie korzyści.  Kończąc na tzw. Call-To-Action, czyli zaplanowanej akcji, jaką powinien wykonać zainteresowana osoba odwiedzająca nasz landing page.  Jednak nawet najlepszy landing page nie sprzeda oferty, która nijak ma się do rynku lub jest zwyczajnie niepotrzebna.

W ostatnim czasie wspólnie z innymi firmami stworzyliśmy darmowy kurs, który krok po kroku uczy, jak zrobić dobry landing page. Kurs jest dostępny pod adresem zrob.dobrylanding.pl – jestem przekonany, że niezależnie od wiedzy i doświadczenia w tworzeniu landingów, każdy znajdzie tam coś dla siebie.

Nowy produkt do wprowadzenia, co jest bardziej opłacalne: podstrona w sklepie czy postawienie dedykowanego landing page? Co powinniśmy wziąć pod uwagę przy wyborze, któregoś z powyższych rozwiązań?

Jeżeli wprowadzamy kolejny produkt w ramach danej kategorii / marki, który nie wyróżnia się specjalnie od innych, to landing page będzie stratą czasu. Natomiast wprowadzenie nowej kategorii produktów, nowej marki czy też np. pre-order’ów na rynkowe hity będzie strzałem w dziesiątkę i landing page sprawdzi się doskonale. Należy pamiętać, że na landing page’u sprzedamy tylko jeden konkretny produkt!

Załóżmy, że jestem niedoświadczony managerem e-commerce. Nie mam wiedzy na temat narzędzi, lub po prostu nie mam pomysłu jak je wykorzystywać. Jakie testy A/B polecałbyś wykonać w analizie skuteczności landingów?

Jeżeli jesteś niedoświadczony, to nie przeprowadzaj testów, to naprawdę wymaga wyczucia. Mogę jedynie doradzić, by nie testować kolorów na guziku, wymiany jednego zdjęcia produktu na inne, jeżeli niewiele się różnią. Warto testować różne układy oraz teksty, ale podkreślam, że wyciągnie prawidłowych wniosków jest bardzo trudne.

Optymalizacja landing page. Czy jest to proces jednorazowy? Kiedy wiemy, że możemy „odpuścić” dalszą pracę nad doskonaleniem?

Landing page z zasady jest stroną na potrzeby jakiegoś działania marketingowego skończonego w czasie. Należy więc zachować umiar w procesie optymalizacji, chyba że dotyczy to landing page’y, których używamy na stałe – np. zapis do newslettera czy rejestracja w sklepie – tutaj optymalizacja może być procesem długim rozłożonym na kilka / kilkanaście iteracji, które trwają zgodnie z cyklem funkcjonowania klienta.

Szybkie odpalenie biznesu, szybkie testowanie czy dany model się sprawdza. Czy możesz przytoczyć jakiś ciekawy case study, w którym w bardzo krótkim czasie ktoś dokonał analizy opłacalności sprzedaży poprzez landing page i kierowanie targetowanego ruchu?

To trudne pytanie i nie ma na nie jednoznacznej odpowiedzi. Szybkie odpalenie biznesu, czy testowanie modelu tak czy inaczej powinno być poparte wcześniejszym resarchem oraz porównaniem naszej oferty z ofertami konkurencyjnymi. Bardzo fajnym case’em może być tutaj serwis Tokeo – tworzyliśmy landing page’e, których celem był pozyskanie 300 ekspertów do serwisu – to wydawało się trudne, ale udało się to zrobić z nawiązką – można o tym przeczytać tutaj.  Co ciekawe mimo rewelacyjnych efektów sam serwis już nie funkcjonuje, bo zawiódł pewnie jakiś inny element strategii. To najlepiej pokazuje, że nie ma co wpadać w euforię nawet gdy mamy bardzo dobre wyniki. Na naszą firmę/biznes musimy patrzeć całościowo, a za pomocą landing page’y i szybkich kampanii weryfikować pojedyncze hipotezy.

Duży sklep, tysiące produktów. Wyobrażasz sobie aby tworzył dedykowane landing page? Czy jest jakieś rozwiązanie przy dużej liczbie produktów, aby wykorzystać w rezolutny sposób siłę landingów?

Mamy klienta, który posiada kilka tysięcy produktów i każdy sprzedaje przez landing page stworzony w naszej aplikacji. Nie tworzy jednak wszystkiego od zera – stworzyliśmy aplikację wspomagającą, która buduje landing page na bazie danych z systemu wewnętrznego klienta i do tego samego systemu zwraca gotowe zamówienia. Osoby odpowiedzialne za sprzedaż skupiają się tylko na tym jak to “opakować”, by dobrze się sprzedawało, co sprzyja lepszej konwersji.

Jakie są największe wyzwania w budowaniu landingów?

Tworzenie landingów nie jest tak proste, jak mogłoby się wydawać. Należy pamiętać, że landing page, to prosta strona, która ma jeden cel – konwersję. Doświadczenie nauczyło nas, że łatwe tworzenie i edycja landing page w naszej aplikacji zachęca użytkowników do dodawania niepotrzebnych elementów, które odciągają uwagę od realizacji celu, co niestety ma bezpośrednie przełożenie w niesatysfakcjonującym wskaźniku konwersji.

Pokutuje też próbowanie zamknięcia sprzedaży już przy pierwszym kontakcie zamiast próby zbudowania relacji. W naszym przekonaniu największym wyzwaniem jest umiejętne skupienie się na rozwiązaniu prawdziwego problemu/potrzeby klienta i korzyściach jakie dzięki nam osiągnie.

Nie można ulegać pokusie dodawania kilku Call-To-Action lub zamieszczania alternatywnych propozycji na jednym landing page’u. Trzeba pamiętać, że równie ważne jak sam landing page jest reklama, która do niego będzie kierować, dlatego w ramach wyzwań w obszarze landing page należy dodać umiejętności w targetowaniu reklamy i personalizacji treści w zależności do grupy docelowej.

b. abel

[FM_form id=”3″]

4 proste sposoby na wzrost sprzedaży świątecznej

Okres zakupów przedświętecznych w pełni i potrwa jeszcze niecałe 2 tygodnie. Jeżeli jednak nadal szukasz pomysłów na to, jak zmaksymalizować wartość sprzedaży, rzuć okiem na poniższe podpowiedzi. Przygotowaliśmy je specjalnie w taki sposób, by można było je wprowadzić szybko i w prosty sposób.


#1. Facebook Custom Audiance – targetuj listę mailingową

Wykorzystanie custom audience w kreacji reklamowej rodzi zupełnie nowe możliwości jeśli chodzi o stworzenie synergii między Facebookiem i twoją bazą mailingową.

Ta funkcja w menedżerze reklam umożliwia skierowanie konkretnej reklamy do osób z Twojej listy subskrypcyjnej – wystarczy ją załadować w formie pliku CSV (jeżeli wyeksportujesz ją z programu do masowego mailingu, zawsze otrzymasz ją w tym formacie), przygotować kreację i uruchomić.

Co ciekawe, Salesforce przeprowadził badania na grupie 925 tys. emaili, z których wynika, że 22% osób, które widziały zarówno reklamę na Facebooku, jak i później, w newsletterze, były znacznie bardziej skore do zakupu, niż ci, którzy otrzymali tylko email.

Wykorzystaj to w dwuetapowej kampanii, gdzie oba elementy będą spójnie współgrać (możesz na przykład przygotować odbiorcę na wiadomość mailową, zaciekawiając go jej potencjalną zawartością i puszczając najpierw na FB).

Custom audience możesz wykorzystać także do aktywacji „zimnych” leadów. Poinformuj je, że kreacja została przygotowana specjalnie z myślą o nich i spróbuj dowiedzieć się, dlaczego nie otwierają od Ciebie wiadomości lub zaproponuj im tłusty rabat.

Co nie mniej ważne – nie ładuj całej listy kontaktów! Najpierw posegmentuj listę i przygotuj oddzielne kreacje dla osób na różnych etapch ścieżki zakupowej:

  • Dla klientów mało aktywnych (otwierających 15-20% kampanii z ostatnich 60 dni) 
  • Dla klientów, którzy otwierają maile, ale nie nie dokonują oczekiwanej akcji (nie przechodzą do sklepu, itd.)
  • Dla klientów, którzy dokonali zakupu w okresie przedświątecznym w zeszłym roku
  • Dla klientów, którzy porzucili koszyk w ostatnim miesiącu

To tylko kilka pierwszych z brzegu pomysłów. Każdy sklep posiada własne wskaźniki, określające zachowanie klienta i to nimi powinieneś kierować się, uruchamiając targetowaną na emaile kampanię.


[FM_form id=”3″]


Jak skonfigurować custom audience:

Do tej pory dedykowana grupa odbiorców dostępna była w Power Editorze – i to nie dla wszystkich. Teraz całą operację można wykonać z poziomu Menedżera Reklam. W pierwszej kolejności po wejściu do niego, kliknij w „Narzędzia” i wejdź w „Grupy odbiorców”:

1

Otworzy ci się aplet grup docelowych, gdzie możesz przeczytać, do czego najlepiej wykorzystać to narzędzie. By stargetować reklamę na konkretną listę mailingową, „Utwórz grupę niestandardowych odbiorców”. W nowo otwartym oknie wybierz „Listę klientów”:

2

W tym miejscu możesz dodać plik z kontaktami w CSV, skopiować własne adresy mailingowe lub zaimportować je z Mailchimpa – jeśli używasz go do wysyłki wiadomości:

3

Kiedy Facebook przemieli Twoją listę (w przypadku kilku tysięcy kontaktów trwa to dosłownie kilkanaście sekund), powinieneś nadać jej nazwę:

 

4

 

W kolejnym kroku możesz zdecydować, czy utworzyć reklamę tylko na podstawie listy kontaktów, czy tez rozszerzyć ją, znajdując osoby o podobnych zainteresowaniach do Twoich kontaktów.

Voila!

 

5

 

Dalej wszystko rozgrywa się tak, jak w przypadku typowej kampanii na Facebooku.

 

#2. Aktywuj mało zaangażowanych fanów

Każda lista mailingowa to osobna historia; budujesz ją od określonego momentu, określonymi metodami, za określoną kasę; w pewnych momentach jest ona bardziej aktywna, w innych – mniej, reaguje na charakterystyczne dla twojej branży wiadomości – albo nie reaguje wcale.

Bez wątpienia jednak, każda lista posiada słabo aktywnych odbiorców, których „temperatura” spada od chwili, gdy zapisali się na newsletter, aż osiąga „zero absolutne”, gdzie ewidentnie dalsze próby ocieplenia relacji nie mają sensu.

Zanim do tego dojdzie, możesz spróbować, dzięki segmentacji, dotrzeć do tych osób, które, choć są „chłodne”, nadal mogą stać się Twoimi klientami.

Powód takiego działania jest prosty – w okresie przedświątecznym każdy szuka prezentów. Jeśli ktoś kiedyś trafił na Twoją listę mailingową, to prawdopodobnie oferowane przez Ciebie produkty do pewnego stopnia są dla prospekta relewantne.

Aby poszczególne segmenty przyniosły miarodajne efekty, podziel listę na grupy nie większe niż 5000 użytkowników – to zalecenie płynące z badań Mailchimpa, który podaje tę liczbę jako wiarygodną do przeprowadzania również testów A/B.

1. STWÓRZ SEGMENTY

To punkt wyjścia. „Mało zaangażowany odbiorca” w kontekście listy mailingowej może oznaczać bardzo wiele rzeczy; zagadnienie nie dotyczy tylko tych klientów, którzy nigdy nic od Ciebie nie kupili albo nie otworzyli ani jednego maila (to drugie to znacznie cięższy przypadek). Nieaktywny odbiorca to taki, który:

  • Dokonał u ciebie tylko jednego zakupu
  • Dokonuje zakupów w dużych odstępach czasu (chyba, że w Twojej branży – na przykład elektroniki czy mebli – to normalne)
  • Otwiera niewielką ilość przesyłanych wiadomości
  • Otwiera wiadomości, ale nie klika w zawarte w niej łącza

Wszystko zależy od branży i dotychczasowej historii wysyłek, które w znacznej mierze determinują, co oznacza dobry open rate, CTR czy bounce rate.

Skonstruuj wytyczne, które pozwolą stworzyć segmenty uwzględniające:

  • Moment dołączenia do newslettera
  • Aktywność zakupową
  • Interakcję z newsletterem

WSKAZÓWKA

2. PRZYGOTUJ ODPOWIEDNI TYTUŁ I SPERSONALIZOWANE COPY

To klucz do powodzenia całej akcji. Powinieneś przygotować odrębną treść dla każdego segmentu, który próbujesz „ogrzać”.

Content uzależniony jest od grupy odbiorców – jeżeli jeden z segmentów tworzą osoby, które klikają tylko albo przede wszystkim w maile ze specjalnymi ofertami, powinieneś tak przygotować wiadomość, by w całości koncentrowała się na uwypukleniu kwoty czy wartości rabatu. Minimalizuj ilość treści, ale zwróć uwagę na wyraziste CTA.

Jeżeli próbujesz dotrzeć do segmentu, który nie wykazywał do tej pory zainteresowania wobec rabatów – postaw na „świąteczną poradnię prezentową”, dzięki której podkreślisz inną wartość płynącą z zakupów w Twoim sklepie.

Mówiąc krótko – wszystkie potrzebne dane do stworzenia zachęcającego copy masz w jednym miejscu.

3. POZWÓL ODEJŚĆ…

Z kolei segment, który nigdy nie wszedł w interakcję ani nie dokonał żadnego zakupu, to potencjalnie największe zagrożenie dla jakości całej Twojej listy! Z czego to wynika?

Takie osoby mogą w którymś momencie stracić cierpliwość i choć kiedyś zapisały się do newslettera, ciągłe pomijanie Twoich wiadomości może być dowodem na to, że odbiorca zwyczajnie nie jest nimi zainteresowany. Jeżeli będziesz go nieustannie bombardować, zacznie regularnie zgłaszczać spam, a gdy dojdzie do efektu skali i w podobny sposób zacznie postępować znaczna część listy, ucierpią wszyscy, którzy się na niej znajdują – programy pocztowe zaczną z automatu kierować całą twoją korespondencję do spamu.

Jeżeli masz więc do czynienia z segmentem, który powstał z listy osób zapisanych dawniej, niż 6 miesięcy temu i do tej pory wykazywał zerową lub minimalną interakcję, możesz pomyśleć o ich usunięciu.

I to będzie pomysł na Twoją kampanię – przygotuj tytuł, w którym z uwagi na poszanowanie prywatności, zakomunikujesz koniec korespondencji – w treści zaś możesz podkreślić, że kontakt zostanie usunięty, jeżeli nie odpowie na Twoją wiadomość.

Po 24 godzinach będziesz miał do czynienia z kolejnymi segmentami – osobami, które odpowiedziały na Twoją wiadomość i takimi, które ją zignorowały. Tych pierwszych możesz nagrodzić rabatem do natychmiastowego wykorzystania (na przykład w ciągu jednej doby lub dwóch) i/lub przeprowadzić krótką ankietę, w której zapytasz o przyczyny nieaktywności, zaś tych drugich – usunąć z listy.

Wskazówka: Oferując wartość w copy, zwróć uwagę na to, co najbardziej angażowało Twoją listę do tej pory – może określona wartość rabatu albo przecena tylko konkretnej marki w Twoim sklepie? 

#3. Spersonalizuj opisy produktów

Karta z opisem produktu to często miejsce, w którym dochodzi do kluczowej decyzji – kupić, czy nie kupić. O ile informacje na temat pary butów czy perfum, które klient zamierza sprawić samemu sobie,  muszą być perswazyjne i zawierać podstawowe parametry, o tyle opisy dla konsumentów chcących kupić prezent bliskim powinny pomagać w podjęciu decyzji, przed którą staje każdy – czy ten produkt będzie odpowiedni? Trafi w gusta? Uszczęśliwi?

W okresie świątecznym możesz spokojnie założyć, że duża grupa kupujących będzie rozglądała się właśnie za upominkami, dlatego – pomóż im!

CO ODRÓŻNIA TEN PRODUKT OD INNYCH NA RYNKU?

Zbierz w opisie wszystko, co może świadczyć o oryginalności produktu – napisz o renomowanej marce, wspomnij o kraju, z którego pochodzi (jeśli ten kraj uznawany jest za synonim jakości, vide niemiecka chemia), podkreśl zgodność z trendami.

CO ZYSKUJE KLIENT, NABYWAJĄC TEN PRODUKT?

Szczegółowo objaśnij, jakie konkretnie benefity zyskuje Twój klient, decydując się na zakup właśnie tego produktu. Mów o zaletach, ale z konsucentrycznego punktu widzenia; liczy się to, dzięki czemu życie nabywające stanie się lepsze. Unikaj nadmiernej ilości przymiotników!

CZY MÓWISZ JĘZYKIEM SWOJEGO KLIENTA?

Opisy od dystrybutorów czy producentów charakteryzują się tym, że zaspokajają tylko niewielki zakres wiedzy, jaką musi mieć konsument zanim zdecyduje się na dokonanie zakupu. Dzięki spersonalizowaniu języka i dostosowaniu go do swojej grupy docelowej, opis przestaje być tylko drętwym odzwierciedleniem faktów, a staje się realnym narzędziem do wpływania na decyzje zakupowe.

Świetną robotę w tym zakresie robi hiphopowy sklep Alkopoligamia.com:

alkopoligamia

zrzut ekranu z sklep.alkopoligamia.com

Jak wspomnieliśmy na początku, opisy produktów na Święta powinny charakteryzować się dodatkowymi informacjami, które będą stanowić wsparcie dla klientów, którzy muszą dobrać upominek do gustu bliskiej (lub wręcz przeciwnie – dalekiej) osoby.

Z tych dylematów doskonale zdaje sobie sprawę Crazyshop.pl, w którym personalizowane produkty mają bardzo pomocne opisy. Dzięki nim, możemy wyobrażony charakter osoby, którą zamierzamy obdarować, dopasować do konkretnego produktu:

CReazyshop

Inny przedmiot – worek na prezent – opisy został zrobiony tak, by od razu rozwiewał wątpliwości związane z sensownością jego zakupu:

crazyshop worek

Na stronie Empiku możemy zakupić perfumy – przedmiot niezwykle trudny w zakupie, jeśli wcześniej nie mieliśmy z nim kontaktu i nie możemy naocznie ocenić, czy zapach będzie pasował, czy nie. Dlatego warto, prócz definiowania samej woni, sprecyzować, komu taką fiolkę można podarować:

perfumy empik

O krok dalej poszedł sklep lovethesign.com i choć opis jest sztucznie przydługi, dokładnie wymieniono w nim osoby, dla których poniższy zestaw będzie najlepszy:

grooming

Pamiętaj:

  1. Nie musisz zmieniać opisów w całym sklepie (chyba, że posiadasz kilka, kilkanaście przedmiotów); najważniejsze, byś skoncentrował się na tych, które mają największy potencjał „prezentowy” oraz na tych, które są najczęściej kupowane
  2. Wejdź w buty klienta. Przygotowując opis, pomyśl, dla kogo będzie to idealny prezent. Dla rodzica, osoby starszej, dla dziecka, partnera? A może dla wylosowanego przed firmową wigilią kolegi? Szefa? Mając w głowie idealnego odbiorcę, koncentruj się na zaletach istotnych z jego punktu widzenia i podkreślaj docelowego adresata upominku
  3. Bądź konkretny – wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że „zbliżają się święta” i że ten prezent będzie „idealny”. Używaj listy punktowych i boldowania, by podkreślić najważniejsze informacje
  4. Copy w opisie produktów musi zawierać także właściwe informacje na temat terminu przesyłki, możliwości zwrotu lub wymiany – możesz także zaznaczyć, do kiedy najlepiej kupić produkt, by móc dokonać tych operacji tak, by zdążyć z prezentem pod choinkę!

#4. Przygotuj interaktywny quiz

Quiz kojarzy ci się z formą rozrywki, zabawą? Bardzo dobrze! Po to właśnie są quizy – w formie krótkich pytań i odpowiedzi w prosty sposób mogą udowodnić ci, jakiego bohatera z kreskówki przypominasz, jaki powinien być twój idealny zawód, gdzie powinieneś pojechać na urlop, albo jakie okulary z nowego katalogu firmy Zenni Optical będą ci najbardziej pasować.

Firma ta została przywołana nie bez powodu. Otóż w zeszłym roku quiz, na który złożyło się 9 pytań, został rozwiązany w ciągu 6 miesięcy 140 tysięcy razy (dziś to ponad 650 tysięcy) i pomógł wygenerować sprzedaż na poziomie 124 tysięcy dolarów – nie wspominając o 7 tysiącach emaili, które zasiliły bazę Zenni Optical.

Oto rzeczony quiz:

Trudno uwierzyć? Być może. Zastanów się jednak – potencjalny klient z własnej woli postanawia wejść w interakcję z brandowaną treścią, samodzielnie udziela odpowiedzi na pytania, z grubsza zgodnie ze swoimi preferencjami, a na końcu w części przypadków pozostawia swój adres emailowy i widzi produkt, który firma sprzedaje.

1okulary

Może przeczytać także krótki opis tego, jaki styl ubioru najbardziej mu pasuje, a także przejść do sklepu, by od razu dokonać zakupu – albo chociaż zapoznać się z ofertą.

2okulary

 

Zaproponowanie quizu twoim klientom (i leadom) jest korzystne z dwóch powodów – pośrednio, pomaga zbudować relację i rozpoznawalność marki, zaś bezpośrednio, może doprowadzić do pomyślnie zakończonej transakcji. Mało tego; quizy mają ogromny potencjał viralowy i jeśli są przygotowane w odpowiedniej formie, mogą być rozsyłane po sieci, między znajomymi, przy jednoczesnym braku jakiegokolwiek zaangażowania ze strony marki.

Najważniejsze pytanie – jak to zrobić? 

Sposoby są dwa – wolny, drogi, ale umożliwiający kontrolę nad każdym elementem powstawania quizu, albo tani (albo darmowy), szybki i dający wybór spośród skończonej ilości wariantów. Jako, że nie masz czasu na zabawę z programistą i grafikiem, pójdziemy drugą ścieżką.

Powyższy quiz (ten z okularami) został stworzony w całkiem prostym narzędziu o nazwie Qzzr. Wystarczy założyć sobie konto, a z miejsca dostajemy możliwość darmowego stworzenia quizu (z odnośnikami i informacją o tym, że dostawcą rozwiązania jest Qzzr, w płatnej wersji można skorzystać z white label).

Ekran kreatora jest bardzo intuicyjny, a każde pole, które musimy wypełnić treścią, jest prosto opisane. W samym quzie możemy korzystać ze zdjęć i gifów, obrazujących odpowiedzi:

1quiz

Gdy uporamy się ze wszystkimi pytaniami i opublikujemy quiz, na bieżąco możemy monitorować statystyki. Co ciekawe, widzimy liczby ogólne, jak i te dotyczące odpowiedzi na poszczególne pytania. Dzięki temu, jeśli w quizie pokazujemy własny asortyment i zadajemy pytania o ocenę, możemy wyciągnąć konstruktywne wnioski.

2quiz

Z powyższego quizu może wynikać, że osoby, które go rozwiązały, to roczniki pamiętające lata 80. i 90. – to z kolei było jednym z kilku kroków do tego, by dostosować inne treści w serwisie, w którym quiz został opublikowany, do grupy docelowej.

A to tylko początek!

#protips:

  1. Przygotuj quiz, który pomoże twoim fanom i klientom znaleźć odpowiedź na nurtujące wszystkich pytanie: jaki prezent dla bliskiej mi osoby będzie najlepszy? Przygotuj 5-10 wyników, które będą produktami z twojej oferty; pytania prowadzące do konkretnej podpowiedzi mogą dotyczyć zainteresowań osoby, która ma być obdarowana, jego charakteru, pasji, doświadczeń, etc.
  2. Niech quiz będzie krótki (9-12 pytań) i z 3-4 możliwościami odpowiedzi
  3. Zadbaj o wizualną stronę; w tym miejscu możesz za darmo wyszukiwać i pobierać zabawne GIFy, a tutaj oraz tutaj – znajdziesz darmowe zdjęcia w wysokiej jakości z przeznaczeniem do komercyjnego wykorzystania
  4. Niech Twój quiz będzie śmieszny! Gdy już go przygotujesz, przeprowadź test na kilku osobach i zbierz obiektywny feedback
  5. Pamiętaj, by opis wyniku nie był tylko suchym stwierdzeniem faktów („Powinnaś/Powinieneś kupić mu odkurzarz – oto link”), ale w kilku zdaniach opisywał osobowość osoby, która ma zostać obdarowana. Zwróć uwagę, by monitorować ilość kliknięć w link do strony produktu (możesz do tego wykorzystaćskracacz linków Bit.ly)
  6. Zadbaj o dystrybucję quizu – roześlij go do swoich subskrybentów, umieść link na Facebooku i Instagramie, a także na stronie sklepu czy na blogu. Dobrze, gdybyś wsparł go płatną promocją (FB/Google ads) i dodatkowo zachęcił do rozwiązania, oferując rabat na końcowy produkt!

 

Hakowanie Świat by Elivo Saleslab

Jak robić content marketing w segmencie premium?

Zapytany o to, czym (i czy w ogóle) różni się marketing firm i towarów w segmencie premium od tych „zwyczajnych”, odpowiedziałbym: wszystkim. Nie da się ukryć, że duże budżety pozwalają na wybór najciekawszych agencji, co z kolei prowdzi do contentowych kreacji marketingowych wyznaczających trendy dla całego rynku reklamy. To oczywiście nie znaczy, że do zrobienia szumu potrzeba dużych pieniędzy – dzięki nim możemy zyskać skalę działania i jakość, decydujący czynnik rynku dóbr luksusowych. Jeśli handlujesz drogą biżuterią, bielizną, alkoholem, ubraniami, samochodami, jachtami, elektroniką – content marketing będzie sercem twojego brandu.


 

Podobnie jak w przypadku poprzedniego tekstu, dotyczące content marketingu w internetowych sexshopach, wyruszyłem w podróż po stronach polskich marek premium, by dowiedzieć się, jak wyglądają ich działania; parokrotnie w przypadku materiałów na naszym blogu pojawiały się zarzuty, że podpieramy się zachodnimi przykładami, które nijak nie przystają do polskiej rzeczywistości rynkowej.

Szukam więc dobrych, polskich przykladów. Apart, Kruk, Kuczyńska, Ossoliński, Kler, Gino Rossi, Red Rubin, Baczyńska… Początkowy entuzjazm mija, bo nawet jeżeli znajduję gdzieś podstronę „blog”, zazwyczaj jest ona nieco bardziej rozbudowaną sekcją z opisami produktów. Kiedy któraś marka już zdaje się wychodzić poza schemat i udostępnia „magazyn”, okazuje się, że to po prostu katalog produktowy. Jest naprawdę kiepsko – nie mówiąc już o „internetowej prezencji”, braku możliwości zakupu bezpośrednio przez stronę, niefunkcjonalnym designie… 

Nie mam wyjścia – muszę uciec się do zachodnich przykładów, choćby tych firm, które operują również w Polsce. Bo okazuje się, że budżet napędzany czystą kreatywnością, prowadzi do naprawdę świetnych realizacji, będących esencją content marketingu. 

Przyjrzyjmy się więc bliżej wybranym przykładom.

Rolex

Na stronę The-talks.com trafiłem przypadkiem, sam nie pamiętam jak, prawdopodobnie przez wywiad z Anthonym Hopkinsem. Kiedy zorientowałem się, gdzie jestem, mało nie spadłem z krzeszła. Pomysł opiera się na przeprowadzaniu wywiadów w klasycznej formie „pytanie-odpowiedź”, z różnymi inspirującymi ludźmi.

Rolex

Rozmów jest około 200, a niemal każda sygnowana powszechnie znanym nazwiskiem (by wspomnieć kilka z brzegu; Jack Nicholson, Francis Ford Coppola, Meryl Streep, Leonardo DiCaprio, Bill Murray).

Jak zwykle w takich przypadkach, szybko chciałem przekonać się, kto stoi za całym projektem. W prawym górnym rogu dostrzegłem logo, ale już w sekcji „about” znajdziemy tylko krótki zarys idei The Talks, a także nazwiska twórców serwisu. 

Być może jednak jesteś uważniejszym czytelnikiem i zwróciłes uwagę, że na powyższym screenie, w menu, widnieje także pozycja: „Timekeeper by Rolex”. To funkcja, która pozwala zachować dowolny tekst i przeczytać go później. Komunikat natywnie wpisuje się w język marki: „Rolex szanuje twój czas i wie, jak cenny on jest” (po angielsku brzmi to cokolwiek zgrabniej: Rolex vaule your time and knows how precious it is).

Obecność brandu zaznacza się w jeszcze jednym miejscu – gdy chcemy zapisać się do newslettera. Mamy tam możliwość wyboru dnia, w którym będzie przychodzić email z kolejnym wywiadem: 

rolex

The-Talks nie powstało z inicjatywy firmy Rolex – projekt tworzy dwójka lajfstajlowych dziennikarzy, do drzwi których dosyć szybko zapukał właśnie słynny szwajcarski producent zegarków. Kiedy zaoferowała sponsoring, panowie Bonke i Schumann zgodzili się pod warunkiem, że wszystko zostaje tak, jak jest: minimalistyczna szata graficzna, zero reklamy banerowej i sponsorowanych tekstów, a także dowolność w dobieraniu rozmówców.

Rolex nie mógł trafić lepiej – bo dokładnie tego oczekiwał od takiej publikacji. Łatwo skojarzyć, że kolejni rozmówcy to gwiazdy największego formatu, osoby, które, nawet jeśli nie w pierwszej kolejności, kojarzą się z luksusem. Ale luksusem, który nie polega tylko na posiadaniu rzeczy – Rolex, poprzez The Talks, perfekcyjnie domyka swoją komunikację, stwierdzając: „Luksus to nie przedmioty, tylko możliwość swobodnego dysponowania własnym czasem”. Jak powiedział jeden z założycieli bloga: Kiedy osiągasz poziom Anthony’ego Hopkinsa, luksus i sława przestają się liczyć. Wtedy chodzi już tylko o esencję życia.

Kiedy myślimy o marketingu firm premium, myślimy tak naprawdę niemal w całości o budowaniu wizerunku; o ile w przypadku zwykłych sklepów, budowanie wizerunku jest pożądane, ale niekonieczne, by sprzedawać, o tyle topowe brandy muszą cały czas opowiadać swoją historię na nowo; w różnych formach i kanałach komunikacji z odbiorcami. Kreacja określonego wizerunku w ich przypadku jest czynnikiem niemal w całości kształtującym sprzedaż. 

I nie ma akurat znaczenia, że portal The-talks został (de facto) kupiony przez Roleksa. Istotne są treści, które kojarzyć się będą z firmą, a także emocje, jakie wywołują publikowane wywiady pod egidą koncernu. Ich dziennikarski poziom jest niezwykle wysoki, na tyle wysoki, że o twórcach pojawiło się w sieci kilka publikacji (jak na przykład w GQ czy Forbesie, w dziale – a jakże! – „luxury”).

Połączenie minimalistycznego designu, ułatwiającego koncentrację na konsumpcji treści, dobór rozmówców z najwyższej półki oraz jakość kolejnych tekstów także składają się na końcowy obraz marki Rolex.

Dla porządku dodam, że The Talks jest dziś także aplikacją na iOS-y, a wywiady udostępniane są także w formie audio. 

Tylko.com

Koncepcja strategii content marketingowej, opartej o wywiady z ważnymi dla grupy docelowej osobami, zdaje się być popularna w segmencie premium. Kolejną marką, która opiera swoją komunikację na cyklicznie publikowanych rozmowach, jest krakowska firma Tylko. Grupa polskich projektantów i architektów stworzyła aplikację, dzięki której możemy w prosty sposób zaprojektować i zwizualizować w przestrzeni mieszkania meble, albo dokonać zakupu gotowych projektów, bezpośrednio ze strony producenta.

tylko

Jak widać na załączonym obrazku, cenowo, Ikea to to nie jest (aczkolwiek dokonałem tendencyjnej manipulacji, celowo maksymalizując wszystkie dostępne opcje i suwaki).  Na osobne słowo zasługuje jednak design samej strony.

Dzięki temu, że firma oferuje meble (oraz designerskie elementy wystroju) w bardzo ograniczonej, bazowej liczbie, każdy produkt posiada niezwykle rozbudowany „opis”. Używam cudzysłowia nie bez kozery, ponieważ to tak naprawdę osobne mikro-strony, złożone z wysokiej jakości zdjęć, oszczędnych, precyzyjnych opisów, gifów w wysokiej rozdzielczości, filmików prezentujących produkt oraz biogramem projektanta, który dany mebel stworzył. To holistyczne doświadczenie niezwykle sugestywnie wpływa na wyobraźnię i nie tyle, co wzbudza pragnienie posiadania tego czy innego przedmiotu, a raczej powoduje, że chcemy należeć do wąskiej grupy osób, które dokonały zakupu w tym miejscu.

Treści, które pojawiają się na blogu (tutaj nazywanego „Journal”, czyli „Dziennikiem” czy „Magazynem”), podzielone są na trzy zasadnicze sekcje: wywiady z klientami, członkami zespołu stojącego za powstaniem Tylko oraz projektantami, którzy tworzą poszczególne meble.  

tylko2www.tylko.com/en/journal

Dzięki takiemu podejściu, firma zyskuje naturalną okazję do pokazania swoich produktów w naturalnym otoczeniu. Nie jest niespodzianką także fakt, że odbiorcami Tylko.com nie są właściciele wynajmowanych klitek, tylko osoby zamożne, przykładające wagę do wyglądu i użyteczności przestrzeni, w której na co dzień funkcjonują. Dlatego też wywiady z klientami dotyczą tego, co jest centralnym punktem i wspólnym mianownikiem grupy docelowej – architektury, projektowania wnętrz, designu. 

Kiedy więc dokonuję zakupu, nie tylko dołączam do elitarnego grona, ale w gruncie rzeczy, znajduję potwierdzenie swojego gustu i poczucia estetyki. Właściciele mebli Tylko są kreatywnymi, ciekawymi osobowościami – tak jak ja.

To jest zadanie, które pojawia się przed firmą, gdy przychodzi do content marketingu. Status „luksusowego” nie jest wyznaczany tylko przez cenę; to zaledwie początek. Na percepcję przedmiotu w kategoriach „premium” wpływa poczucie przynależności do zamkniętej (w pewnym sensie) grupy, a narzędziem, które pozwala zbudować taką „otoczkę” jest właśnie opowiadanie historii o klientach. Oczywiście, nikt nie nazywa ich „klientami”. To „przyjaciele” firmy, która w ten sposób dodatkowo skraca dystans i stwarza wrażenie spersonalizowanego kontaktu z odbiorcami.

Louis Vuitton

Louis Vuitton, a w zasadzie konsorcjum LVMH (Louis Vuitton Moet Hennessy), to prawdopodobnie najsławniejsza, do spółki z Ferrari i Channel, marka segmentu premium. Choć każda firma nieustannie musi reinwestować środki w reklamę, jakkolwiek znana by nie była (vide Coca-Cola), może nastąpić taki moment, w którym marketing przestaje mieć bezpośredni wpływ na sprzedaż.

Mam prośbę; otwórz sobie w nowej karcie stronę nowness.com. To całkiem intrygujący portal, gdzie możesz znaleźć głównie materiały video ze świata sztuki, designu, kultury, muzyki jedzenia czy podróży.

nowness

Teraz zadanie: rozejrzyj się tam chwilę i spróbuj znaleźć jakiś łącznik między serwisem a marką LVMH. Tylko wróć tu zaraz!

Nie udało się? Nic dziwnego! Być może cos przeoczyłem, ale gotów jestem założyć się, że firma po prostu stworzyła Nowness.com jako kompletnie niezależne medium, łączące się z marką tylko na zasadzie „wspólnoty przeżyć”. 

Być może zadasz sobie pytanie: w jakim celu inwestować ogromne środki w stworzenie i utrzymanie portalu kulturalnego, który w żaden bezpośredni sposób nie łączy się z marką LVMH?

Nowness to kwintesencja zadania, jakie przed marketerami stawia content marketing. Polega ono na dostarczaniu wartości. Wartości, które bezpośrednio łączą się z luksusowym poczuciem estetyki i dbałością o wysokie standardy oferowanych produktów. Nieinwazyjne podejście do budowania społeczności owocuje ponad 600 tysiącami unikalnych odwiedzin i 4,5 milionami wyświetleń filmów każdego miesiąca. To także ogromna baza mailingowa, która może zostać wykorzystana w bardziej bezpośrednich akcjach promocyjnych. 

[FM_form id=”3″]

No właśnie – informacje o użytkownikach. Choć nie jest to konieczne, możesz założyć sobie konto w serwisie, żeby „lajkować” ulubione materiały i tworzyć coś na kształt prywatnych, jak na Pintereście, kolekcji. Firma zbiera w gruncie rzeczy ogromną ilość precyzyjnie sprofilowanych danych. 

To nie tylko daje szansę ich późniejszego wykorzystynia, ale także pozwala zrozumieć globalną, zdywersyfikowaną kulturę otaczającego markę świata. Dzięki temu jej codzienny przekaz, kolejne kreacje marketingowe i odpowiadanie na potrzeby klientów stają się znacznie bardziej relewantne. 

nowness22

Nowness reprezentuje poczucie estetyki swojej grupy docelowej. LVMH niebezpośrednio składa obraz świata swojej marki, z historii, które są prezentowane, ale także poprzez dobór twórców tekstów, fotografii i filmów. Określenie: „stawiać klienta w centrum” nabiera nowego znaczenia. 

Wokół Nowness powstaje liczna społeczność: przez stronę internetową, Facebooka, Instagram, YouTube’a i Vimeo, LVMH koncentruje fanów nadających niemal 24/7 wyrazy miłości (słowo to bywa nadużywane, ale w kontekście „brandów totalnych” zdaje się być jak najbardziej na miejscu) do marki. 


Ostateczne

4 podstawowe zasady pisania świetnych opisów produktów [+przykłady]

Kiedy spróbujesz wyszukać strony na frazę "opisy produktów", zaleje cię prawie milion linków. W każdym artykule na ten temat niemal na pewno pojawi się słowo "unikalne"; jest ono powtarzane tak często i odmieniane przez wszystkie przypadki w kontekście product contentu, że trudno powiedzieć, co tak dokładnie znaczy. Jasne, rozumiemy, że "unikalne" oznacza "niepowtarzalne w innych miejscach". Wobec tego, większość ekspertów radzi, by tworzyć właśnie takie opisy, nie tłumacząc, jak to robić. To męczące o tyle, że po przeczytaniu wielu takich wskazówek, człowiek jest tylko bardziej sfrustrowany, niż był, zanim zabrał się do poszukiwań "złotych rad". 

 

Choć robienie unikalnych opisów nie jest znowu takie proste, to jednak zasady rządzące profesjonalnie przygotowaną treścią produktową można zebrać w kilku przemyśleniach. Choć poniższe przykłady to zaldwie wierzchołek góry lodowej, mogą stanowić dobry punkt wyjścia oraz inspirację do tego, byś gruntownie przemyślał teksty we własnym sklepie.

 

1. Pisz do konkretnego człowieka
 

Tak, wiem, to taka nudna, powtarzająca się porada. Ale co zrobić! To po prostu punkt wyjścia, coś, od czego zawsze musisz zacząć – określ grupę odbiorców, posiłukując się danymi na temat tego, kto robi u ciebie zakupy: 

  • Ile ci ludzie mają lat?
  • Gdzie mieszkają?
  • Czy łączy ich jakaś pasja?
  • A może status majątkowy?
  • Jak często robią zakupy?
  • Dlaczego kupują u ciebie, chociaż konkurencja oferuje produkty w identycznej, a może nawet niższej, cenie? 

Możesz do tego wykorzystać analitykę Google'a, ale także spróbować z monitoringiem internetu. Na polskim rynku istnieje kilka bardzo dobrych rozwiązań, dzięki którym będziesz mógł na bieżąco monitorować komentarze i rozmowy w sieci, dotyczące produktów, którymi handlujesz.

O ile taki monitoring można wykorzystać wtedy, gdy ktoś wyraża swoje niezadowolenie albo wprost komunikuje, że chciałby dokonać zakupu konkretnej rzeczy i prosi o poradę, dobrze jest także przeanalizować, kto tak dokładnie wyraża opinię na temat produktu.

 

opisy produktowhttp://zdrowie.wieszjak.polki.pl/

Czy jest to forum dla młodych matek, wśród których oferowane przez ciebie kosmetyki sprzedają się szczególnie dobrze? A może na Facebooku notorycznie pojawiają się pytania o to, czy twój produkt posiada konkretną cechę lub funkcję? 

Widzisz, do czego zmierzam?

To wszystko to wskazówki do tego, jakie informacje tak naprawdę powinny pojawić się w opisach produktów. Opis produktu od producenta to pewne standardowe informacje, które określają po prostu specyfikę – nic więcej. Jeśli więc towar nie ma wyraźnej grupy docelowej, nie jest, na przykład, napojem dla sportowców, to opis producenta nie będzie posiadał wyraźnych informacji, istotnych dla konkretnych (czyt. twoich) klientów. 

 

shesariot

 

Dlaczego sklep SHE/S A RIOT robi to dobrze? Odrobina subiektywizmu: nie podobają mi się te ubrania i zapewne nigdy bym ich nie założył. Ale być może to jest właśnie powód, dla którego nie wiem, kim jest Ed Westwick! Mało tego, po wyguglowaniu, okazało się, że samo hasło na koszulce to gra słowna. 

Czy właścicielce tego biznesu zależy, by sprzedać jak najwięcej? Z pewnością (strzelam). Ale czy zależy jej, by sprzedawać wszystkim? Z pewnością nie! To jest właśnie "unikalny" opis: pomijając fakt, że sklep jest także producentem ciuchów i nawet nie miałby szansy ich znikąd ściągnąć, już u resellerów najczęściej powtarzają się suche formułki; zawartość wełny w wełnie, rozmiar, materiał…

SHE/S… dobrze wiedzą, kto chodzi w ich ubraniach i o jakim profilu klienci poszukują nowości. Opisy są więc zgrabne, krótkie, żartobliwe, czasami (jak na obrazku) będące żartami sytuacyjnymi, zrozumiałymi – jak kod – dla osób, które stanowią grupę docelową. 

 

2. Nie częstuj klientów kopipastą

Kopipasta, to takie ciężkostrawne danie złożone tylko z dwóch składników: kombinacji Ctrl+C oraz Ctrl+V. Wiesz, o czym mówię? Myślisz sobie: "Jasne, jakbym miał 50 produktów, to bym je cyzelował, ale przy 500 czy 5000…". 

Okej! W takim razie weź na warsztat 50 produktów i zadbaj o ich opisy. Sprawdź, co się z tymi produktami dzieje na przestrzeni kolejnych miesięcy, a później sam wyciągnij wnioski co do wyników sprzedaży. Jeśli z kolei produktów w ofercie posiadasz mniej, a już w ogóle, jeśli po prostu samodzielnie sprzedajesz wytwór własnych rąk (dosłownie lub w przenośni), po prostu nie masz wyjścia – musisz przemyśleć opisy.

Oprócz zrozumienia, do kogo tak naprawdę kierujesz opis, bardzo istotne jest to, by wykorzystywany przez ciebie język wpisywał się w szerszy kontekst marki, którą jesteś i z nią korespondował. Jeśli przyjmiesz taki punkt widzenia i zrozumiesz, jak wielki wpływ budowanie spójnego wizerunku ma na lojalność klientów, głośno zaśmiejesz się, że mogłeś kiedyś kopiować czyjeś opisy…

Rzućmy okiem na ten przykład:

 

bukszpan

 

Specyficzne poczucie humoru współzałożyciela wytwórni muzycznej i sklepu odzieżowego Alkopoligamia.com, a także rapera i performera, Piotra Schmidta, znanego szerzej jako Ten Typ Mes, jest nie do przecenienia. Żeby jeszcze nadać kontekst, powyższa kurtka, model z nowej kolekcji, nazywa się właśnie Buxus. Dzięki "unikatowemu" podejściu do opisu, w atrakcyjny, nienachalny sposób udało się połączyć w całość zarówno wymienienie głównych cech produktu, jak i wpleść odautorski komentarz. 

Nie mniej ciekawym przykładem jest ta koszulka. W kotki:

 

kotowaty drapieżnik

www.sklep.alkopoligamia.com

Ach! Co uważniejsi czytelnicy zapewne zwrócili uwagę, że w opisie kurtki pojawia się bardzo twarde przekleństwo. Czy jakakolwiek poważna firma mogłaby sobie pozwolić na taki "luz" w komunikacji? Bezsprzecznie! Można bowiem założyć, że grupą docelową odzieży Alkopoligamia są po prostu słuchacze rapu, w którym to gatunku muzycznym bluzgi mają swoje stylistyczne uzasadnienie (czasem mają, a czasem nie, nie o to chodzi; rzecz w tym, że nikogo to nie razi, a jak razi, to, podobnie w przypadku SHE/S…, najwidoczniej urażony/-a nie jest targetem firmy).

 

3. Mów wszędzie tak samo

Firma, która jest dla mnie synonimem spójnej narracji produktowej, to Tołpa, produkująca kosmetyki. Jeśli mieliście kiedyś w ręku jakiś ich towar, z pewnością zwróciliście uwagę na niestandardowe opisy, pojawiające się na opakowaniach. Ale to nie wszystko.

 

Tołpa

Opisy rozdzielone są w wygodne kolumny i część treści zależy od kategorii, w jakiej znajduje się produkt, a część odpowiada stricte jego cechom. Wszędzie jednak znajdują się takie "smaczki", jak ten wyróżniony strzałką.

 

12287380_1168769473136461_1075451127_o

Chociaż ten artykuł jest o opisach produktów, trudno opisać poziom spójności w komunikacji Tołpy z klientami, nie zwracając uwagi na inne elementy strony internetowej. Nawet informacja po dodaniu adresu do bazy mailingowej nie jest tylko suchym "potwierdź subskrypcję", a inny tekst, który znajduje się w mailu powitalnym, został także utrzymany w podobnym tonie – spokoju, pewności tego, że firma doskonale wie, co robi, ponieważ jest ekspertem w swojej dziedzinie:

 

newsletterwww.tolpa.pl

 

Gdy spojrzysz na swój sklep całościowo, okaże się, że opisy to jeden z kilku elementów tekstowych, tak istotnych z perspektywy konwersji. Bardzo ważny, być może najważniejszy, ale jednak – element większej całości. I znowu – to, jak się pozycjonujesz, w dużej mierze zależy od tego, komu chcesz sprzedawać swoje produkty, ale także od twojego osobistego wyczucia (czy też od wyczucia ekspertów, których zatrudniasz), popartego twardymi danymi.

 

4. Podrasuj opisy z okazji… okazji 

 

Po co miałbyś cokolwiek zmieniać w opisach produktów akurat na Święta? Posługujesz się w nich autorskimi tekstami, wykorzystując język skierowany do odpowiedniej grupy docelowej i wszystko utrzymujesz w jednolitym stylu – po co jeszcze nadawać sztuczny "klimat"?

No więc: nie nadawać. Zupełnie.

W święta, ludzie potrzebują wskazówki. Inspiracji. Pomysłu na to, w jaki sposób obdarować bliskich (i dalszych) znajomych czy rodzinę. W ten prosty sposób, zwyczajna para butów, którą równie dobrze możesz zakupić na wiosnę, staje się potencjalnym prezentem, o bardzo sprecyzowanych cechach:

prezentynike

 

Jasne, ten opis produktu nie znajduje się stricte na stronie produktowej, ale też nie ma takiej potrzeby; zamiast więc ręcznie edytować wszystkie opisy, równie dobrze możesz je dobierać i prezentować jako prezenty, w mediach społecznościowych, w newsletterach i na blogu.

 

ministerstwo gadżetów

ministerstwogadzetow.com

Dobrym pomysłem jest posunięcie Ministerstwa Gadżetów, które nie tyle, co dostosowuje opisy produktów pod Święta, ale je po prostu osadza w świątecznym kontekście (czyt. wrzuca do odpowiedniej kategorii). To pewnie najprostszy i najpopularniejszy sposób na to, by przygotować się na przedświąteczny ruch w e-sklepie.

Jeśli jednak już zamierzasz wydzielić produkty do prezentowej kategorii, pamiętaj, że będą ją odwiedzać zarówno osoby zdecydowane, jak i te mniej; to doskonała okazja, żeby "zaczarować" klienta tak, by uwierzył, że właśnie TY masz prezent dla jego drugiej połówki/dziecka/rodzica/kolegi z pracy (którego nie lubi, ale wylosował go na firmową wigilię). 

 

zestaw prezentowywww.bandi.pl

 

Mam tu banalną, ale równocześnie najważniejszą poradę dotyczącą "szycia" opisów pod Święta: kupujący zamawia produkt dla kogoś. Być może zupełnie nie zna się na dziedzinie, z zakresu której planuje zrobić zakupy, dlatego zasypanie go danymi technicznymi (jak w przypadku gadżetów) czy egoztycznym składem (jak w przypadku kosmetyków) może skończyć się na szybkiej ucieczce ze strony produktowej.

Zamiast tego, skoncentruj się na wymiernych korzyściach, które oferuje produkt. Napisz o tym w taki sposób, by dostarczyć kupującemu gotowy tekst, gdy będzie objaśniał obdarowywanemu, czym jest zakupiony prezent (panowie, kupujący kosmetyki ze strony Bandi.pl, nie muszą obawiać się gafy w wymowie dziwnych składników ;). 

 

Wszystkie powyżej wymienione elementy bezpośrednio nachodzą na siebie, a każdy kolejny wynika z poprzedniego. Można je więc logicznie podsumować:

 

4 tajemnice product copy


 

10 przykazań silnej marki B2C

Czy można pokusić się o napisanie definicji silnej marki – jednej dla wszystkich. Pewnie tak. Tylko czy na pewno będzie pasowała do każdego modelu biznesowego? Czy zamknie w sobie wszystkie scenariusze zdobycia miana silnej marki? I czy będzie stanowiła panaceum dla młodych firm, startupów? Nie sądzę. Każda silna marka obecna na rynku e-commerce mogłaby pokusić się o swoją definicję. I każda z nich będzie prawidłowa. Celem każdego biznesu powinna być wizja stworzenia dobrej marki. To ona wspomaga procesy zdobywania i utrzymania rynków oraz w znacznej mierze staje się wyznacznikiem wartości firmy. Choć każda marka przeszła własną drogę do sukcesu, w podróż musiały czymś wyruszyć. Najsilniejsze e-commercy musiały zadbać o filary biznesu. Amazon, Zappos i Zalando w wyścigu po sławę stale ulepszały i ulepszają swój bolid.

10 przykazań silnej marki

  1. Złożoność jest twoim wrogiem. Każdy głupiec może coś skomplikować. Ciężko jest coś uprościć” – Richard Branson. Prostota w budowaniu silnej marki jest ważna. Nie da się nie zauważyć, że największa wyszukiwarka świata – Google – charakteryzuje się ascetycznym wyglądem. W Zalando, Amazonie i Zapposie działa podobna reguła. Ma być prosto, intuicyjnie, userfriendly. Dziś wszystkie trzy marki mają wiele lat eksperymentów za sobą. Ale od początku przyświeca im prostota w działaniu.
  1. Wyróżnij się. Marka rozpoczyna swoją życiową podróż od zbudowania pierwszego filaru jakim jest wyróżnik oferty. Wyróżnikiem marki mogą być – jej esencja, unikalny sens istnienia, postrzegana odmienność marki, podstawa wyboru konsumenta, wartość dodana, skłonność do zapłacenia więcej. Wyróżniki marki to najważniejsze cechy zarówno dla nowych marek, jak i marek utrzymujących pozycję lidera. Jak powiedział Jeff Bezos: „Nie martwi mnie ktoś, kto oferuje ceny o 5% niższe. Niepokoi mnie ktoś, kto może zaoferować lepsze doznania dla klienta.” To właśnie wyróżnik marki powoduje, że konsument się z marką związał. Cena nie gra kluczowej roli. Tylko wartość dodana, którą jest doznanie czegoś wyjątkowego.
  1. Budowa zapotrzebowania – Steve Jobs powiedział: „Nie chodzi o to by przekonywać ludzi do czegoś, czego nie chcą. Nie możesz pójść i zapytać: no to jakiej nowej, wielkiej rzeczy teraz potrzebujecie? Najlepiej wyraził to Henry Ford – gdybym zapytał ludzi czego chcą, powiedzieliby: daj nam szybszego konia”. Marki, które idą po swoje odpowiadają na potrzeby, marzenia, cele, problemy swoich klientów, stanowią obietnicę. Ale to co niezwykle ważne to kreacja tych marzeń i potrzeb. Dzięki ich „posiadaniu” silne marki mają pewność, że mogą je w sposób perfekcyjny zaspokoić.
  1. Budowa zaufania – Jeśli jest zapotrzebowanie trzeba zadbać o zbudowanie zaufania. Konsument zaczyna sprawdzać obietnicę złożoną przez markę. Gdy ta jest spełniana, docenia to obdarzając markę zaufaniem, Miara dotrzymywania składanej przez markę obietnicy często ma związek z wysoką jakością lub postrzeganą popularnością marki. Osobiste zaufanie do marki może być postrzegane jako jeden z najważniejszych składników do odniesienia sukcesu. Nie bez przyczyny Zappos czy Zalando do dziś sprzedają i mają stałych klientów.
  1. Nie bój się pomyłek – popełniaj je i wyciągaj wnioski. Bill Gates określił to tak: „Ignorowanie złych wiadomości, to przepis na porażkę”. Złe wiadomości często wynikają z popełnionych wcześniej pomyłek. Nie ignoruj ich tylko staw im czoła. Banał. Jednak jeśli pomyłka zostanie świadomie zignorowana zadziała na pewno destrukcyjnie na cały biznes. Jedyne wyjście to analiza popełnionego błędu. Zappos popełnił kilka błędów na starcie. Outsourcing działań logistycznych czy realizacja zamowień w modelu „just in time” w przypadku tego biznesu były błędem. Ale w odpowiednim czasie zareagowano i wyeliminowano te elementy.
  1. Wizja i szaleństwo – Ci, którzy są wystarczająco szaleni, by myśleć, że są w stanie zmienić świat, są tymi, którzy go zmieniają – Steve Jobs. Amazon zmienił świat bo Bezos miał wizję i pierwiastek szaleństwa. To czy dobrze się stało, że powstał ten sklep… należałoby zapytać tradycyjne księgarnie w USA. Ale… jest pewien problem, o nie coraz trudniej. Jeff Bezos po zarejestrowaniu działalności zapisał się na kurs American Booksellers Association. A Ci w błogiej nieświadomości wyhodowali żmiję na własnej piersi. Gigant tradycyjnej sprzedaży książek Borders w 2011 r. ogłosił upadłość. Za sprawą Amazona. Pod koniec lat 90 ubiegłego wieku taka myśl odebrana by została jako szaleństwo.
  1. Jakość – ten czynnik kryje za sobą wiele składowych. To nie tylko jakość produktu. Przede wszystkim to jakość obsługi. Czynnik „WOW” istnieje w każdym z trzech biznesów. W Zapposie jest to wręcz podstawa strategii. Klient razem z produktem kupuje jakość w postaci wartości dodanych. Kuponów na następne zakupy, pięknie opakowanych paczek, gratisów w postaci próbek, etc. Motto Siemensa mówi – „O jakości można mówić, kiedy tym co do nas wraca są klienci a nie produkty”. Elementy, które nie są treścią zamówienia stanowią w dużej mierze o jakości obsługi. I to jest wielka składowa silnej marki.
  1. Pasja + wiara – rezultaty biznesowe powinny mieć swoje źródło w pasji. „Pasja jest absolutnie konieczna do osiągnięcia długotrwałego sukcesu jakiegokolwiek rodzaju” – Donald Trump. W zasadzie należałoby powiedzieć, że wiara w pasję jest czymś niezbędnym w budowaniu silnej marki. To pasja nas nakręca, powoduje że mamy nowe pomysły i w nie wierzymy. Bez tego trudno o wizję, determinację do działania, realizację celów. Tony Hsieh nie zbudowałby tak silnego biznesu bez pasji i wiary w to co robi. To dzięki tym czynnikom udało mu się wyeliminować pomyłki dotyczące modelu realizacji zamówień.
  1. Model biznesowy to nie wartość constans – on się zmienia. Każdy poważny biznes opiera się na biznesowym modelu. Jednak nie jest to rzecz stała. Amazon dopasowywał swoje działania i strategię przez wszystkie lata i robi to nadal. Dzięki temu do dziś nikt nie jest w stanie zagrozić gigantowi ze Stanów Zjednoczonych.
  1. Szczęście – wydawałoby się, że jest to element niezależny od nas. Ale budowa silnej marki nie może obyć się bez elementu losowości. Losowości? No właśnie, szczęście to czynnik, który może pojawić się w nieoczekiwanym momencie. Ale jak to się już utarło – dobremu bramkarzowi sprzyja szczęście. Dobry biznes jest przygotowany na to. by sprzyjać szczęściu. Ale… może też kreować pożądane scenariusze. To Jeff Bezos wpadł na pomysł by uczestniczyć w kursie, o którym już była mowa. Poszedł po to by spotkać szczęście. Wykorzystał wiedzę księgarzy i szybko wyprowadził markę Amazon na wyżyny.

Amazon powstał w 1994 roku i do dziś jest liderem na rynku. Zappos, którego rozpoczęcie działalności wypada na rok w 1999 roku dziś jest w rękach Jeffa Bezosa. Powstałe w 2008 r. Zalando to wynik inspiracji Zapposem. Amazon określił pewien ruch. Póki co jest on kontynuowany. Choć przechodził szereg transformacji, zachwiań, braku wiary w sukces, porażek jest to biznes silny i inspirujący innych. Przestrzeń jaka jest do zagospodarowania w sprzedaży online jest jeszcze spora, a wszystkie punkty wymienione powyżej będą realizowane po to by jeszcze skuteczniej przyciągać konsumentów ze świata offline do online.

Narzędzia i programy dla e-commerce – zestaw ponad 60 aplikacji dla e-sklepów

Narzędzia, które pozwolą rosnąć Twojemu e-sklepowi

Nieważne, czy sprzedajesz książki, buty czy sprzęt sportowy – na sukces Twojego e-sklepu ma wpływ nie tylko dobry produkt. Pierwszy krok to zostać zauważonym i wybranym spośród konkurencji – aby tak sie stało potrzebujesz ciekawej promocji i dobrego pozycjonowania. Następnie powinieneś zatroszczyć się o to, by zakupy były dla klienta przyjemnością – tutaj kluczową rolę odgrywa oprawa graficzna sklepu, instynktowna nawigacja oraz płynne działanie i bezawaryjność strony. Wreszcie, klient powinien móc w prosty sposób zapłacić i szybko zostać poinformowanym o finalizacji transakcji, a zamówiony produkt otrzymać w terminie i bez komplikacji. Zarządzanie procesem realizacji dziesiątek i setek zamówień wymaga od administratora sklepu sporych nakładów pracy, warto więc korzystać z gotowych rozwiązań, pozwalających tę pracę przyspieszyć
i zautomatyzować. Oto 64 przydatne narzędzia, które pomogą usprawnić działanie każdej firmy zajmującej sie e-handlem.

Platformy

Redcart jest platformą oferującą przyjazny start – do założenia nowego sklepu wystarczą zaledwie pomysł na nazwę, kontaktowy email i telefon. Dodatkowo, po utworzeniu nowego sklepu mamy 14 dni na jego darmowe przetestowanie. Platforma udostępnia oprogramowanie zgodnie z modelem SaaS – aplikację sklepu "wynajmujemy", opłacając miesięczny abonament w formie jednego z 3 pakietów, których cena waha sie od 50 do 125zł miesięcznie. Sklep jest zintegrowany z serwisami Allegro, eBay oraz Świstak i kilkunastoma systemami płatności, może posiadać do 10 administratorów oraz asortyment liczący do 50000 produktów. W ramach każdego z pakietów dostępne są bezpłatne szablony graficzne, które można modyfikować samodzielnie w oparciu o HTML i CSS.

redcart.pl

www.redcart.pl

Shoper, podobnie jak Redcart, udostępnia oprogramowanie sklepu w formie abonamentowej – dostępne są 3 pakiety, w cenie od 66 do 125zł miesięcznie. Powstały sklep jest zintegrowany między innymi z Allegro, z Ceneo i podobnymi porównywarkami cen, a także kilkoma systemami płatności. Oprócz możliwości tworzenia własnych stylów z użyciem HTML, CSS i JavaScript, platforma oferuje bogatą bazę gotowych szablonów, które można łatwo modyfikować nie korzystając z narzędzi programistycznych. Graficzną kompozycję sklepu możemy wyklikać sobie z poziomu panelu administracyjnego. Układ sklepu automatycznie dopasowuje się do warunków wyświetlania przy użyciu urządzeń mobilnych. Platforma współpracuje z Facebookiem, umożliwiając dodawanie polubień i komentarzy przez użytkowników serwisu oraz pozwalając tworzyć ciekawe akcje promocyjne dla fanów naszego sklepu.

shoper.pl

www.shoper.pl

Cstore oprócz wynajmu oprogramowania, oferuje zakup bezterminowej licencji pod konkretny sklep. Cena licencji dla jednego sklepu obejmuje pełną wersję oprogramowania oraz pakiety gwarancyjny
i hostingowy na pierwsze 3 miesiące, z możliwością ich odpłatnego przedłużenia. W wersji Saas oprogramowanie wynajmiemy za 150zł miesięcznie. Platforma jest zintegrowana z Allegro, a także umożliwia korzystanie z systemów płatności i systemów ratalnych takich jak Raty Lukas/Raty Credit Agricole, Raty Sygma, E-Raty ( dawniej Raty Żagiel ), PlatformaRatalna.pl czy FerBuy.pl.

cstore.pl

www.cstore.pl

PrestaShop to oprogramowanie open source (darmowe), pozwalające na ograniczenie kosztów związanych z posiadaniem sklepu internetowego do opłat za domenę i serwer. Z założenia platforma umożliwia programistom budowę własnych modułów i nakładek, dzięki czemu zgromadziła wokół siebie prężnie działającą społeczność, oferującą wsparcie techniczne oraz sporą bazę darmowych szablonów i skryptów. Dodatkowe moduły o określonej funkcjonalności można również zakupić od firm specjalizujących się w tworzeniu sklepów internetowych pod PrestaShop. Platforma funkcjonuje w wielu wersjach językowych i współpracuje z polskimi i zagranicznymi systemami aukcyjnymi oraz płatności.

prestashop.com-pl

www.prestashop.com/pl

Shoplo to polskie oprogramowanie, które w pakiecie STARTER (jednym z 4 oferowanych) można wypróbować za darmo w trakcie 15-dniowego okresu próbnego. Koszt miesięcznego abonamentu to od 45 do 299zł miesięcznie. Poza najbardziej popularnymi integracjami i dodatkami, Shopplo oferuje przyjazny interfejs panelu administracyjnego, bazę łatwych do zmodyfikowania szablonów graficznych, przystosowujących się do wyświetlania na urządzeniach mobilnych oraz moduł, umożliwiający szybkie przeniesienie na platformę sklepu założonego w PrestaShop.

shoplo.com

www.shoplo.com

Magento jest produktem grupy eBay, przeznaczonym dla średnich i dużych przedsiębiorstw. Podobnie jak PrestaShop jest udostępniany na licencji open source, ale istnieje możliwość nabycia rozszerzonej o szereg modułów oraz priorytetowe wsparcie techniczne płatnej wersji. Pełne wykorzystanie rozbudowanych możliwości oprogramowania wymaga serwera o podwyższonych parametrach oraz pewnej biegłości programistycznej, w związku z czym skrypt jest polecany raczej doświadczonym użytkownikom, celującym w konkretne funkcje zaawansowanego skryptu.

magento.com

www.magento.com

Sky Shop to kolejna platforma udostępniająca oprogramowanie sklepu internetowego w dwóch formach – abonamentu (5 zróżnicowanych pakietów) i bezterminowej licencji, z możliwością skorzystania z 14-dniowego okresu próbnego. Swoich sił w e-handlu możemy spróbować rekordowo niskim kosztem – niezintegrowany z Allegro sklep z asortymentem do 50 artykułów możemy otworzyć już za 20 zł miesięcznie. Od strony wizualnej, interfejs sklepu możemy modyfikować zarówno z poziomu panelu administracyjnego, jak i przy pomocy własnych skryptów. Wszystkie, poza najprostszą, wersje oprogramowania wykorzystują responsywną szatę graficzną, która dopasuje wygląd sklepu do wyświetlania na urządzeniach mobilnych.

sky-shop.pl

www.sky-shop.pl

Aptus Shop jest producentem oprogramowania sklepu internetowego z licencją bezterminową, które oferuje w 2 wersjach: Shop, zawierającej podstawowe funkcje i przeznaczonej do obsługi małych sklepów, oraz Market, odpowiedniej dla sklepów o bardzo dużym asortymencie. Platforma świadczy także odpłatnie usługę hostingu sklepu na swoich serwerach (jeżeli sklep chcemy postawić gdzie indziej, zostaniemy obciążeni przez aptus.pl dodatkową opłatą licencyjną). Możemy także zlecić sztabowi grafików i programistów zaprojektowanie szaty graficznej naszego sklepu. Oprócz typowych integracji z platformami aukcyjnymi czy płatności, powstały sklep współpracuje również z mediami społecznościowymi – Facebookiem i Twitterem, co ułatwia promocję oraz stwarza możliwość interakcji między sprzedawcą a klientem.

aptusshop.pl

www.aptusshop.pl

ShopGOLD (Oscgold) to oprogramowanie sklepu internetowego autorstwa studia komputerowego Kamelia-Net. Jest udostępniane z bezterminowo ważną licencją w trzech wersjach nie różniących sie zasadniczo funkcjonalnością, których cena (od 399 do 569zł) jest uzależniona od tego, czy potrzebujemy serwera i domeny oraz jak długotrwałego wsparcia technicznego oczekujemy. Najtańsza wersja oprogramowania umożliwia założenie jednego sklepu, pozostałe – 3 sklepów. Żadna z wersji nie wprowadza ograniczeń produktów, które możemy mieć w asortymencie. Sklep posiada responsywną szatę graficzną, edytowalną z poziomu panelu administracyjnego i ma wbudowane najpopularniejsze integracje (między innymi Allegro, płatności online, porównywarki). Współpracuje również z mediami społecznościowymi (Facebook, Google+, Nasza Klasa).

shopgold.pl

www.shopgold.pl

Quick Cart jest skryptem grupy OpenSolution, z którego wersji podstawowej możemy korzystać za darmo. Jak zawsze w przypadku oprogramowania open source, kod możemy dowolnie modyfikować oraz wprowadzać do niego własne fragmenty. Mamy też możliwość zakupu rozszerzonej wersji płatnej, która oprócz dodatkowych modułów w cenie uwzględnia również wsparcie techniczne i programistyczne oraz umożliwia tworzenie sklepów z responsywną szatą graficzną. Dla każdej z wersji oprogramowania dostępna jest obszerna dokumentacja, zawierająca miedzy innymi wskazówki dotyczące instalacji sklepu, instrukcję modyfikacji jego wizualnej części (z wykorzystaniem HTML i CSS) oraz szereg porad dla użytkownika.

opensolution.org

www.opensolution.org

IAI shop jest rozwiązaniem, udostępnianym w modelu SaaS w dwóch planach abonamentowych: dla małych i średnich (CLOUD) oraz dla dużych (DEDICATED CLOUD) przedsiębiorstw. Oprócz abonamentów, platforma oferuje również 4 plany wdrożeniowe, które obejmują przygotowanie dla profesjonalnej oprawy graficznej naszego sklepu oraz jego konfigurację. Sklep można także skonfigurować samodzielnie, dostosowując do swoich potrzeb jedną z gotowych kompozycji (szablony są dostępne w kilkunastu wersjach, których stylistyka odpowiada konkretnym branżom). Platforma współpracuje miedzy innymi z serwisami Allegro, eBay i Amazon oraz popularnymi systemami płatności.

iai-shop.com

www.iai-shop.com

WooCommerce to darmowa wtyczka platformy publikacyjnej WordPress, pozwalająca na otwarcie sklepu internetowego i zarządzanie nim. Stanowi wygodne rozwiązanie dla użytkowników już korzystających z WordPress, jest łatwa w instalacji, posiada bazę gotowych szablonów graficznych (darmowych i płatnych), a zaawansowanym umożliwia tworzenie i dodawanie własnych skryptów. Trzeba jednak liczyć się z tym, że z racji na niepolskiego producenta, możemy natknąć sie na nieprzetłumaczone pozycje w panelu administracyjnym sklepu, a integracja z polskimi systemami płatności czy porównywarkami cen będzie wymagała zainstalowania płatnych dodatków.

woothems.com-woocomerce

www.woothems.com/woocomerce

Ebexo w przeciwieństwie do innych platform działających w modelu SaaS nie ma wielu pakietów abonamentowych. Platforma jako pierwsza w Polsce wprowadziła jedną ofertę, bez limitów na wszystkie parametry i funkcje systemu. Koszt takiego nielimitowanego pakietu to 99zł netto miesięcznie. Platformę można testować bezpłatnie przez 14 dni. Ebexo posiada ponad 100 gotowych do użycia integracji, m.in. jest zintegrowane z Allegro, systemami płatności i popularnymi porównywarkami cen czy różnymi hurtowniami. Platformę wyróżnia również bogate portfolio i wysokiej jakości projekty graficzne.

ebexo

www.ebexo.pl

Płatności

Dotpay jest serwisem, pośredniczącym w transferach pieniężnych pomiędzy sprzedającymi a kupującymi w Internecie. W praktyce, klient zamiast przelewać pieniądze na nasze konto, przelewa je na konto pośrednika, który po zarejestrowaniu wykonania płatności , przypisuje przelaną sumę (obniżoną o prowizję) do odpowiedniego konta w serwisie. Potwierdzenie wpłaty otrzymujemy po zarejestrowaniu jej przez system, co pozwala szybko przystąpić do realizacji zamówienia. Łącznie, serwis obsługuje 45 form płatności: za pośrednictwem kart płatniczych, szybkich transferów, przelewów, voucherów, płatności gotówkowych oraz rat online.

dotpay.pl

www.dotpay.pl

Paybynet to usługa bazująca na sesjach rozliczeń międzybankowych Elixir, wykorzystująca schemat automatycznego wypełniania przelewów. Te wykonywane są bezpośrednio z konta kupującego na konto sprzedawcy, bez przepływu przez konto pośrednika. Fizycznie przelew realizowany jest w trakcie najbliższej sesji rozliczeń Elixir, ale wykonywane operacje są monitorowane w trybie ciągłym, zatem potwierdzenie dokonania wpłaty bank przekaże naszemu sklepowi od razu po jej zarejestrowaniu. Dostawca usługi nie pobiera prowizji od każdej wykonanej transakcji – faktura wystawiana jest pod koniec miesiąca.

paybynet.pl

www.paybynet.pl

PayU (dawne Platnosci.pl) to system, skierowany zarówno do właścicieli firm zajmujących sie e-handlem, jak i klientów sklepów internetowych oraz Allegro. Konto PayU pozwala kupującemu na wprowadzenie oraz zapisanie informacji dotyczących preferowanych kanałów płatności. Zapisane ustawienia wykorzystuje do przyspieszenia i uproszczenia procesu zapłaty za zakupy . Jeżeli na koncie zapiszemy numer oraz dane karty płatniczej, należność możemy uregulować poprzez kilka kliknięć, bez potrzeby wypełniania po raz kolejny tego samego formularza. Z punktu widzenia właściciela sklepu internetowego, działanie PayU ma charakter podobny do działania Dotpay – serwis pośredniczy w płatności, a za każdą wykonaną transakcję pobiera prowizję.

payu.pl

www.payu.pl

Transferuj to serwis pośredniczący w wykonywaniu płatności internetowych. Pozwala na dokonanie płatności 50 metodami, uwzględniając przelewy automatyczne, płatności kartą, z wykorzystaniem kodu QR oraz poprzez premium SMS. Umożliwia także skorzystanie z systemu płatności odroczonych (nasz klient ma 14 dni na opłacenie zamówienia) oraz rat online. Nadaje sie do integracji z większością platform sklepowych. Na stronie internetowej platformy dostępne jest ponad pięćdziesiąt gotowych skryptów, pozwalających na szybkie uruchomienie płatności przez Transferuj w swoim sklepie.

transferuj.pl

www.transferuj.pl

Przelewy24, podobnie jak Transferuj czy Dotpay, pośredniczy w internetowych transferach pieniężnych, pobierając prowizję od każdej przeprowadzonej transakcji. Obsługuje przelewy, wykonywane z ponad 30 banków, płatności mobilne (premium SMS), karty płatnicze, e-raty i płatności odroczone oraz współpracuje z międzynarodowymi systemami płatniczymi typu PayPal. Oprócz dokumentacji instalacyjnej, serwis udostępnia kilkanaście gotowych modułów, służących do implementacji systemu przelewy24 w sklepach na licencji open source.

przelewy24.pl

www.przelewy24.pl

CRM

Edrone to narzędzie służące do utrzymywania relacji z raz już pozyskanymi klientami. Oprogramowanie tworzy profil indywidualnego użytkownika sklepu i jego zakupowych preferencji, wykorzystując w tym celu adres email, który użytkownik wykorzystał podczas zakupów oraz informacje, zamieszczane przez niego na przykład na Facebooku czy zgromadzone w cookies. Na podstawie zebranych danych oraz historii sklepowej aktywności klienta, aplikacja generuje spersonalizowane wiadomości, alerty i zaproszenia do wzięcia udziału w promocjach. Oprogramowanie jest udostępniane w modelu SaaS w 4 planach abonamentowych. Przed podjęciem decyzji o wykupieniu abonamentu możemy skorzystać z 2-miesięcznego okresu próbnego.

edrone.me

www.edrone.me

miniCRM to webowa aplikacja CRM, umożliwiająca dostęp do danych klientów, tworzenie notatek, rozdział obowiązków i przekazywanie informacji między pracownikami przedsiębiorstwa z poziomu przeglądarki. Oprogramowanie jest dostępne w 4 planach abonamentowych, dostosowanych do potrzeb różnej wielkości firm, posiada również wersję testową z ograniczoną liczbą użytkowników, kontaktów i interesów, która jest dostępna za darmo, bez limitu czasowego. Gdyby mimo prostoty i przejrzystości aplikacji pojawiły sie problemy z jej obsługą, możemy skorzystać z obszernego działu pomoc, zawierającego opatrzone screenshotami, przyjazne laikowi instrukcje.

minicrm.pl

Firmao jest kompleksowym narzędziem do zarządzania przedsiębiorstwem, którego zakres funkcjonalności obejmuje moduł CRM, odpowiadający za zarządzanie relacją z klientami, moduł ewidencji czasu pracy, mogący służyć także do zarządzania zadaniami i projektami, moduł ewidencji środków trwałych, służący kontroli zasobów oraz ewidencji usterek i napraw, a także moduł do fakturowania online. Obsługa oprogramowania odbywa sie z poziomu przeglądarki. Producent udostępnia 14-dniową wersje testową. Po upływie jej ważności możemy skorzystać z wersji o ograniczonej funkcjonalności, dostępnej za darmo, lub wykupić dostęp w ramach jednego z 3 planów abonamentowych.

firmao.pl

www.firmao.pl

CRMvision to oprogramowanie CRM, dostępne online w module SaaS lub z bezterminową licencją, do instalacji na własnym serwerze. Możemy również skorzystać z internetowej wersji demo. W skład systemu wchodzi komplet narzędzi, pozwalających uporządkować i zautomatyzować wszystkie aspekty naszej firmowej działalności, od zarządzania grupami kontrahentów, przez planowanie, rozdzielanie i kontrolę realizowanych zadań, po zarządzanie stanem magazynu, tworzenie raportów i fakturowanie. Oprogramowanie jest zsynchronizowane z klientami poczty elektronicznej takimi jak Outlook, Outlook Express, Windows Live oraz Thunderbird, posiada funkcję generowania automatycznych powiadomień SMS, a także integracji z telefonią (okno z zapisanymi w bazie danymi rozmówcy otwiera się automatycznie przy zainicjowaniu lub odbiorze połączenia).

crmvision.pl

www.crmvision.pl

OkayCRM jest narzędziem, którego działanie skoncentrowane jest na zarządzaniu relacjami
z klientami. Umożliwia utworzenie swego rodzaju akt kontrahenta, zawierających historię jego kontaktów z naszym przedsiębiorstwem oraz bazę wszelkich interesujących nas informacji. Pozwala też na klasyfikację klientów ze względu na określone parametry oraz usprawnia kontakt z nimi, umożliwiając korzystanie z e-mailingów i komunikacji seryjnej. Oprogramowanie możemy wykorzystać również do zarządzania firmowym terminarzem i korespondencją oraz rozdziału i monitorowania zadań, do których dostęp możemy wcześniej dowolnie zdefiniować. Aplikacja współpracuje z kilkoma wiodącymi systemami do zarządzania przedsiębiorstwem. Jest dostępna z bezterminową licencją i posiada udostępnioną na stronie producenta wersję demo.

okaycrm.com

www.okaycrm.com

Logistyka

Furgonetka to serwis za pomocą którego możemy nadać przesyłkę kurierską w obrębie Polski i za granicę. Dostawę zlecamy jednej z 7 firm kurierskich, realizujących przesyłki krajowe lub jednej z 4 firm, obsługujących przesyłki zagraniczne. Oferty poszczególnych przewoźników są zestawione w formie jednego kalkulatora, co ułatwia szybkie wyłowienie najkorzystniejszej dla nas opcji. Kalkulator jest wyposażony w system filtrowania, umożliwiający szybkie znalezienie przewoźnika, który podejmie sie dostawy niestandardowej przesyłki lub zgodzi się doręczyć ją w sobotę. Jeżeli prowadzimy sklep w platformie PrestaShop lub Shoplo, przesyłkę możemy nadać bezpośrednio z panelu administracyjnego sklepu. Za wszystkie nadane przez nas za pośrednictwem serwisu przesyłki Furgonetka może wystawić jedną zbiorczą fakturę, którą otrzymamy pod koniec miesiąca.

furgonetka.pl

www.furgonetka.pl

InPost jest jednym z konkurentów Poczty Polskiej. Realizuje większość standardowych usług dostępnych na poczcie, ale najbardziej znany jest prawdopodobnie z bycia właścicielem oraz operatorem sieci Paczkomatów. Usługa Paczkomaty została przez InPost dostosowana do potrzeb e-commerce – z działu dokumentacji możemy pobrać zestaw funkcji (API), ułatwiających programiście bezpośrednie zintegrowanie usługi z naszym sklepem internetowym oraz gotowe wtyczki dla niektórych platform sklepowych. Paczki możemy także nadawać korzystając z serwisu Sheepla lub z przygotowanej przez InPost aplikacji Menadżer Paczek.

inpost.pl

www.inpost.pl

Sendit to platforma wysyłkowa grupy Allegro. Działa na podobnej zasadzie jak Furgonetka – pośredniczy w nadawaniu przesyłek kurierskich, nadzoruje prawidłowy przebieg dostawy oraz oferuje możliwość rozliczenia się z kosztów wszystkich przesyłek w formie miesięcznej zbiorczej faktury. Zamówienia zlecone za pośrednictwem Sendit są realizowane przez 3 firmy kurierskie na terenie krajów Unii Europejskiej. Jako narzędzie grupy Allegro, Sendit posiada doskonałą integracje z serwisem – kuriera możemy zamówić z poziomu zakładki "Moja sprzedaż".

sendit.pl

www.sendit.pl

Monitoring

Brand24 jest serwisem, umożliwiającym śledzenie w Internecie stanu opinii o naszej marce. Narzędzie monitoruje wpisy w mediach społecznościowych typu Facebook czy Twitter, hasła wyszukiwania w przeglądarkach, a także posty i komentarze zamieszczane na wszelkiego rodzaju forach i serwisach. Treści są analizowane pod kątem nacechowania emocjonalnego, a my jesteśmy alarmowani za każdym razem, kiedy pojawią sie negatywne opinie. Dzięki alertom, dostarczanym przez aplikację w formie emaili, jesteśmy w stanie szybko i celnie zareagować na podbramkowe sytuacje, wybierając strategię naprawy wizerunku odpowiadającą zagrożeniu. Oprogramowanie jest dostępne w 4 wersjach – ta najbardziej uproszczona tworzy raport o stanie naszej marki dwa razy na dobę, najbardziej zaawansowana oferuje natomiast śledzenie stanu opinii o nas w czasie rzeczywistym.

brand24.pl

www.brand24.pl

Sentione, podobnie jak Brand24, służy do monitorowania pojawiających sie w Internecie wypowiedzi, dotyczących konkretnych firm, produktów, osób lub wydarzeń. Aplikacją sterujemy z poziomu przeglądarki, a najprostszy test, sprawdzający jej funkcjonowanie, możemy wykonać nawet bez rejestracji w serwisie, wpisując żądana frazę w pasku wyszukiwania w górnej części strony. Jeśli jesteśmy zdecydowani na zakup licencji, mamy do wyboru 4 pakiety, zróżnicowane ze względu na ilość monitorowanych tematów, rozpiętość czasową analizowanego okresu i szczegółowość generowanych raportów.

sentione.pl

www.sentione.pl

Inne

Szpiegomat jest narzędziem monitorującym nieco innego rodzaju – zamiast opinii o marce, śledzi trendy cenowe dotyczące elementów naszego asortymentu i tworzy raporty zestawiające konkurencyjność naszych cen względem cen w sklepach konkurencji. Otrzymywane wyniki są szczegółowe – aplikacja określi, na którym miejscu plasujemy się pod względem wysokości ceny, za którą oferujemy dany produkt oraz kto (i za ile) sprzedaje go najtaniej bądź najdrożej. Pozyskane dane prezentowane są w przystępnej, bogatej w wykresy formie.

szpiegomat.pl

www.szpiegomat.pl

Platformy aukcyjne

Allegro jest najstarszą i najpopularniejszą platformą aukcyjną w Polsce. Z chwilą założenia konta w serwisie stajemy się jednocześnie potencjalnym sprzedawcą i klientem – nawet jeżeli zarejestrowaliśmy się tylko po to, żeby kupić koszulkę, grę lub kurtkę, w dowolnym momencie możemy wystawić na sprzedaż własny, nowy lub używany, produkt. Konto na Allegro, choćby ze względu na liczbę zarejestrowanych użytkowników, stanowi świetne wsparcie i doskonałą formę promocji każdego polskiego sklepu internetowego. Dowodów na popularność Allegro nie trzeba szukać daleko – z serwisem zintegrowana jest każda z opisanych w tym artykule platform sklepowych.

allegro.pl

www.allegro.pl

Świstak to nieco młodszy polski serwis aukcyjny, z którym zintegrowane jest wiele rodzimych platform sklepowych. W odróżnieniu od Allegro, Świstak nie daje możliwości sprzedaży w formie licytacji z ustaloną ceną minimalną i terminem zakończenia aukcji – klient może dokonać zakupu produktu po cenie dedykowanej ("Kup teraz") lub, za zgodą sprzedawcy, negocjować warunki, wybierając opcję "Zaproponuj cenę". Po dokonaniu zakupu, klient wystawia niezależną ocenę za trzy aspekty przeprowadzonej transakcji : Logistykę, Transport oraz Jakość Obsługi.

swistak.pl

ebay, obecny na polskim rynku od 2005 roku, jest największą platformą aukcyjną na świecie. Serwis ma globalny zasięg – lokalne serwisy ebay są dostępne w większości krajów Europy Zachodniej, w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Australii i w niektórych krajach azjatyckich. W krajach bez lokalnych serwisów widoczna jest zoptymalizowana wersja EBay.com. Posiadanie konta w ebay.pl umożliwia prowadzenie sprzedaży za granicą. Finansowej obsługi takich transakcji dokonuje zakupiony przez eBay w 2002 roku serwis PayPal.

ebay.pl

www.ebay.pl

Analiza

Manubia pozwala na rzetelną ocenę aktywności profilu naszego sklepu na Allegro. Aplikacja, analizując działalność sklepu w okresie od 3 miesięcy do 3 lat wstecz, przygotowuje zestawienia, z których odczytamy między innymi, jaką ilość konkretnych produktów udało nam sie sprzedać w danym okresie czasu i ile na tym zarobiliśmy. Wyodrębni także produkty, których sprzedaż była dla nas najbardziej opłacalna i porówna wyniki z trendami u konkurencji. Miesięczny koszt użytkowania oprogramowania wynosi, w zależności od wybranego pakietu, od 49 do 249zł.

manubia.pl

www.manubia.pl

Google Analytics jest darmowym, ale potężnym narzędziem, dostarczającym informacji o tym, kto generuje ruch na naszej stronie internetowej, jak się na niej znalazł i ile czasu na niej spędził, a także jakiej informacji, produktu lub usługi poszukiwał. Umożliwia ocenę jakości zamieszczanych przez nas na stronie treści oraz pomaga w zaplanowaniu efektywnej kampanii promocyjnej, skoncentrowanej na kanałach, przez które trafia do nas najwięcej wartościowych użytkowników. Narzędzie można zintegrować ze swoim sklepem internetowym, wykorzystując skrypt, udostępniany przez Google po utworzeniu konta w witrynie Google Analytics.

google.com-analytics

www.google.com/analytics

SEO/SEM

Semstorm umożliwia nam sprawdzenie, jakie słowa kluczowe pojawiają się najczęściej w wyszukiwarkach użytkowników Internetu i na jakie strony prowadzą ich wyszukiwane frazy. Jesteśmy także w stanie monitorować, w odpowiedzi na jakie słowa kluczowe potencjalni klienci trafiają na nasz serwis w określonym czasie. Wiedza ta pomaga w udoskonaleniu swojej strategii marketingowej (możemy na bieżąco obserwować postępy), umożliwia podpatrywanie działań promocyjnych konkurencji i wychwytywanie ewentualnych niedociągnięć we własnej kampanii oraz ułatwia szybką reakcję na nowe trendy.

semstorm.com

WPSEO to narzędzie, służące do zbiorczego zarządzania domenami , stanowiącymi zaplecze naszej strony internetowej. Z jednego panelu administracyjnego możemy zamieszczać treści na setkach stron internetowych, kontrolować ich wizualne kompozycje czy zarządzać zamieszczanymi komentarzami. Platforma pozwala także na zautomatyzowanie aktualizacji naszych stron – możemy ustalić harmonogram, według którego przygotowane artykuły czy infografiki będą postowane przez system. Łatwo przeanalizujemy również ruch na naszych domenach, dzięki generowanym przez narzędzie raportom.

wpseo

www.wpseo.pl

Google Adwords Editor to dostępna za darmo aplikacja Google, przeznaczona do zarządzania kampaniami Google Adwords. AdWords jest systemem reklamowym, polegającym na wyświetlaniu linków sponsorowanych na określonych stronach internetowych lub w wyszukiwarce, w reakcji na określone słowa kluczowe. Przy pomocy Edytora możemy sprawnie zarządzać wieloma kampaniami reklamowymi stosując funkcję edycji zbiorczej. Aby wprowadzać modyfikacje w istniejących kampaniach nie musimy być zalogowani na koncie AdWords – zmiany wykonane offline możemy zsynchronizować z danymi zapisanymi na koncie po zakończonej pracy.

google.com-intl-adwordseditor

www.google.com/intl/adwordseditor

Narzędzie do planowania słów kluczowych Google Adwords pomoże nam w dopasowaniu słów kluczowych, zastosowanych w kampanii Adwords tak, żeby zmaksymalizować nasz Wynik Jakości. Innymi słowy – narzędzie zaproponuje nam słowa kluczowe, które z dużym prawdopodobieństwem wprowadzą do wyszukiwarki użytkownicy, zainteresowani naszą branżą lub produktem, co podnosi szanse na ich zainteresowanie wyświetloną reklamą. Z planera słów kluczowych możemy korzystać bezpłatnie, po zalogowaniu na naszym koncie Google Adwords.

adwords.google.com

www.adwords.google.com

Webpozycja to portal, umożliwiający monitorowanie pozycji naszej strony w wyszukiwarce Google. Z doświadczenia wiemy, że mało kto, poza najbardziej dociekliwymi szperaczami, zwraca uwagę na wyniki wyszukiwania znajdujące się dalej niż na pierwszej stronie. Webpozycja pomoże nam utrzymać się wysoko, śledząc naszą pozycję na liście wyszukiwania w odpowiedzi na dane frazy i pozwalając tym samym kontrolować skuteczność pozycjonowania naszej strony. Po założeniu i opłaceniu konta w serwisie możemy monitorować wyniki wyszukiwania dla naszej domeny, uzyskiwane przy użyciu do 500 różnych fraz.

webpozycja.pl

www.webpozycja.pl

Seo-Stat oprócz sprawdzania pozycji naszej strony w wynikach wyszukiwania Google, pozwala na monitorowanie także innych wyszukiwarek, takich jak Yahoo, Bing, Onet czy Sezam. System jest dobrym rozwiązaniem jeżeli naszą ofertę kierujemy także do zagranicznych klientów, ponieważ kontroluje wyniki, które uzyskujemy również w zagranicznych (na przykad niemieckiej i angielskiej) wersji Google oraz w Google.com. Narzędzie jest dostępne w dwóch formach, przeglądarkowej, oraz stacjonarnej (Seo-Stat Mini), do pobrania i zainstalowania na swoim komputerze w wariancie bezpłatnym lub Premium.

seo-stat.pl

www.seo-stat.pl

Seoptimer to darmowe narzędzie do przeprowadzania audytu SEO, czyli analizy budowy strony pod kątem możliwości jej optymalnego pozycjonowania. Możemy zainstalować je jako wtyczkę w naszej przeglądarce internetowej (dostępne wersje dla Chrome, Firefoxa i Opery) lub skorzystać z wersji online. Po kilkunastu sekundach od wpisania adresu naszej strony w polu wyszukiwania, otrzymamy raport, zestawiający wybrane właściwości strony, wskazujący jej słabe punkty i zawierający podpowiedzi, jak poprawić niezoptymalizowane elementy. Wygenerowany raport możemy bezpłatnie pobrać w formacie PDF.

seoptimer.com

www.seoptimer.com

SEOquake jest rozbudowaną wtyczką do przeglądarek internetowych, dostępną w wersji stabilnej dla Firefoxa i Chrome, a w wersjach beta także dla Opery oraz Safari. Posiada kilka przydatnych
funkcji. Podobnie jak Seoptimer, umożliwia przeprowadzenie audytu SEO i wygenerowanie raportu, dotyczącego stopnia zoptymalizowania naszej strony pod kątem pozycjonowania. Może być także wykorzystywana do badania konkurencyjności frazy, czyli oceny opłacalności użycia danych słów kluczowych przy pozycjonowaniu.

seoquake.com

www.seoquake.com

Social media

NapoleonCat jest doskonałym udogodnieniem dla wszystkich, którzy zdecydowali się na promocję swojej gospodarczej czy artystycznej działalności w mediach społecznościowych i posiadają konta w kilku różnych serwisach. Przy pomocy jednego panelu administracyjnego możemy zarządzać naszymi profilami na Facebooku, Google+, Twitterze, Instagramie oraz kanałem na Youtube, co umożliwia nam kontrolowanie ich lepiej i dokładniej. Wbudowane moduły analityczne pozwolą nam również ocenić opłacalność poszczególnych platform społecznościowych jako kanałów promocji oraz monitorować strategię marketingową konkurencji.

napoleoncat.com

www.napoleoncat.com

Facebook Power Editor to zaawansowane narzędzie, opracowane przez Facebooka w odpowiedzi na potrzeby korzystających z platformy profesjonalnych reklamodawców. Podobnie jak standardowy Menadżer Reklamy, pozwala na promocję produktu lub usługi wśród użytkowników, należących do zdefiniowanej wcześniej docelowej grupy odbiorców. Od mniej rozbudowanego odpowiednika odróżnia go szereg funkcji, mających na celu ułatwienie zarządzania wieloma kampaniami przy użyciu kilku kont reklamowych oraz tworzenia, edycji i optymalizacji dużej liczby reklam.

facebook.com-ads-manage-powereditor

www.facebook.com-ads/manage/powereditor

Sotrender jest serwisem, oferującym pomoc w doborze strategii promowania naszego przedsiębiorstwa na Facebooku. Narzędzie przeanalizuje efektywność naszych kampanii i w oparciu o wyciągnięte wnioski zaproponuje nam dalszy kierunek działań. Wskaże także najodpowiedniejsze dla nas formy reklamy, uwzględniając skalę i charakter naszej działalności i pozwoli także przeanalizować profile konkurencji. Sotrender posiada również szereg funkcji, usprawniających monitorowanie aktywności na naszym facebookowym koncie, oraz umożliwia zautomatyzowanie procesu dodawania na nasz profil nowych treści.

sotrender.pl

www.sotrender.pl

Mailing

Freshmail służy do tworzenia i obsługi mailngów oraz newsletterów. Posiada czytelny, łatwy w obsłudze interfejs, wyposażony w gotowe układy kompozycyjne, dzięki którym szybko stworzymy estetyczną broszurę, którą możemy przesyłać do naszych subskrybentów, wykorzystując posiadane bazy adresów. Z narzędzia możemy korzystać za darmo – wówczas możemy rozesłać miesięcznie 2000 wiadomości, a baza adresów, które mamy do dyspozycji, może zawierać do 500 pozycji. Korzystając z płatnej wersji, możemy zdecydować sie na stałą opłatę abonamentową, uzależnioną od ilości odbiorców (liczba samych wiadomości może być nieograniczona), albo płacić za ilość przesłanych miesięcznie wiadomości.

freshmail.pl

www.freshmail.pl

Getresponse to platforma, wspomagająca prowadzenie emailowych kampanii marketingowych. Obsługuje klientów z całego świata i jest obecnie dostępna w 6 wersjach językowych. Podobnie jak Freshmail, posiada funkcję tworzenia newsletterów na podstawie gotowych szablonów graficznych oraz rozsyłania ich mailowo do określonych odbiorców. Ma również funkcję wysyłki powiązanych tematycznie wiadomości według ustalonego wcześniej harmonogramu ("follow up"), a także opcję dynamicznego zarządzania treścią naszych reklam, dzięki czemu przygotowana kompozycja graficzna zostanie uzupełniona informacjami dopasowanymi do profilu naszego odbiorcy.

getresponse.pl

www.getresponse.pl

MailChimp mimo, że nie posiada polskiej wersji językowej, jest rozwiązaniem mailingowym wartym przemyślenia – chociażby ze względu na duże możliwości darmowej wersji, która umożliwia przesłanie miesięcznie 12000 wiadomości do nawet 2000 odbiorców . Narzędzie posiada moduł do projektowania i wysyłania wiadomości reklamowych, moduł analityczny, służący do tworzenia statystyk, dotyczących skuteczności przygotowanych przez nas reklam oraz moduł umożliwiający tworzenie kartoteki, służącej do przechowywania informacji o każdym z naszych indywidualnych odbiorców.

mailchimp.com

www.mailchimp.com

PR

Prowly jest narzędziem ułatwiającym pracę osobom, odpowiedzialnym w swoich organizacjach za współpracę z mediami. Aplikacja pozwala na usprawnienie komunikacji pomiędzy PRowcami a dziennikarzami, między innymi poprzez uporządkowanie bazy posiadanych kontaktów. Kontakty możemy skutecznie dzielić na grupy, tagując wybrane profile przy użyciu konkretnych słów kluczowych oraz przyporządkowując kontaktom konkretne specjalizacje. Narzędzie spełnia także rolę biura prasowego oraz informacji prasowej.

prowly.com

www.prowly.com

Content Marketing

WhitePress to serwis content markietingowy, który pomoże nam promować nasze przedsiębiorstwo przy użyciu artykułów sponsorowanych. Platforma zatrudnia specjalistów, którzy wyszukają dla nas blogi, strony internetowe i portale, powiązane tematycznie z zakresem naszej działalności i popularne pośród użytkowników z naszej grupy docelowej, oraz pomogą w zamieszczeniu na nich artykułów, otwarcie lub dyskretnie promujących naszą markę lub produkt. Jeżeli nie chcemy przygotowywać artykułów sami, możemy skorzystać z usług dziennikarzy i copywriterów, którzy stworzą dla nas teksty o wybranej formie, profilu i przeznaczeniu. Za pośrednictwem serwisu możemy również pozyskać reklamodawców na swoją stronę internetową lub boga.

whitepress.pl

www.whitepress.pl

NextContent to platforma content marketingowa spółki LeadBullet. Podobnie jak WhitePress, jest pośrednikiem pomiędzy reklamodawcami a wydawcami w procesie sprzedaży i kupna artykułów sponsorowanych. Jako reklamodawca, możemy tu znaleźć ciekawe branżowe serwisy do publikacji naszych linków, oraz zlecić profesjonalistom przygotowanie dla nas wartościowych z marketingowego punktu widzenia tekstów. Jako wydawca, możemy łatwo pozyskać reklamodawców, którzy zapłacą nam za publikację treści w naszym serwisie, rejestrując swoją stronę w bazie pod odpowiadającą naszej działalności kategorią.

nextcontent.pl

nextcontent.pl

Pay with a Tweet oferuje bardzo ciekawą metodę tworzenia szumu wokół naszego produktu. Nasz produkt, przykładowo artykuł, film czy utwór muzyczny, udostępniamy do pobrania prawie za darmo – w zamian zainteresowani muszą podzielić się informacją o pobranej treści ze współużytkownikami serwisów społecznościowych, z których korzystają, np. Twittera lub Facebooka. Pay with a Tweet możemy zainstalować jako wtyczkę do WordPress, a jeżeli nie korzystamy z platformy, pracować z poziomu panelu na stronie internetowej narzędzia. Aplikacja posiada wersję bezpłatną, pozwalającą na jednoczesne prowadzenie 2 kampanii, oraz 2 wersje komercyjne.

paywithatweet.com

www.paywithatweet.com

Digg Digg to kolejna użyteczna wtyczka do WordPress . Po jej zainstalowaniu uzyskamy możliwość dodawania do naszych blogowych wpisów przycisków, które umożliwią naszym fanom szybkie udostępnienie naszych artykułów i grafiki w ulubionych portalach społecznościowych. Układ i rodzaj przycisków, a także ich wersję językową możemy dostosowywać do naszych potrzeb. Wtyczka współpracuje ze wszystkimi najpopularniejszymi platformami społecznosciowymi (m.in. Facebook, Twitter, Google+, Reddit, Linkedin, Pintrest i Tumblr).

wordpress.org

www.wordpress.org

Fakturowanie

fakturownia to aplikacja online, która pomoże usprawnić zarządzanie przepływem środków finansowych naszego przedsiębiorstwa (lub przedsiębiorstw – aplikacja umożliwia jednoczesną obsługę kilku firm). Faktury możemy wystawiać w różnych walutach i językach, jednorazowo lub cyklicznie, a przygotowane dokumenty od razu przesyłać klientowi w formie wiadomości email lub w PDF. Narzędzie jest zintegrowane z systemami płatności takimi jak PayU, Paylap, dotpay i przelewy24, dzięki czemu po otrzymaniu faktury nasi klienci mogą w wygodny sposób od razu uregulować należność.

fakturownia.pl

www.fakturownia.pl

ifirma jest serwisem, oferującym 3 funkcjonalne człony- fakturowania, księgowania i pełnej obsługi księgowości. Z funkcji fakturowania online możemy skorzystać za darmo, samodzielnie wystawiając faktury. Aplikacja jest wyposażona w gotowe szablony, które możemy wykorzystać przy tworzeniu własnych dokumentów. Przygotowuje także raporty i analizy naszej działalności, które możemy bezpłatnie przeglądać. Płatny pakiet Księgowość internetowa daje nam dostęp do narzędzi, niezbędnych naszemu księgowemu w jego codziennej pracy. Jeżeli nie posiadamy własnego księgowego, poprzez wybór pakietu Biuro Rachunkowe możemy zlecić pełną obsługę naszej księgowości i reprezentowanie nas przed ZUS i US serwisowi ifirma .

ifirma.pl

www.ifirma.pl

Wapro to grupa rozwiązań informatycznych autorstwa Asseco BS, przeznaczonych dla różnej wielkości przedsiębiorstw. Każda z wersji systemu jest pakietem oddzielnych aplikacji, mających wspomóc proces efektywnego zarządzania naszą firmą. W skład oprogramowania znajdującego się w poszczególnych pakietach, wchodzą aplikacje służące do fakturowania (WF-Fakturka), prowadzenia księgowości (WF-FaKir), księgi podatkowej (WF-KaPeR) i kadr (WF-GANG), kontroli stanu magazynu (WF-Mag), ewidencji środków trwałych i obsługiwanych inwestycji (WF-bEST), zarządzania relacji z klientami (WF-CRM) oraz sporządzania różnego rodzaju analiz (WF-Analizy).

wapro.pl

www.wapro.pl

Zarządzanie magazynem

Comarch ERP e-sklep jest narzędziem, umożliwiającym założenie w pełni funkcjonalnego sklepu internetowego oraz bezpośrednią kontrolę nad różnymi aspektami jego działalności. Aplikacja sklepu jest zintegrowana z systemem Comarch ERP, służącym do planowania zasobów przedsiębiorstwa, który możemy wykorzystywać do kontroli naszych stanów magazynowych, zarządzania realizacją zleceń oraz informowania klientów o statusie ich zamówienia. Producent aplikacji daje nam możliwość wyboru pomiędzy zakupem stacjonarnej licencji a korzystaniem z oprogramowania w chmurze.

comarch.pl

www.comarch.pl

Asystent Firma, autorstwa Naomisoft, to aplikacja, służąca do kierowania oraz kontroli nad działaniami naszego przedsiębiorstwa. Zawiera moduły, pozwalające na wykonywanie operacji w zakresie przechowywania i przetwarzania danych klientów, zarządzania korespondencją, przygotowywania dokumentów (w tym faktur), rozdzielania zadań i monitorowania stanu ich realizacji, kontroli sprzedaży i zakupów oraz generowania raportów. Mamy także możliwość (za dodatkową opłatą) otwarcia zintegrowanego z naszą dotychczasową działalnością sklepu internetowego. Oprogramowanie pozwala również na zarządzanie magazynem – już w najmniej rozbudowanej wersji program umożliwia operowanie stanem 3 magazynów, posiada funkcje tworzenia indeksu oraz dokumentów magazynowych, a także kontroluje daty ważności magazynowanych produktów.

meteoryt.pl

www.meteoryt.pl

Asystent Magazyn to uproszczona wersja Asystent Firma, przeznaczona dla użytkowników, szukających narzędzia konkretnie do zarządzania magazynem. Z programu znikają wszystkie dostępne w Asystent Firma opcje dotyczące sprzedaży i planowania zadań, a także funkcje związane z zarządzaniem e-sklepem. Ze spadkiem ilości funkcji ponad dwukrotnie obniża się jednak także cena oprogramowania, warto więc przemyśleć, do jakich celów będziemy wykorzystywać program i czy zakup okrojonej wersji nie będzie dla nas bardziej korzystny.

dobreprogramy.pl

www.dobreprogramy.pl

Elisoft, obok aplikacji Poligraf oraz Faktury, oferuje oprogramowanie Faktury i Magazyny, przeznaczone do użytku na jednym lub wielu współpracujących stanowiskach. Program pozwala na sprzężenie ze sobą kontroli stanu sprzedaży i przepływu pieniędzy w firmie z kontrolą stanu magazynów. Umożliwia prowadzenie ewidencji stanów magazynowych, wystawianie dokumentów PZ,WZ,PW i RW oraz wykonywanie inwentaryzacji. Dodatkowo, program poinformuje nas, jeżeli któryś z klientów zapisanych w bazie zacznie zalegać z płatnościami.

elisoft.pl

www.elisoft.pl

Faktura Small Business Handel to program przeznaczony dla małych i średnich przedsiębiorstw, który świetnie nadaje się do integracji ze sklepem internetowym na platformie Shoper oraz Quick Cart. Oprócz wystawiania tytułowych faktur w różnych językach i walucie, umożliwia monitorowanie stanu magazynu, tworzenie dokumentów magazynowych oraz przeprowadzanie inwentaryzacji. Pozwala także na analizę prowadzonej sprzedaży ze względu na sprzedane towary i ze względu na obsłużonych klientów oraz umożliwia wyłonienie kontrahentów, którzy w danym okresie czasu zostawili u nas najwięcej pieniędzy i produktów, które przyniosły nam największe bądź najmniejsze zyski.

mega-tech.com.pl

www.mega-tech.com.pl

Ewa Fakturowanie i Magazyn jest aplikacją o funkcjonalności bardzo zbliżonej do opisywanego powyżej Faktura Small Business Handel, także dedykowaną małym i mikro przedsiębiorstwom. Chociaż w podtytule Ewa ma Fakturowanie i Magazyn, bądźmy uważni przy wyborze wersji do zakupu – najtańsza pozwala na fakturowanie, ale nie zawiera opcji obsługi magazynu. Ewa należy do rodziny oprogramowania, w której skład wchodzą także Ala – program do prowadzenia księgowości oraz Aga – aplikacja do obsługi kadr i płac. Pozycje są ze sobą zintegrowane, dzięki czemu dokumenty wygenerowane w Ewie mogą być szybko wyeksportowane i wykorzystane przy użyciu Ali.

pcbiznes.pl

www.pcbiznes.pl

Pakiet Przedsiębiorcy Sprzedaż i Magazyn to kolejna propozycja dla małych i średnich przedsiębiorców, szukających narzędzia do wystawiania dokumentów sprzedażowych i zarządzania magazynem. Program można nabyć z bezterminową licencją, przypisaną do stanowiska. Podobnie jak w przypadku innych programów wchodzących w skład Pakietu Przedsiębiorcy (m.in. Mała Księgowość, Ryczałt, Kreator Pism, Kadry i Płace), przy zakupie większej ilości stanowisk otrzymamy rabat w wysokości od 5 (przy 2 i 3 licencjach) do 20 (przy 10 licencjach) procent wartości oprogramowania.

pakietprzedsiebiorcy.pl

www.pakietprzedsiebiorcy.pl

Smart System to program magazynowy firmy Soft Studio, która, podobnie jak konkurencja, oferuje także szereg aplikacji, obsługujących inne aspekty naszej działalności (Sprzedaż, Raporty, Kasa, Zamówienia, Rabaty i Abonamenty). Posiadając wykupioną licencję, możemy skorzystać z narzędzia w trybie stacjonarnym lub przez Internet. Z jednej licencji można korzystać naraz tylko na jednym komputerze, jednak ponieważ nie jest przypisana do stanowiska, może to być dowolny komputer w naszej sieci. Program posiada ciekawe opcje scalania dokumentów magazynowych i edycji ich stylu, definiowania stanów alarmowych w magazynie według własnych kryteriów oraz opcję montażu i demontażu (możemy zmieniać status elementów naszego asortymentu z produktów pełnowartościowych na części określonych zespołów, które wyceniamy i sprzedajemy razem).

smart-system.pl

www.smart-system.pl

Subiekt, dostępny w wersjach GT oraz nexo, jest systemem do obsługi finansów oraz magazynu, dostosowanym do potrzeb małych i średnich firm. Posiada standardowe opcje ewidencji stanu naszego asortymentu, wykonywania inwentaryzacji oraz generowania i przetwarzania dokumentów magazynowych. Obsługująca finanse przedsiębiorstwa część systemu jest rozbudowana i oferuje więcej niż tylko możliwość fakturowania – przy pomocy Subiekta możemy między innymi obsługiwać nasze rachunki bankowe oraz kasę. Zgromadzone informacje oraz przygotowane dokumenty łatwo wykorzystamy w pracy z oprogramowaniem finansowo-księgowym producenta – Rachmistrz oraz Rewizor.

insert.com.pl

www.insert.com.pl

E-handel rozwija się bardzo dynamicznie – jeszcze kilka lat temu statystyczny Polak sięgał do internetowych sklepów głównie po produkty trudno dostępne. Dzisiaj e-sklepy przyjęły się już właściwie w każdej branży – od spersonalizowanych gadżetów i biżuterię, po artykuły spożywcze z dostawą do domu. Być może nie wszystkie z powyższych rozwiązań okażą się dla Ciebie użyteczne, ale warto być świadomym możliwości, które mogą okazać się przydatne w kolejnych realizowanych przez Ciebie przedsięwzięciach. Pamiętaj, że tylko od Ciebie zależy, czy wykorzystasz w pełni drzemiący w twoim sklepie potencjał. Powodzenia!

m.bąkAutorem tekstu jest Michał Bąk – wieloletni praktyk marketingu, od 2008 roku pracował w lub współpracował z warszawskimi agencjami interaktywnymi. Od 2011 roku prowadzi własną działalność gospodarczą oraz doradza przedsiębiorstwom na temat reklamy internetowej. Jego konikiem jest e-commerce i marketing turystyczny. Chcesz nawiązać współpracę napisz: info@majkb.com lub zadzwoń: 695-069-430

 

Wprowadzenie produktu na rynek – case study

Wprowadzenie nowego produktu na rynek, zwykle jest bardzo ciężkim zabiegiem, który wymaga od nas nie lada poświęcenia oraz zaplecza finansowego (nie zawsze, choć jest to bardzo potrzebne dla bezpiecznego startu). Nie inaczej było w przypadku wprowadzenia nowego suplementu na rynek jakim był GO! SLIM. Nie wszystko w tym przypadku zostało zrobione bezbłędnie ale wiele się nauczyłem. Dokładnie w sierpniu 2013 rozpocząłem swoją przygodę jako product manager produktu GO! SLIM. Niniejszy cease study mam nadzieję przyda się wielu polskim przedsiębiorcom, postaram się także aby zawrzeć w nim jak najwięcej mięsa.

Przygotowując się do tej pracy rozmawiałem z kilkoma przedsiębiorcami, którym nie udało się dobrze wprowadzić produktu na nasz wymagający rynek. Brak pasji i know-how to podstawowe elementy. OK, przejdźmy do właściwego artykułu.

Budżet miesięczny na działania: budżet nie był stały i wahał się od 10 do 15 tysięcy złotych. W tej kwocie była moja pensja oraz działania marketingowe. Oczywiście zdarzały się extra budżety gdy wymagała tego sytuacja ale nie było to zbyt często. 3-4 razy na ponad rok mojej pracy nad popularyzacją.

 

Początki bywają trudne

 

Czas start. Wystartowaliśmy dokładnie w sierpniu 2013 roku i od razu zabraliśmy się do pracy. Od samego początku szukaliśmy raportów na temat sprzedaży suplementów diety oraz innych. Były dla nas wyznacznikiem tego jak duży jest rynek suplementów. Nie od dziś wiadomo, że jest on dynamicznie rosnącym, a my chcieliśmy jak najlepiej wykorzystać ten fakt.

2014-12-07_12h44_06

źródło: egospodarka.pl

Dzięki obserwacji rynku jeszcze przed oficjalnym startem szybko spostrzegliśmy, że najlepszymi miejscami do reklamowania jest Facebook Ads oraz reklama banerowa na Onecie. Tak reklamowali się najwięksi konkurenci, tak też mogliśmy zapewnić sobie pierwszą sprzedaż. I to właśnie zawarliśmy w pierwszej kolejności do rzeczy, którymi będziemy się promować. Zanim jednak do tego doszło, musieliśmy przygotować zaplecze.

 

Nie będę opisywał zakupu produktów oraz magazynowania, czy zdobycia licencji ponieważ to nie należało do moich kompetencji.

Konkurencja

2014-12-07_12h54_14

źródło: poradnikzdrowie.pl

2014-12-07_12h59_06

źródło: swiatzdrowiaiurody.pl

2014-12-07_13h03_51

źródło: zazie.com.pl

Pierwszą rzecz, którą stworzyliśmy było kilkadziesiąt różnych banerów reklamowych. Były one potrzebne zarówno do promocji w sieci reklamowej GDN, Facebook Ads oraz do reklamy na Onecie i innych portalach kobiecych, które też testowaliśmy.

 

W tym samym czasie, zewnętrzny grafik zajął się przygotowaniem landing page. www.go-slim.pl, który moim zdaniem jest jednym z najładniejszych landing page suplementu diety w naszym kraju.

2014-12-06_14h47_39

źródło: go-slim.pl

Pierwotny scenariusz zakładał, że będziemy pozycjonowali się jako najnowocześniejszy fat burner w kraju, made in USA. Produkt oczywiście był wyprodukowany w Stanach Zjednoczonych, jednak ta koncepcja szybko została zweryfikowana przez rynek. Dlaczego? Każdy fat burner jest naj! Ciężko pozycjonuje się markę z takim samym oklepanym sloganem reklamowym, który wszyscy nasi poprzednicy zdołali przerobić wielokrotnie na różnych produktach (słabych, czy dobrych). Zgodnie ze starym chińskim przysłowiem „wyróżniaj się albo zgiń” postanowiliśmy zmienić politykę pozycjonowania produktu na rynku.

 

Warto dodać na samym wstępie, że produkt o nazwie „go slim” był już na rodzimym rynku, a na świecie o tej nazwie znaleźliśmy kilka innych podobnych. Początkowo był to element, który bardziej przeszkadzał, niż pomagał osiągnąć sukces. Jednak szybko wzmianek o nas było znacznie więcej, niż o innych go slimach.

Dlaczego nazwa GO! SLIM? Dynamika poprzez wykrzyknienie ma sygnalizować, że czas na odchudzanie właśnie się rozpoczął. Nie możesz czekać do jutra, kolejnego tygodnia, nowego roku. Musisz wziąć się za siebie. Tylko w ten sposób możesz schudnąć.

 

Aby uzyskać pierwszy obrót

 

Sprzedaż na portalach grupowych. W ten sposób chcieliśmy opanować do perfekcji procesy logistyczne, które były naprawdę dużym wyzwaniem zarówno na początku jak i każdym jednym miesiącu. Czasami nawet kilkadziesiąt paczek jednego dnia, współpraca z kurierami i Pocztą Polską. Wszystkiego musiałem uczyć się od podstaw. Grupowa sprzedaż też czegoś nauczyła.

2014-12-06_14h46_06

Początki to ewangelizacja. Tak powstała gorzka pomarańcza

 

Nowy produkt na rynku? To przecież potrzeba ewangelizacji. My musieliśmy zrobić to szczególnie dobrze. Dlaczego? Nie byliśmy pierwsi na rynku, a jeżeli nie jesteś pierwszy na rynku to albo zrobisz to lepiej, albo zginiesz. Ewangelizowaliśmy, wiedzieliśmy, że nie możemy się powoływać na bycie kolejnym fat burnerem. Na rynku nie było na to miejsca, nie było i gdy początkowo skręciliśmy w tym kierunku rynek nas skarcił za tego typy próbę i niewiedzę. Błądzenie zostało bardzo szybko naprawione. Wymyśliliśmy gorzką pomarańczę. Na rynku była już zielona herbata, dlatego my poszliśmy w stronę gorzkiej pomarańczy. Dlaczego akurat gorzka pomarańcza? Powód jest prosty, to jeden z najważniejszych składników GO! SLIM i jest elementem, który nie jest wyeksploatowany przez rynek. Nie byliśmy już kolejnym fat burnerem, byliśmy „the next best” stawiającym na własną tożsamość.

2014-12-06_14h50_00

źródło: MiastoKobiet.pl

 

Buzz

 

Większość wchodzących produktów, czy firm aby zrobić szum wokół swojej marki, inwestuje w słabej jakości marketing na forach, opinie fałszywe, bez większej wartości dla kogokolwiek, inaczej zwane SPAM-em. My chcieliśmy tego uniknąć. Oczywiście byliśmy na forach, byliśmy aktywni, jednak mieliśmy tam misję. Pisaliśmy merytorycznie, nie namawialiśmy do zakupu naszego produktu, chyba, że naprawdę pozwalała na to sytuacja. Byliśmy oddani produktowi, głęboko wierzyliśmy, że nie musimy go siłą wpychać aby ludzie zaczęli go kupować. Edukowanie sprawdzało się bardzo dobrze. Pisaliśmy i doradzaliśmy. Skąd zatem sprzedaż? Mieliśmy stopkę przy wypowiedziach, co nie jest zabronione, zwłaszcza, że nie pisaliśmy tego po to, aby sprzedawać, czy zdobywać linki z tej stopki. Oczywiście takie działania przyniosły nam szum, linki pozycjonujące i sympatię, także adminów niektórych for!

 

A content marketing? Co z nim?

 

Tak używaliśmy content marketingu do popularyzacji gorzkiej pomarańczy, pisaliśmy jakie przynosi ona korzyści. Stworzyliśmy własnego e-booka o odchudzaniu, aby pokazać światu, że same suplementy to nie wszystko. Byliśmy fair i to nas również wyróżniało, komunikowaliśmy, że suplement to tylko jeden z elementów.

Content marketing przynosił nam sprzedaż ale nie od samego początku. Pierwotnie sprzedaż była głównie z facebook-a. Contentem produkowanym na bardzo dużą skalę uwiarygodnialiśmy siebie. O gorzkiej pomarańczy pisaliśmy dla różnych portali kobiecych, w kilku blogach, korzystaliśmy z platformy Lead Bullet oraz sami dogadywaliśmy się z wydawcami. Po tym czasie przyszedł czas na własne media!

 

Wow własne media?

 

Tak stworzyliśmy własne media. Mieliśmy i nadal mamy bardzo dobrą domenę medica.pl, która stała się blogiem. Były również plany aby medica.pl przekształcić w portal! Mieliśmy kilkutysięczny ruch w skali miesiąca. Ruch organiczny rósł w skali miesiąca dwu cyfrowo. Raz było to 12% innym razem nawet 60-70% natomiast zawsze organic był rozwijany. Oczywiście własne media były przez nas pozycjonowane, tworzyliśmy struktury linkowania, robiliśmy bardzo dużo testów. Naprawdę mogliśmy bardzo dobrze przetestować wszystkie metody, zarówno czarne, szare jak i te bielsze. Dobry content + linkowanie, to dawało efekty systematycznego wzrostu ruchu, a własne media? To było dobre wizerunkowo, sprzedażowo i po raz kolejny czuliśmy misję, contentu edukacyjnego nigdy za wiele.

2014-12-06_14h48_34

Stworzyliśmy prócz bloga także forum o diecie, zdrowym stylu życia. Forum miało powołanych do rozkręcenia kilka osób, które były odpowiedzialne do merytorycznego rozkręcania go i zachęcania do dyskusji.

2014-12-07_12h31_42

Mieliśmy portal kontrowersyjny „jebnij tłuszcza” jebnijtluszcza.pl, który wyszydzał grubość, był niezwykle odważny a jego celem było spowodowanie, że otyłość będzie zauważana jako coś negatywnego już u osób młodych 18-25 bo do nich były targetowane reklamy.

Najlepszym pomysłem był jednak blog SzczupłaPannaMłoda. (szczuplapannamloda.pl). Na Facebook-u, dzięki działaniom płatnym szybko zbudowaliśmy społeczeństwo przyszłych panien młodych. Była to przez kilka miesięcy grupa niezwykle zaangażowana, z której gdybyśmy poszli tą drogą i nie wycofali pieniędzy z działań promujących, moglibyśmy po roku czerpać spore zyski.

2014-12-06_14h39_50

2014-12-06_14h38_56

Medica.pl miała „potenszal”

 

Medica.pl – kilka razy dostaliśmy propozycję odkupienia serwisu za duże kwoty. Nigdy do tego nie doszło, ponieważ wierzyliśmy, że to tylko jednorazowa kasa. Damy radę bez tych pieniędzy, za to z własnym, silnym medium zrobić coś więcej. W okół medica.pl powstał nasz drugi sklep internetowy. Im więcej contentu, tym sprzedaż była lepsza. Nie były to zabójcze obroty, raczej z serii małych kilkunastotysięczników e-commercowych, niż obroty, które kogokolwiek by powaliły.

2014-12-06_14h53_09

Adwords nie jest dla każdego

 

No właśnie, byliśmy przekonani, że skoro suplementy są ten sposób reklamowane, to i nam musi się udać. Nic bardziej mylnego i kolejny dowód, że nie zawsze „jeżeli jemu się udało to jak skopiuję to i mi się uda”. Wręcz przeciwnie. Pomimo długiej optymalizacji, dobrego zarządzania i zbudowania profesjonalnej struktury nie udało się uzyskać sukcesu. Adwords okazał się dostarczać słabego, mało wartościowego ruchu. Wizyty trwały zwykle poniżej minuty, pomimo że testowaliśmy bardzo dużo różnych pomysłów, na różniące się landing page. Zmienialiśmy i testowaliśmy również właściwy i główny landing page go-slim.pl. Był okres, że w ciągu dnia pojawiało się od kilku do kilkudziesięciu zmian.

Dlaczego przegrywaliśmy na tym polu? Prawdopodobnie na wzgląd tego, że ludzie szukający suplementów w wyszukiwarce skupiali się na znalezieniu sklepów lub rankingów, w których mogliby porównać kilka różnych produktów o podobnych właściwościach. Żadna pojedyncza marka suplementów jak zielona kawa, pojedyncze yerba mate nie reklamowały się w Adwordsach, powinno nam to dać do myślenia. To zdecydowanie był błąd a ROI z tego było ujemne.

Dziś dzięki temu uważam, że nie każda metoda reklamowania się jest dla każdego. Wiem, że nie da się sprzedać niektórych produktów przez linki sponsorowane, tak samo jak dla innych produktów ruch z Facebook-a będzie bezwartościowym. To cenne doświadczenie!

 

Facebook nie sprzedaje – bzdura

 

Czytałem wiele artykułów, w których autorzy rozpisywali się na temat tego, że Facebook, albo nawet szerzej, social media nie sprzedaje. Kiedyś podzielałem to zdanie, ale teraz zmieniło się to i to o 180 stopni. W niektórych przypadkach jak np. hotele, moda, fitness, beauty czy właśnie suplementy ruch z Facebook Ads-ów, odpowiednio stargetowany ma bardzo dobrą konwersję. Były dni, gdzie dla niektórych kampanii konwersja wynosiła blisko 50% czyli co druga osoba, która trafiała na reklamę dokonywała zakupu, a dzięki naszej metodzie upsellingowej, o której napiszę dalej ROI był astronomiczny. Czy Facebook Ads mają swoje wady? Oczywiście, trzeba bardzo dużo poświęcać mu czasu. Niewłaściwie stosowany, źle stargetowany czy nawet za długie prowadzenie kampanii na jedną grupę (powodujące nasycenie mikrotargetu) to elementy, z którymi musiałem się zmagać prowadząc kampanie w mediach społecznościowych, a właściwie stricte na portalu Marka Zuckenberga.

2014-12-07_12h18_21

Partnerzy

 

Nie byliśmy sami, jako, że cała sprzedaż była prowadzona z możliwie jak najlepiej pospinanym budżetem, mieliśmy wiele zaprzyjaźnionych portali, z którymi współpracowaliśmy. Część z nich m.in. portale sportowe, małe blogi modowe prezentowały banery z go-slim.pl. Większość z nich udało namówić się na użyczanie powierzchni reklamowej w modelu CPS.

2014-12-07_12h35_22

źródło: e-vintage.pl

 

Rozbudowanie swoich działań o sprzedaż innych suplentów

 

Naturalnym kolejnym rozwinięciem działań było wprowadzenie innych suplementów. Po 6 miesiącach mieliśmy pierwszy sklep a po 9 kolejny, który z kolei był połączony z blogiem medycznym medica.pl. Skąd wziął się pomysł na rozszerzenie działalności? Kiedyś dodawaliśmy 50 gram yerba mate lub zielonej kawy jako gratis do zakupów naszego suplementu GO! SLIM. Od gratisów ewoluowaliśmy do sprzedaży kilkunastu najbardziej topowych produktów wspomagających odchudzanie. Były to wspomniane już suplementy diety, a także herbaty odchudzające (czerwone i zielone), yerba mate (kilka rodzajów m.in. yerba mate BIO) oraz jagody goji. Paradoksalnie takie działania rozszerzające spowodowały zwiększenie sprzedaży samego produktu docelowego, który był dla nas priorytetem prestiżowym i zarobkowym.

2014-12-06_14h52_12

Jakie były plany wobec suplementu?

 

W planach firmy było kilka ambitnych celów. Między innymi rozszerzenie sprzedaży w kanałach offline-owych. W tym celu został wynajęty nawet przedstawiciel handlowy, który kontaktował się z siłowniami, sklepami sprzedającymi suplementy. Tutaj również popełniliśmy błąd, zabrakło nam konsekwencji, cierpliwości, poddaliśmy się po 3 miesiąch działania, a także za mało poświęciliśmy na szkolenie handlowca w zakresie suplementów, rynku oraz różnych tajników tej branży.

Jak należało wejść do sprzedaży offline? Z pewnością przeznaczając większe środki i zachowując większą cierpliwość. Sam druk ulotek oraz zatrudnienie handlowca, to za mało. Silne rozwiniecie kanału internetowego spowodował, że nie wspieraliśmy odpowiednio poczynań na kolejnym rynku, który mógł podnieść świadomość marki.

Do jakich miejsc udało nam się trafić offilne? Do zaprzyjaźnionych właścicielowi GO! SLIM hoteli na Pomorzu oraz na Mazurach, kilka mniejszych stacji benzynowych oraz lokalnych sklepów zielarskich. Po raz kolejny brak wsparcia, brak pełnego planu i wsparcia marketingowego spowodowało, że po niespełna 3 miesiącach praktycznie cała sprzedaż offilne (może poza pojedynczymi, dobrze rokującymi miejscami) została zawieszona.

2014-12-06_14h41_39

 

Mieliśmy misję, dlatego się udawało

 

GO! SLIM był nastawiony na coś więcej, niż tylko na sprzedaż. Wiadomym jest, że każdy biznes musi zarabiać, jeżeli robi to konsekwentnie, umiejętnie to jest to szansa na nowe miejsca pracy, większe wpływy z podatków dla Państwa, globalizację itd. My prócz tych elementów, chcieliśmy robić coś więcej, mieć misję tworzyć wartość dodatnią.

 

Plany, które dzięki inwestorowi mogliśmy wdrążyć w ciągu najbliższych kilku lat:

 

  • Wczasy odchudzające – odchudzanierozewie.pl // były nawet rozpisane plany marketingowe, mieliśmy miejsce w Jastrzębiej Górze, domówieni byli trenerzy personalni.

2014-12-06_14h40_42

  • Siłownia specjalistyczna w Warszawie – odległy plan, choć długofalowy.

  • Sponsorowanie klubu szermierzy na wózkach – niestety nie wiem jaki był status tego planu, ponieważ nie ja się tym zajmowałem.

  • Chcieliśmy edukować osoby kupujące suplementy, lub te, które się do tego przymierzają. Otwarcie mówiliśmy, że suplementy to nie wszystko, to tylko jeden z elementów. W tym celu prowadziliśmy blogi, aktywnie udzielaliśmy się na forach, prowadziliśmy forum dotyczące zdrowego stylu życia, wydaliśmy ebooka, powstały niezrealizowane podcasty o zdrowym stylu życia. Jeden z nich dostępny jest nawet pod tym adresem: https://www.youtube.com/watch?v=ztjVEdp7GZ8

2014-12-06_14h56_36

  • Do pełnej edukacji, zabrakło dopięcia współpracy ze znaną twarzą w świecie fitness, kulturystyki, bądź kogoś kto zajmuje się zawodowo dietetyką. Przez moment mieliśmy szanse stworzenia czegoś na wzór systemu Gacy, jednak do tak ogromnego projektu potrzebne jest zaangażowanie większej mocy przerobowej.

 

Telemarketing nie sprzedaje? Pozwól, że będę miał inne zdanie na ten temat.

 

Mówi się, że w dzisiejszych czasach telemarketing nie sprzedaje, to zupełny przeżytek. My po analizie rynku w Stanach Zjednoczonych i tego, co robił główny konkurent czyli Zielona Kawa, postanowiliśmy wejść w ten kanał i sprzedawać za pomocą słuchawki! To był strzał w dziesiątkę. Około 40% zamówień było powiększanych, pierw o dodatkowe opakowania produktu GO! SLIM, w późniejszym czasie o herbaty, a w jeszcze późniejszym o kolejne suplementy, które wprowadziliśmy do oferty. Up selling był skutecznym narzędziem podnoszącym sprzedaż.

 

 

 

Negatywny PR – zahamowanie sprzedaży.

 

W trakcie szczytowego momentu, kilka czołowych serwisów bardzo negatywnie przejechało się o zepsutym rynku suplementów. Kilka lat temu, rynek suplementów był „czystszy” nie było na nim tak dużych pieniędzy dlatego rywalizacja była bardziej fair. Nie było też celebrytów, wprowadzających swoje produkty i nie było przekłamanych reklam. Duże serwisy wytoczyły dużą wojnę firmom sprzedającym suplementy diety. Wątpliwej jakości produkty, używające różnych forteli do reklamowania swoich produktów zostały szczegółowo opisane przez bardzo poczytne media. Dostało się całej branży a kilka podmiotów zawiesiło swoją działalność w tym segmencie. Jak zawsze, także w tym wypadku ucierpiał cały rynek, a nie konkretny opisany produkt. Dziś uważam, że działania broniące i powstrzymujące ten PR, powinny zostać podjęte niezwłocznie. To zdarzenie spowodowało również „wypalenie się” inwestora i dużo mniejsze zaangażowanie w pomoc.

2014-12-07_12h24_02

źródło: naTemat.pl

 

 

Co dziś dzieje się z produktem?

 

Na pewno nie jest w tym miejscu, w którym byśmy sobie życzyli ponad rok temu, na pewno sprzedaż jest głównie przez Internet, co też po takim czasie można potraktować jako porażkę. Na pewno przez odpowiednie działania i brak konsekwencji nie jest to aż tak rozpoznawalna marka na rynku suplementów. Po moim odejściu i skupieniu się na własnych projektach, nie mam kontaktu, wiem z marką, wiem, że już pod koniec moje działania i plan, który nakreślałem był traktowany po macoszemu.

 

2014-12-06_14h44_37

źródło: kodyrabatowe.pl

2014-12-06_14h43_51

źródło: naturalvita.pl

2014-12-06_14h49_06

źródło: gorzkapomarancza.com.pl

 

Czy dało się inaczej?

 

 

Tak oczywiście, pomimo niesprzyjających czasów, były momenty, gdy odnosiliśmy ze sprzedażą sukces i to przekraczający oczekiwania i plan. Dużo błędów i brak konsekwencji, spowodowały, że produkt nie jest w tym miejscu, na który miał potencjał się dziś znajdować.

 

Co poprowadzić inaczej?

 

Content marketing – to nie są działania jednorazowe, to nieustanna praca. Powinniśmy cyklicznie edukować rynek, brać udział w publikacjach, współpracować z firmami, które chcą w tym segmencie ewangelizować społeczność.

Lepsze i konsekwentniejsze skupianie się nad czynnościami – wiele razy zabrakło cierpliwości, często zbyt dużo uwagi poświęcaliśmy na projekty, które nie przynosiły żadnego efektu, a zbyt mało na tym, co było najważniejsze.

Offline – nie lekceważenie tego kanału. Byliśmy z założenia firmą internetową, ale tylko i wyłącznie wychodzenie na nowe rynki zbytu i budowanie szerokiej rozpoznawalności marki w innych niż online miejscach.

Inne wizje prowadzenia kampanii – niestety na utrzymanie wielu działań nie dostałem w pewnym momencie finansów, część moich pomysłów zostało skillowanych. To chyba jeden z największych problemów podczas wprowadzania produktu na rynek. Jeżeli od samego początku nie będzie wszystko spisane i konsekwentnie realizowane, problem może być poważny. Co z tego, że pojawiła się sprzedaż, co z tego, że się rozwijało.

Własne media – podobnie jak w przypadku content marketingu, tylko systematyczność, bez niej nie warto budować własne media.

 

 

Podsumowanie

 

Mam nadzieję, że wykorzystasz nasze dobre praktyki, a błędy za sprawą wiedzy tu przekazanej uda Ci się wyeliminować. Głęboko wierzymy, że po ich wyelminowaniu z sukcesem wprowadzisz produkt, a nawet gamę produktów na rynek.

 

Michał Bąk  –  właściciel agencji Elivo specjalizującej się w marketingu internetowym i doradztwie dla podmiotów z rynku e-commerce. Autor bloga majkb.com poświęconego tematyce związanej z handlem elektronicznym. Pomysłodawca magazynu Marketing & Biznes oraz wielu inicjatyw edukacyjnych dla osób sprzedających towary i usługi w sieci.

Michał

 

Personalizacja oferty e-sklepu dzięki RTB

Czy wiesz, że nawet 80% koszyków jest porzucana? Wiemy jak to zmienić!
 
Statystyki wskazują, że nawet cztery z pięciu osób przeglądających ofertę wybranego sklepu internetowego opuści go nic nie kupując. To dużo, niezależnie od tego jak wiele odwiedzin dziennie odnotowujemy. W praktyce oznacza to bowiem, że to, w co inwestujemy niemałe pieniądze, czyli: silnik sklepu, projekt graficzny, zdjęcia produktów, obsługa, koszty domeny, hostingu itd., robimy przede wszystkim dla obserwatorów, którzy odwiedzą nasz sklep, przejrzą ofertę… a potem pójdą oglądać dalej, albo zamówią produkt u konkurencji. W najgorszym razie może okazać się, że zamiast budować własną bazę lojalnych klientów, nieświadomie wspieramy działania konkurencji, bo do nas zaglądają obejrzeć świetnie zaprezentowane produkty, które potem kupują u nich. Pojawiają się dwa pytania: czy tak musi być? Oraz: czy Twoja firma może sobie pozwolić na tak mało efektywne wydawanie pieniędzy? Zapewne odpowiedź na oba brzmi: nie. A zatem: oto prosty przepis na to, jak to zmienić.


Kluczem jest personalizacja


                Chcąc skutecznie promować swoje produkty i pozyskiwać nowych klientów właściciel lub manager sklepu internetowego powinien sięgać po najnowsze rozwiązania. To, co sprawdzało się jeszcze rok temu, teraz, ze względu na tempo i kierunek zmian na rynku ecommerce, bardzo często okazuje się mało efektywne. Nie wystarczy już  zorganizować fajną promocję, zainwestować w reklamę kontekstową i czekać na wzrost sprzedaży. Kupowanie tysięcy odsłon, z których tylko niewielka część przekłada się na rzeczywiste zakupy nie dość, że nieopłacalne, jest również marnowaniem czasu. Czasu, w którym moglibyśmy dotrzeć do bardzo precyzyjnie określonych klientów z równie precyzyjnie dobraną ofertą. Dziś kluczem do skutecznej sprzedaży jest personalizacja. I to właśnie ją wykorzystuje się w najnowocześniejszych i najskuteczniejszych obecnie sposobach na dotarcie z komunikatem reklamowym do klienta – RTB i Marketing Automation.


                A o czym mowa?


                RTB czyli Real Time Bidding to stosunkowo nowy model, polegający na zautomatyzowanym zakupie powierzchni reklamowej w czasie rzeczywistym w systemie aukcyjnym. Innymi słowy – w modelu tym płaci się wyłącznie za dotarcie do bardzo dokładnie określonej grupy docelowej, bez względu na to, gdzie nasi klienci w internecie aktualnie przebywają i co robią. Dodatkowo, model ten umożliwia każdorazowo indywidualne dopasowanie komunikatu reklamowego do konkretnego klienta, co samo w sobie stanowi znaczącą przewagę nad reklamą kontekstową. Wszystko rzecz jasna dzieje się automatycznie, dzięki wykorzystaniu zaawansowanych algorytmów, bez angażowania naszego czasu, uwagi, bez konieczności posiadania specjalistycznej wiedzy. Prowadzeniem kampanii w naszym imieniu zajmują się profesjonalne firmy, jak na przykład GO.PL, choć oczywiście, jako zleceniodawca, mamy cały czas dostęp do panelu reklamowego, w którym możemy na bieżąco śledzić przebieg kampanii i, w razie potrzeby, modyfikować poszczególne elementy.


                W ramach RTB, a konkretnie jego gałęzi nazywanej remarketingiem, mamy również możliwość dotarcia, poprzez wyświetlenie określonej reklamy, do aktualnych klientów, którzy dokonywali, bądź dokonują regularnych zakupów w naszym sklepie i przypomnienia im o zakupach, zaproponowania specjalnej promocji, bądź oferty zakupu produktu komplementarnego, z tej samej linii, lub serii. I znów: przy każdym pojedynczym wyświetleniu system jest w stanie dopasować przekaz reklamowy tak, aby jak najlepiej odpowiadał potrzebom konkretnego użytkownika, a tym samym zwiększał szansę, że skorzysta on z przygotowanej oferty.


                Poszukiwanie bliźniaka


                Jak widać, RTB stwarza możliwość dotarcia zarówno do potencjalnych klientów, jak i budowania długofalowej relacji z obecnymi. Czy jest coś, co łączy te na pozór różne działania? Czy można w jakiś sposób wykorzystać wiedzę o dotychczasowych klientach, aby zdobyć nowych? Okazuje się, że tak. Dane zbierane m.in. podczas wizyty klienta na stronie, poprzez formularze, ankiety, wśród nich między innymi tak oczywiste jak: wiek, płeć, dane geolokalizacyjne, ale również: zainteresowania; intencje zakupowe; system, z jakiego korzysta dany użytkownik; czynności jakie podejmuje na danej stronie; godziny o której odwiedza nasz sklep, itd., są wykorzystywane do budowania profili behawioralnych klientów. Firmy, takie jak GO.PL, które zajmują się tego typu działaniami, wykorzystują w tym celu sieci neuronowe, czyli skomplikowane algorytmy, nazywane również „sztuczną inteligencją”. Następnie, na podstawie tak stworzonych profili, korzystając z technologii DataLeezer (DMP, służącej do magazynowania i zarządzania tego typu danymi) są w stanie stworzyć tzw. profile bliźniacze, czyli jak najbardziej zbliżone do tych, które charakteryzują dotychczasowych klientów, zgodnie z założeniem, że właśnie wśród takich osób najłatwiej będzie znaleźć nowych klientów. To właśnie do nich kierowany jest później precyzyjnie dobrany przekaz reklamowy. Po raz kolejny bez „ślepych strzałów”, bez marnowania czasu i pieniędzy na namawianie przypadkowych konsumentów na produkt, którym być może wcale nie są zainteresowani.


Marketing Automation, czyli automatyczy opiekun klienta


Z olbrzymiego potencjału związanego z personalizacją przekazu reklamowego korzysta również MA, czyli Marketing Automation. Najprościej rzecz ujmując to zestaw narzędzi, które można by określić jako automatyczny odpowiednik opiekuna klienta w sklepie stacjonarnym. To między innymi widgety rekomendacji – boxy reklamowe pojawiające się na stronie danego sklepu, przedstawiające produkty wybrane specjalnie dla konkretnego użytkownika. Algorytm wybiera produkty kierując się jedną z czterech kategorii: trendy w sklepie, produkty oglądane, produkty kupowane oraz podobne. Bierze pod uwagę również wcześniejsze aktywności danego konsumenta. Potencjalnemu klientowi mogą więc zostać wyświetlone produkty, które oglądał wcześniej; takie, którymi, poza aktualnie oglądanym produktem, byli również zainteresowani inni użytkownicy, bądź te, które wraz z tym produktem były najczęściej kupowane.


                System ten korzysta nieco z psychologicznej zasady określanej jako społeczny dowód słuszności. Zgodnie z nią, człowiek, który nie wie, jaka decyzja jest słuszna, podejmuje podobną jak większość grupy, bądź inni ludzie w otoczeniu. Dla przykładu: jeśli klientka sklepu obuwniczego nie umie się zdecydować, które buty wybrać, może uznać, że najbezpieczniej będzie wybrać te, na które zdecydowali się inni. Choć może to nie najlepszy przykład, wszak nie od dziś wiadomo, że spotkać na przyjęciu kogoś w takiej samej sukience, to najgorsze, co się może przydarzyć. Może z (damskimi) butami jest podobnie? Może tu również wciąż niedocenianą siłą jest personalizacja?
Klucz do serc i portfeli


                Indywidualne podejście do klienta to od zawsze najprostszy i być może najtańszy sposób na zdobycie jego serca i otwarcie portfela. Dotychczas jednak trudno było je wykorzystywać, prowadząc działania marketingowe na większą skalę. Na szczęście dziś z pomocą przychodzi technologia, dzięki której każdy z naszych klientów może się poczuć jak VIP, kiedy jego indywidualne potrzeby, dylematy, nawyki zakupowe zostaną dostrzeżone i uwzględnione. Wówczas nasza oferta nie będzie postrzegana wyłącznie jako reklama, ale również jako pomoc. A ofertę pomocy odrzuca się znacznie rzadziej niż ofertę reklamową. 

Tekst powstał we współpracy z firmą:

go_310x124

 

Wrzesień w e-commerce – podsumowanie miesiąca

Wrzesień w e-commerce – podsumowanie miesiąca

Po wakacjach zwiększył się odsetek zainteresowanych zakupami przez Internet – nieco więcej osób szukało informacji o produktach przez komputery stacjonarne (78 proc.), chociaż odsetek kupujących w ten sposób się nie zwiększył. O 3 procent wzrósł natomiast wskaźnik osób kupujących przez urządzenia mobilne.

Zmiana zachowań związanych z e-commerce jest najbardziej widoczna w kontekście klasycznego modelu ROPO – aż o 5 proc. wzrósł odsetek osób szukających informacji
o produktach w Internecie, którzy następnie kupowali je w fizycznych punktach sprzedaży. Wskazuje to na zwiększenie się racjonalnych zachowań – przemyślanych zakupów
z uwzględnieniem Internetu. Ten trend wyraża się również w zwiększonej częstotliwości korzystania z porównywarek cenowych – zarówno na komputerach stacjonarnych (wzrost o 5 proc.), jak i urządzeniach mobilnych (wzrost o 4 proc.). Ale te przemyślane zakupy – jak się okazuje – nie dotyczą podręczników.

W grupie najczęściej poszukiwanych kategorii ponownie znalazły się ubrania
i kosmetyki; konsumenci kupowali je przez Internet rzadziej niż w wakacje. Kosmetyki to zresztą jedna z przegranych kategorii zakupowych ostatniego miesiąca – spadł wtedy odsetek zarówno jej szukających, jak i kupujących.

Największe wzrosty w zakupach online odnotowała kategoria urządzeń mobilnych – nadal szuka ich jedna trzecia internautów (wzrost o 2 proc. w porównaniu z sierpniem), a zakupu online dokonało w tej kategorii 16 proc. internautów (wzrost o 3 proc.). Konsumenci preferują zakupów nowych urządzeń mobilnych wraz z nadejściem nowego sezonu, tj. po wakacjach.

W kontekście e-commerce warto jeszcze zwrócić na pozycje dużych graczy. Z jednej strony grupa QXL konsekwentnie dąży do przetasowania – spadają udziały zakupów podejmowanych na Allegro na rzecz Tablicy. Co oczywiste, wzrosła też nieco popularność Empiku (o 2 proc.), co jest związane z delikatnymi wzrostami w kategorii książek
i multimediów.

 We wrześniu zwraca uwagę jeszcze jedna zmiana – spadek częstotliwości korzystania z usług Poczty Polskiej jako dostawcy produktów. A przecież ten podmiot wprowadza obecnie nowe usługi dedykowane dla polskich sklepów e-commerce. Czy to dopiero początek ich działalności, czy nowa usługa jeszcze się nie przyjęła?

 

E-commerce Track to badanie cykliczne realizowane przez SW Research i IRCenter . Badanie jest realizowane metodą CAWI, raz w miesiącu, na reprezentatywnej próbie co najmniej 500 internautów. Pełen raport z września 2014 można pobrać ze strony: http://swresearch.pl/wydawca/oferta/baza-raportow

2014-10-28_13h30_43 2014-10-28_13h31_40 2014-10-28_13h32_03 2014-10-28_13h32_32 2014-10-28_13h32_54 2014-10-28_13h33_24 2014-10-28_13h33_46 2014-10-28_13h34_14 2014-10-28_13h34_49 2014-10-28_13h35_29

 

bannerv3 (1)

 

 

Biznes plan oraz roczne działanie sklepu internetowego + plan marketingowy

Artykuł ten nigdy nie zagościłby na łamach internetowych gdyby nie pomoc:

Piotra Szymczaka z Furgonetka.pl

Andrzeja Krasia – konsultanta ds. e-commerce

Macieja Milcarza – analityka w grupie Aviva więcej o Maćku: https://www.linkedin.com/pub/maciej-milcarz/26/204/957/pl

Szymon Słowik – Szymon Słowik – konsultant ds. marketingu internetowego, prowadzi blog http://takaoto.pro

Jakub Cyran – www.go.pl

 

Celem niniejszego biznesplanu jest pokazanie, że poprzez planowanie jesteśmy wstanie osiągnąć dużo więcej. Jeśli Twoim dotychczasowym planem było jedynie przekazywanie kompetencji marketingowych na agencję interaktywną a logistyką zajmę się ja i jakoś to będzie to pewnie nie jesteś świadomy/świadoma, że można znacznie więcej. Ten plan, pokaże Ci, że są błędy, które można wyeliminować i nie trzeba wydawać 100 tysięcy złotych miesięcznie na promocję, aby osiągnąć sukces a przy mądrym outsourcingu jest to realne w bardzo prosty sposób.

John Wanamaker mówił: „Połowa pieniędzy, które wydaje na reklamę jest zmarnowana. Problem w tym, że nie wiem, która to połowa”.

Warto jest tworzyć strategię, outsourcować, pisać plany, kontrolować.

Dlaczego outsourcować? Obecnie większość mikro i średnich przedsiębiorstw chce robić wszystko własnymi siłami. Parafrazując znany żart „Panie tak ostro zapieprzamy z tymi taczkami, że nie mamy ich czasu załadować”. Właśnie takie działanie przypomina brak strategii i brak planu na swój biznes. To właśnie z tej przyczyny postanowiliśmy nieco przybliżyć Wam jak można rzeczowo podejść do tematu układania strategii gdy prowadzimy niewielki sklep internetowy.

Przyjęliśmy założenie, że każda z Pań wkłada do wspólnej kasy 80 tysięcy złotych. Nie jest to suma zastraszająca, ale też do małych nie należy, zwłaszcza dla małych e-commerc-ów. Proszę jednak aby się nie poddawać jeśli nie macie takiej kwoty. Jest ona jedynie kwotą poglądową, a dzięki specjalnym tabelkom przygotowanym przeze mnie możecie tworzyć makietę planu marketingowego i biznesplanu na dowolnych kwotach, które uważacie za słuszne.

Plan ma pokazać przewagę strategii i konsekwencji nad „jakoś to będzie” bo to uwierzcie mi, nigdy się nie sprawdza!

Założeniem jest stworzenie sklepu z profesjonalnymi kosmetykami, lakierami i urządzeniami dla manicurzystek.

Nazwa, która została wymyślona przez Martę i Kingę to Paznokietek – wygrała wolna domena oraz chęć stworzenia polskiego produktu! Pierwotnie nazwa oscylowała w angielskich nail, manicure etc. Jednak ogrom podobnie brzmiących sklepów skutecznie wyperswadował nazwę.

Pracownicy, którzy będą odpowiedzialni za funkcjonowanie sklepu, logistykę, reklamacje to oczywiście Marta i Kinga, wraz z ich mężami. Którzy obiecali w miarę możliwości wspierać działania żon.

·         Bez względu czy działasz w MŚP czy może sprzedajesz dobra luksusowe i zatrudniasz 100 osób, bez strategii, planowania działań zwiększasz szansę niepowodzenia kilkukrotnie!

 

                                                                              SPIS TREŚCI

1.       Firma i branża

a)      historia i obecna sytuacja firmy

b)      wizja i misja

c)       charakterystyka branży

d)      analiza strategiczna SWOT

 

2.       Inwestycja

a)      zakres inwestycji

b)      źródło finansowania

 

3.       Plan sprzedaży i marketingu

a)      oferowany produkt

b)      cena

c)       dystrybucja

d)      promocja

 

  1. marketing plan – (content marketing, SEO, link building, Google Adwords, zaplecze pozycjonerskie, social media, sms marketing, e-mail marketing)

 

4.       Plan zarządzania/podział obowiązków/harmonogram działania 

5.       Plan finansowy

a)      nakłady inwestycyjne

b)      prognozy finansowe

c)       ocena efektywności

6.       Podsumowanie i ocena ryzyka

7.       Dodatki

a)      responsywność strony

b)      logistyka w sklepie

 

1.       Firma i branża

 

Historia i misja:               Firma jest dopiero powstałym Tworem zarejestrowanym pod nazwą s.c Paznokietek Marta Nowak i Kinga Kowalska. Firma zaczyna od zera chociaż know-how obu Pań nie jest zerowy ponieważ obie mają 10 letnią praktykę zawodową. Kinga jest manicurzystką, a Marta pracowała w kilku drogeriach od niewielkich lokalnych po duże i rozpoznawalne brandy.

Wizja i misja:    Obecnie koleżanki startują z nowym projektem Paznokietek, więc ich udział w rynku jest zerowy, jednak ambicje są bardzo wygórowane. Na podstawie badań wywnioskowały, że jest ogromne zapotrzebowanie na profesjonalne lakiery i kosmetyki do paznokci. Coraz więcej kobiet dba o siebie, a kosmetolodzy i manicurzystki coraz większą wagę przywiązują do sprzętu i jakości produktów.

Wyróżnieniem ma być również forma pakowania produktu. Kreatywnym opakowaniem chcą dać swoim klientkom dodatkowe przeżycia, tym samym zbierając punkty w kategorii user experience.

Ambicjom obu Pań jest stworzenie po dwóch latach punktu stacjonarnego w Warszawie, natomiast w ciągu 5 lat posiadanie punktu stacjonarnego  w każdym mieście wojewódzkim. Wizja jest ambitna lecz również dalekosiężna.

Charakterystyka branży: Branża jest typowo kobieca, co znacznie zawęża pole jeśli chodzi o komunikaty oraz targetowanie reklam. To bardzo dobrze ponieważ im lepiej stargetowana grupa tym większa szansa na powodzenie.

Typ Klienta Idealnego (KI) – Oczywiście w dużej mierze małe salony kosmetyczne, manicurzystki przyjmujące klientów w domu, jak także klientki indywidualne. Wiek kobiety od 25 do 45 roku życia.

Panie zadbały też o informowanie o swoich sukcesach na stronie sklepu mianowicie przebyte kursy, szkolenia a w ciągu 10 letniej kariery zawodowej uzbierało się tego bardzo dużo. To silny „afrodyzjak”, który ma być przedstawiany klientom.

„Dwudziestowieczne marki były 'krzyczącymi markami'. Było im łatwo. Marki XXI wieku są 'markami słuchającymi', a wrażliwość na kulturę jest nowym Świętym Graalem globalnego marketingu.” Simon Anholt

Właśnie dlatego podstawą  „imperium” paznokciowego będzie umiejętność słuchania potrzeb klientów.

2014-09-08_18-03-27

Źródło: Euromonitor International, rocznik 2012

                                                                                             

Analiza SWOT czyli analiza mocnych i słabych stron firmy to najcięższy i najbardziej lekceważony punkt jeśli chodzi o planowanie. Dlatego właśnie nasze Bohaterki postanowiły szczególna uwagę poświęcić analizie SWOT i wykonać ją na podstawie tabelki Excel. Wypisały 50 punktów, które uważają, że są potrzebne do osiągnięcia sukcesu. Tabelka ma dwie kolumny z zaletami, które stanowią punkty dodanie oraz wadami, które stanowią punkty ujemne. Każdy z 50 punktów został poddany ocenie i wystawione noty +5 czyli jest to bardzo silna strona dziewczyn, -5 czyli czują się w tej dziedzinie bardzo słabo i o ile czasu starczy, w pierwszej kolejności będą skupiały się na eliminacji tego problemu. Tabelka z Excelem do pobrania w linku poniżej a ja poniżej prezentuję screen z jej wykonaniem przez bohaterki.

Oczywiście jeśli chcesz możesz to zrobić w dowolnej innej formie. SWOT jest pomijany często przez raczkujących przedsiębiorców ponieważ:

– Nie znają w ogóle tego pojęcia

– Po co wypisywać moje wady i zalety jak je doskonale znam (Najczęstszy błąd w myśleniu)

– Lenistwo

– Brak profesjonalnego podejścia do tematu przedsiębiorczości

czynniki odnoszenia sukcesu

Wszystkie tabele Excel użyte w niniejszym artykule wysyłamy do osób, które zarejestrują się na nasz newsletter

Rekomendacja dla Twojego biznesu:

– Przy analizie SWOT podejdź do tematu maksymalnie szczerze. Zatajanie swoich słabych stron może spowodować duże rozczarowanie biznesowe. Nasze bohaterki otwarcie uwzględniły czynniki, które przeszkadzają im w biznesie

– Poświęć dużo czasu na analizę rynku, na którym będziesz działać. Być może jeśli masz zamiar być z założenia małą firmą nie ma to sensu. Jednak jeśli Twoją ambicją jest rozdawanie kart, doskonale musisz znać chłonność rynku oraz najważniejszych konkurentów na nim.

– Pamiętaj, że określenie Klienta Idealnego (KI) jest ważnym aspektem do targetowania reklam, a także tworzenia personalizowanych ofert. Pomyśl kto jest najlepszym klientem dla Twojej branży

 

 

2.Inwestycja

                Cała kwota inwestycji pochodzi ze środków prywatnych. Mężowie naszych bohaterek prowadzą jednoosobowe działalności gospodarcze i razem wspólnymi siłami przeznaczają na ten cel po 80 tysięcy złotych. Ich wspólnym marzeniem było stworzenie dla żon własnego miejsca, a po zaprezentowaniu planu, obaj z chęcią przeznaczyli kwotę 80 tysięcy złotych. Wiedzą, że inwestycja ta ma sens, nie jest tworzona spontanicznie.

Środki, które wrzucili do wspólnego worka będą na przestrzeni rocznej rozdysponowane na następujące rzeczy:

2 osoby ZUS: 900 zł / miesięcznie = 10800 zł w skali roku. Mały ZUS obowiązuje przez dwa lata, dlatego właśnie w zaokrągleniu taką kwotę przyjeliśmy.

Lokal – Panie pomimo, że mogłyby pracować w domu zdecydowały się na wynajęcie niewielkiej powierzchni do celów magazynowania towaru oraz pracy. Przyjęliśmy, że 20 metrów kwadratowych z opłatami wyniesie je 1200 zł/ miesięcznie czyli 14 400 zł w skali roku.

Leasingi na komputery – To bardzo ważny element dlatego, że część prac nad promocją Panie chcą wykonywać samodzielnie. Dlatego założenie jest takie, że 400 zł/ miesięcznie idzie na leasing dwóch średniej klasy laptopów. Co łącznie daje kwotę 4800 zł

Do wykonywanej działalności, Marta i Kinga zdecydowały się również na zakupienie starego Opla Combo w kwocie 5000 zł.

W pierwszej fazie na towar przewidziano wyłożenie kwoty 40 tysięcy złotych – w bazie ma być dostępnych 200 produktów i będzie to stała oferta. Dalszy towar będzie dokupowany ze środków pozyskanych ze sprzedaży, bowiem założeniem jest, że każda złotówka początkowo będzie reinwestowana (plan 12 miesięczny)

Stworzenie ładnego sklepu wraz z jego wdrążeniem, optymalizacją SEO oraz stworzeniem profesjonalnych opisów 200 produktów zostało wycenione na kwotę 10000 zł. Nie jest to oczywiście drugi Pixers czy Merlin, jednak więcej na chwilę obecną nie będzie potrzebne.

Z założenia Panie zrezygnowały z wypłacania sobie pensji w pierwszym roku, a było to możliwe dzięki poduszce finansowej, którą budowały latami oraz dobrymi zarobkami ich mężów.

Na wszelki wypadek Panie postanowiły zrobić 10 tysięczny zapas, aby nie okazało się, że kwota, którą dysponują mogła zabraknąć

Pozostała kwota czyli 90 tysięcy złotych ma zostać przeznaczona na marketing oraz PR sklepu. Ktoś mógłby powiedzieć dużo, złe proporcje. Nie! W sprzedaży stacjonarnej kosztem jest pracownik, lokal w dobrym miejscu. Natomiast jeśli chcesz osiągnąć sukces w sieci musisz przeznaczać pieniądze na marketing! To najważniejsza rzecz, która sprowadzi ruch na stronę sklepu i tylko od tego zależy faktyczny sukces firmy. Nie oszczędzajmy na tym elemencie, ponieważ może nas kosztować przegraną w bardzo konkurencyjnym e-świecie. Oczywiście też nie oznacza to, że należy szastać pieniędzmi, bo zdrowy rozsądek jest najważniejszy.

Inwestycja ma być podzielona na etap rozpoczęcia oraz 12 miesięczny okres rozruchu. Towar ma być uzupełniany na bieżąco ze środków uzyskanych ze sprzedaży. Dzięki poduszce finansowej zbudowanej przez nasze bohaterki mogą pozwolić sobie one na bezstresowe planowanie, co ogranicza sytuacje niesłużące rozwojowi biznesu „mam ciśnienie na pieniądze” „inwestycja musi się szybko zwrócić”.

Rekomendacje dla Twojego biznesu:

– Nie przeznaczaj wszystkich oszczędności życiowych na biznes. W przypadku jego niepowodzenia zostajesz na lodzie. Dobrze jest stworzyć sobie tak zwaną poduszkę finansową, która w przypadku niepowodzenia w biznesie uchroni nas od przykrych konsekwencji.

– Przeznaczaj rozsądne kwoty. Jeśli handlujesz np. meblami Twój budżet na marketing nie może być niższy, niż wartość jednej sprzedawanej przez Ciebie sofy. Pamiętaj, że lepiej nie zakładać sklepu internetowego, niż założyć i nie mieć pieniędzy na porządną reklamę.

– Mądrze reinwestuj środki. Jeśli widzisz, że sprzedaż wzrasta nie przejadaj nadwyżki finansowej. Krzywdzisz w ten sposób swój biznes i nie pozwalasz mu się rozwijać. Wraz ze wzrostem sprzedaży istotnym elementem jest wzrost nakładów marketingowych.

 

                                                               3.Plan sprzedaży i marketingu

                Oferowanym produktem będą w dużej mierze markowe lakiery do paznokci oraz sprzęt do profesjonalnych usług związanych z manicure np. frezarka. Dziewczyny od początku mówiły, że ich produkt nie rywalizuje ceną. A ich główną zaletą jest postawienie na content marketing, który ma przykuwać uwagę, zbierać kontakty i utrzymywać przyjacielskie relacje. Dziewczyny są przekonane, że ich Klientki dzięki takiemu modelowi będą wstanie płacić za produkt więcej mając gwarancję, że kupują od koleżanek a te ich nie oszukają. System rekomendacji u dziewczyn ma być tą przewagą, której duże firmy nie są wstanie stworzyć. Sklepy, które sprzedają kosmetyki a przy okazji lakiery i sprzęt do paznokci nie są wstanie posiąść tak dużej wiedzy jaką mają na temat lakierów Marta i Kinga.

Cena – Jak już wspominałem dziewczyny nie będą rywalizowały ceną, dlatego już na samym początku zrezygnowały ze sprzedaży na portalach grupowych, platformach typu Allegro oraz reklamowania się w porównywarkach cenowych. Jak mówi Kinga „Cena nie jest dla nas najważniejsza, chcemy zbudować wartość, której nie mają żadne inne sklepy” Marta z kolei dodaje „Mamy świadomość, że nie jesteśmy najtańsze, jednak profesjonalne i rzeczowe doradztwo oraz więź z naszymi Klientkami jest dla nas dużo ważniejsza i wiemy, że to zaprocentuje”.

Dystrybucja Naturalną metodą dystrybucji będzie sklep internetowy. To tutaj klientki będą miały możliwość zakupu towaru, jednak nie jest to jedyna opcja dystrybucji. Przez aktywne uczestnictwo w portalach i forach kobiecych. Dziewczyny zbierają zamówienia także poprzez właśnie tą metodę.

Promocja Ich szlagierowym rozwiązaniem są prezenty urodzinowe dla swoich Klientek a także wszelkiego rodzaju okazje, które przynajmniej raz w miesiącu będą miały miejsce. Klientki będą dostawały informacje o wszelkich promocjach drogą mailową. Wielkim wyróżnikiem będzie możliwość zakupienia towaru nawet o 10% taniej w swoje urodziny. Taka spersonalizowana wiadomość wraz z życzeniami urodzinowymi będzie przychodziła do klientek, które w formularzu podadzą niezobowiązująco datę urodzin (wystarczy tylko miesiąc i dzień)

Rekomendacje dla Twojego biznesu:

– Dobrze zastanów się nad polityką cenową. Nie możesz być zbyt tani, gdyż tą metodą nie zbudujesz więzi z klientami. Pamiętaj jednak, że żyjemy w dobie smart shoppingu i zbyt wysokie i niekonsekwentne rynkowo ceny również wystraszą klienta

– Staraj się dystrybuować swoje produkty jak największą liczbą różnych kanałów. Dzięki temu szybko upłynniasz towar.

– Promocje, które są przemyślane budują markę. Kup 2 a otrzymasz rabat -5% lub darmowa dostawa powyżej 300 zł to już standard. Wymyśl coś co przeskoczy ten level promocji.

                                                                              3.1 Marketing plan

Najważniejszym punktem planu jest marketing – to on w dużej mierze da nam sukces lub przyczyni się do porażki.

Ważną rzeczą, na którą warto zwrócić uwagę jest fakt, aby nie próbować wszystkiego robić samemu. Jeśli mamy 500 zł miesięcznie na SEO, Adwords, content marketing a resztę planujemy robić sami to lepiej dać sobie spokój, bo sklep będzie naszą kulą u nogi a nie szansą na sukces.

Założeniem Pań jest to, że same produkują to w czym są naprawdę dobre czyli teksty na bloga i materiały video. Pozostałe elementy będą zlecane na zewnątrz a Kinga i Marta wraz z mężami będą jedynie monitorować działania. Ich elementarna wiedza na temat marketingu daje im jedną bardzo ważną przewagę – nie pozwolą sobie aby jakaś agencja powiedziała „dostaliśmy filtra bo nieuczciwa konkurencja nas depozycjonowała”  czy niski ROI w adwordsach spowodowany jest słabą stroną produktu.

Łączna kwota na marketing to 90 tysięcy złotych.

Z jakich dziedzin marketingu będą korzystały Panie: content marketing (głównie infografiki, prowadzenie bloga oraz kanału na YouTubie), e-mail marketing, RTB, SEO, Adwords, Social Media (nie tylko Facebook).

Aby ułatwić Wam funkcjonowanie każda rzecz będzie opisana w oddzielnym rozdziale a na zakończenie jako swoiste podsumowanie zrobimy tabelę, która wyraźnie pokaże na co szły środki finansowe.

Co najważniejsze. Pokusimy się o przedstawienie wskaźników ROI czyli zwrotów z inwestycji. Oczywiście są działania, których bezpośrednio nie da się oszacować, jednak warto zastanowić się, jaki może być przewidywany efekt danego przedsięwzięcia.

 

Naming

                Nazwa, z którą będziesz związany na cały czas funkcjonowania swojego biznesu. Dobrze jak będzie przemyślana także z marketingowego punktu widzenia. Często bywa tak, że nazwa jest wymyślana w pośpiechu. Ciężka do zapamiętania, nie pasująca do targetu, nic nie mówiąca, nic nie obiecująca. Wymieniać wady polskich nazw można byłoby długo. Kojarzysz firmę Koszulkowo.com – prosta nazwa, która jest na ustach tysięcy klientów. Myślisz, że gdyby ta nazwa była jednym z tysięcy tshirtshop-ów zrobiłaby podobne WOW na starcie?

 

Content marketing

                Od początku w założonych celach obie Panie postanowiły, że budowanie relacji z Klientem będzie odbywało się na zasadzie dostarczonego contentu w kilku formach. Prowadzenie kanału na YouTubie oraz ich blog to tylko dwa najważniejsze – to na nich będzie pojawiała się wartościowa treść, która będzie w późniejszym czasie wspierana w ich tworzonych od podstaw mediach społecznościowych.

                Content ma także przekonywać do produktów, które nie będą najtańsze na rynku. Przez wizerunek ekspercki i doradzanie na każdym możliwym kroku, dziewczyny chcą zdobyć zaufanie.

                Jako, że obie dziewczyny mają ponad 10 letnie doświadczenie nie stanowi dla nich absolutnie żadnego problemu aby 2 razy tygodniowo pisać teksty dotyczące paznokci, dbania o higienę, o kosmetykach, a także raz w tygodniu znaleźć czas, by przygotować odcinek video poruszający powyższe kwestie. Panie doskonale zdają sobie sprawę, że dzięki eksperckiemu wizerunkowi, integracji z użytkowniczkami, będą mogły bardzo wypromować swój sklep. Ma to szczególnie istotne zadanie zwłaszcza, że ich produkty nie rywalizują ceną.

                Prócz wspomnianego bloga i kanału na YouTubie, Panie będą chciały także zaistnieć dzięki ciekawym infografikom, które w branżach estetycznych takich jak uroda, zdrowie, lifestyle szczególnie dobrze się sprawdzają.

                Ich największym plusem są prace Kingi, która przez lata tworzyła portfolio jako profesjonalna manicurzystka, dzięki temu stworzenie katalogu z przykładowymi pracami było pierwszą rzeczą, które wykonały a dodatkowo prace powędrowały na Pinteresta, który świetnie sprawdza się jeśli chodzi o prezentacje zdjęć typowych dla ich branży.

                W dalszej części dziewczyny będą chciały pójść o krok dalej i stworzyć również cykliczne webinary, pokazujące kobietom jak mogą profesjonalnie dbać o swój wygląd. Webinary będą tworzone od połowy roku, gdy grupa odbiorców będzie stosunkowo odpowiednia do sensu takiego przedsięwzięcia. Technicznie wykonanie takiego webinaru nie musi być ani kosztowne, ani skomplikowane techniczne. Nawet na YouTube-ie jest opcja Hangout.

                Co chwilę chcą również wypuszczać infografiki, które pozwolą im popularyzować ich misję założoną na początku.

Na jakie efekty z content marketingu liczą Kinga i Marta:

– stworzenie wizerunku eksperta w dziedzinie lakierów do paznokci

– pozyskanie klientów za sprawą lojalności „Oglądam Was/czytam – kupuje u Was”

– rywalizacja z tańszymi zamiennikami. Pokazanie przez content, że tańsze nie koniecznie muszą być lepsze

– zmiana zwyczajów Klientek, które kupowały produkty stacjonarnie

– pokazanie klientkom B2B (salonom, manicurzystkom), że dobrej klasy produkt pozwoli im uzyskać jakość wśród swoich klientów.

 

Nie wierzysz, że content marketing skutkuje? Zobacz na sklep Pewex.pl. Duża liczba ciekawego contentu jest głównym narzędziem napędzającym sprzedaż.

4banner

 

 

Copywriting

                Nic tak nie sprzedaje jak słowo w Internecie. Agencja, która wykonuje naszym bohaterkom sklep internetowy, zobowiązała się również zadbać o elementy dodatkowe czyli opisy tekstów. Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że teksty nie mają być pisane wyłącznie pod wyszukiwarki. Każdy tekst ma być jednak unikalny i zawierać słowa kluczowe, pod którymi będą się pozycjonować.

Najważniejszym jest jednak wyróżnienie się od konkurentów, którzy mają opisy od hurtowni, często nawet nie zweryfikowane. Takie teksty, które może mieć każdy mają zerową wartość pozycjonerską.

Oczywiście w dalszym etapie rozwoju Marta i Kinga chcą także korzystać z pomocy copywriter-ów do pisania newsletterów. Zdają sobie sprawę, że za sprawą odpowiednich mailingów mogą zyskać sympatię Klientek a także zwiększyć sprzedaż, tym bardziej jeśli maile będą spersonalizowane i nie będą nośnikami SPAMU.

Co zyskują korzystając z copywriting-u:

– Wyróżniają się od konkurencyjnych ofert, w ich tekstach zadbano o emocjonalne podejście

– Nasycenie opisów słowami kluczowymi, dzięki czemu efekt pozycjonowania powinien być bardziej widoczny

– Stworzenie newsletter-ów, które podtrzymują koleżeńskie relacje z Klientkami. Open Rate na poziomie 75%

– Dziewczyny zaobserwowały mniejszy współczynnik odrzuceń oraz dłuższy czas spędzony na stronie po zmianie tekstów.

 

Social Media

Czy warto inwestować w social media jeśli się prowadzi sklep? Zobacz sam na poniższych screenach, autorstwa Macieja Dziedzica (http://www.maciejdziedzic.pl/):

Prezentacja dotyczyła sklepu www.unhuman.pl

2014-09-08_18-06-39 2014-09-08_18-07-03

Źródło oraz pełna prezentacja znajduje się tutaj: http://www.slideshare.net/maciejdziedzicdudziu/unhumanpl-case-study-festibal-na-social-media-convent-2014

 

 

                W branżach kobiecych, sprzedając produkty dla Pań nie może zabraknąć social media. Podobnie myślą nasze bohaterki. Od dawna są fankami wielu profili społecznościowych o podobnej tematyce, które będą je inspirowały w tworzeniu na nich contentu. Oczywiście doskonale zdają sobie sprawę, że sam Facebook to dla nich za mało. Właśnie dlatego używają Twitter-a, Facebook-a, Pinteresta oraz Instagrama. Każdy będzie pełnił inną rolę.

Pinterest – prezentacja prac wykonanych przez Kingę

Twitter – miejsce zamieszczania treści z ich bloga, komentowanie nowinek ze świata urody

Instagram – Przybliżanie życia dziewczyn kręcących video, tworzących bloga

Facebook – Facebook ma mieć osobną strategię podzieloną na 6 dni poniedziałek-sobota. Jednak jeśli zajdzie potrzeba będą wrzucały też posty w niedzielę.

Schemat Facebook-a w sporym uproszczeniu może wyglądać tak:

poniedziałek – przegląd ciekawostek ze świata urody

wtorek – cytat związany z kobiecością, seksapilem, urodą. Przygotowany  w prostej formie graficznej

środa – prezentacja artykułu / lub video w zależności od cyklu

czwartek – nauka manicure. Nieco rozbudowany tutorial w postach

piątek – tego dnia wiele Pań idzie do klubu, dlatego autorki postanowiły, że tego dnia będą weekendowe inspiracje. Czyli wzory manicure, które można wykorzystać

sobota – kolejny dzień, w którym informują swoje fanki o nowym wpisie

Social Media również sprzedaje. Profil Pazurek jest tego najlepszym przykładem, w Analytcs-ie widać osoby, które przechodziły z ich kont, zwłaszcza na Pinterescie i Facebook-u i dokonywały zakupów. Przy liczbie kilkuset lub nawet kilku tysięcy fanów, tworzenie contentu nie jest tylko i wyłącznie sprawą wizerunku. Ma realny wpływ na sprzedaż produktu.

Budowanie społeczności w mediach społecznościowych jest dla dziewczyn bardzo istotnym czynnikiem. Oczywiście od samego początku zdają sobie doskonale sprawę, że nie liczy się ich ilość lecz jakość dlatego postanowiły, że nie będą kupowały bezwartościowych fanów, a społeczność będą budowały za sprawą Facebook Ads, które powierzą agencji interaktywnej aby nie musieć kontrolować ciągłych optymalizacji pozyskiwania fanów.

Uśredniając. Marta i Kinga za pozyskiwanego fana nie zeszły powyżej 0,5 zł. To bardzo dobry wynik!

2014-09-08_17-54-53

Źródło: https://www.facebook.com/pages/The-Nail-Shop/116940161710368

2014-09-08_17-55-49

Źródło: https://www.facebook.com/nailshop.unghii

2014-09-08_18-26-40

Źródło: Pinterest Kingii Zych

 

5banner

 

Video / kanał na YouTubie

                Kanał na YouTubie jest od początku przemyślany. Każdy odcinek będzie tematycznym cyklem

– haule zakupowe

– jak zrobić „rodzaj manicure”

– inspiracje celebrity – czyli cykl manicure, które noszą gwiazdy Holywood wraz z przepisem jak go wykonać.

                Nagrywanie materiałów będzie odbywało się na lustrzance, którą kilka lat temu dostała Kinga – Canon 600D. Jakość nagrania jest stosunkowo dobra, a w sprzęt nie trzeba będzie inwestować. Ponadto w górnym rogu ekranu przy każdej produkcji będzie logo. Z kolei przy każdym opisie są połączenia z kontami social media oraz adres sklepu. W niektórych filmach dziewczyny będą podkreślały, że lakiery użyte w niniejszym materiale można zakupić na paznokietek.pl

Dziewczyny nie wykluczają także współpracy z innymi vlogerkami, które mają znacznie większe zasięgi.

Celem do osiągnięcia w ciągu roku jest pozyskanie ok. 8-10 tysięcy subskrybentek.

2014-09-08_17-56-35

Źródło: https://www.youtube.com/watch?v=VwmAAyDOia8

Blog

                Co prawda blog można było szerzej wypisać przy content marketingu jednak chciałem poświęcić osobne miejsce na prowadzenie bloga. Blog będzie w stu procentach prowadzony przez nasze bohaterki w celu obniżenia kosztów, choć można byłoby to podzlecić wyspecjalizowanej agencji. Blog ma ściągnąć ruch i być także pozycjonowany. Po konsultacji z agencją, która tworzyła wizualizację bloga, Kinga i Marta już wiedzą jak pisać artykuły, by blog był widoczny. „Jak zadbać o paznokcie?”, „który lakier do paznokci wybrać” to tylko przykłady fraz zawartych w tytułach artykułów, które pozwolą na większy ruch z wyników organicznych. Oczywiście blog też będzie pozycjonowany ponieważ stoi na innej domenie. Ambicją dziewczyn jest przekształcenie go po dwóch latach w mini portal. Na chwilę obecną jednak jest to źródło ruchu dla sklepu i oczywiście narzędzie do pozyskiwania realnych lead-ów poprzez eksperckie artykuły i nawiązywanie kolejnych znajomości.

 

2014-09-08_18-15-53

Źródło: www.bllablaa.blogspot.com

 

Pozycjonowanie

                Pozycjonowanie podzielono na dwa elementy. Pierwszym była optymalizacja sklepu pod wyszukiwarki, którą zajęła się firma stawiająca sklep. Drugim nie mniej ważnym było tworzenie struktury linków, czyli tak zwanego link buildingu.

                                                                              Zacznijmy od etapu pierwszego. Część elementów na które zwróciła uwagę agencja optymalizująca sklep dziewczyn:

– treść, jako kluczowy element witryny – nasycona słowami kluczowymi jednak nie będąca męcząca ich nadmiernością. Każdy ważniejszy element witryny został pogrubiony funkcją <strong>

– meta description – wszystkie podkategorie i kategorie zostały opisane, co prawda mówi się, że description nie jest brany pod uwagę, ale dużo ładniej wygląda strona jakościowo opisana

– <H1-H6> – znaczniki, śródtytuły, nagłówki. Zadbano by każdy tytuł miał podział na właśnie takie elementy, by czytało się to dobrze a jednocześnie

– linki seo-friendly – nadanie prostej struktury linków ma znaczenie nie tylko pod kątem SEO ale także wygląda to bardziej profesjonalnie niż link ciągnący się przez cały pasek wyszukiwarki

– alt – opisanie grafik, czyli zdjęć użytych w kategorii produktów. To jeden z elementów, który zajął dość dużo czasu, elementów do opisania było bowiem około 200.

– zoptymalizowano także czas oczekiwania wczytywania się witryny – kolejny element pozycjonowania, który ma również ogromne znaczenie dla ludzi. Nawet estetyczna witryna nie przykuje użytkownika jeśli będzie wczytywała się długo. Żyjemy w szybkim świecie i absolutnie nikt nie lubi czekać, nawet Ci cierpliwi.

– Agencja przy optymalizacji poprosiła aby Kinga i Marta przy tworzeniu tekstów pisała widoczną czcionką, aby nie używała niewidocznych, zakamuflowanych dla użytkowników słów kluczowych. To bardzo nieetyczne a mimo wszystko do tej pory się zdarza.

– Odpowiednia mapa strony – wygenerowanie mapy strony jest ostatnim elementem uproszczonej optymalizacji witryny. Piszemy o uproszczonej optymalizacji ponieważ na ten temat można byłoby napisać cały długi artykuł

1banner

 

                                                                              Link building

                Najważniejszymi dwoma elementami jeśli chodzi o budowanie struktury linków jest naturalność oraz dywersyfikacja. Oczywiście jako, że polityka wyszukiwarki jest zmienna dlatego do tego elementu promocji Kinga i Marta postanowiły podejść niezwykle ostrożnie. Wiedzą jednak, że wyniki organiczne stanowią bardzo duży % ogólnego ruchu na stronie, dlatego chcą podjąć rękawice rzucone przez Google.

Aby nie narażać się na wrogość wyszukiwarki Panie zdecydowały się na pozycjonowanie łącznie 600 słów kluczowych, które reprezentują różne grupy:

lakiery do paznokci sklep – fraza ogólna

lakier OPI zielony – fraza sprecyzowana long tailowa

Swoją przygodę z link buildingiem standardowo rozpoczęły od katalogów Cezzego. Wszystko oczywiście rozbite na dużą liczbę słów kluczowych, które można pobrać z Excela poniżej aby samemu na jej podstawie stworzyć własny koncept linkowania na długi ogon

Kolejnym elementem są oczywiście mocne profile oraz ogłoszenia o żywotności minimum pół rocznej. Wszystko wygląda naturalnie ponieważ ma swoje biznesowe poparcie. Bardzo często używane są frazy brandingowe „paznokietek” „paznokietek.pl” oraz url: „www.paznokietek.pl.”

link buiding - screen1

 

Google Adwords

                Tutaj również dziewczyny chcą zastosować metodę wyświetlania się jedynie na ogólne frazy. Koszt kliknięcia na ogólne frazy wahał się bowiem pomiędzy 2-3 zł. Po dobrej optymalizacji fraz niszowych z długiego ogona CPC = 0.3-0,7 zł. Przy założeniu, że budżet na promocję w Adwords nie jest największy a trzeba dzielić pieniądze jeszcze na inne metody, długi ogon okazał się najlepszy. Poza tym w testach wyszło, że frazy ogólne mają znacznie niższy ROI a płaci się znacznie więcej. Tak więc w naturalnej selekcji skupiamy się tylko na frazach z ogona.

                Na kampanie Google Adwords otrzymały 250 zł (choć można uzyskać nawet 600 zł), jednak o doborze agencji zadecydowały jej kompetencje a nie bonus, który dawała na starcie.

                Dobrze optymalizowana kampania, w przeciągu kilku miesięcy pozwoliła uzyskać naprawdę bardzo dobre ROI. Symulacja ROI również pokazana w arkuszu kalkulacyjnym. Pisząc o reklamie Adwords warto dodać jeszcze kolejne aspekty. Dzięki dobrze sprofilowanym tekstom reklamowym, CTR w zależności od grupy produktowej wahał się na poziomie 5-8,5% co można uznać za ogromny sukces.

                Kolejnym czynnikiem, na który warto zwrócić uwagę należy pokazać, że wraz z lepszą widocznością fraz z pozycjonowania, rosła również skuteczność reklamy Google Adwords. Taką zależność udało się zauważyć dziewczynom po krótkiej obserwacji.

2014-09-08_18-10-05

2014-09-08_22-10-17

 

2banner

Remarketing

                Pisząc o kampaniach Google Adwords nie możesz zapomnieć o remarektingu. Dlaczego dla naszych bohaterek stał się on taki ważny? Wiedzą, że Klient, który wchodzi do sklepu nie zawsze od razu ma możliwość dokonana zakupu. Przyczyny są różne. Brak aktualnie pieniędzy, brak zapotrzebowania etc. Natomiast reklama remarketingowa pozwala nam przypomnieć klientowi o zakupach u nas, a dzięki cappingowi zrobi to w sposób nieinwazyjny. Remarketing to nie tylko metoda sprzedaży towarów ale także szansa na budowanie marki, poprawy wizerunku.

RTB

                Trochę obawiały się tego obco brzmiącego słowa, jednak w agencji RTB, którą wybrały dostały opiekuna. Oczywiście nie musiały programować kampanii, powiedziały jakie są ich wymagania.

                Po 4 miesiącach funkcjonowania swojego e-sklepu wyliczyły sobie, że są dwie grupy kobiet robiących zakupy. Jedne w modelu B2B, drugie w modelu B2C. Oczywiście wartość koszyków znacznie się różni, jednak nie w tym rzecz. Postanowiły wykorzystać te dane. Z prostej analizy wyniknęło, że kobiety kupujące indywidualnie, wracają średnio co miesiąc, natomiast salony, kupują raz na dwa tygodnie a nawet częściej.

Dzięki ciasteczkom cookies, zaprogramowały dwie kampanie przypominające aby klientki wracały i robiły zakupy ponownie u nich, tyle tylko, że ze specjalnym rabatem 2% przy 2 zakupach, 3% przy 3 i tak aż do 8, gdzie wyliczyły sobie maksymalny próg opłacalności takiego zabiegu. Dzięki temu mają gwarancję, że po skończeniu lakierów, klientki nie trafią do sklepu konkurencji! To wspaniały remarketing ustawiony na fazy, cykle żywotności danego produktu.

Oczywiście RTB wraz z jego zrozumieniem będą starały się wykorzystywać jeszcze inaczej, ale na razie badają te zastosowanie oraz inne powtarzające się punkty w sprzedaży w ich sklepie.

go.pl - screen

Jeśli jesteś zainteresowany działaniami RTB polecam firmę Jakuba Cyrana: www.go.pl

Działania wizerunkowe/PR-owe

                Kinga i Marta nie zapominają, że w ich branży bardzo ważny jest wizerunek. Dlatego systematycznie pracują aby ich grupa docelowa wiedziała co się u nich dzieje. Opisują i fotografują wszystkie szkolenia, konferencje, w których udaje im się wziąć udział. Wizerunek nie sprzedaje – tak im mówiły byłe pracodawczynie. Może i bezpośrednio nie, ale ma ogromne znaczenie czy ktoś chce od nas kupować, czy idzie do konkurencji. Jednym słowem koleżanki odrobiły lekcje od Pawła Tkaczyka i budują silną markę nie tylko poprzez kanały sprzedażowe, ale również elementy PR-owe.

Do działań PR-owych wykorzystują również content marketing i współpracę z blogosferą. W blogosferze jest dużo osób z odpowiednimi zasięgami, które można wpisać w plan budowanie wizerunku. Nie muszą być to osoby z górnej półki jak Jessica Mercedes Kirschner czy Julia Kuczyńska może to być np. blog Kapucziny, która przez lata systematycznej pracy stała się zauważalna w polskiej blogosferze modowej.

2014-09-08_18-16-52

Źródło: www.siekierotkaa.blogspot.com

E-mail marketing

                W komunikacji opartej na bezpośredniości oraz szczerości, nie może zabraknąć e-mailowych wiadomości. Jak to ma się do marketingu? Bardzo proste. Wyobraź sobie taką sytuację. Komu łatwiej jest sprzedać rekomendowany produkt: koleżance czy komuś obcemu? Kinga i Marta postanowiły rzeczowo korespondować z każdą klientką, wysyłają im swoje materiały jako rekomendacje. Taka szczerość i bezpośredniość przyczyniła się do doskonałej sprzedaży. Niemal każda rekomendacja dziewczyn kończy się leadem. Oczywiście dziewczyny chcąc być ekspertkami i jednocześnie koleżankami, gdy nie posiadają rekomendowanego przez siebie produktu, odsyłają do konkurencji. Ktoś by powiedział irracjonalne. Nie, wręcz przeciwnie. Relacje stworzone z klientkami za pomocą korespondencji mailowej są bardzo ważne w ich biznesie. Niektóre klientki (zwłaszcza te branżowe) Marta i Kinga zdążyły już nawet poznać na konferencjach, spotkaniach, czy nawet prywatach.

Newslettery mają bardzo duży współczynnik otwartych wiadomości open rate na poziomie 75-85%. Nigdy nie były to maile zachęcające do zakupów czy o nowościach w ofercie. Promują swój content, mówią o ciekawostkach, pokazują w mailach jak dbać o paznokcie. Później wymieniają maile z klientkami i oczywiście rekomendują najlepsze ich zdaniem zastosowania, lakiery, pilniki i inne elementy ze swojego e-sklepu.

W pierwszym roku dziewczyny postanowiły, że wszystkie newsletter będą wysyłały  w formie graficznej za pomocą frashmaila. Przygotowanie graficznym zajmie się agencja, a koszt jest uzależniony od liczby posiadanych maili w bazie wysyłkowej.

freshmail.pl - screen

Źródło: http://freshmail.pl/

Monitoring

                Wiedza, o której często zapominają osoby tworzące silne marki. Monitorowanie tego co się dzieje wokół naszego brandu jest na pewnym poziomie kluczowe. Właśnie dlatego nasze bohaterki postanowiły zainwestować budżet w monitorowanie tego, co piszą dziewczyny w social mediach, a także tego co piszą na forach internetowych.

                Wybór padł na narzędzie Fokus, które prócz klasycznych opcji monitoringu social media ma także możliwość zbierania innych cennych dla e-commerc-u danych takich jak: dostępność hostingu (bardzo ważne, jeśli poważnie traktujemy naszych klientów), efektywność przekierowywanego ruchu aby dowiedzieć się czy dobrze monetyzujemy ruch, za który dużo będziemy płacić. Fokus przez nasze bohaterki ma być wykorzystywany w celach badania wizerunku, czy wszystko wokół marki i zakupów w Paznokietek.pl działa jak należy.

 

fokus

W celu zagłębienia wiedzy na temat narzędzia jakim jest Fokus zapraszamy na oficjalną stronę: https://getfokus.com/pl/

 

Analiza

                Może nie jest to część marketingu jednak bez niej wszelkie działania nie miały by sensu. Oczywiście minimalna wiedza na temat narzędzia jakim jest Google Analytcs pozwoli dziewczynom analizować skąd pochodzi ruch na ich stronie, co działa a co nie. Czy współczynnik odrzuceń (bounce rate) nie jest zbyt wysoki. A także dzięki skonfigurowanej wtyczne e-commerce będą mogły badać skąd pochodzą ich zakupy, jakie metody sprzedają a, które nie dają żadnego rezultatu. Dzięki tej wtyczce będą mogły też szacować skuteczność swoich działań contentowych, które są najcięższe do mierzenia.

Oczywiście Marta i Kinga są prawdziwymi pasjonatkami dlatego będą chciały by liczba UU odwiedzających stronę ich sklepu systematycznie rosła. Cel jest ambitny +25-30% wzrost ruchu w skali miesiąca.

maj analytcs

sierpień analytcs

Powyższy screen prezentuje różnicę ruchu między majem a sierpniem u jednego z klientów po wdrążeniu kompleksowego marketingu przez naszą firmę.

SMS marketing

                Może nie jest to nowość a na Zachodzie nikogo nie dziwi, że w sprzedaży internetowej podtrzymuje się relacje oraz zwiększa sprzedaż właśnie za pośrednictwem SMS-ów to u nas SMS marketing można powiedzieć w e-commerce dosłownie raczkuje. Usługa SMS marketingu nie jest droga a co ważniejsze, nie wiążemy się abonamentem tylko możemy wpłacić dowolną kwotę, co powoduje, że używamy tej metody, w momencie gdy jest to dla nas po prostu wygodne.

Dziewczyny chcą korzystać z usługi dosłownie kilka razy do roku. Przy większych okazjach, gdy liczy się bezpośrednie dotarcie do klientów.

Innym rozwiązaniem, które chcą wcielić w życie Panie, Marta i Kinga jest sms-owe powiadomienie swoich Klientów o nadaniu paczki oraz jej przyjściu do właściciela.

Na partnera w tym zakresie wybrały SMS API, który daje możliwość rozliczania się na podstawie jednorazowej wpłaty i wysyłki jednej kampanii SMS.

smsapi.pl - screen

Źródło: http://www.smsapi.pl/   SMSAPI to platforma komunikacji SMS.

Identyfikacja wizualna

                Identyfikacją wizualną będą wszelkiego rodzaju elementy, które pozwalają zapamiętać firmę. Oczywiście będzie to szablon sklepu, każdy newsletter, logotyp firmy (element o którym zapomina wiele przedsiębiorstw), wizytówki. Co daje nam identyfikacja wizualna i dlaczego jest taka ważna? Odpowiedź jest bardzo prosta. Chcesz budować markę? Trwać w podświadomości klientów dłużej niż jeden sezon? Dlaczego marki takie jak Coca-Cola, Virgin, McDonald odniosły sukces? Ponieważ są spójne koncepcyjnie od A do Z. Podobnie jest ze sklepami. Jeśli tworzona jest całość to musi ona współgrać. Sprzedając na Allegro nie można mieć innego szablonu, niż template sklepu.

 

 

Poniżej plan zagospodarowania środków marketingowych wraz z krótkim opisem co warto zrobić w danym okresie:

*W celu ułatwienia poruszania się po artykule kwoty oraz metodyka reklamy jest podkreślona.

Styczeń:  Styczeń jest najważniejszym bo to miesiąc startowy. Wszyscy doskonale zdają sobie sprawę jak ważny jest start dla danego biznesu. To ten miesiąc jest najbardziej czasochłonny i oczywiście pożera lwią część całościowego budżetu

content marketing. w styczniu trzeba założyć bloga co będzie nas kosztowało około 500 zł netto. Szata graficzna, nowa domena (nie idziemy w tworzenie subdomeny typu blog.paznokietek.pl) wszystko ma być profesjonalnie nailworld.pl to nazwa bloga. Oczywiście będą tam linki, tudzież banery odsyłające do sklepu lub konkretnej kategorii produktu. Aby zaistnieć z blogiem Panie postanowiły, że zainwestują też w dwie infografiki, które umieszczą na blogu. Koszt ich stworzenia to 800 zł netto. Oczywiście aby wszystko szło zgodnie z harmonogramem Panie postanowiły, że grafiki pojawią się w konkretnym czasie.

video kanał na YouTubie – nagranie powitalnego video oraz stworzenie materiału instruktażowego. Tutaj oczywiście bezpłatnie ponieważ były już wcześniej w posiadaniu sprzętu. Przykładowy temat poruszany: Jak dobrać lakier hybrydowy na karnawałową imprezę (w końcu mamy styczeń i czas zabaw, a bycie na czasie tzw. Real time marketing to jedna z ważniejszych rzeczy, z którymi sobie nie radzą marketerzy). Oczywiście prócz contentu Real time będą też produkowane rzeczy tzw. „evergreen”- czyli treści będące aktualnie zawsze, bez względu na porę

Na blogu zostaną poruszone w styczniu przykładowe tematy: 1. Jak zadbać o paznokcie? 2. Jakie są konsekwencje braku dbania o paznokcie. 3. Jak dobrać lakier do paznokci? 4. Które lakiery są najbardziej sexy dla mężczyzn? – Jak widać tematy to mix pisany pod wyszukiwarkę oraz temat, który ma nutę kontrowersji.

social media – w styczniu trzeba wykonać zdjęcie w tle oraz awatara. W tym celu przeznaczono budżet w wysokości 400 zł netto. Oczywiście w pierwszym roku prowadzenie konta na Facebook-u i w innych społecznościówkach, będzie należało do zadań dziewczyn, w celu ograniczenia wydatków. Jednak nad konfiguracją kampanii Facebook Ads będzie pracowała profesjonalna agencja interaktywna. Przyjmijmy założenie, że koszty rozłożą się następująco 1000 zł netto na konto Facebook-a i 300 zł netto za obsługę. Przyjmijmy również założenie, że na jednego fana wydamy 0,5 zł netto. Jednak będą to bardzo dobrze stargetowani fani. Przy tym założeniu w styczniu pozyskamy około 2000 fanów.

google adwords – w tym miesiącu dziewczyny świadomie rezygnują z usługi Adwords. Nie są jeszcze przygotowane na wysyłkę towarów w dużych ilościach. Ale w tym miesiącu wybrały firmę do realizacji kampanii Google Adwords.

Link building – Stworzenie unikalnych opisów + dodanie strony do 50 katalogów Cezziego – 550 zł netto (oczywiście jest to założenie, można znaleźć na rynku tańsze oferty, jednak z unikalnymi opisami i staranie wykonane może kosztować nawet tyle). Dodatkowo dodanie do 700 profili to koszt 800 zł netto. Oczywiście cała praca nie może być wykonana w jednym czasie dlatego katalogowanie zostało rozbite na 30 dni, a profile na 100 dni.

e-mail marketing – Jako, że wiążą z nim dużą nadzieję postanowiły zakupić pakiet do wysyłki 1000 wiadomości na start. Koszt takiej usługi to zaledwie 25 zł.

sms marketing – od początku w dużej mierze stawiają na user experience. Budują przyjazne relacje dlatego o każdej wysyłce informują swoich klientów SMS. Wpłaciły więc na konto SMS API 2000 zł i od tej pory będą informowały, co dzieje się z przesyłką. Wiedzą, że marketing to nie tylko technologie ale także zachowania ludzkie i z psychologicznego punktu widzenia jest to bardzo korzystne posunięcie.

Identyfikacja wizualna – stworzenie logotypu, które będzie wyróżniało je spośród setek takich samych sklepów kosmetycznych lub sprzedających lakiery to koszt ok. 600 zł netto. Prócz logo ważne będą również wizytówki projekcja plus produkcja po 100 dla każdej z Pań to koszt 200 zł netto. To element wizualizacji niezbędny jednak Panie muszą wyznaczać szlaki a nie nimi podążać dlatego też za projekt czołówki do swoich kanałów na YouTubie postanowiły wydać 700 zł netto. Warto podkreślić jeszcze, że banery, które będą wykorzystywane w remarketingu można stworzyć za darmo w usłudze Google lub wydać na profesjonalne zrobione przez grafika. Dziewczyny idą w profesjonalną stronę dlatego wydają na ten cel 800 zł netto. W tej kwocie otrzymują wszystkie wymiary.

Wizerunek – Sprzedaż sprzedażą, myślimy długofalowo a to dlatego, że sklep nie ma zadania przetrwać rok czy 3 lata, tylko ma być pasją obu Pań. Właśnie dlatego od początku inwestują w wizerunek. Napisały do 30 blogerek, które mają sensowne zasięgi. Z częścią z nich podjęły współpracę. W styczniu na ten cel wydały 1000 zł netto. Oczywiście część z nich (3 blogerki) zgodziły się na bezpłatne testy w celu prezentacji ciekawego contentu u siebie na blogach.

Remarketing – na remarketing nie wydano ani złotówki, jedynie podpięto kod śledzący w celu zbierania listy pod remarketing.

Styczeń wydatki na marketing: 9275 zł netto

Po pierwszych sprzedażach, dziewczyny już wiedziały, że biznes będzie dochodowy. Pierwsze sprzedaże bez uruchomienia adwordsów, bez uzyskania pozycji w wynikach organicznych Google. Budowanie marki jest ciekawym procesem, jednak potrzeba pewnej strategii

Luty: Po pierwszych sprzedaż Panie zachęcone sprzedażą pierwszych produktów chcą iść krok na przód. Chcą zwiększyć sprzedaż. Chcą aby uzyskać w ciągu 6 miesięcy rentowność.

Adwords: Kampania, która była zbudowana w styczniu właśnie wystartowała. Kwota przeznaczona na wyszukiwarkę to 2000 zł i oczywiście 400 zł netto za obsługę. Kampania jest na bieżąco monitorowana przez agencję, która podjęła się wyzwania. Bez podpięcia Analytcs-a kampania mijałaby się z celem. Analytcs jest niezbędny aby cały czas monitorować konwersje, czas spędzony na witrynie oraz czy słowa kluczowe pasują do naszej działalności. Nie można dopuścić do sytuacji w której sprzedając lakiery do paznokci, ktoś wchodzi do nas do sklepu z frazy lakier do samochodu.

Link building – Dziewczyny zajęły się stworzeniem małego zaplecza pozycjonerskiego, które będą sobie systematycznie uzupełniać treściami i zdobywać linki do niego. Oczywiście zaplecze też ma być sprzedażowe. Wiedzą, że zaplecze nie może być generatorem spamu dlatego stawiają na systematyczne zbieranie wartościowego contentu choć krótszego niż na ich blogu. Zaplecze składać się będzie z 10 domen postawionych na różnych skryptach: Joomla, WordPress,Drupal, PIKO CMS w celu dywersyfikacji pochodzenia linków. Każda strona będzie stała na innej klasie IP serwera. Koszt stworzenia zaplecza, delikatne podlinkowanie w celu indeksacji oraz stworzenie jednego artykułu na każdej stronie to koszt 1000 zł netto. Za pomocą zaplecza dziewczyny również chcą pozyskiwać ruch na stronę. Każda strona jest inaczej zaprogramowana. Jedna jest kursem wykonywania paznokci, inna opowiada o inspiracjach paznokciowych,  jeszcze inna z kolei to mikro blog kobiety niezależnej. Tak właśnie powstaje cała potęga niewielkiego „imperium” Paznokietek.pl

Remarketing – Po obustronnej konsultacji stwierdziły, że jest jeszcze za wcześnie na uruchomienie sprzedaży i budowania marki poprzez remarketing.

Content marketing – Dalej tworzą swojego bloga, którego za miesiąc zaczną także pozycjonować aby zbierał ruch. Podobnie jak zaplecze ale wszystko małymi krokami, aby nie wydawać zbyt dużo. W tym miesiącu obeszło się bez infografik i innych elementów.

Video – Pierwszy przyrost użytkowników zakładany przyrost miesięczny minimum 800 użytkowników nie został jeszcze spełniony. Liczba subskrypcji na koniec lutego osiągnęła liczbę 300. Dużo mniej, niż w zakładanych planach, ale na bieżąco monitorują co warto produkować i co robić aby promować swoje video.

SMS marketing – cały czas prowadzą dwustronną komunikację via SMS z klientkami. To zaowocowało już kilkoma wiernymi fankami. Klientki dostają także powiadomienia o paczkach, dzięki czemu kurierzy prawie zawsze zastają właścicieli w domu.

E-mail marketing – na razie dziewczyny wysyłają raz na dwa tygodnie newsletter-y z informacją o nowym contencie. Jednak jeśli zajdzie potrzeba a baza się rozrośnie, delikatnie będą wplatywały też elementy sprzedażowe.

Social Media – Kolejne ruchy w obrębie profili. Pamiętajmy, że dziewczyny dbają nie tylko o Facebook-a ale także Pinteresta, Instagrama, Twittera. Budowanie wizerunku jest bardzo istotnym elementem, a social media świetnie się do tego celu nadają! Na budowanie społeczności wokół swojej marki Panie wydały 1000 zł + 300 zł netto za obsługę. Przyrost o kolejne 2000 nowych lajkowiczek

Luty wydatki na marketing: 4700 zł netto

Marzec: w tym okresie sprzedaż już powinna nabierać kolorytu i tak właśnie jest. Systematycznie z miesiąca na miesiąc dokładana jest nowa cegiełka. Kolejne kilkanaście-kilkadziesiąt przesyłek

Adwords: Tutaj testowo zostało przelane 1500 zł na linki sponsorowane ale jednocześnie uczyniono testy z re marketingiem 500 zł i oczywiście 400 zł netto za obsługę. Dziewczyny obserwują jak zachowują się klienci powracający i jaką niesie to sprzedaż. Następnie będą porównywać w kolejnych miesiącach jak ma się to do reklamy RTB.

Link building – właściwie można powiedzieć, że bezpośrednio na stronę nie przekazują już obecnie linków. Rozbudowują, a właściwie poprawiają jakość swojego zaplecza. Właśnie zainwestowały 800 zł netto w rozmaite metody linkowania. Głównie profile, choć także do katalogów Cezzego. Widzisz gdyby to było klasyczne spamerskie zaplecze katalogi Cezzego nie przyjęłyby spamerskich witryn. Stawianie na jakościowe zaplecze i działanie w tej konwencji ma ogromny potencjał zwłaszcza  w dobie nieustannych zmian w wynikach wyszukiwania.

Content – Coraz silniej widoczny blog w wyszukiwarce zbiera pierwszy ruch z wyszukiwarki. Dodając jeszcze ruch z social media zapewnia to rozprzestrzenianie się marki Paznokietek.pl także w blogosferze. Już dwie blogerki z zasięgami opublikowały artykuły naszych bohaterek. Dobry content nie tylko sam się obroni ale zostanie także poniesiony przez innych. W budowaniu marki eksperckiej dziewczyny postanowiły także, że będą tworzyć swoją sieć kontaktów przez udział w konferencjach, spotkaniach branżowych, wieczorkach itd. Zwiększają liczbę czytelniczek, coraz więcej osób kojarzy je nie tylko jako właścicielki bloga czy kanału na YouTubie ale także jako właścicielki sklepu z najbardziej profesjonalnym asortymentem do paznokci.

Social Media – Nie chcąc zostawać w tyle systematycznie inwestują w pozyskiwanie wartościowych fanów na Facebook-u. Tym razem było to 800 zł przy koszcie obsługi 200 zł netto. Oczywiście pozostałych profili nie traktujemy po macoszemu, tam również produkowany jest content, zwiększa się systematycznie też liczba followers-ów na kanałach. Przyrost fanów na Facebook-u w marcu to 1600 a od początku dzięki działalności w różnych przestrzeniach polubiło sklep już ponad 8000 realnych fanek. Największą wartością jest ich zaangażowanie. Dzięki przemyślanemu prowadzeniu „fejsa” ich fanki lajkują, komentują i przede wszystkim share-ują. Celem dziewczyn po przekroczeniu 8000 fanów jest dobicie do 10000 fanów płatnymi reklamami w miesiącu kolejnym a w późniejszym okresie zdobycie 5-6 tysięcy fanów już drogą naturalną do końca roku.

Video – Dzięki udziałowi w 2 konferencjach i udostępnieniu jednego ich video w ciągu miesiąca przybyło 850 nowych subskrypcji. Co najważniejsze w marcu dostały dużo pozytywnego feedback-u dotyczącego wartości jakie przekazuje ich kanał. Mało tego część klientek zadeklarowało, że chce je regularnie śledzić na YouTubie. Powstaje w ten sposób więź między sprzedawczyniami a klientkami. Taką więź w Internecie jest dużo ciężej stworzyć niż w realnym świecie dlatego kolejne punkty w pokazywaniu ludzkiej twarzy zebrały na video nasze bohaterki.

Marzec wydatki na marketing: 4200 zł netto

 

Kwiecień: Pierwsze ciepło powoduje zwiększenie zainteresowania paznokciami. Jeśli ich kanały dotarcia będą się rozwijały tym samym tempem co do tej pory, po roku ciężkiej pracy dziewczyny będą najbardziej rozpoznawalną marką jeśli chodzi o ekspertów od paznokci w kraju. Właśnie taki cel postawiły sobie dziewczyny. 

Adwords – Tradycyjną i najlepszą metodą, która działa w przypadku sklepu Paznokietek.pl są linki sponsorowane. Dzięki optymalizacji stawek koszt jednego kliknięcia spadł o 25% w ciągu 50 dni! początkowa stawka 1,25 zł (średni klik), obecnie jest to 0,93 zł. To mały krok dla pojedynczego kliku ale ogromny biorąc pod uwagę cały biznes!. Tym razem na Adwordsy zostało przeznaczone 2000 zł. Oczywiście stała obsługa w tym przypadku wynosi 400 zł netto.

Content marketing – Dziewczyny postanowiły, że nie tylko będą sprzedawać produkty ale też skupią się na edukacji rynku. Z tej przyczyny postanowiły wypuścić prezentację na slide share. Prezentacja będzie zawierała wiele cennych rad jak zwiększać przewagę konkurencyjną w salonach urody/SPA. Cała merytoryka została opracowana przez dziewczyny a oprawa kosztowała je 300 zł netto. Oczywiście w tym miesiącu standardowo zostały napisane kolejne artykuły na bloga.

Video – Kwiecień to miesiąc, w którym postanowiły rozpocząć współpracę i zacząć zapraszać gości ze świata beauty. Manicurzystki, kosmetyczki i kobiety biznesu. Wszystkie będą doradzały widzom jak zadbać o ciało, z uwzględnieniem paznokci. Pierwszy odcinek trwający 30 minut przyjął się doskonale i okazał się najbardziej oglądaną produkcją w ich trzymiesięcznych zmaganiach. Przyczyną było zaproszenie znanej vlogerki modowo-lifestylowej.

Social Media – Kwiecień to miesiąc, w którym szczególnie intensywnie zaczęły udzielać się pierwsze powracające klientki. W tym miesiącu zostało wydane na promocję 500 zł na pozyskiwanie fanów, co spowodowało napływ kolejnych 1000 osób oraz 500 zł na promocję potów, w tym nową serię filmów na YouTube. Oczywiście obsługa na stałym poziomie 300 zł netto.

Wizerunek/działania PR – Aż 12 różnych portali i blogów opisało działalność dziewczyn. Wieść o wyjątkowym sklepie opisały nie tylko branżowe portale i blogerzy ale też duży serwis poświęcony biznesowi. Za 8 publikacji płaciły średnio po 200 zł/sztuka czyli 1600 zł netto za całość, natomiast pozostałe 4 zainteresowane działalnością, postanowiły opisać za darmo ciekawy model biznesowy.

RTB – na podstawie zebranych danych z użytkownikami, którzy „porzucili” koszyki stworzono kampanie. Dla każdego przygotowano specjalną kampanie -6% na zakupy, jeśli zdecydują się w ciągu 72h do ponownego odwiedzenia sklepu i dokonania zakupu. Efekt był zdumiewający 40% osób, które „porzuciło” koszyki dokonało zakupu. Koszt kampanii to 1000 zł oraz 200 zł netto za obsługę kampanii.

Kwiecień wydatki na marketing: 5600 zł netto

Maj: Kolejny miesiąc przynoszący nowe zmiany w strategii. Jak wyszło z badań kobiet, które kupują lakiery w sklepie Paznokietek.pl bardzo duża liczba Pań to pracownice korporacji. Badanie to przyczyniło się do stworzenia nowego contentu na blog. Teksty w stylu „Pracujesz w korporacji, zadbaj o swój wizerunek dbając o paznokcie”.

Content marketing – w miesiącu maju to właśnie blog przyczynił się do wielu ciekawych transakcji. Kobiety pracujące w dużych firmach, po przeczytaniu artykułu o ważności wizerunku w świecie korporacji, masowo zaczęły dzwonić w celu doradzenia, które produkty są najlepsze aby zadbać o ich paznokcie. Przez duże zainteresowanie artykułem w tym miesiącu kobiety zdecydowały się tylko i wyłącznie na wypuszczenie jednego artykułu oraz jego promocja w różnego rodzaju grupach dyskusyjnych na facebook-u oraz w płatnych reklamach facebook ads

Video – tutaj kolejna kontynuacja serii wywiadów z reprezentantami branży beauty. Video cieszy się sporym zainteresowaniem a systematyczna liczba rosnących subskrypcji jest najlepszym tego dowodem.

Social media – Tradycją jest zwiększanie liczby aktywnych fanek. Tym razem na konto przewidziano 300 zł, większą pulą bo aż kwotą 700 zł zostało zasilone promowanie postów. Głównie jednego dotyczącego dbania o siebie w korporacyjnej dżungli. Post stał się prawdziwym magnesem i przez cały miesiąc dzień w dzień ktoś zgłaszał się w celu doradztwa i zrobienia zakupów. Co ciekawe wartość zakupów z artykuły znacznie przewyższała średnią wartość koszyka z innych źródeł.

Link building – podlinkowanie bloga, który w tym miesiącu stał się prawdziwym oczkiem w głowie dziewczyn był jednym z punktów wiodących. Łącznie na podlinkowywanie wydały aż 1500 zł netto. Głęboko wierzą, że ruch z wyszukiwarki może przyczynić się do wzrostu zakupów.

Adwords – To już pewny ruch, dobrze zoptymalizowany daje coraz większą sprzedaż za mniejsze pieniądze w przeliczeniu za jedno kliknięcie. 2000 zł oraz 400 zł netto za obsługę.

Maj dał następujące spostrzeżenia: dobry content marketing daje nieporównywalny efekt z innymi metodami jak Adwords, SEO czy banery. Tworzenie dobrego contentu trzeba się nauczyć a to nie jest łatwe, jeszcze cięższe jest jego sensowne dystrybuowanie.

Maj jest także miesiącem, w którym dziewczyny po raz pierwszy pomyślały, że wyjdą ze swoją ofertą na zagraniczne rynki. Na razie do krajów ościennych ale to nie takie łatwe. Pierw chcą zrobić research, zbadać ceny, rynek, konkurentów. Przygotowanie jest ważne także na wzgląd różnicy w podatkach VAT oraz innej psychologii konsumentów, niż ma to miejsce w naszym kraju.

Pracy jest coraz więcej, tabelki w Excelu wyglądając coraz bardziej imponująco, motywacji też przybywa. A wszystko dlatego, że ich głównym fundamentem są słowa Gucci: „Jakość pamięta się o wiele dłużej, niż cenę”.

Maj to stosunkowo niewielka kwota na reklamę a bardzo dobry zwrot z inwestycji. Wszystko za sprawą artykuły, który zrobił „furorę”.

Maj wydatki na marketing: 3900 zł netto

Czerwiec: Miesiąc, w którym zbierane są dane dotyczące wejścia na inny rynek. Oczywiście przygotowanie do kolejnych krajów potrwa około pół roku i nie będzie już opisane w niniejszym biznesplanie, jednak należy wspomnieć, że sprzedaż transgraniczna poszerza nam rynek zbytu i jest doskonałą metodą na zwiększenie obrotów.  Pełne wdrążenie nowych wersji sklepu będzie przygotowywane na początku roku. Uprzednio zbierane są dane oraz dogadywane warunki tłumaczenia produktów.

Content marketing: Skoro content tak bardzo się sprawdzał a my musimy systematycznie pokazywać, że chcemy być liderem na tym rynku postanowiono wykonać dwie różne infografiki. Ponieważ sprzedaż z tygodnia na tydzień nieprzerwanie się zwiększa Panie tworzą grafikę na temat wybieranych kolorów z ostatnich 500 transakcji. To analiza upodobań blisko 300 różnych zamówień. Infografiki bardzo działają na wyobraźnie klientek dlatego są jednym z ulubionych procesów twórczych naszych bohaterek. Koszt owej infografiki to 400 zł netto. Do tego przyszedł czas na nową prezentację na temat „jak kobiety w Polsce dbają o swoje dłonie i paznokcie”. To garść wiedzy, ale także badania wyciągnięte z różnych źródeł internetowych/pism branżowych. Prezentacja kierowana głównie do właścicielek salonów i kobiet pracujących na stale w urodzie. Koszt stworzenie prezentacji to 800 zł netto.

E-mail marketing – Skoro baza stale się powiększa a Panie nabrały takiego zaufania, że nie chcą już tylko czytać artykułów i oglądać video. Czas na wykorzystanie ostatnich trendów w ich twórczości. Mailing „W pracy również dbam o pazurki” W mailingu były produkty z podziałem na reprezentantów różnych branż. Czerwone lakiery dla branży finansowej, bankowej bardziej odważne dla zawodów kreatywnych takich jak grafik komputerowy, copywriter. W mailingu zebrano 23 zawody. Rekomendacje okazały się bardzo celne i znów średnia wartość koszyka przewyższała dotychczasowe metody reklamowe. Mailing kosztował wysyłka + przygotowanie 1000 zł netto.

Adwords- Linki sponsorowane na tym etapie już nie wyrzucają w ogóle niepasujących słów kluczowych, można powiedzieć, że z każdym miesiącem rośnie zaangażowanie osób wchodzących z reklamy linków sponsorowanych. Decyduje o tym aspekt psychologiczny. Ludzie widząc w różnych miejscach nazwę Paznokietek.pl zaczynają ją kojarzyć. Spędzają wówczas więcej czasu na stronie, chętniej dokonują zakupów (zaufanie wobec sklepu wzrasta) a średni koszyk też idzie w górę ze swoją ceną. Standardowo 2000 zł + 400 zł netto za obsługę

Link building – nie zapominamy o naszym zapleczu. Jest to także forma, która generuje nam ruch, choć jak na razie bardzo skromny, jednak takie stronki z tutorialami, stronki poradnikowe mają się coraz lepiej w sieci, dlatego w czerwcu nie linkujemy strony docelowej, ani też bloga firmowego tylko właśnie zaplecze. Dodamy tylko, że zaplecze jest linkowane na kilkadziesiąt fraz każda ze stron. W budżecie na czerwiec przeznaczono 2000 zł netto czyli po 200 zł na każdą stronę zapleczową. Każda strona została dodana do dobrych profilli a także został kilka katalogów z listy Cezzeg-o. Oczywiście właścicielki nie chcą przesadzać z katalogami dlatego Cezzy to jedyne miejsca do których zostanie dodane zaplecze. Żadnych precli i żadnych katalogów poza tą listą.

RTB – W czerwcu dziewczyny chcą skupić się na emitowaniu reklamy na forach i portalach, na których do tej pory ich nie było. Oczywiście chodzi o kampanie wizerunkową. Na banerach nie będzie pokazywane jakie zniżki można dostać, tylko Panie chcą pokazywać fachowość obsługi. Na portalach kobiecych znalazły się banerki mówiące „Najbardziej fachowy sklep dla profesjonalnych manicurzystek”. „Najbardziej profesjonalny sklep z lakierami do paznokci”. Marta i Kinga w czerwcu już wiedzą, że kwestią kilku miesięcy jest dostanie się do czołówki sprzedającej lakiery w naszym kraju. Mieszanka reklamowa i budowanie wizerunku eksperckiej marki potęguje ten stan i pozwala z każdym dniem być im bliżej upragnionego celu. Wydatek na reklamę RTB to 1000 zł + 200 zł netto za obsługę.

Social media – Czerwiec to czas unormowania kampanii social media. Dlatego w tym miesiącu promowane są jedynie posty. Także 500 zł na wydatki reklamowe FB oraz 150 zł netto za obsługę kampanii.

Czerwiec  wydatki na marketing: 7650 zł netto

Lipiec: Jako, że nieubłagalnie rozpoczęły się wakacje a pogoda za oknem jest coraz bardziej obiecująca, dziewczyny w tych miesiącach postanowiły, że nie będą angażowały swoich fanek w działania contentowe. Jest to oczywiście czas na wyprodukowanie na zaś kilku rzeczy i właśnie to będą czynić przez cały lipiec i sierpień.

Content marketing i social media – Z działań contentowych na okres wakacji zrezygnowały, gdyż wiedzą, że dużo mniej osób czyta treści w miesiącach lipiec i sierpień. Jednak produkują swoje rzeczy podparte harmonogramem aby w kolejnych etapach takich jak choćby szał Bożego Narodzenia, móc wypuszczać treści nawet gdy będzie znacznie mniej czasu. Tradycyjnie w mediach społecznościowych uzupełniane są ich profile. Postowanie na Facebook-u, czy zamieszczanie prac na Pinterescie jest bardzo ważnym elementem funkcjonowanie marki Paznokietek.pl. W wakacje także przybyło im trochę fanów i followers-ów.

Adwords – Budżet reklamowy z innych metod promocyjnych został przesunięty w kierunku Adwords. 4000 zł na reklamę w Google i 800 zł za obsługę kampanii. Nie są to jeszcze największe pieniądze, jednak wystarczające aby coraz więcej osób zapisywało się na newsletter.

Paradoksalnie sprzedaż w wakacje zwłaszcza w sektorze B2B wzrosła. Kobiety wyjeżdżając na wakacje chcą wyglądać na zadbane, a już dziś panuje przekonanie, że zadbane paznokcie u stóp i na dłoniach mogą zapewnić tylko lakiery z Paznokietek.pl

Lipiec wydatki na marketing: 4800 zł netto

Sierpień okazał się miesiącem bliźniaczym do lipca dlatego prezentujemy tylko podsumowanie finansów marketingowych

Sierpień wydatki na marketing: 4800 zł netto

 

Wrzesień: Powrót do szkół, nowe plany, nowe ambicje. Wrzesień jest najlepszym miesiącem aby rozpocząć przygotowywać kampanie reklamowe już na okres grudniowy. Dlatego dziewczyny już teraz zaczynają zastanawiać się nad promocjami listopadowymi i grudniowymi. Chcą osiągnąć bardzo dobrą stopę zwrotów i zbliżyć się do liczby 2500 klientek, które robiły zakupy w ich e-sklepie. Właśnie dlatego w chwili obecnej bardzo chcą skupić się na budowaniu wizerunku przed gwiazdką. Od teraz trwają kampanie z konkursami na kilku blogach.

Content marketing: Prócz tradycyjnie pisanych treści na swojego bloga, dziewczyny po raz kolejny chcą wejść w kooperację z blogerkami. Tym razem wybrały 5 z nich. 5, które mają zasięgi i z którymi warto stworzyć konkursy. Każdy konkurs będzie miał inną politykę i będzie promował inny rodzaj produktów w sklepie.

Video – W tym miesiącu powstało tylko jedno video opisujące wszystkie konkursy marki Paznokietek.pl, w których można wziąć udział w tym miesiącu.

Social Media – Wszystkie media społecznościowe skupione były na promocji konkursów, więcej szczegółów poniżej:

Konkurs I – Aby wygrać trzeba wymyśleć slogan reklamowy dla Paznokietek.pl. W konkursie wzięło udział 324 osoby, a zwycięski slogan to: „Każdy dzień to nowy kolor szczęścia”.

Konkurs II – w tym konkursie mogły wziąć udział tylko osoby posiadające bloga. Na swoim blogu trzeba było opisać w kilku zdaniach dlaczego właśnie marka Paznokietek powinna być ambasadorem polskiego świata urody. Udział wzięło 54 blogerki. Część z nich była nieznana szerszej publiczności, dwie z nich miały bardzo duże zasięgi. Pozostały zebrały u siebie od kilkudziesięciu do kilkuset czytelniczek. Konkurs dał przyrost linków do strony Paznokietek.pl a także w monitoringu internetu pojawiło się kilkadziesiąt wzmianek o marce Paznokietek.pl

Konkurs III – Konkurs na najlepsze prace manicure. Konkurs dla profesjonalistek, które wykonują na co dzień ten zawód. Dużym plusem było zaangażowanie wielu salonów dla których nie liczyła się główna nagroda, czyli zapas lakierów tylko prestiż i informacje na stronie Paznokietek.pl oraz na fanpage-u. W konkursie wzięły udział 134 manicurzystki z całego kraju. Prace stały na bardzo wysokim poziomie. Oczywiście nagrodzone zostały wszystkie osoby. Kartkę ręcznie pisaną oraz próbki lakierów otrzymała każda z uczestniczek, natomiast nagroda główna czyli zestaw lakierów powędrował do reprezentantki prywatnego salonu w Gdańsku.

Konkurs IV – Konkurs na najlepszy artykuł na bloga dla firmy Paznokietek. Idea jest prosta. Artykuł miał być opowieścią lifestyleową o uwiedzeniu mężczyzny, jednak jednym z elementów opowieści miały być pomalowane i zadbane paznokcie. Ten konkurs pobił wszelkie granice prace nadesłało prawie 1000 dziewczyn. Przeczytanie wszystkich prac zajęło 2 tygodnie ale było warto, zaangażowanie, które zbudowały spełniło ich oczekiwania.

Konkurs V – Ostatni konkurs. Zdjęcie z wakacji na profilu FB z hashtagiem #mojepazurki. Konkurs polegał na wstawieniu na swój profil na Facebook-u zdjęcia z wakacji i otamowaniu go hastagiem konkursowym. W konkursie wzięło udział nieco ponad 200 dziewczyn.

Koszt wszystkich konkursów oraz nagród to 6000 zł netto. Nagrodami były zestawy lakierów do profesjonalnego dbania o paznokcie o wartości 600 zł. Pozostałe 3000 zł zostało przeznaczone dla blogerek. To narzędzie PR-owe przypadło do gustu wielu fanom a zaangażowanie przyczyniło się do sporego wzrostu świadomości marki.

Adwords – wrzesień pod znakiem działań PR-owych dlatego prócz wspomnianych konkursów w budżecie znalazły się jeszcze tylko linki sponsorowane. 2000 zł + 400 zł netto za obsługę.

Wrzesień wydatki na marketing: 8400 zł netto

Październik: To miesiąc w którym wielkimi krokami zbliżają się święta. Wszystkie plany marketingowe na listopad i grudzień są już zaprogramowane. Październik też będzie miesiącem gdzie Panie skupiają się w dużej mierze na Adwordsach i pozycjonowaniu wyłącznie produktów na sklepie. Dopinają już wszystkie szczegóły na listopad i grudzień dlatego nie produkują ani video ani żadnej innej formy contentu.

Adwords – Budżet na ten miesiąc to 3000 zł a koszt obsługi to 550 zł netto. Delikatnie zwiększenie wobec poprzedniego miesiąca. Oczywiście największe skupienie budżetu nastąpi w kolejnych dwóch miesiącach, gdyż z punktu sprzedażowego są one najważniejsze w całym roku.

Link building – W październiku jest ostatnia szansa aby zwiększyć ruch z wyników organicznych dlatego na ten cel zostało przeznaczone 2000 zł netto. Linki są rozłożone na 60 dni czyli cały październik i cały listopad a promowane są wyłącznie produkty, a nie strona główna czy kategorie jak do tej pory.

Październik wydatki na marketing: 5550 zł netto

Koniec października to także czas na podsumowanie dotychczasowych działań. Oraz sprawdzenie wyliczenie wydatków marketingowych na dwa pozostałe miesiące. Listopad i grudzień muszą być mocne. To szansa na przekonanie do siebie klientek, które na co dzień nie robią tego typu zakupów.

Listopad: W listopadzie jest już bardzo dużo pracy. Zwiększona liczba zamówień, wydłużające się kolejki na poczcie oraz moce przerobowe kurierów zaczynają spadać. Listopad to także miesiąc gdzie do oferty sklepu została wprowadzona specjalna kategoria. Kosze upominkowe. Gdyby jakaś Pani chciała zrobić prezent kompleksowy swojej koleżance. Kosze cieszą się też dużym uznaniem u pracodawców, którzy chcą nagrodzić za ciężką pracę swoje podwładne.

Łączne wydatki przed listopadem wyniosły 58875 zł co oznacza, że w kasie na marketing zostało jeszcze 31125 zł.

Adwords: 8000 zł + 1600 zł netto za obsługę.  Kumulacja budżetu pozwoliła na zrobienie znacznie większej kampanii reklamowej. A, że zgodnie ustaliły, że ich PR jest już na naprawdę bardzo wysokim poziomie, wszelkie nadwyżki budżetowe zostaną przekazane na właśnie linki sponsorowane.

Content: W tym czasie zaczęto produkować bardzo dużo contentu o świątecznej treści. Głównie na blog ale nie zabrakło też video pod tytułem „moje ulubione kosmetyki na święta”. Content w tym okresie jest delikatnie sprzedażowy, co ma podnieść zainteresowanie produktami w sklepie.

Social media – 1000 zł na pozyskanie nowych fanów i tradycyjnie 300 zł netto za obsługę. Kolejne 2000 fanów. Prócz tego posty w pod koniec listopada mają już delikatnie charakter sprzedażowy, ale wszystko w dobrych proporcjach, aby nie zrazić swoich klientek. W końcu Facebook to nie słup ogłoszeniowy.

Listopad wydatki na marketing: 10900 zł netto

Grudzień: Dla wielu sprzedawców to złoty okres. Są branże, w których przełom listopada i grudnia stanowi nawet połowę rocznych przychodów! Mając to na uwadze, nasze bohaterki całą pozostałą kwotę tj. 20225 zł pragną przeznaczyć w celu maksymalizacji przychodów. Oczywiście jest to dużo prostsze niż na początku. Bagaż doświadczeń oraz testów sprawił, że cały marketing w grudniu będzie dużo prostszy.

Adwords – 10000 zł oraz 2000 zł netto za obsługę kampanii Google Adwords. Koszt uśredniając na koniec roku to 60 groszy za jedno kliknięcie, czyli jest dwa razy mniejszy, niż na początku. Warto było stale współpracować.

Content – w tym miesiącu nie było czasu na produkcję contentu. Kilka dni przed Bożym Narodzeniem zostało nagrane video z życzeniami a na blogu pojawiła się prosta laurka. Jej koszt to 225 zł netto.

Social media – tutaj był czas na refleksje, która była przeplatana marketingiem ciekawych produktów w sklepie.

RemarketingWydatek 3000 zł oraz 600 zł netto za obsługę pozwoliło zaprezentować towar wszystkim klientom z ostatnich 90 dni, którzy nie zrobili zakupów. Okazało się, że na święta powrócili i zrobili zakupy, których wcześniej nie dopinali.

E-mail marketing1000 zł za wysłanie posegregowanych maili. Oczwiście dziewczyny nie wiedziały do końca czym jest marketing automation dlatego segregacja maili była robiona ręcznie a cała wysyłka nastąpiła za sprawą freshmaila. Oczywiście sukces mailingu był ogromny, a ponieważ maile pokazują ludzką twarz, udało osiągnąć coś więcej, niż tylko sprzedaż. Wiele klientek korespondowało z naszymi bohaterkami mailowo także po świętach. Kreacja mailingu kosztowała 1000 zł netto

Nadwyżka budżetowa w wysokości 2400 zł zostanie przerzucona na kolejny okres rozrachunkowy.

Głęboko wierzę, że niniejszy marketing plan pomoże nie jednej firmie uniknąć strat w finansach na niewłaściwie zainwestowane pieniądze w reklamę.

 

excel - screen

                                 Wszystkie tabele Excel użyte w niniejszym artykule wysyłamy do osób, które zarejestrują się na nasz newsletter

                        

     4.Harmonogram działań/podział obowiązków

Poniżej do pobrania harmonogram w formie Excela prac, który może ułatwić przypisanie obowiązków stałych i czasowych dla wspólników.

W sporym uproszczeniu będzie wyglądało to następujące

Marta: (zdolności matematyczne, duża zaradność i dokładność)

stałe: współtworzenie contentu, wyjazdy do biura rachunkowego

nie mające ram czasowych: organizacja towaru (wyjazdy do hurtowni), rozwiązywanie spraw papierkowych, współ analiza rynku

Kinga: (zdolności manualne, estetka, bardzo dobry kontakt z ludźmi)

stałe: kontakt z agencjami reklamowymi prowadzącymi działania marketingowe firmy, kontakt z klientami, współtworzenie contentu

nie mające ram czasowych: analiza raportów wysyłanych przez agencje interaktywne, współpraca przy wdrążeniu sklepu, aktywne uczestnictwo na łamach for dyskusyjnych

Rekomendacje dla Twojego biznesu:

– Uczciwie podziel obowiązki pomiędzy wszystkich wspólników. Nie dogadanie na początku może spowodować niepotrzebne kłótnie pomiędzy wspólnikami np. „To Twoja działka” lub „Ja zapieprzam 12h a Ty nie robisz nic”.

– Ważne aby wszyscy wspólnicy mieli jeden priorytet wzrost sprzedaży. Wówczas korzystają na tym wszyscy, nie warto się wzajemnie oszukiwać.

3banner

                                                                              5.Plan finansowy

Nakłady inwestycyjne  to oczywiście pieniądze, które dziewczyny odłożyły. Ta suma, o której wspominaliśmy już wielokrotnie. 160 tysięcy złotych czyli kapitał, który nie jest jakimś kosmosem.

Prognozy finansowe Prognozy finansowe są jednoznaczne. Nasze bohaterki chcą wszelkie finansowanie opierać na sprzedanych produktach. Poniżej symulacja miesięczna sprzedaży.

Zakładając średnią wartość koszyka na poziomie 200 zł. Dzięki metodą up selling-u oraz cross hellingu 86% klientek kupuje więcej niż jeden przedmiot.

Styczeń –  10 sprzedanych koszyków – obrót na poziomie 2000 zł

Luty – 50 sprzedanych koszyków – obrót na poziomie 10000 zł

Marzec – 80 sprzedanych koszyków  – obrót na poziomie 16000 zł

Kwiecień – 100 sprzedanych koszyków – obrót na poziomie 20000 zł

Maj – 120 sprzedanych koszyków – obrót na poziomie 24000 zł

Czerwiec – 150 sprzedanych koszyków – obrót na poziomie 30000 zł

Lipiec – 200 sprzedanych koszyków – obrót na poziomie 40000 zł

Sierpień – 250 sprzedanych koszyków – obrót na poziomie 50000 zł

Wrzesień – 220 sprzedanych koszyków – obrót na poziomie 44000 zł

Październik – 230 sprzedanych koszyków – obrót na poziomie 46000 zł

Listopad – 300 sprzedanych koszyków – obrót na poziomie 60000 zł

Grudzień – 420 sprzedanych koszyków – obrót na poziomie 80000 zł

roi wyliczanie

Wszystkie tabele Excel użyte w niniejszym artykule wysyłamy do osób, które zarejestrują się na nasz newsletter

 

W tym miejscu warto jest  liczyć wskaźnik ROI czyli zwrot z inwestycji, poniżej model jak można policzyć tą wartość.

Krótki TIP na wyliczenie ROI:

ROI = (przychody – koszty sprzedanych towarów i usług) / koszty sprzedanych towarów i usług

Rekomendacje dla Twojego biznesu:

– Systematycznie wyliczaj swój ROI dzięki temu odsuwasz najmniej korzystne działania marketingowe, które nie przynoszą efektów w postaci zwrotów z inwestycji

– Zapisuj w Excelu postęp w rozwoju obrotów sklepu. Sprawia to, że nakręcamy się widząc efekt rosnącej skali. A także motywuje nas do dalszego działania.

Ocena efektywności – Zwrot z inwestycji był coraz lepszy wraz z upływem czasu i budowaniu silnej marki. W sprzedaży kosmetyków były dwa kamienie milowe. Miesiące wakacyjne gdy kobiety częściej malują sobie paznokcie oraz listopad i grudzień gdy zaczyna się okres świąteczny a lakier do paznokci jest jednym z częstych upominków na wigiliach w pracy w branżach zdominowanych przez kobiety. Oczywiście drugim ważnym elementem jest nieustanna optymalizacja kampanii, która pozwalała eliminować metody, które nie przynoszą efektu. Nieustanna kontrola kampanii pozwoliła również na obniżenie kosztu dotarcia do jednego UU. Warto było outscourcować niektóre czynności na zewnątrz, by móc skupić się jedynie tymi, na których naprawdę znają się nasze bohaterki.

Miarą efektywności jest fakt rosnącej liczby użytkowników, który kształtuje się na następującym poziomie. Obok spisaliśmy też poziom konwersji

Styczeń – 3000 UU  ; konwersja na poziomie 0,003(3)

Luty – 8000 UU  ; konwersja na poziomie 0,00625

Marzec – 9000 UU ; konwersja na poziomie 0,0088888

Kwiecień – 10500 UU ; konwersja na poziomie 0,0095

Maj – 12000 UU  ;  konwersja na poziomie 0,01

Czerwiec – 13000 UU  ; konwersja na poziomie 0,115

Lipiec – 15000 UU ;  konwersja na poziomie 0, 01333

Sierpień – 18000 UU; konwersja na poziomie 0,0188

Wrzesień – 16000 UU; konwersja na poziomie 0,01375

Październik – 16500 UU;  konwersja na poziomie 0,01393939

Listopad – 19000 UU ; konwersja 0,0157

Grudzień – 24000 UU; konwersja na poziomie 0,0175

Jak widać współczynnik konwersji podnosił się przez cały rok a to wszystko za sprawą prostych testów, które robiły dziewczyny. Takie jak zastosowanie banerów Call to action, zmiana kolorów, prezentacji produktu, praca nad tekstami sprzedażowymi produktów.

Celem Kingi i Marty jest wzrost w ciągu kolejnego roku do 0,5% konwersji. Jest to bardzo trudny cel ale gdyby się go udało osiągnąć w grudniu przy takim samym ruchu sprzedałyby nie 420 przesyłek a 1200! Prawie trzykrotny wzrost sprzedaży dzięki pracy nad stroną docelową produktu. Bardzo dobry rezultat.

infografika-01

Powyższa infografika jest zrealizowana przez naszą firmę

6. Podsumowanie i ocena ryzyka

Jeśli starczy sił i uporu wraz z konsekwencją projekt pod tytułem własny sklep ma silną rację bytu a plan wejścia w offline-ową sprzedaż nie musi być wcale mrzonką. Prawdopodobnie już w drugim roku działania dziewczyny będą musiały zatrudnić kogoś do wykonywania najprostszych czynności takich jak pakowanie przesyłek. Skalowanie biznesu oraz otwarty umysł Pań pozwala na elastyczną reakcję na wszelkie zmiany i nowości. Bardzo istotnym elementem niwelującym ryzyko jest chęć nieustannej edukacji w zakresie prowadzenia sklepu internetowego.

Ryzyko jest tym mniejsze, że mogą liczyć na wsparcie rodziny co też jest ważnym współczynnikiem tworzącym sukces.

Dużym czynnikiem, który zadecyduje o sukcesie dziewczyn jest coraz większa chęć kupowania w pełni profesjonalnych lakierów, a ich sprzedaż w Internecie rośnie w bardzo dynamicznym tempie.

Warto wnikliwie przeanalizować ten plan bez względu czy prowadzisz biznes od lat kilku czy dopiero startujesz. W Polsce większość z firm nie przetrwała 3 lat. Pamiętaj, że planowanie jest najlepszym co możesz dać swojej firmie. Jeżeli faktycznie jest ona dla Ciebie oczkiem w głowie, planuj, kreuj, wymyślaj strategie.

7.Dodatki

Logistyka – Ponieważ jest bardzo ważnym aspektem funkcjonowania e-sklepów postanowiliśmy zawrzeć ją w dodatkach. W celu zmaksymalizowania efektywności swojego sklepu Marta i Kinga współpracują nie tylko z firmą kurierską. Często bowiem wysyłają niestandardowej wielkości paczki zwłaszcza dla swoich klientek B2B. Te paczki są znacznie większe niż zamówienia dla B2C dlatego ich firma kurierska jest zbyt droga w realizacji pojedynczego takiego zamówienia. Właśnie dlatego Marta i Kinga zdecydowały się na współpracę z firmą Furgonetka.pl. Daje im to gwarancje, że są wstanie w ciągu 24h nadać nawet najbardziej skomplikowaną paczkę w najkorzystniejszych rynkowych cenach. Wszystko za sprawą dostępności do wszystkich firm kurierskich (one same nie muszą mieć podpisane z każdą firmą oddzielnej umowy). Współpraca z Furgonetka.pl ułatwia także cały proces logistyczny. Nie muszą dzwonić po wszystkich firmach kurierskich i szukać najtańszych rozwiązań, ponieważ mają je w jednym miejscu.

furgonetka

                                                              Screen pochodzi z www.furgonetka.pl

                                                                              Responsywność strony

Na rynku brytyjskim w tym roku po raz pierwszy sprzedaż poprzez mobile przegoniła sprzedaż przez urządzenia stacjonarne (laptop, komputer). Śledząc ten trend docierający do Polski z Europy Zachodniej, Marta i Kinga zdecydowały się na stworzenie możliwości zakupów także przez telefon. Już na etapie programowania sklepu, wszystkie grafiki, wszystkie guziki były programowane tak, aby wyglądały efektywnie także na mobile. Ten ruch się opłaca, co kwartał ich przychody ze sprzedaży mobilnej szły do góry o kilka oczek procentowych. Już podczas analizy zapytały kilkanaście koleżanek, czy zdarza im się kupować przez telefon czy tablet. Większość z nich o ile nie dokonuje zakupów przez te urządzenia, to przynajmniej przegląda oferty sklepów, by później dokonać zakupów na dużym ekranie komputera.

m.bąkAutorem tekstu jest Michał Bąk – wieloletni praktyk marketingu, od 2008 roku pracował w lub współpracował z warszawskimi agencjami interaktywnymi. Od 2011 roku prowadzi własną działalność gospodarczą oraz doradza przedsiębiorstwom na temat reklamy internetowej. Jego konikiem jest e-commerce i marketing turystyczny. Chcesz nawiązać współpracę napisz: info@majkb.com lub zadzwoń: 695-069-430

/span

Roczne działania marketingowe sklepu internetowego

Witajcie fani e-commerce. Na prośbę jednego z członków grupy E-commerce Polska Marcina Wilczyńskiego powstał niniejszy artykuł, którego celem jest pokazanie całościowe w jaki sposób w pierwszym okresie funkcjonowania e-sklepu powinniśmy dysponować naszym skromnym budżetem marketingowym. Okresem jaki przyjęliśmy jako początkowy (rozkręcanie) jest jeden rok kalendarzowy.

* Dane zawarte w artykule są orientacyjne i zostały zaczerpnięte na podstawie 3 kampanii prowadzonych dla klientów o podobnej branży działania.

 

 Przypomnijmy na wstępie założenia jakie przyjęliśmy jako startowe:

100 000 zł na zusy, krusy, srusy dla pracowników, czyli dla siebie, z głodu nie umrą

60 000 zł na wszelkie koszty stałe typu lokal, media, leasing, paliwo etc.

60 000 zł jako budżet reklamowo marketingowy (budowanie marki)

30 000 zł jednorazowo na wyposażenie lokalu i zakup małej cząstki towaru na magazyn (będą sprzedawać  5000 produktów, na początku zdecydowana większość w trybie just in time)

– przyjęli również założenie, że nie będą konkurować ceną i ich marże wyniosą od 15 do 35% w zależności od grupy produktowej.

– założyli również, że cały "dochód" w pierwszym roku będą inwestować w powiększanie magazynu.

– stronę sklepu, opisy produktów, zdjęcia itd. zrobili sobie sami, zakładamy że porządnie.

Pozostała kwota czyli 60 tysięcy złotych to nasz budżet operacyjny na okrągły rok kalendarzowy. Założeniem jest dysponowanie nim tak aby stopa zwrotu w roku drugim wyniosła minimum 220 tysięcy złotych, czyli pokryła wydatki bieżące funkcjonowania przedsiębiorstwa.

Zaczynamy.

Branża: zdrowa żywność

Podniesione zainteresowanie produktami: listopad, grudzień, styczeń

Zaniżone zainteresowanie produktami: luty, lipiec, sierpień

Styczeń  – miesiąc 1

Jako, że jest to pierwszy nasz miesiąc i nie mamy żadnego zaplecza marketingowego musimy zbudować całą strukturę od zera. Załóżmy, że w tym miesiącu trwa fizyczne kończenie prac nad sklepem, więc z budżetu

 Działania podzielimy na następujące:

– social media (prowadzenie konta + facebook ads)

– google adwords (stworzenie kampanii + budżet dla Google)

– działania content marketingowe (wpisy na blogach osób związanych z branżą zdrowe żywnia, fitness i podobnych powiązanych tematycznie, portalach oraz prowadzenie autorskiego vloga,  a także przygotowywanie infografik)

– blog firmowy

– działania na forach (eksperckie wypowiedzi)

– remarketing

– pozycjonowanie (link buidling)

– video ads

– inne dodatkowe działania (jednorazowe akcje etc.)

 

Jako, że budżet nie jest nazbyt duży nie możemy sobie pozwolić na kompleksową obsługę agencji reklamowej. Tak więc

Google Adwords.

Ponieważ agencje interaktywne naliczają za obsługę kampanii 15% budżetu, musimy zlecić jednorazowe stworzenie korpusu kampanii. Przy założeniu, że Adwordsy będą naszą dominantą i będziemy na nie przeznaczać miesięcznie od 1000 zł do nawet 2000 zł (w gorącym okresie), dużo bardziej opłacalne dla nas będzie zapłacenie za jednorazowe stworzenie kampanii. Koszt takiej usługi to 1500-2000 zł (w przypadku średniej wielkości kampanii). Załóżmy górny pułap aby wybrać najlepszych specjalistów na rynku i zmaksymalizować nasze ROI. Oczywiście tak stworzona kampania wymaga optymalizacji, ale przy założeniu niskobudżetowym nasi bohaterowie, stawiają na self-development uczą się optymalizować kampanie Google Adwords (co przy obrotach, które założyliśmy na początku, nie jest niemożliwe do wykonania). W ten oto sposób mamy za sobą stworzoną kampanie Google Adwords.

Kawałek przykładowej kampanii dla klienta z pokrewnej branży:

adwords screen

 

Czas potrzebny na stworzenie kampanii linków sponsorowanych: 2-3 tygodnie

Social media:

Konto na Facebook-u będzie prowadzone oczywiście przez właścicieli, a jedyny koszt będzie związany z płatną reklamą, jednak do tego przejdziemy w przyszłym miesiącu. Na starcie właściciele muszą ografikować swoje portale społecznościowe. Załóżmy, że kosztem będzie tutaj stworzenie avatara oraz zdjęcia w tle dla najpopularniejszego portalu czyli Facebook-a. Pozostałych kanałów oczywiście nie lekceważymy, jednak wykorzystamy te same grafiki, co na Facebook-u i również będą one prowadzone na własną rękę.  Koszt jednorazowy dla grafiki to 500 zł.

Czas potrzebny na stworzenie grafik: 1-2 tygodnie

Dodatkowo wykorzystamy również: Pinteresta (wrzucanie zdjęć produktów + potraw, które można z nich przyrządzić, Instagram (podobnie jak w przypadku Pinterestu), Twitter (krótkie porady dietetyczne, linki do materiałów o odchudzaniu, filmy fitness).

Content marketing: Nasi bohaterowie chcą jak najwięcej rzeczy wykonać bez ponoszenia nakładów finansowych, są dobrymi mówcami więc postanowili, że poprowadzą kanał na YouTubie dotyczący zdrowego stylu życia. Oczywiście ich videoblog wymaga przygotowania, a właściwie zakupu odpowiedniego sprzętu. Kamera + oświetlenie. Wybór padł na aparat Canon 600D (koszt z obiektywem 2000 zł). Cały pozostały osprzęt lampy, tło oraz statyw kupują po konsultacji ze specjalistą za kwotę około 1000 zł.

Czas potrzebny na zakup towarów: 3-4 dni robocze

Wygląda na to, że skończył się nam budżet na pierwszy miesiąc. Tak owszem, ale na starcie kwoty i nakłady potrzebne są większe dlatego pożyczymy z innego, słabszego miesiąca sprzedażowego.

W pierwszym miesiącu jako, że sklep dobrze nie wystartował nasi bohaterowie nie weszli w reklamę na portalach i na blogach. Jednak udało im się zrobić analizę miejsc, w których warto bywać. Zebrali 24 blogi oraz portale, w których cena publikacji artykułu waha się od 100 do 400 zł. Nie są to portale typu Onet, więc też liczba UU nie jest ogromna, jednak wybierali pod kątem rosnących z miesiąca na miesiąc statystyk. Oczywiście z częścią 4-5 podmiotami udało się domówić na wymianę recenzja za produkt i zorganizowanie konkursu, ale o tym w kolejnych miesiącach.

Remarketing:

W pierwszym miesiącu nie ma z czego go robić, wiec nie ponosimy kosztów. Jedyny koszt jaki ponosimy to za stworzenie grafik, przyjmijmy, że za ten zabieg zapłacimy 500 zł za komplet / 8 różnych mikro banerów. Oczywiście nasi bohaterowie wpinają tag remarketingowy, co leży po stronie wykonawcy e-sklepu.

Czas potrzebny na stworzenie banerów reklamowych: 1-2 tygodnie

Video Ads:

Nasi bohaterowie, prócz sprzedaży chcą również reklamować się przed filamami na YouTubie. By tego dokonać muszą mieć proste video. Jeśli mówimy o takim maksymalnie prostym, które pokaże sklep + czym się on zajmuje to zmieścimy się w kwocie 1000 zł.

Czas potrzebny na stworzenie video prezentacji: 3-4 tygodnie

Pozycjonowanie:

Nie zaczniemy pozycjonować bez dobrej optymalizacji. Co to oznacza? To, że musimy oddać nasz sklep do specjalisty SEO, który przeaudytytuje wszystkie elementy na stronie. Koszt takiej usługi dla niewielkiego, dopiero zaczynającego sklepu to ok. 1000 zł. O kupowaniu linków w pierwszym miesiącu nie ma mowy (nie pozwala na to budżet, bezsensownie jest tworzyć warstwę linków gdy sklep nie jest zoptymalizowany).

Czas potrzebny na optymalizację: 2-3 tygodnie

Blog:

Postawienie autorskiego, graficznie bloga na subdomenie sklepu będzie kosztowało nas 500 zł. Jest to jednorazowy wydatek, ponieważ całą warstwą contentową zajmie się Jaśko, który dobrze pisze i od czasu do czasu pomoże mu drugi współwłaściciel. Zbierze odpowiednie materiały, przetłumaczy anglojęzyczne źródła etc.

Czas potrzebny na stworzenie bloga: 1-2 tygodnie

Działania na forach / budowanie wizerunku eksperckiego

Tutaj obaj Panowie rozpoczęli od samego początku. Wybrali grupę 3 najczęściej odwiedzanych for branżowych oraz 10 blogów. Postawili sobie cel, że codziennie będą śledzić to co się na nich dzieje. Będą merytorycznie doradzać, śledzić nowości i patrzeć czego potrzebują ich potencjalni klienci.

Czas potrzebny na działania na forach: systematycznie

Szacowany koszt zamknięcia pierwszego miesiąca, który możemy uznać za miesiąc przygotowawczy to 5500 zł. Nieznacznie przekroczyliśmy zakładany budżet ale mamy już niezbędne rzeczy aby zacząć sprzedaż w naszym e-sklepie. Zaczynamy przygodę na poważnie!

 

Luty – miesiąc 2

Na spotkanie „rady nadzorczej” obaj właściciele uznali, że luty to najgorszy miesiąc w branży, dlatego skupią się na działaniach stricte budujących markę aby nie wydać  więcej, niż 3000 zł. W pamięci mamy przekroczenie budżetu w miesiącu styczniu oraz to, że w okresie listopada i grudnia trzeba więcej przeznaczyć na reklamę.

Tak więc w lutym zaczęli od najmniejszych i najmniej kosztownych akcji promocyjnych.

4 blogerów, z którymi rozmawiali w styczniu zgodziło się na opisanie produktów w zamian za „dary losu”. Kampania wywołała niewielki buzz wokół sklepu, ponieważ łącznie zaobserwowaliśmy ruch dzięki akcji około 1000 UU (z blogów oraz kanałów social mediowych). Zakończyło się to skromną sprzedażą, kilkoma zapisami na newsletter i „lajkami” dla sklepu.

Ważną wartością było też pozyskanie wartościowych linków od blogerów oraz tworzenie sieci kontaktów wśród społeczności blogerów lifestylowych.

Prócz wspomnianych blogerów użyto współpracy z portalami, w celu zwiększenia skali. Współpraca z dwoma średnimi portalami kobiecymi kosztowała 700 zł (rabat uzyskany poprzez współpracę z grupą portali). Okazało się, że portale są dobrze wypozycjonowane i przekazują ruch, a także umocniły widoczność strony sklepu w wyszukiwarce na kilka niszowych haseł.

Social media:

Jako, że jest to pierwszy miesiąc, w którymś coś jest robione, postanowiliśmy przeznaczyć aż 500 zł na pozyskiwanie fanów dla naszego konta Facebook-owego. Koszt uzyskania jednego lajka to przy odpowiedniej optymalizacji +/-  19-26 groszy (dane na podstawie działań dla branża suplementów diety).

Target: kobiety

Jak mogłoby to wyglądać prezentujemy na screenie poniżej:

social media - screen

Przy założeniu, że wydaliśmy 0.26 grosza na fana przy kwocie 500 zł udało nam się pozyskać około 1900 fanów (co najważniejsze realnych i zaangażowanych! Nie kupionych na Allegro).

Czemu skierowaliśmy akcję facebook ads-ową na pozyskiwanie fanów a nie przejścia na stronę sklepu, tym samym powodujące zakupy? W lutym według statystyk dla branży jest mniejsze zainteresowanie produktami sprzedawanymi przez naszych e-commerce hero, dlatego skupiliśmy się na budowie wizerunku a nie stricte sprzedaży.

Poza Facebookiem, swoje działania skupiamy na Pintereście oraz Instagramie. Wrzucamy tam nie tylko zdjęcia produktów ale także zdjęcia potraw, które zostały przyrządzone z produktów, które można nabyć w sklepie. Wszystkie zdjęcia posiadają logotyp

Pozycjonowanie:

Pieniądze, które wydamy w tym miesiącu na SEO stworzymy solidne podstawy i zadbamy o dużo wartościowych linków. Dodajemy stronę do listy katalogów Cezzego oraz tworzymy profile na najpopularniejszych forach/portalach. Linki z takich miejsc cieszą się dużym trust rankiem dlatego warto się na nie zdecydować. Łączna suma to 700 zł. Od początku nie będziemy skupiali się na ogólnych frazach takich jak: sklep ze zdrową żywnością. Naszym celem jest pójście w głęboki long tail i dobranie strategii na 400-500 haseł. W tym celu Panowie stworzyli unikalne opisy produktów, a także unikalne opisy kategorii głównych. Oczywiście pierwsze efekty pozycjonowania są już widoczne po 3-4 tygodniach, ponieważ optymalizacja i dobre linki robią swoje.

long tail

Adwords:

Ponieważ luty nie jest miesiącem dobrym dla sprzedających w tej branży, możemy go wykorzystać na optymalizację kampanii. W tym celu przelano na irlandzkie konto Google 800 zł, a że zgłosili się Panowie do opiekuna Google to na starcie dostali dodatkowy bonus w postaci 250 zł na pierwszą swoją kampanie. Pieniądze są skromne ale bardziej chodzi na nam o optymalizację kampanii, wykluczenie słów, które kompletnie się nie nadają oraz ustawienie stawek aby kliknięcie było dla nas tańsze.

Dzięki lutemu nasi bohaterowie wysnuli następujące wnioski: największa sprzedaż jest w poniedziałek między 11 a 15 oraz w ciągu niedzieli. Te spostrzeżenia są bardzo cenną wskazówką na przyszłe miesiące. Pozwolą one tak dysponować budżet, by właśnie w tych porach go maksymalizować.

Remarketing:

Za wcześnie jeszcze aby wykonywać działania remarketingowe, jednak grupa osób złapanych w naszą siatkę IP jest coraz większa. Przy budowaniu marki remarketing ma bardzo istotny czynnik.

Rada do remarketingu: Pamiętajmy o stosowaniu cappingu, aby nie zamęczyć i nie i irytować naszych potencjalnych konsumentów.

Capping to liczba odsłon pojawiająca się jednemu konkretnemu numerowi IP. Czyli nakładając capping 1 oznacza to, że reklama może pojawić się tylko raz w ciągu doby danej osobie.

Blog:

Na blogu Panowie przyjęli założenie, że będą publikowali raz w tygodniu. Systematycznie raz w tygodniu wychodzi publikacja.

W tym miesiącu nasi główni bohaterowie postanowili też zlecić stworzenie dwóch infografik. Jedna dotyczy przemian żywieniowych wśród społeczeństwa na przełomie 2000 lat a druga dotyczy wartości odżywczych poszczególnych produktów. Oczywiście infografiki są oznaczone logotypem firmy i adresem url sklepu. Panowie wpadli na pomysł, że skoro ingografika jest na tyle ciekawa i włożyli wraz z grafikami w nie tyle serca, warto je promować. Do tego wybrali Wykop.pl. Wrzucili drugą bardziej chwytliwą ich zdaniem pracę. Poprosili 20 znajomych o wykopanie dzieła. Efekt był bardzo zaskakujący. Kilka tysięcy odsłon, kilkanaście share-ów w portalach społecznościowych, ponad 200 zapisów na newsletter i kilkanaście zamówień ze sklepu!

Poniżej screen jednego z blogów wykonanych dla klienta z branży suplementów diety:

szczupla screen

 

Content marketing:

Pierwsze 2 filmy, które wyprodukowali nie są najwyższej jakości, montaż był bardzo ciężki i wymagający, ale nauczyli się sprawnie poruszać po programie do składania materiałów video. Pierwsze koty za płoty dało kilkudziesięciu subskrybentów w zaledwie 1 miesiąc. Może nie jest to liczba, z którą można rywalizować z Abtrachuje.TV ale i materiały należą do znacznie bardziej ambitnej grupy docelowej.

Na co zwrócono uwagę: Spójność filmów, nieśmiałe lokowanie produktów, nieustanne pokazywanie logotypu w górnym rogu ekranu każdego z  filmów

Przykładowy film dla branży zdrowej żywności:

video - jak schudnąć zmalowana

Źródło: kanał Zmalowana na YouTubie.

Zwróć uwagę jaka jest oglądalność filmu i jaką grupę zebrała Zmalowana w okół siebie.

 

Oczywiście Panowie nadal korzystają z możliwości bezpłatnej promocji i chętnie udzielają się na forach ze zdrową żywnością. Tutaj również powoli widzą efekt i ściąganie solidnego ruchu na witrynę.

Miesiąc luty został zakończony w kwocie 3000 zł przeznaczonej na marketing. Po dwóch miesiącach na marketing zostało przeznaczone 8500 zł.

Marzec  – miesiąc 3

 

Pozycjonowanie:

Zaczynamy od planowania pozycjonowania, marzec to miesiąc gdzie pierwsze produkty pojawiają się na widocznych miejscach i obserwujemy  wzmożony ruch organiczny. Long tail dobrze zaplanowany + poprawna optymalizacja sklepu przynosi efekt w postaci zamówień.

Budżet: 800 zł. Wybieramy zamieszczanie artykułów na blogach tematycznych, wpisy sponsorowane oraz dodanie strony do katalogów sklepowych i wszelkich miejsc branżowych jakie uda nam się znaleźć.

 

Adwords:

Zwiększenie budżetu po miesiącu i pierwszych optymalizacjach kampanii jest czymś naturalnie wskazanym. Kwota 1500 zł ląduje na konto Google. Tym razem podzielimy to na 3 różne segmenty

200 zł wizerunkowo na GDN

300 zł remarketing

1000 zł linki sponsorowane

GDN

Koszt wyświetleń CPM możemy przyjąć jako 0,8-0,9 zł. Dlatego możemy liczyć na ponad 200 tysięcy wyświetleń naszych banerów w sieci partnerskiej Google. GDN jest bardziej wizerunkowy, poprawia rozpoznawalność marki, ciężej jednak mówić o sprzedaży produktu. Ważne aby tutaj również stosować wspomniany wcześniej capping.

Remarketing

Wyświetlanie reklamy przypominającej, lub też śledzącej (jak kto woli)powodujemy nie tylko budowanie marki ale również możemy liczyć na sprzedaż. Działania te jeśli są przemyślane, mają wysoką skuteczność sprzedażową. Psychologicznie wolimy kupować w miejscach, w których już byliśmy. Należy jednak pamiętać o świętym cappingu, który powoduje, że zwiększamy szasnę na sprzedaż a nie odtrącamy od nas zbytnią nachalnością.

Remarketing foto

Źródło: http://www.bfjmedia.com.au/

Linki sponsorowane

Na tym etapie liczy się już przede wszystkim optymalizacja. Dlatego obaj panowie wybierają słowa, które się trafiają a które po prostu nie sprzedają.

Content marketing:

Naturalnie nadal kręcone są video porady o żywieniu, odchudzaniu i innych pokrewnych metodach. W dodatku na blogu pojawił się nowy pomysł na wpis. Jego przygotowanie było bardzo czasochłonne dlatego w tym miesiącu mamy tylko jeden wpis.

Do wpisu Panowie-bohaterowie niniejszego artykułu zaprosili ponad 15 znanych dietetyków oraz trenerów personalnych. Każda osoba miała omówić 1 punkt zdrowego żywienia. Oczywiście wśród ekspertów wypowiedzi wystosowali również właściciele sklepu. Większość osób, które wzięły udział w gościnnym wpisie udostępniły artykuł u siebie na fanpage-u. Oglądalność znów była bardzo wysoka, kilka tysięcy odsłon w zaledwie tydzień od ukazania się publikacji. Kolejne dziesiątki zapisanych osób do newsletter-a, kilka zamówień i znaczące zwiększenie się popularności bloga.

Social media:

Pozyskiwanie kolejnych stargetowanych fanów to kolejny krok, który właściciele mają zamiar wcielać w życie. Jako, że budżet na ten miesiąc na marketing jest większy o 500 zł od poprzedniego, przyjęliśmy, że na pozyskiwanie fanów wydamy tym razem 1200 zł. Ta suma pozwoli nam według stawki 0,26 zł / lajk uzyskać ponad 5000 fanów. Oczywiście dla bezpieczeństwa załóżmy właśnie 5000 fanów. Po co nam taka liczba? O tym już za 2 miesiące J

Miesiąc zakończyliśmy na poziomie 3500 zł

Czyli od początku roku wydaliśmy: 12000 zł

 Kwiecień – miesiąc 4

Miesiąc, w którym właściciele sklepu postanowili, że będzie miesiącem przełomowym, budżet w tym miesiącu na działania marketingowe zwiększamy o kolejne 500 zł. W tym miesiącu też ważne jest aby zacząć myśleć nad niestandardową formą reklamy. Google Adwords, SEO, social media. To wszystko sprzedaje a przy odpowiedniej optymalizacji i podejściu do tematu sprzedaje bardzo dobrze, jednak nam chodzi o coś więcej niż tylko sprzedaż. My chcemy budować markę, która jest utożsamiana nie tylko w świecie online-owym. Od początku zakładania firmy prawdziwym marzeniem było tworzenie czegoś na naprawdę dużą skalę i zmienianie życia innych. Miesiąc kwiecień jest miesiącem gdzie Panowie postanawiają stworzyć e-book-a. Wykorzystają w nim bardzo ciekawe materiały, e-book będzie tworzony i brandowany w celach zwiększenia popularności sklepu jednak jego zadaniem będzie również zmienianie chęci i nastawienia do świata „zdrowej żywności” przez jego czytelników. W e-book-u połączone zostaną elementy: zdrowego odżywiania, aktywności fizycznej, ogólnie pojętego lifestyle i wiele innych elementów. Oczywiście e-book aby trafił do jak najlepszego grona i targetu zostanie przygotowany z myślą o kobietach (główne czytelniczki bloga i klientki sklepu). W celu zmniejszenia kosztów za całą bazę tekstową będą odpowiadać właściciele sklepu, jedynie skład oraz korekta będzie zlecona zewnętrznie. E-book aby był lekki, będzie miał około 100 stron, w tym ilustracje, grafiki. Koszt korekty oraz składu DTP to koszt 3800 zł.

Poza tymi działaniami w kwietniu zostały wykonane:

Pozycjonowanie na kwotę 600 zł – w tym miesiącu gdy trust rank domeny jest wyższy, możemy pozyskiwać linki bezpośrednio na drzewo kategorii. Głównie linkowanie będzie odbywało się z profili oraz tematycznych blogów. Ważne aby używać miks-u: anchor tekstowe linki oraz linki brandowe z nazwą sklepu itd.

Adwords 1500 zł – kontynuacja całościowego planu. Nieustanna optymalizacja.

Social media – zaprogramowanie kampanii sprzedażowej i przejścia do strony sklepu na kwotę 1000 zł. Oczywiście przy tak niewielkim budżecie nie można mówić o efekcie, jednak jest to test, który w kolejnych miesiącach będzie przynosił efekt.

Bardzo intensywny miesiąc i działania pochłonęły dość spory zapas budżetu rocznego na marketing. W tym miesiącu została wydana kwota: 6900 zł netto.

Łącznie od początku roku wydaliśmy już 18900 zł. W tym momencie nadszedł czas na refleksję. Jak można efektywnie zarządzać kolejnymi miesiącami, aby na koniec roku, gdzie boom na produkty jest największy

Maj – miesiąc 5

Maj jest kolejnym ważnym miesiącem dla funkcjonowania sklepu. Jako, że sprzedaż idzie coraz lepiej a kolejne zamówienia zdają się być coraz bardziej obiecujące właściciele sklepu zwiększają skalę dlatego w maju na wszelkie działania promocyjne chcą wydać 4500 zł. Nie jest jeszcze to szczyt planowanego budżetu jednak kwota ta wystarczy na promocję kolejnego ważnego wydarzenia, o którym wspominałem w marcu. Mianowicie będzie to konkurs na fanpage-u a główną nagrodą będzie roczny zapas produktów o wartości 100 zł miesięcznie.  Promocję konkursu określamy na 450 zł i będzie ona widoczna tylko dla fanów profilu oraz ich znajomych. Na większe przedsięwzięcia nie pozwoli nam niestety budżet.

Social media – wyłącznie promocja konkursu, liczba fanów jest już wystarczająca aby móc wykonać konkretne zabiegi typu „promocja czasowa” czy dystrybucja tekstów. Oczywiście kanał social media jest niezmiennie cały czas rozwijany, ponieważ jest najbardziej emocjonalny i najłatwiej tutaj nakręcić kogoś na „must have”

Pozycjonowanie – Warto w tym momencie rozbudować o nowe metody linkowania. Znalezienie tematycznych linków z branży zdrowej żywności zajęło trochę czasu ale sprofilowane artykuły na blogach są jedną z tych rzeczy, które mogą bardzo zdrowo przyczynić się do wzrostu pozycji. Oczywiście dzięki działaniom systematycznie obserwujemy na majestic.com wzrost parametrów takich jak trust rank. W tym miesiącu podlinkowywanie zostało zastopowane, ale w przyszłym miesiącu zostaną wykorzystane miejsca, które Panowie znaleźli do podlinkowywania sklepowej oferty.

Adwords

Wpłata w wysokości 1200 zł budżet został cofnięty o 300 zł, pozwala to na wykonanie testu z działaniami RTB. Jednak maj miał być czymś więcej, niż tylko linkami sponsorowanymi oraz standardowymi formami reklamy dlatego też dla eksperymentu panowie postanowili zrezygnować z pozostałych rzeczy takich jak GDN i remarketing.

Content marketing –

W maju widać już pierwsze efekty podlinkowywania bloga. Coraz większy ruch z referal-a na Analytcsie to właśnie osoby, które trafiły na bloga. 5 miesięcy ciężkiej pracy nad produkcją treści video i tworzeniu bloga przynosi niesamowity efekt. Zwiększa o kilkanaście % ruch na www a także zwiększa inne parametry jak choćby średni czas odsłony witryny i liczbę przeglądanych zakładek. Oczywiście jest to również zasługa dobrze skonstruowanego up hellingu i cross selling-u, który pozwolił zwiększyć średnią wartość pojedynczego koszyka o 28%.

Maj jest dobrym miesiącem aby wykorzystać trochę budżetu na działania PR-owe, zbliża się bowiem lato gdzie ludzie wyjeżdżają i część z nich będzie robić zakupy na urlop już wcześniej. W tym celu zakupili 5 artykułów, gdzie każdy kosztował 200 zł netto (1000 zł netto całość) wraz z publikacją. Portale i blogi, na których pojawiły się artykuły nie należą do najpopularniejszych ale są systematycznie rozwijane a teksty zostały dodatkowo podlinkowane aby wyświetlały się w wyszukiwarce. Koszt podlinkowania zamknął się w kwocie 500 zł netto.

Profil czytelników: kobiety, wiek: 25-35 lat, młode, wykształcone, z bardzo dobrymi zarobkami, mieszkanki większych miast.

RTB

I jest wspomniana przez nas nowość. Nasi główni bohaterowie postanowili, że wykonują w ciągu najbliższych dwóch miesięcy próbny test czy RTB zwiększy świadomość ich marki, a także czy będzie sprzedawało. Na próbną kampanię postanowili przeznaczyć 1000 zł. Jako, że nikt z nich nie „ogarnia” RTB musieli opłacić konfigurację kampanii i jej optymalizację. Kosztowało ich to  400 zł. Jak się okazało RTB dla e-commerce jest bardzo dobrym rozwiązaniem a Panowie mogli obalić mit, że do RTB potrzebne są wielkie budżety. W przyszłym miesiącu będą też wykonywać retargeting dla osób, które porzuciły koszyki oraz takich, które spędziły na witrynie powyżej 2 minut ale nie dokonały zakupu. Największym jednak odkryciem jest możliwość badania jak na reklamę reagują poszczególne osoby objęte targetem.

Miesiąc maj został zamknięty finalnie kwotą 4550 zł, co daje nam bardzo dobry efekt, biorąc pod uwagę, że lipiec i sierpień są mniej obleganymi miesiącami i budżety będą  w nich znacznie mniejsze i będą wykorzystywane bardziej na zasadzie podtrzymującej sprzedaż, niż walczącej o nowe lead-y.

Od początku roku mamy wydane 23450 zł.

Czerwiec – miesiąc 6

Miesiąc czerwiec jest ostatnim przed wakacjami, gdzie należy intensywnie promować się we wszystkich możliwych miejscach. Oczywiście podtrzymujemy testy związane z Real Time Biddingiem i działania wizerunkowe na portalach i blogach.

Social media – jako, że mamy już wyłonionego zwycięzcę w konkursie, promujemy to wydarzenie kwotą 100 zł. Wygrała pani X-ińska z Warszawy. Promocja tego wydarzenia zbiera oczywiście zamierzony efekt. Sklep staje się bardziej przyjazny, bardziej ludzki i na wyciągnięcie dłoni.

Dodatowo w tym miesiącu ruszyła kampania sprzedażowa na facebook-u. Na działania takie przeznaczyliśmy 1000 zł + 500 zł na przygotowanie grafik. Pełna kampania skierowana jest do osób, które lajkują profile ze zdrowym trybem życia. Wyłączyliśmy z tych działań profil Ewy Chodakowskiej ponieważ jej popularność spowodowała zbytnie rozwarstwienie targetu.

Adwords – przywróciliśmy budżet na poziomie 1500 zł. Jest to ostatni miesiąc przed wakacjami więc kolejne dwa miesiące będą mniej intensywne w tym względzie.

Content marketing

Czerwiec daje o sobie znać, coraz cieplej i właśnie dlatego coraz to nowe sposoby na tworzenie contentu i jego dystrybucję. Cykl artykułów o tym jak ciepło i wysiłek fizyczny wpływają na to czego potrzebuje nasz organizm aby zachować witalność na odpowiednim poziomie.

Z racji tego, że to miesiąc w którym zwiększa się liczba biegających i ćwiczących na siłowniach, postanowili więc zrobić infografikę, która podsumowuje najbardziej sprawdzone diety m.in. dietę owocową i jajeczną. Koszt infografiki to 1500 zł. Oczywiście grafikę postanowili wrzucić na Wykop, co spowodowało 40 tysięcy wyświetleń w przeciągu pierwszych 5 dni!

Pozycjonowanie – wspomniane w poprzednim miesiącu skarby zaczęły właśnie procentować. Wybrane do realizacji blogi i miejsca umieszczania linków zostały osadzone. Wydano na ten cel 800 zł i w ciągu zaledwie 3 tygodni, zaobserwowano duże wzrosty pozycji. W niektórych miejscach nawet większe niż wielomiesięczne podlinkowywanie z ogólnych źródeł.

RTB – Kończąc podsumowanie niniejszego miesiąca chciałbym zwrócić uwagę na to, że to ostatni miesiąc testów RTB. Niestety budżet 5000 zł nie pozwoli nam na kontynuowanie wszystkich rzeczy, które potrafią sprzedawać więc retargeting w RTB w tym miesiącu to kwota 1000 zł. i będzie to nasza ostatnia przygoda z RTB.

Suma całego czerwca to wydane 6300 zł. Do końca roku pozostaje nam do dyspozycji 30250 zł. Czyli bardzo dobry wynik, biorąc pod uwagę, że właśnie mijamy na półmetku rok.

Lipiec i Sierpień – miesiąc 7 i 8

Miesiące wakacyjne są do siebie niemal bliźniacze w sprzedaży dlatego opiszemy je w jednej kolumnie.

Content marketing – jako, że liczba czytelników i widzów spadła drastycznie, Panowie postanowili, że wyprodukują tylko dwa teksty na bloga w lipcu i jeden w sierpniu, natomiast nagrywanie video czasowo wstrzymali. Chcą trochę zregenerować siły i oczywiście zaczerpnąć inspiracje na nowe odcinki i artykuły. Dystrybucja dokonuje się naturalnymi metodami przez Twittera i Facebook-a ale bez promocji postów

Social Media – jako, że liczba osób siedzących na stałe na portalach społecznościowych spada w wakacje, Panowie biorą wykorzystują tylko organiczne postowanie. W tym czasie nie używają żadnych płatnych form reklamowych.

Google Adwords – Tutaj budżet w każdym z miesięcy maleje do 1000 zł, dlatego w ciągu wakacji wydają zaledwie 2000 zł.

Z pozostałych metod świadomie rezygnują aby przeznaczyć zwiększony budżet na działania w okresie od października do końca roku. Wakacje nie są jednak bezużyteczne. Nasi bohaterowie dogadują nowe akcje z osobami prowadzącymi blogi oraz myślą o nowej formie reklamy na listopad.

Po wydatkach w sierpniu i lipcu wszystkie środki od początku roku to już: 31750 zł. Czas rozpocząć najcięższy okres. Zaczyna się wrzesień i październik czyli przygotowania przed świętami. W tym miejscu dodam, że w planach jest duża akcja marketingowa na połowę listopada. Stay tunned

Wrzesień- miesiąc 9

Początek września to jeszcze powakacyjne przebudzanie się rynku, większość mam lata za wyprawkami szkolnymi dlatego zainteresowanie jest znacznie większe w drugiej połowie miesiąca.

Adwords we wrześniu wraca do poziomu 1500 zł, jednak na I połowę przypada 500 zł a na drugą dwukrotność tej sumy. Oczywiście to czas na remarketing i walkę w GDN-ie

GDN – 300 zł bowiem jak wiadomo czynimy to bardziej wizerunkowo a wrzesień też nie jest naszym najważniejszym miesiącem.

Remarketing – za to na remarketing przeznaczymy już 500 zł. Mamy coraz to pokaźniejszą listę adresów IP, które można wykorzystywać.

Pozycjonowanie – dodajemy w tym miesiącu stronę do kilkuset profili. Oczywiście stopniowo i prace rozkładamy na 60 dni, jednak w budżecie plany są na ten miesiąc i jest to kwota 800 zł.

Content marketing – działania contentowe wracają w pełnej parze. Tak więc produkcja video i treści na bloga przynosi nowe żniwa. A jak ma się sytuacja jeśli chodzi o kanał na YouTubie bo o tym długo nie wspominaliśmy. Przez ostatnie kilka miesięcy zebraliśmy prawie 3000 subskrybentów, a niemal każdy film jest oglądany na poziomie 10k wyświetleń.

W tym miesiącu musieliśmy postarać się również o mega budżet dodatkowy na kwotę 6000 zł. Ponieważ w listopadzie chcemy zrobić promocję zdrowego stylu życia, poprzez humorystyczny film video. Oczywiście chcielibyśmy aby film stał się viralem jednak nie da się tego przewidzieć na poziomie tworzenia scenariusza. Film będzie animowany i humorystyczny.

Wrzesień zakończył się z rekordowymi wydatkami na poziomie 8800 zł, ale to wszystko dlatego, że szykujemy dużą akcję promocyjną na połowę listopada.

W tym momencie wydaliśmy już 40550 zł  ale końcówka roku będzie szalona, zarówno w tradycyjne pomysły jak i w akcje niestandardowe!

Październik –miesiąc 10

Miesiąc obiecujący w sprzedaży już teraz większość gazet krzyczy „nie czekaj do lata, zacznij walczyć z kilogramami już teraz” czy „piękny brzuch na plaży to nie kwestia jednego miesiąca” ale nie to jest dla nas najważniejsze w sprzedaży zdrowych produktów żywieniowych. Coraz chłodniejsze dni to pierwsze przeziębienia a Polacy jak mało, który naród lubią dmuchać na zimne. Kupują dużo produktów typu zdrowa żywność. Nasi bohaterowie prócz oczywistej sprzedaży wynikającej ze zdrowym przetrwaniem coraz chłodniejszych dni, przygotowują się skrupulatnie do świąt gdzie branża przeżywa prawdziwy boom i często nawet zwielokrotnienie zamówień.

Październik to miesiąc gdzie wydajemy:

Adwords: 1500 zł w celu uzyskania zamówień i kolejnych osób do remarketingu

Działania PR-owe i kolejne miejsca w sieci, w których można znaleźć wzmianki o naszym sklepie to koszt 1000 zł. Dodajemy do 3 portali sportowych/lifestylowych – zaczynamy łowić również mężczyzn, którzy miesiąca na miesiąc coraz bardziej interesują się tym jak można poprawić swój wygląd, także za pomocą prawidłowego odżywiania.

Pozostałe działania to rzeczy, za które nie trzeba płacić czyli artykuły na bloga oraz 2 filmy. Prócz tego naszym gościom udało się namówić 2 celebrytki (może nie z górnej półki) z branży dietetycznej i fitness do zrealizowania wywiadów w celu promocji zdrowego trybu życia. Oczywiście wywiady są na zasadzie wzajemnej promocji dlatego wyszło bezpłatnie. Ich realizacja odbyła się w październiku a światło dzienne ujrzą w momencie największego boom-u w połowie listopada.

Wydajemy zaledwie 2500 zł ale od początku roku jest to już kwota 43050 zł. I teraz dzięki mądremu gospodarowaniu mamy niespełna 17000 zł na dwa miesiące. Budżet ten pozwala zrobić prawdziwą bombę. A, że dwa ostatnie miesiące są niezwykle intensywne, postarajmy się aby było to mądrze spożytkowane

Listopad – miesiąc 11

No i rozpoczął się nieubłaganie najcięższy miesiąc ze wszystkich. Miesiąc w którym zaczynają się zakupy na święta. Część produktów trafi na prezenty – Panowie wydali właśnie specjalne kosze upominkowe ze zdrową żywnością, które mają cieszyć się ogromnym zainteresowaniem wśród firm chcących obdarować swoich pracowników. Ale same upominki to nie wszystko. Dzięki specjalnym działaniom contentowym chcąc zachęcić także do skorzystania z ich oferty na zdrowy stół wigilijny.

Ten plan okazał się strzałem w dziesiątkę, a jak do tego doszło dowiecie się poniżej

Adwords tradycyjnie pochłonął 1500 zł, a remarketing 500 zł. Jednak nie to było punktem kulminacyjnym. Zaraz po Zaduszkach uruchomili falę contentowo-videow-ą J

W ruch poszedł film animowany, który co prawda nie stał się viralem ale, który dzięki różnym grupom na kanałach społecznościowych zobaczyło 80 tysięcy osób.

Do tego, dzięki wsparciu celebrytek z branży zdrowej żywności i fitness, filmy z wywiadami oglądane zostały odpowiednio 20 tysięcy razy w przypadku branży żywieniowej i 28 tysięcy razy w przypadku branży fitness.

Działania contentowe były wsparte 1 artykułem w popularnym portalu o zasięgu ogólnopolskim. Koszt jego emisji to 7000 zł za tygodniową emisję (dalej artykuł trafia do archiwum ale nadal jest widoczny). Artykuł bardzo dobrze wypozycjonował się w przeciągu dwóch tygodni na frazy takie jak: zdrowa żywność na wigilię, zdrowe święta oraz żywnościowe kosze podarunkowe. Sukces nibywały a newsletter blogowy i na sklepie w samym tylko listopadzie zwiększył się o 1689 nowych subskrybentów zainteresowanych promocjami i ciekawostkami ze świata zdrowej żywności.

Zamówienia w listopadzie pobiły wszelkie rekordy a dzięki wprowadzeniu koszy ze  zdrową żywnością, wartość jednego zamówienia osiągnęła rekordową kwotę 5500 zł!

Łączne wydatki w miesiącu listopadzie na reklamę internetową: 9000 zł, a od początku roku wydaliśmy 52 tysiące 50 zł. Co za tym idzie? Mamy aż 7950 zł na grudzień.

Grudzień – miesiąc 12

W tym miesiącu zdecydowanie ważniejsza jest pierwsza połowa miesiąca. Budżet jest dość obfity a wszystkie działania mają być skierowane na pierwszą połowę. Nie ma już czasu na działania wizerunkowe, teraz liczy się maksymalizacja sprzedaży. Oczywiście dzięki całorocznej pracy nad wizerunkiem teraz jest to znacznie łatwiejsze. Teraz zamówienia są na poziomie między 20 a 50 paczek dziennie z czego przynajmniej 3-5 dziennie to zamówienia hurtowe (kosze podarunkowe dla firm).

Adwords – daliśmy 3500 zł, budżet jest zwiększony tylko dlatego, że właściciele sklepu nie są wstanie wykonywać dodatkowych działań contentowych. Doba ma 24h.

Pozycjonowanie – jako, że liczy się tu i teraz w miesiącu grudniu nie przewidujemy działań pozycjonerskich, nie dostarczamy nowych linków dla witryny.

Social media – 2000 zł na promocję postów oraz przejścia na strony produktowe – tym razem co kilka dni pojawiają się również posty sprzedażowe. Zachęcające do zakupów, po rocznym poszczeniu i dostarczaniu wyłącznie wartościowej treści w okresie grudniowym przyszedł czas na monetyzację.

Ostatnim działaniem promocyjnym na pierwszą część grudnia jest Remarketing. Będzie on znacznie intensywniejszy ponieważ zostanie na niego przeznaczony końcowy budżet czyli 2500 zł. Budżet celowo rozpisujemy na niepełną kwotę aby udowodnić, że w przypadku poślizgów jest możliwość skorzystania z zapasu nagromadzonego.

To był bardzo ciężki rok, budżet nie był duży, co pozwalało na wąską część działań promocyjno-wizerunkowych ale udało się. Pierwszy rok nie tylko przetrwali, lecz także stali się ekspertami w branży i zebrali grupę blisko 200 stałych klientów! Klientów będzie przybywało ponieważ budżet reklamowy zwłaszcza na reklamę niestandardową zostanie zwiększony na przyszły rok, a dodatkowo branża dynamicznie się rozwija, więc również chętnych na zakupy przybywa.

Indywidualne podejście do klienta, bardzo starannie i oryginalnie zapakowane produkty, e-book dla nowych klientów i produkcja dużej ilości jakościowego contentu. To właśnie te czynniki zadecydowały o sukcesie przedsięwzięcia.

W międzyczasie Panowie robili dziesiątki testów, nawet na pozór bardzo drobnych, to pozwoliło im osiągnięcie blisko 1% konwersję! Ich celem na kolejny rok jest zwiększenie konwersji o 0,5% w tym celu chcą szkolić się z Google Analytcs-a oraz wykonywać dalsze testy m.in. na banerach call to action i badać jaki wpływ ma systematyczny remarketing w wyszukiwarce oraz na Facebook-u na rozpoznawalność marki oraz chęć robienie zakupów w ich sklepie.

 

Opracowuje plany marketingowe dla sklepów internetowych. Jeśli chcesz abym opracował plan marketingowy dla Twojego przedsiębiorstwa napisz na info@majkb.com / Ceny już od 1799 zł netto za roczny plan.

 

bannerv3 (1)