+48 503 934 638

9 skutecznych rad jak budować markę e-commerce

poprawne budowanie marki

 

Aby zdać sobie pytanie jak ważna jest marka musimy przytoczyć anegdotę. Z pewnością nie raz będąc w sklepie, kupując pastę do zębów czy inny produkt, wybierasz ten, który z jakiejś przyczyny zapadł Ci w pamięć. Świadomość marki jest jednym z najważniejszych czynników za sprawą jakich sięgamy po dany produkt, firmę. Właśnie dlatego warto usiąść chwilę i zastanowić się jak budować markę w e-commerce na podstawie 9 rad, które opisuję niniejszym artykułem.

1.      Dywersyfikacja ruchu na stronę.

            Właściciele sklepów internetowych bardzo często popełniają zasadniczy błąd. Skupiają się w 100% na jednym rodzaju ruchu, co oczywiście jest dużym błędem. Dlaczego? Doskonale zdają sobie z tego sprawę właściciele sklepów internetowych, którzy postawi swoją potęgę na ruchu z wyników organicznych. Dużej części z tych sklepów już nie ma. Wiesz dlaczego? Ponieważ po zmianie algorytmów i filtrach ręcznych, bądź algorytmicznych okazało się, że sklep nie jest rentowny. Ludzie zapomnieli o właścicielach pomimo naprawdę dobrej obsługi. Brak bywania w innych alternatywnych źródłach takich jak: Google AdWords, Facebook ads, content marketing, porównywarki, portale aukcyjne, buzz itd. Oczywiście nie każdego stać na bycie wszędzie, jednak przy odpowiedniej optymalizacji kampanii oraz doświadczeniu, co w naszym przypadku najlepiej sprzedaje, jesteśmy wstanie uzyskać odpowiednie ROI. Dlaczego dywersyfikacja jeśli mówimy o świadomości marki? To proste, ponieważ jeśli klient znajdzie nas w wielu różnych źródłach, to łatwiej nas zapamięta. Jego świadomość o naszym istnieniu zaprocentuje.

2.      Nigdy nie rywalizuj ceną.

            Tworzenie polityki cenowej na zasadzie „tanio” odchodzi do lamusa. Zobacz na największe sklepy internetowe w swoich kategoriach jak choćby księgarnia Amazon, czy nasz rodzimy Pixers. Nie są to najtańsze „komersy”, a mimo wszystko odniosły niebywały sukces. Wiesz dlaczego? Jeśli rywalizujesz ceną nie dajesz klientowi żadnej wartości. Gdy tylko pojawi się inna okazja, zmieni swoje upodobania i nie będzie miał sentymentu wobec Ciebie, Twojej marki (zresztą jakiej marki – on nie jest wstanie wymienić adresu Twojego sklepu). Konsumenci wbrew pozorom nie szukają najniższej oferty na rynku. Czy nie miałbyś podejrzeń kupując telewizor o kilkaset złotych taniej niż średnia rynkowa? Cena jest istotnym elementem, ale nie może być najważniejszym punktem w Twojej strategii. Nawet jeśli stać Cię, aby być najtańszym na rynku, przemyśl to czy chcesz być postrzegany w kategorii „taniochy”.

3.      Dawaj wartość, a nie tylko towar

            Budowanie przewagi nad konkurencją może opierać się na dawaniu wartości dodatnich. Może to być kreatywne opakowanie, a może po prostu gratisowe gadżety, które mogą być wykorzystane przez konsumenta. Przykład opakowania, które wyróżnia się – zamów towar na koszulkowo.com – Michał Górecki wie jak zadbać o user experience. Co może być dodatkową wartością? Tutaj właściwie Twoja kreatywność oraz obserwacja rynku jest najlepszym wyznacznikiem. Prowadzisz sklep ze zdrową żywnością? Opracuj e-book’a z poradami jak to robić dobrze i bezpiecznie dla zdrowia. Wysyłaj poradnik przy każdym zamówieniu. Stworzenie takiego elementu dodatkowego to bardzo często jednorazowy koszt, a efekt jaki możemy uzyskać daje nam przewagę nad konkurencją, która po prostu nie chciała tego zrobić!

4.      Edukuj klienta / bądź ekspertem

            Czas na element, który jest dla mnie bardzo ważny. Content marketing, którym możemy zarówno edukować klienta jak i budować z nim relacje oraz stawać się w jego oczach ekspertem. Jak tego dokonywać? Wszystko jest uzależnione od naszego planu, możliwości finansowych oraz zaangażowania. To nie prawda, że content marketing musi być drogim elementem. Często, by tworzyć poradniki czy video wystarczy nam naprawdę skromny budżet. Lekceważąc potęgę jaka płynie z bycia profesjonalnym doradcą i nauczycielem klienta musimy się liczyć, że kto inny przejmie segment, w którym działamy. Każdy klient chce byśmy się nim zaopiekowali. Jeśli ja, jako konsument nie mam dużego doświadczenia w wyborze produktu, to słucham rad ekspertów: oglądam video, czytam blogi, czytam fora. Bycie aktywnym na tych polach pozwala wytworzyć przywiązanie do Twojej osoby/marki.

5.      Siła płynąca z social media

            Media społecznościowe to doskonały przykład na nieustanny i szybki kontakt na linii klient-sprzedawca. To nie tylko pisanie „też tak macie” czy umieszczanie i polecanie produktów z naszego sklepu – wręcz przeciwnie należy tego unikać. Jeśli informacja o naszym braku profesjonalizmu rozniesie się po mediach społecznościowych, to może być nam ciężko odbudować swoją pozycję. Musimy monitorować to, co się dzieje na naszych kanałach i odpowiadać na każdą (nawet niekorzystną) wiadomość.

6.      Obsługa klienta level master

            Bycie miłym i uprzejmym to tylko „czubek góry lodowej” zwanej obsługa klienta. Jest to znacznie bardziej rozbudowany proces, którego nie da się tak łatwo i prosto streścić w kilku zdaniach. Zadbaj o jak największą możliwość kontaktu z klientami. Sam telefon to stanowczo za mało. Mail + telefon + live chat (coraz popularniejsze narzędzie), Skype, GG (może to wydać się głupie, ale ciągle są grupy osób, które posiadają i po prostu lubią ten komunikator). Ważnym elementem w kontakcie z klientami jest sprawne i szybkie reagowanie na jego potrzeby. Nie możemy „olewać” tego co mówi do nas nasz konsument. Jeśli pisze o wadliwości towaru, nie możemy traktować go jak oszusta, który chce wymusić oddanie pieniędzy, czy stawiać się w roli nieomylnej persony. Co zrobić gdy klient pisze o wadliwości produktu / złej obsłudze? Przeprosić za zaistniałą sytuację i możliwie jak najszybciej znaleźć wspólnie rozwiązanie. Często bywa tak, że konsumentowi bardziej niż na zwrocie towaru zależy na wymianie produktu na nowy.

7.      Funkcjonalność

            Budowanie marki w oparciu o funkcjonalność? – jest to możliwe. Jeśli sklep jest afunkcjonalny to znaczy, że nie będzie chętnie polecany przez konsumentów. Nawet jeśli dokonają oni zakupów w Twoim sklepie, to z pewnością nie będą tego procesu mile wspominać. Ważne, aby zadbać o ich maksymalny komfort i brak zniechęcenia do naszej platformy. Grafika nawet najbardziej estetyczna nie oznacza, że musi być funkcjonalna.

8.      Spójna identyfikacja

            To jedna z wielu bolączek rodzimego e-biznesu. Nie mówimy tylko o sklepach internetowych, ale także o całej masie mikroprzedsiębiorstw. Dobranie logotypu, kolorów firmowych i używanie spójnych zasad identyfikacji we wszystkich kanałach sprzedażowych jest podstawą jeśli chcemy budować świadomość marki. Zapominając o tym elemencie zawsze będziemy anonimowi. Jeszcze większym elementem jest projekcja kilku logotypów i używanie ciągle nowych sloganów reklamowych, bądź tagline’ów.  Silna marka jest konsekwentna, silna marka jest constans.

9.      Kreujemy trendy a nie je kopiujemy

            Kolejnym „kulejącym” elementem w Polsce jest fakt, że przedsiębiorstwa chcą być klonami. Komuś się udało, to skopiuję jego patent. W większości przypadków takie coś nie ma racji przetrwania. Zobacz sobie rozmowę z Maciejem Białkiem, który podkreśla, że na tym etapie ciężko jest skopiować jego działania, a 9 na 10 sklepów, które próbują go naśladować nie przetrwa nawet roku. Sam wybierz, jak Twoja marka będzie postrzegana – czy będziesz liderem, czy outsiderem. 

 

bannerv3 (1)

 

21 pytań do Łukasza Ostrowskiego – właściciela m.in Hurtownia-Oliwy.pl

hurtownia oliwy

Aby odwiedzić sklep Łukasza zapraszamy na Hurtownia-Oliwy.pl

Pytanie 1: Od jak dawna jesteś związany z e-commerce i od czego się to zaczęło?

 

W latach 2003 – 2006 pracowałem w firmie, która na zlecenie Microsoftu delegowała poszczególnych "handlowców" do obsługi danego klienta. W związku z tym, że posiadałem ogromną bazę klientów, po zakończeniu projektu dla MS znalazłem pracę u Partnera Handlowego MS, gdzie rozpocząłem sprzedaż oprogramowania również poprzez sklep internetowy. W związku ze zmianami w tej firme założyłem swoją z końcem 2006 roku.

 

Pytanie 2: Jak promujesz swój sklep internetowy?

Kiedyś gdy chciałem, by w mojej okolicy wszyscy wiedzieli o moim sklepie online, rozwieszałem: bannery, plakaty i naklejki gdzie się dało. Miałem dwie duże płachty plandeki z reklamą i przyniosła ona swój skutek. Dzisiaj działam m.in. w branży spożywczej (90% obrotu firmy), na promocję składają się: reklamy u blogerów kulinarnych, bony zniżkowe na portalach, e-mailingi.

 

Pytanie 3: Potrafisz określić jak dużo stałych odbiorców masz na swoją hurtową ofertę?

Dokładnej liczby nie podam, ale jest to 64% wszystkich klientów.

 

Pytanie 4: Zatrudniasz może ludzi, lub myślisz o tym?

Zatrudniałem pracowników, ale doszedłem do wniosku, że jestem kiepskim Szefem. Mam współpracowników, uzależnionych od danego zlecenia.

 

Pytanie 5: Prowadzenie firmy określasz jako trudne, czy raczej przyjemne na wzgląd przywilejów jakie posiadasz?

Gdy zatrudniałem pracowników, brałem odpowiedzialność za nich. Kiepsko sypiałem i nerwów było dużo. Prowadząc firmę, trzeba mieć czasami nerwy ze stali. Nie jest to łatwe.

 

Pytanie 6: W jakie projekty poza swoim sklepem hurtownia-oliwy.pl jesteś zaangażowany?

Posiadam jeszcze kilkanaście stron/projektów którymi się zajmuje, są to bazy firm, katalogi stron, bazy noclegów.

 

Pytanie 7: W jaki sposób poszerzasz swoją wiedzę dotyczącą e-commerce i marketingu internetowego?

W dużej mierze wiedzę chłonę z grup na FB – na ten moment znajduje tam wszystko co potrzebuje. Na konferencje, spotkania branżowe nie mam czasu.

 

Pytanie 8: Czy masz może klientów zza granicy, czy może Polska jest jedynym rynkiem zbytu?

Tylko rynek Polski.

 

Pytanie 9: Łukasz są u Ciebie w planach kolejne sklepy, może inne branże?

Zaczynałem z własną firmą od elektroniki, mam jeszcze gdzieś jpg-a ze starym sklepem i … trzema odtwarzaczami MP4 (względnie MP3+video), w 2009 roku był ogólnoświatowy kryzys i zamówienia spadły o 75%. Trzeba było zrobić szybki pivot i zająć się czymś innym. W branży spożywczej, kryzysu nie przewiduje stąd przez najbliższe 3-4 lata skoncentruje się na poszerzeniu oferty oraz dotarciu do nowych odbiorców off-line i on-line.

 

Pytanie 10: A może myślisz o sklepie stacjonarnym, który będzie rozszerzeniem rynku?

W moim przypadku to jest bez sensu, za mała skala. Z drugiej strony hal Cash&Carry w Warszawie jest bardzo dużo a nakłady jakie trzeba by ponieść by powstał taki obiekt są … kosmiczne.

Oferujemy opcję dostawy bezpośredniej do klienta, z czego kontrahenci mocno korzystają.

 

Pytanie 11: Masz wizję swojego sklepu za kilka miesięcy?

Tak, właśnie analizujemy jak by można zmienić grafikę na sklepie online. Co do reszty, na pewno poszerzenie gamy produktów.

 

Pytanie 12: Z których form marketingu korzystasz dla swojego e-sklepu: sms marketing, content marketing, google adwords, seo?

Google Adwords, rzadko. SEO robimy we własnym zakresie, nie zlecamy tego na zewnątrz.

 

Pytanie 13: Jaka grupa docelowa jest Twoim klientem?

Trudne pytanie. Z analizy klientów indywidualnych wynika, że są to m.in.: matki z dziećmi, babcie, rzadziej nastolatkowie, młode pary, kobiety w ciąży itp. Z analizy klientów hurtowych, są to m.in.: firmy budowlane, producenci ciastek, producent mydeł ekologicznych i oczywiście cała rzesza sklepów i marketów offline.

 

Pytanie 14: Prowadzisz zarówno sprzedaż hurtową jak i detaliczną. B2B czy B2C jest cięższy?

B2C, ze względu na drobnicę produktów. B2B, wie co chce, twardo negocjuje i zamawia ilości, których B2C nie zamówi przez trzy miesiące.

 

Pytanie 15: E-biznes w Polsce, czy w Twoim przypadku to opłacalny temat?

Tak.

 

Pytanie 16: Jak dużą dzienną liczbę zamówień obsługujesz?

Uśredniając (hurt+detal) to 6-9 dziennie.

 

Pytanie 17: Czy w Twojej branży istnieje coś takiego jak sezonowość?

Zdecydowanie tak. Właśnie teraz w Lipcu mamy najlepszy tego przykład. Spadek zamówień, mniejszy ruch na sklepie on-line. Pod koniec Sierpnia wszystko wróci do normy.

 

Pytanie 18: Korzystasz ze wsparcia w sprzedaży? Jakieś narzędzia wykorzystujesz do logistyki, sprzedaży, zarządzania?

Pracowałem na kilku programach wspomagających, ale po latach doświadczeń najlepszy okazał się … zwykły podręczny kalendarz A4.

 

Pytanie 19: Komu kibicujesz na mundialu?

Holandii.

 

Pytanie 20: Gdyby przyszedł do Ciebie absolutnie początkujący w dziedzinie e-commerce. Jaką radą na start byś go obdarzył?

Ucz się, analizuj i dalej się ucz, wyciągaj wnioski i działaj. Druga rada, to znajdź sobie partnera do współpracy, który tą naukę będzie sprawdzać a wnioski korygować. Na koniec, więcej obydwaj zdziałacie.

 

Pytanie 21: Czego Ci życzyć Łukaszu?

Mamy z żoną nasze własne prywatne plany, chciałbym by się ziściły 🙂

 

Konsument 2.0 – słów kilka o smart shoppingu

Żyjemy w czasach, kiedy zwykły konsument, który jeszcze niedawno „raczkował” wśród ofert i promocji, dziś zmienił się w konsumenta 2.0. Z zasady posiada on smartfon bądź tablet z dostępem do Internetu i podczas zakupów w sklepie na bieżąco porównuje ceny towarów z tymi, które uwidocznione są na e-sklepach. W rezultacie coraz więcej osób kupuje online ze względu na szybkość transakcji, różne promocje i oczywiście niższą cenę.

 

Sprzedawcy muszą dostosowywać się do oczekiwań i wymagań klientów, wiedzą bowiem, że każdy błąd w relacji z klientem może kosztować złą opinię na forum, czy portalu społecznościowym, a w rezultacie utratę klientów zanim jeszcze trafią do danego e-sklepu. Koniecznym jest przygotowanie oferty dostosowanej na nową generację klientów, w czym pomóc mogą najnowsze technologie. Musimy jednak wiedzieć, że nowoczesna technologia sama w sobie nie jest innowacją. Dopiero jej zastosowanie do zbudowania nowego procesu biznesowego lub produktu stanowi innowację. W ich opracowanie muszą się włączyć osoby kształtujące biznes firmy, które odpowiadają za sprzedaż czy obsługę klienta.

 

Obecnie niemal każdy klient wymaga od sprzedawcy indywidualnego traktowania. Oczekuje dodatków do każdych zakupów. Poza tym chciałby dostawać karty rabatowe, lojalnościowe oraz inne tego typu dodatki. Oczywiście nie wszystko na raz i wszystko w swoim czasie. Jeśli do każdych zakupów sprzedawca dołączy jakiś miły dodatek, wówczas klient chętniej do wróci do danego sklepu. Poza tym musimy pamiętać, że takie gratisy nie są nader finansowo obciążające sprzedawcę, a to właśnie dzięki nim jest możliwe nawiązanie długotrwałej relacji z konsumentem.  
 

Konsumenci 2.0. są bardzo spostrzegawczy odnośnie cen produktów. Musimy pamiętać, żeby nasza cena nie była wygórowana. Już o tym pisałem, że w obecnych czasach nie ma sensu walczyć ceną z konkurencją. Oczywiście, handel tradycyjny generuje znacznie wyższe koszty prowadzenia interesu, jednak ujednolicone ceny w oczach klienta są czymś naprawdę istotnym, a wręcz zasadą.

 

Mówiąc o Konsumentach 2.0. nie możemy zapomnieć o pojęciu tzw. smart shoppingu, a są to po prostu inteligentne zakupy. Takie, by normalne, wysokiej jakości produkty, kupować jak najtaniej i przy tym nie dać się zrobić „w balona”. W obecnych czasach smartfonów i tabletów smart shopping jest wyjątkowo prosty.  Polacy mogą pochwalić się jednym z najwyższych zakupowych IQ w Europie. W tej dziedzinie wyprzedzamy m.in. Czechów i Niemców. Choć o smart shoppingu dopiero zaczyna się mówić, to jest on już bardzo popularny pośród konsumenckiego społeczeństwa. Dużo osób nawet nie zdaje sobie sprawy, iż jest częścią machiny smart shoppingu, ponieważ nie umie tego profesjonalnie nazwać, jednak dokonuje zakupy coraz bardziej świadomie.

 

Konsument 2.0. robiąc zakupy inteligentnie, umiejętnie szuka okazji, korzystając m.in. z porównywarek cen, które to umożliwiają. W obecnych czasach już nikt nie musi chodzić po sklepach i zbierać gazetek. Wystarczy bowiem kilka kliknięć i już wiemy, gdzie i za ile możemy nabyć pożądany towar.

Dużą pomocą w obecnym świecie przy uprawnianiu smart shoppingu są również komentarze innych internautów. Możemy bowiem wyszukać tańsze odpowiedniki różnych produktów, które oprócz ceny i marki nie różnią się niczym. Opinie te można wyszukać na niemalże wszystkie kategorie produktów – wystarczy poświęcić trochę czasu.


Smart shopping daje konsumentom satysfakcję z tego, że udało się przechytrzyć speców od marketingu danych marek oraz fakt, iż w naszej kieszeni zostają inteligentnie zaoszczędzone pieniądze. Oczywiście nie zaoszczędzimy na produktach spożywczych, ale np. na odzieży już tak.  

 

Podsumowując, wraz z popularyzacją Internetu i zakupów online, możemy już mówić o tzw. konsumentach 2.0, którzy wiedzą czego chcą i często uprawiają smart shopping, by kupić jak najtaniej. Musimy pamiętać, że w oczach klienta liczą się drobne usługi dodatkowe, które pozwalają na to aby czuł, że zakupiony produkt jest specjalnie dla niego. Jako sprzedawcy musimy mieć również świadomość, że konsumenci są coraz bardziej wymagający i nigdy nie możemy spocząć na laurach i cały czas ulepszać nasz biznes i naszą ofertę.

Outsourcing w e-commerce

W dzisiejszym artykule skupię się na tzw. outsourcingu w e-commerce. Opowiem czym jest i jakie ma znaczenie w handlu w Internecie. Dlaczego jest tak ważny i potrzebny.

Outsourcing ( z  języka angielskiego – outside-resource-using) jest to korzystanie w danej działalności biznesowej z zasobów zewnętrznych, czyli „po naszemu” – przenoszenie części naszej działalności na zewnętrzny podmiot. W zakresie opisywanego outsourcingu przedsiębiorstwo zleca realizację określonych swoich procesów zewnętrznej firmie, specjalizującej się w danym zakresie. Wówczas określane są wspólne cele, jakie powinny być uzyskane przez daną zewnętrzną firmę, z tym że bez określania sposobu wykonywania zadań. Dla dobra firmy powinno się „outsourcować” specjalistyczne procesy, które są w ramach naszej działalności. Przede wszystkim outsourcing zmienia strukturę organizacyjną oraz funkcjonowanie procesów zachodzących w firmie. Dzięki niemu mamy możliwość skoncentrowania się na działalności dla nas kluczowej, która odgrywa główną rolę w batalii o nasz sukces i pozycję na rynku. Outsourcing, choć może nie bezpośrednio, ale pośrednio może wpłynąć pozytywnie na zwiększenie skuteczności i efektywności prowadzonej przez nasze przedsiębiorstwo działalności. Najczęściej outsourcingowanymi procesami są: obsługa prawna, obsługa IT, a także księgowość i rachunkowość. W zależności od potrzeb i oczekiwań stron, outsourcing może mieć formę częściową lub całkowitą.

Outsourcing w handlu zaleca się przedsiębiorstwom, które w swojej strukturze nie mają odrębnych działów np. obsługi prawnej, a z uwagi na budżet nie mogą sobie na to pozwolić. Dużo tańszym rozwiązaniem jest właśnie outsourcing i zlecenie tych konkretnych działań podmiotowi trzeciemu.

Outsourcing marketingowy zalecany jest firmom, którym ograniczone środki finansowe i wizja przedsiębiorstwa nie pozwalają na tworzenie odrębnego działu marketingu w ramach struktury organizacyjnej, ale również tym, które oczekują wsparcia dla swojego działu marketingu czy działu sprzedaży.

Przenosząc niniejszy opisywany outsourcing do e-commerce należy zauważyć, że prowadzenie sklepu w Internecie nie ogranicza się tylko do doprowadzenia przez klienta do umieszczenia danego produktu w koszyku. To tylko początek „łańcucha” procesów toczących się wokół. Należy pamiętać m.in. o fiskalizacji sprzedaży, logistyce, czy obsłudze klienta (również po zakupie). W obecnych czasach fakt, iż oferowany jest już tzw. pełny outsourcing ww. procesów powoduje, że po rozwiązania e-commerce sięgają przedsiębiorstwa, które do tej pory nie były w stanie sobie na to pozwolić.

Musimy wiedzieć, że wcale nie musimy się na wszystkim znać. Na tych wszystkich procesach. Prawda jest taka, że są tacy ludzie, jednakże jeśli zajmujemy się wszystkim, to żadna dziedzina naszej działalności nie „dostaje” naszej uwagi i czasu w 100%, a może tak by właśnie należało? Warto zainwestować w outsourcing, by skupić się na najważniejszej dla nas dziedzinie. Byśmy nie zajmowali się np. logistyką, a mogli zająć się tym co wychodzi nam najlepiej, bądź do czego mamy kwalifikacje np. udoskonalaniem funkcjonalności naszego e-sklepu.

Podsumowując, musimy się zastanowić, czy warto byłoby zainwestować w outsourcing. Czy mimo początkowego nakładu pieniędzy na zewnętrzny podmiot, nie przyniosłoby to długotrwałej poprawy? Po lekturze dzisiejszego artykułu musimy pamiętać o korzyściach, jakie daje nam outsourcing, czyli: niższe koszty w porównaniu do stworzenia odrębnego działu i zatrudnienia dodatkowych pracowników, współpraca z wykwalifikowanymi i doświadczonymi specjalistami, zwiększenie efektywności działalności, umożliwienie skupienia pracy wszystkich struktur przedsiębiorstwa na głównej działalności oraz usystematyzowanie i usprawnienie procesów w firmie.

Zastanów się więc i podejmij decyzję już dziś.

 

21 pytań do Macieja Białka – foundera sklepu Pixers

logo_pixers_tm

www.pixers.pl

Pytanie 1: Wiele osób nie zdaje sobie sprawy ale wysyłkę Waszych produktów wykonujecie do różnych krajów na świecie. Wymień proszę te najbardziej egoztyczne.

 

Nie narzucamy sobie żadnych geograficznych ograniczeń i wysyłamy na cały świat. Praktycznie codziennie zdarzają się zamówienia z tak egzotycznych krajów takich jak Kostaryka, Nowa Zelandia czy Mozambik. Pojawiamy się systematycznie w serwisach poświęconych dekoracji wnętrz, z których przedruki trafiają na setki mniejszych blogów – tak trafiamy do odbiorców w krajach, których czasami nawet nie potrafimy pokazać na mapie 😉

 

Pytanie 2: Bardzo denerwuje Cię nieudolne naśladownictwo Twoich pomysłów, czy może bardziej śmieszy?

 

Zdecydowanie śmieszy. W samej tylko Polsce pojawiło się do tej pory ponad 30 klonów PIXERS, które kopiowały nasze rozwiązania, począwszy od designu, na tekstach kończąc. ¾ z nich upadło po pierwszym roku działalności, bo myślały, że niska cena wystarczy, żeby przekonać do siebie klientów. My nie musimy zaniżać cen – mamy świetny produkt, na który dajemy 180-dniową gwarancję satysfakcji i najlepszy customer care, który usatysfakcjonuje każdego klienta. Zresztą jak się nie śmiać, kiedy widzę, że większość z nich to sklepy bazujące na szablonach kupionych na allegro. Sam znalazłem niedawno taką aukcję: “sklep taki jak PIXERS, ale z lepszymi funkcjonalnościami” za 8 tysięcy złotych. Szkoda, że nie odpisali na maila, bo z chęcią zatrudniłbym zespół, który za taką kasę potrafi stworzyć to nad czym my pracowaliśmy przez 4 lata.

 

Pytanie 3: Jakie formy reklamy stosujesz do promocji swojego sklepu?

 

Najlepszą reklamą jest świetny produkt i zadowoleni klienci. Dopieszczamy zatem klientów jak tylko się da i dbając o to, żeby byli pozytywnie zaskakiwani na każdym etapie – począwszy od komunikacji z naszymi doradcami, przez atrakcyjne opakowanie, które można przerobić na stół czy żyrandol, skończywszy na tym jak podchodzimy do reklamacji. Dbamy także o dobre relacje z lokalnymi mediami i blogerami, dzięki którym sporo się o nas pisze. Po sieci krążą także tysiące aranżacji z naszymi produtkami. Niektóre z nich zdobywają nawet po pół miliona lajków. Oczywiście stawiamy także mocno na inbound i performance marketing z naciskiem na Google Adwords.

 

Pytanie 4: Twoje tapety sprzedawane są do różnych krajów na całym świecie. W którym z nich cieszą się one największym powodzeniem?

 

W Niemczech, Francji, Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii.

 

Pytanie 5: Jak duże nakłady finansowe potrzebne są do promocji sklepu w Polsce, a jakie na rynkach zagranicznych?

 

Zależy jaką chcesz mieć skalę biznesu i na co pozwala Ci rynek.

 

Pytanie 6: Prowadzenie e-sklepu to nie lada wyzwanie. Co sprawia Twojemu zespołowi najwięcej problemów, a co jest największą przyjemnością w e-sprzedaży?

 

Największym wyzwaniem jest utrzymanie sprawnie działającej infrastruktury IT. Mamy obecnie 12 wersji językowych i kolejne 3 w drodze, a wpięcie każdego nowego języka to mnóstwo pracy przy testowaniu i optymalizowaniu. Dodatkowo zarówno ja jak i mój zespół mamy mnóstwo pomysłów na nowe funkcjonalności czy produkty i czasami ciężko nam zdecydować, które wprowadzić w pierwszej kolejności. Do najprzyjemniejszych rzeczy należą zdecydowanie pozytywne opinie klientów czy recenzje naszych produktów. Czasami piszą o nas tak dobrze, że sam muszę pytać, czy sponsorowaliśmy dany post.

 

Pytanie 7: Konkurencyjność motywuje czy raczej przyprawia o bóle żołądka?

 

Bóle żołądka to może mieć właściciel sklepu, który swoją przewagę opiera wyłącznie na niskiej cenie, a nie dobrych pomysłach, pasji i zaawansowanych technologicznie rozwiązaniach, jak to jest w przypadku PIXERS. Mnie konkurencja motywuje, chociaż przyznam, że nie śledzę jej poczynań z zapartym tchem. Raczej obserwuję branżowe trendy i zastanawiam się co nowego mogę dodać od siebie. Nie mam żadnych kompleksów, bo wiem, że w ciągu kilku lat zostaniemy liderem w naszej branży.

 

Pytanie 8: Pamiętasz jak długo trwał proces wdrażania pierwotnej wersji sklepu?

 

MVP powstało w niecały tydzień. Narysowałem UI sklepu … Daniel zrobił grafę, a Mateusz pociął i spiął z API fotolii 🙂

 

Pytanie 9: Gotowe oprogramowanie vs. dedykowane rozwiązanie?

 

Nie zaskoczę cię tutaj odpowiedzią: to zależy. Jeśli masz kupę czasu i pieniędzy, a weekendy spędzasz na wymyślaniu nowych funkcjonalności i wyobrażaniu sobie jak po kolei podbijasz nowe rynki, stwórz sobie sklep od podstaw, bo zaoszczędzi ci to pracy w przyszlości. Jeśli zależy ci na szybkim starcie, skorzystaj z magento czy innej platformy. Zresztą te można teraz bezproblemowo dopasować do własnych preferencji. Ja wybrałbym gotowe oprogramowanie i zanim zaintwestuję większe pieniądze, sprawdził czy biznes w ogóle na siebie zarabia. O wiele łatwiej zbudować dedykowany sklep wiedząc, że inwestycja się zwróci niż zastanawiać się co zrobić z dedykowaną platformą, która nie sprzedaje.

 

Pytanie 10: Uważasz, że w Polsce da się zrobić globalny biznes?

 

Oczywiście, że się da, ale nie obędzie się bez podejmowania ryzykownych decyzji i pracy 20h na dobę.

Jeśli komuś udało się stworzyć firmę radzącą sobie dobrze na polskim rynku, to 80% pracy ma już za sobą. Sprzedawanie w swoim kraju i za granicą, różni się tylko kilkoma kwestiami, z których najważniejszą i jednocześnie najłatwiejszą do rozwiązania, jest posiadanie odpowiednich wersji językowych. Reszta, czyli kupowanie ruchu, testowanie i optymalizacja działań, to rzeczy, które trzeba robić niezależnie od tego, gdzie się sprzedaje.

 

Pytanie 11: Co sądzisz o platformach sprzedaży internetowej takich jak Allegro, czy Ebay. Czy są to dodatkowe rynki zbytu, czy może prowizje na nich zabijają sens wystawiania?

 

Jesteśmy obecni na Amazonie i Etsy. Wkrótce pojawimy się na eBayu. Dla nas obecność na tych platformach to świetny sposób na dodatkową sprzedaż oraz promocję marki. Osoba, która nie potrafi wykorzystać ich potencjału, będzie narzekać na prowizję. Tymczasem w wielu sklepach zwykły rabat za zapisanie się do newslettera jest wyższy od prowizji z eBaya. I gdzie tu logika?

 

Pytanie 13: Czy Twoja osoba będzie angażowała, a być może już angażuje się w dodatkowe projekty (poza pracą nad ciągłym ulepszaniem sklepu)

 

PIXERS zajmuje mi na razie 120% czasu i jest moim absolutnym priorytetem, ale nie byłbym sobą gdybym nie angażował się w inne projekty, które mają realną szansę na ulepszenie naszego życia ( zwlaszcza mojego), takie jak screenSHU czy teTREES (wkrotce). Taki już ma no co poradzę 🙂

 

Pytanie 14: Jaki kanał marketingowy najlepiej sprzedaje według Ciebie w przypadku sklepów internetowych?

 

W naszym przypadku najefektywniejsze są kampanie PPC w wyszukiwarkach i na nich radziłbym się skupić w pierwszej kolejności, bo wymagają stosunkowo niewielkiego nakładu pracy i są proste w optymalizacji. Każdy sklep jest inny, dlatego warto przetestować różne kanały i sprawdzić, w które warto zainwestować. Może się okazać, że tak jak u nas, Pinterest będzie sprzedawać więcej od facebooka.

 

Pytanie 15: Czy mały e-commerce ma szansę na rywalizację z dużymi e-sklepami?

 

Pewnie. Ja sam zaczynałem przygodę z PIXERS w 3-pokojowym mieszkaniu, a dzisiaj rywalizujemy o klienta z gigantami. Wszystko zależy od dobrego pomysłu, zmotywowanego zespołu i pasji. Trzeba po prostu nauczyć się zamieniać wady na zalety. W dużym sklepie, w którym konsultant odpowiada codziennie na setki e-maili, a czat z klientem powinien zakończyć się w ciągu pięciu minut, jest większa szansa na to, że klient zostanie potraktowany przedmiotowo. Mniejszy sklep może to łatwo wykorzystać na swoją korzyść.

 

Pytanie 16: Co w sposób szczególny motywuje Cię do działania?

 

Nie wiem 🙂 Czuję, że muszę zrobić coś “dużego” w życiu. Poza tym motywuje mnie chęć zbudowania miejsca, w którym każdy chce pracować ( powoli nam się to udaje 😉

 

"Ile energii codziennie poświęcasz Pixersowi. Czy jest to standardowe 8h czy jako CEO masz "no limit job"? "

 

Myślami jestem dłużej w PIXERS niż 8h, ale operacyjnie staram się nie działać dłużej niż 5-6h dziennie.

 

Pytanie 18: Gdyby nie PIXERS czym zająłbyś się zawodowo?

 

Nie chcę gdybać, bo PIXERS daje mi tyle satysfakcji i radości, że ciężko mi sobie wyobrazić jakąś alternatywę. Na pewno zaangażowałbym się w jakiś ambitny i odpowiedzialny społecznie projekt, który odpowiadałby na jakąś realną potrzebę i ułatwiał ludziom życie w takiej mierze, jak PIXERS je upiększa 🙂

 

Pytanie 19: Jakie są plany na ekspansję PIXERS ?

 

No 1 na rynku dekoracji ściennych na świecie do 2017.

 

Pytanie 20: Jaka jest recepta na wprowadzenie sklepu internetowego na zagraniczne rynki? Czy wysyłka za granicę nie zabija sensu sprzedaży poza granice kraju?

 

Nie znam 100% skutecznej recepty, ale mogę wskazać rzeczy na które warto zwrócić uwagę.

 

W pierwszej kolejności polecam poznać dokładnie specyfikę rynków na których chcemy się znaleźć. Może się okazać, że różnią się diametralnie od naszych wyobrażeń i żeby zacząć na nich zarabiać, będzie trzeba zmienić wygląd sklepu czy sposób komunikacji. Warto także zainwestować w profesjonalne tłumaczenie na języki, którymi posługują się nasi klienci. Mieszkańcy krajów nieanglojęzycznych, nawet jeśli znają angielski, często czują się niekomfortowo dokonując w nim zakupów. Profesjonalne tłumaczenie podniesie z kolei zaufanie do sklepu. Nie należy także bezmyślnie klonować czy to swojego lokalnego sklepu, czy zagranicznej konkurencji. Trzeba mieć swój pomysł na biznes i znaleźć niszę, którą można zagospodarować dostosowując się do wymagań rynku. Reszta to nieustanny TOI TOI: testowanie, optymalizowanie i inwestowanie w AdWords.

 

Pytanie 21: Czego należy życzyć Maciejowi Białkowi?

 

Czego chcesz… przecież to Twoje życzenia 🙂

bannerv3 (1)

Prawa sprzedawcy w e-sklepie

Bardzo często mówi się o prawach konsumenta. Podkreśla się ich ilość i w jakim celu zostały stworzone. W dzisiejszym artykule przedstawię Wam wybrane prawa jakie przysługują sprzedawcy w e-commerce.

 

Ustawodawca tworząc zasady sprzedaży konsumenckiej na odległość, nałożył na sprzedawcę nie tylko obowiązki, ale także dał mu kilka uprawnień, dzięki którym potencjalne roszczenia ze strony konsumentów nie będą przeszkadzały w jego działalności. Poniżej przedstawię kilka wybranych, wartych zapamiętania praw sprzedającego w e-commerce.  

 

Pierwsze prawo sprzedawcy to odstąpienie przez niego od umowy zawartej na odległość. Prawodawca przewidział, iż sprzedawca może nie posiadać na magazynie danego towaru, który to uprzednio sprzedał. Wynikać to może z błędów w systemach informatycznych lub błędach w informacjach uzyskanych od pośredników. Jeśli więc sprzedawca nie może zrealizować transakcji z tego powodu, wówczas niezwłocznie powinien – nie później jednak niż 30 dni od zawarcia umowy – zawiadomić o zaistniałej sytuacji konsumenta i zwrócić mu uiszczone przez niego pieniądze. Na marginesie chciałbym wskazać sytuacje, w których konsument nie ma możliwości odstąpienia od umowy zawartej na odległość:

 

·         W sytuacji, gdy sprzedawca świadczy usługi za zgodą konsumenta przed upływem 10-dniowego terminu,

·         Przy zakupie takich produktów jak np. nagrania audio w momencie usunięcia przez konsumenta oryginalnego opakowania,

·         W sytuacji umowy dotyczącej świadczeń, za które cena lub wynagrodzenie, zależy tylko i wyłącznie od ruchu cen na rynku finansowym,

·         W sytuacji świadczeń o określonych przez konsumentach właściwościach w złożonym przez niego zamówieniu lub ściśle związanych z osobą konsumenta,

·         W sytuacji świadczeń, które z racji ich charakteru nie mogą zostać zwrócone lub których przedmiot ulega szybkiemu zepsuciu,

·         W sytuacji dostarczania prasy,

·         W sytuacji gier i zakładów.

 

Kolejne prawo sprzedawcy jest związane z obowiązkiem informacyjnym przy sprzedaży na odległość. Sprzedawca ma bowiem prawo naprawić swój błąd jeśli zapomniał o poinformowaniu konsumenta o możliwości odstąpienia od umowy na piśmie, w momencie dostawy towaru (jak wiemy brak takiego poinformowania powoduje przedłużenie okresu odstąpienia do 3 miesięcy). Może uczynić to poprzez wysłanie stosownego pisma i wówczas termin ten ulega skróceniu do 10 dni od daty dostarczenia tej korespondencji z informacją do konsumenta.

 

Następne prawo ma związek z reklamacją i można rozumieć to jako prawo, wynikające z braku obowiązku, bądź braku określenia konkretnych wytycznych. Warto zauważyć, że ustawa z dnia 27 lipca 2002 r. o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej nie zawiera konkretnych informacji o sposobie składania reklamacji. Ciężar dowodu, iż reklamacja została złożona, co zawierała i kiedy została złożona, leży po stronie konsumenta. Na sprzedawcy nie ciąży obowiązek odebrania od kupującego zgłoszonego do reklamacji produktu – nawet jeśli przedmiot reklamacji jest sporych rozmiarów. To kupujący musi dostarczyć wadliwy produkt do punktu sprzedaży, z tym że dostarcza na koszt sprzedawcy w zakresie, w jakim koszt przewodu jest uzasadniony. Poza tym, ustawa nie wskazuje terminu, w jakim sprzedawca musi naprawić lub wymienić wadliwy towar. Powiedziane jest, że należy dokonać tego w „odpowiednim czasie”. Należy zauważyć, że odpowiedni czas określany jest przy uwzględnieniu rodzaju produktu i celu w jakim został nabyty. Sprzedawca nie ma również obowiązku zwrotu pieniędzy w sytuacji reklamacji wadliwego produktu. Konsument –  kupujący może żądać zwrotu pieniędzy dopiero wtedy, gdy sprzedawca nie spełni roszczenia naprawy lub wymiany w odpowiednim czasie albo, gdy naprawa lub wymiana naraża kupującego na znaczne niedogodności. Odstąpienie od umowy i zwrot pieniędzy jest możliwy tylko w przypadku, gdy niezgodność towaru z umową jest znaczna i istotna. W przypadku niezgodności nieistotnej sprzedawca może zaoferować jedynie proporcjonalne do wady obniżenie ceny.

 

Jak widzimy, sprzedawca w e-commerce nie jest na „przegranej pozycji” i ma on jednak swoje prawa. Warto o nich pamiętać, bo często zdarza się, że konsumenci nadużywają swoich praw, zapominając o tym, że przecież nie są sami w tym całym handlu.

21 pytań do Tomasza Karwatki – prezesa firmy Divante

images

 

Pytanie 1: Od jak dawna jesteś Tomaszu związany z branża e-commerce?

 

Prowadziłem projekty internetowe od 1999. Z eCommerce spotkałem się na poważnie w 2004 w Janmedia Interactive – agencji interaktywnej, która pracowała głównie dla klientów w USA. W tym czasie mieli naprawdę niesamowite doświadczenie w eCommerce.

 

Pytanie 2: Jesteś współautorem książki o e-commerce. Czy planujesz podobne do tej publikacje?

 

Na razie nie planuję kolejnych książek. Powstaje dużo publikacji ale niewiele wnosi coś nowego. Nie czuję abym mógł wnieść coś nowego taką publikacją obecnie. Polecam wszystkim czytanie więcej w oryginale i tych książek, które przykuwają uwagę branży w USA czy UK. Można się szybciej i więcej nauczyć. Lokalne publikacje są dobre dla początkujących ale bardziej zaawansowanej wiedzy szukałbym u źródła.

 

Pytanie 3: Jak reklamujecie swoje dość nietypowe usługi? Czy jest to content marketing, Google Adwords, a może wyniki organiczne w wyszukiwarce?

 

Od zawsze robimy content marketing i to się sprawdza najlepiej. Musisz pamietać, że nie pozyskujemy klientów agresywnie. Zazwyczaj ktoś nas zna i obserwuje i gdy ma potrzebę to po prostu przychodzi do nas po pomoc.

 

Pytanie 4: Ile na stałe sklepów korzysta z usług Waszej firmy Divante?

 

Obsługujemy na stałe około 100 dużych i średnich sklepów.

 

Pytanie 5: Czy Waszymi klientami są wyłącznie duże sklepy jak Broń.pl, Koszulkowo.com itp, czy właściciele niewielkich sklepików również mogę zgłosić się do Was po pomoc?

 

Wymienione biznesy są bardzo fajne ale nie są duże w rozumieniu liderów rynku eCommerce. Nasi duzi klienci sprzedają za około 1 mln dziennie.

 

Pytanie 6: Ile obecnie liczy Wasz zespół? Czy planujecie rozszerzenie swojego składu?

 

Zatrudniamy 90 osób i ta liczba stale rośnie. Prowadzimy ciąglą rekrutację programistów.

 

 

Pytanie 7: Czy obsługujecie również zagraniczne brandy? Możesz pochwalić się jakimiś konkretnymi zleceniami?

 

Od kilku mc prowadzimy projekty poza Polską. Niestety nie mamy jeszcze wymiernych efektów a to nimi najlepiej się chwalić 🙂

 

Pytanie 8: Jak określasz poziom wiedzy polskich e-sklepów? Czy od kiedy zacząłeś ten poziom się zmieniał?

 

Myślę, że określenie polskie sklepy odnosi się domyślnie do małych sklepów – jeśli tak, na pewno ten rynek się fanie rozwija i wszyscy mają dużo energii. Z drugiej strony duże sklepy, działające w strukturách międzynarodowych korporacji mają często znacznie lepiej wykwalifikowanych specjalistów.

 

 

Pytanie 9: Czy możesz powiedzieć, że jesteście liderem jeśli chodzi o obsługę polskiego rynku e-commerce?

 

Chcemy robić dobre rzeczy i wierzymy, że sukcesy biznesowe idą w ślad za dobrą pracą. Aktualnie skupiamy się na realizacji projektów zagranicznych bo tam możemy się najwięcej nauczyć. Na globalnym rynku jesteśmy malutkim graczem i wszystko prze dnami.

 

 

Pytanie 10: Obsługujesz bardzo dużo sklepów internetowych, czy nie myślałeś może o założeniu własnego sklepu? Z tak dużą wiedzą start byłby dużo prostszy.

 

Miałem własny sklep internetowy kilka lat. Sprzedawaliśmy lampy. Sklep nadal funkcjonuje i trzyma się chyba nieźle.

Dużo się nauczyłem prowadząc tę firmę z moimi wspólnikami – zaprawionymi w boju handlowcami.

 

Pytanie 11: Jakie kanały w Twoim odczuciu najlepiej sprzedają w przypadku sklepów internetowych (ruch organiczny z wyszukiwarki, reklama Adwords czy inne)

 

Odpowiedź na to pytanie zależy od wielu czynników. Warto testować różne kanały i podejścia. W Divante nie zakładamy nigdy, że wiemy najlepiej. Zawsze podchodzimy do tematu z otwartą głową i testujemy. Jako, że często pracujemy w modelu success-fee to są też przypadki, że dokładamy do biznesu, coś nam się nie udaje – to uczy pokory i stawia nas po jednej stronie z właścicielami sklepów.

 

Pytanie 12: Jakie rady dałbyś młodym polskim przedsiębiorcom, którzy chcą zacząć swoją przygodę z handlem elektronicznym?

 

Zacznij od najważniejszego – towaru i klienta.

 

 

Pytanie 13: Wrocław, w którym działacie bardzo sprzyja rozwojowi e-biznesu. Czemu wyprzedzacie inne polskie miasta?

 

Nie uważam by Wrocław był bardzo szczególny. Wydaje mi się, że ostatnio dużo dzieje się w wielu miastach. We Wrocławiu na pewno fajnie działa już pierwsza generacja internetowych przedsiębiorców, którzy odnieśli sukces i teraz angażują się w nowe tematy. Tak właśnie robią to twórcy Bankier, LiveChat, Money, N-K czy Ceneo.

 

 

Pytanie 14: Co motywuje Cię na co dzień?

 

Motywuje mnie poczucie, że moja firma robi coś znaczącego, rozwijając eCommerce. Wiem, że będzie on miał wpływ na to jak nam wszystkim się żyje.

 

Pytanie 15: Czy nasze rodzime e-sklepy mają szansę wychodzić na rynki zagraniczne? Jeśli tak to jaka jest ku temu najprostsza droga?

 

Mają szansę tam gdzie mogą zaoferować coś unikalnego – np. w modzie, dekoracji wnętrz, meblach. Ja zaczynałbym od marketów aby poznać rynki zagraniczne i znaleźć najlepsze dla siebie.

 

Pytanie 16: Jak e-sklepy mogą promować się na rynkach zagranicznych?

 

Na start markety takie jak eBay. Następnie content marketing. Te dwa narzędzia dają szybki feedback przy niedużych nakładach – dobre sondowanie rynku.

 

Pytanie 17: Często główną barierą przez którą e-sklepy się nie rozwijają się brak edukacji i finanse. Czy jest jakieś rozwiązanie na te dwa punkty?

 

Myślę, że dużo częściej to brak wizji. Znam wiele osób, funduszy i firm, które bez problemu wyłożą kasę na dobry projekt. Za kasę można kupić wiedzę. Natomiast wizji tego co i jak chce się zrobić nie da się kupić.

 

Pytanie 18: Skąd pomysł by zająć się właśnie e-commerce?

 

Jak wspomniałem, prowadziłem własny sklep. Nie znalazłem nikogo kto byłby w stanie pomóc nam się rozwijać, zrozumiałem iż takiej oferty brakuje i tak powstało Divante w obecnej formie.

 

 

Pytanie 19: Czego byś sobie życzył od polskich przedsiębiorców?

 

Aby nadal byli odważnymi gośćmi, nadal podejmowali ryzyko i chcieli tworzyć coś fajnego. Dzięki takim postawom nasza praca jest ciekawa a świat idzie do przodu.

 

Pytanie 20: Dlaczego warto zlecać obsługę marketingową na zewnątrz, a nie np. zacząć uczyć się tego na własną rękę (oszczędność pieniędzy)

 

Interesują nas klienci, którzy rozumieją iż nie wszystko są w stanie zrobić sami. Posiadając 90 osób na pokładzie i robiąc tylko eCommerce mam np. cały dział zajmujący się psychologią zakupów. Mamy doskonałych developerów, uczących się od siebie wzajemnie i korzystających z bazy kodu. Mamy potężny know-how z kilkunastu branż i ponad 100 sklepów. To daje lewar, który znacznie zwiększa efektywność działań. Nawet największe eCommerce zlecają nam tematy w których czują się słabsze.

 

 

Pytanie 21: Czego Ci życzyć Tomaszu w najbliższym czasie?

 

Znalezienia balansu między pracą a życiem 🙂

 

Dzięki za wywiad!

bannerv3 (1)

Internetowe sklepy z odzieżą – liderzy e-commerce cz.2

Niezależnie od tego czy na rynku panuje kryzys, czy nie – każdy z nas musi mieć w co się ubrać. Dlatego też firmy odzieżowe radzą sobie całkiem dobrze w każdym czasie. Firmy odzieżowe z coraz większą chęcią sięgają po nowe drogi dystrybucji swoich towarów – szczególnie przez Internet. Dzisiaj zajmę się e-sklepami z odzieżą.

 

Ze statystyk wynika, iż w Polsce prosperuje ok. 1,3 tysięcy sklepów internetowych, świadczących sprzedaż z kategorii odzież i obuwie. Jest to jedna z najbardziej obleganych kategorii jeśli chodzi o e-commerce. Co roku notuje się wzrost liczby sklepów o ok. 14%, a warto zauważyć, że pod tym względem lepsze są tylko sklepy internetowe z kategorii delikatesy. Z danych PayU wynika, iż produkty odzieżowe są równie popularne w sieci jak w tradycyjnej sprzedaży. Bardzo dużo ubrań i tym podobnych oferowanych jest na portalu aukcyjnym Allegro.pl. W ubiegłym roku tą kategorię odwiedziło przeszło 505 mln internautów, co oczywiście przekłada się na liczbę przychodów osób, czy firm tam sprzedających.

Co ciekawe, w tej kategorii mamy do czynienia z tzw. gorącymi okresami sprzedaży. Najwięcej odzieży sprzedaje się w okresie przedświątecznym oraz w okresie wczesnej wiosny i wczesnej jesieni.

Przewagą e-sklepów jaką mają nad tradycyjnymi sklepami jest to, że pozwalają one na sfinalizowanie zakupów bez wychodzenia z domu w bardzo krótkim czasie. Warto wskazać, że zawsze kupując odzież (ale i inne towary) w Internecie mamy 10 dni od otrzymania przesyłki na zwrot tych produktów bez podawania jakiejkolwiek przyczyny. Jest to zgoła inna sytuacja niż w sklepie tradycyjnym, gdzie jesteśmy zależni od sprzedawcy, który samodzielnie określa swoją politykę zwrotów. Nie reguluje tego żadna ustawa – tak jak w przypadku zakupów internetowych ustawa o ochronie niektórych praw konsumenckich oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny.

W związku z faktem, iż sprzedaż internetowa cieszy się coraz większą popularnością, to coraz więcej znanych marek odzieżowych oferuje możliwość zrobienia zakupów bez odwiedzania tradycyjnego sklepu. Wiodącymi sklepami odzieżowymi, oferującymi sprzedaż online są: Answear.com, Topsecret.pl, yups.pl, heppin.pl oraz butik.pl 

Pierwszy z nich – Answear.com – jest miejscem gdzie można wybrać odzież (i nie tylko) z ponad 150 marek z całego świata. Sklep powstał na końcu 2010 roku i był pierwszym tzw. multibrandem oferującym szeroką selekcję marek. Ważne jest to, że zakupione produkty dostarczają w ciągu zaledwie 24h. Sklep oferuje również program lojalnościowy – answear.club

2014-06-27_11h01_36

Kolejny to TopSecret.pl, który jest internetową wersją tradycyjnego sklepu, dostępnego w wielu miastach Polski. Sklep online cieszy się dużą popularnością. Układ strony jest przejrzysty i funkcjonalny. Łatwo możemy dowiedzieć się o promocjach czy wyprzedażach. Sklep ten w ostatnich miesiącach notuje bardzo wysoką dynamikę sprzedaży – w grudniu ubiegłego roku wyniosła ona 145%, co pokazuje jaką popularnością się cieszy.

2014-06-27_11h02_35

Następnym jest yups.pl. Marka ta obecna jest na polskim rynku od 1995 roku. Jest to sklep dla kobiet i dziewcząt, które szukają ubrań modnych, dobrych jakościowo i dostępnych w przystępnej cenie. Ważne jest to, że ubrania są zróżnicowane cenowo, co powoduje dostępność towarów dla różnych klientek – zarówno tych bardziej majętnych oraz tych z mniejszym zasobem pieniędzy.

2014-06-27_11h03_31

Kolejną pozycją wśród liderów e-commerce w kategorii odzież jest heppin.com. Sklep ten był wielokrotnie nagradzany. Charakterystyczne dla tego sklepu jest to, że zapłaty za zakupy w nim zrobione możemy dokonać po przymierzeniu ubrania, które się odebrało. Jest to innowacja w tej kategorii. Na heppin.com można również używać kuponów rabatowych z Kupon.pl

2014-06-27_11h04_24

Ostatnim przykładem e-sklepu, oferującego sprzedaż odzieży przez Internet jest butik.pl. Jest to sklep skierowany tylko i wyłącznie do damskiej części konsumentów. Oferują modne ubrania oraz dodatki – paski, czapki i torebki. W maju 2008 roku sklep internetowy Butik.pl (Obecnie Szafa.pl) wygrał konkurs i uzyskał miano najlepszego sklepu internetowego z ubraniami. Sklep online jest przejrzysty i funkcjonalny.

2014-06-27_11h07_47

Jak widać na rynku sklepów odzieżowych jest parę przykładów firm, które doskonale opanowały e-marketing i cały czas się rozwijają oferując różne rozwiązania, mające przyciągnąć klientów np. płatność po przymierzeniu ubrań.  Warto brać z nich przykład i być kreatywnym w prowadzeniu swojego odzieżowego e-sklepu.

 

m.bąkAutorem tekstu jest Michał Bąk – wieloletni praktyk marketingu, od 2008 roku pracował w lub współpracował z warszawskimi agencjami interaktywnymi. Od 2011 roku prowadzi własną działalność gospodarczą oraz doradza przedsiębiorstwom na temat reklamy internetowej. Jego konikiem jest e-commerce i marketing turystyczny. Chcesz nawiązać współpracę napisz: info@majkb.com lub zadzwoń: 695-069-430

Internetowe sklepy z herbatą i kawą – liderzy e-commerce cz.1

Codziennie pijemy ich kila w ciągu dnia. Niektórzy preferują zieloną, inni czarną, niektórzy zaś wolą espresso lub latte. Jak się pewnie domyślacie – chodzi o kawę i herbatę. Dzisiejszy artykuł będzie traktował właśnie o tych produktach spożywczych, ich dostępności i coraz większej popularności w e-sklepach.

W obecnych czasach, gdy niemal wszystko można dostać w sklepie internetowym, coraz więcej osób obecnie decyduje się na zakup kawy, bądź herbaty w sklepie internetowym.  Będąc właścicielem e-sklepu łatwiej można docierać do ludzi, niezależnie od towaru jaki się oferuje. W przypadku kawy i herbaty, to tak jak powyżej napisałem prawie każdy (niektórzy nie mogą pić, albo po prostu nie lubią) codziennie pije choć jedną kawę, bądź jedną herbatę. Jest to bardzo popularny produkt, dostępny oczywiście w każdym sklepie spożywczym. Odkąd jednak pojawiły się sklepy internetowe oferujące kawę i herbatę, można bez wychodzenia kupić i zamówić sobie swoją ulubioną kawę lub herbatę. Jest to duże ułatwienie w obecnych czasach. Wskazać należy, że w e-sklepie jest duża różnorodność jeśli chodzi o rodzaj, smak, aromat, a także pochodzenie kawy i herbaty.

Ze statystyk wynika, że najczęściej w tego typu sklepach online kupowana jest herbata. Przeważnie są to herbaty zielone i te mające działanie zdrowotne. Oczywiście stosunkowo dużo kupowanych jest też herbat czarnych.

 

Przychody w e-sklepie trudniącym się właśnie sprzedażą kaw i herbat jest uzależnione od pory roku. Jest to bowiem niejako sprzedaż wyraźnie sezonowych produktów. Sprzedaż spada wówczas przez okres wiosenny, a wyraźne załamanie następuje w okresie wakacyjnym – czerwiec, lipiec, sierpień – by następnie z końcem sierpnia i początkiem września z powrotem zaczyna rosnąć.  Najlepszy okres dla sprzedających to okres październik-luty. Dzieje się tak z prostego powodu – gdy robi się cieplej tym więcej chłodnych aniżeli ciepłych napojów pijemy. 
 

Jak widzimy, sklep internetowy z kawą i herbatą to ciekawy pomysł na biznes. Obecnie jednak powstaje coraz więcej takich sklepów i jeśli chcielibyśmy założyć taki sklep, musielibyśmy oferować naprawdę dobry towar i bardzo szeroką różnorodność, przy czym zachowując dobrą cenę. Co by nie powiedzieć, trzeba jednak zauważyć, że jeśli się nam uda uzyskać odpowiedni pułap przychodów, to interes powinien „kwitnąć” przez długi, długi czas. Ludzie zawsze będą pić kawę i/lub herbatę – zawsze aż do końca świata.

 

Jeśli mówimy o sklepach z herbatą to z pewnością należy wymienić czajnikowy.pl yerbamatestore.pl oraz yerbamarket.com. Wszystkie z wyżej wymienionych sklepów stosują bardzo ciekawą taktykę marketingową w sieci. Np. czajnikowy.pl prowadzi swojego videovloga na Youtubie interesując widzów materiałami. Z kolei Yerbamarket działający na rynku powiatu otwockiego stara się silnie popularyzować picie yerby oraz tworzy tym samym „buzz” wokół marki. Warto zaznaczyć, że Yerbamarket jest sklepem, który skutecznie łączy działania off-linowe z tymi on-linowymi.

2014-06-26_12h17_05

2014-06-26_12h16_04

2014-06-26_12h16_33

 

Jak widać na rynku sklepów herbacianych jest kila przykładów firm, które doskonale radzą sobie z content marketingiem i interakcją swoich klientów. Warto brać z nich przykład i inspirować swoje biznesy.

 

bannerv3 (1)

 

Jak zmniejszyć liczbę porzuconych koszyków?

Prowadząc swój sklep internetowy często widzimy niekorzystną dla nas – jako sprzedawców – sytuację, mianowicie porzucone koszyki. W dzisiejszym artykule przekażę Wam co zrobić, co zmienić, by zminimalizować ten proceder do minimum.

Generalnie rzecz biorąc jest wiele czynników, przez które konsumenci ostatecznie rezygnują z zakupów w danym e-sklepie. Sprzedawcy, którzy zrozumieją i usuną powody porzucania koszyków mogą liczyć na zwiększenie swoich przychodów. Pierwszym z takich czynników jest to, byśmy dokładnie informowali o cenach brutto produktów. Jeśli bowiem klient zobaczy tylko cenę netto, przekalkuluje, a w ostatecznym rozrachunku zobaczy większą cenę niż przewidywał – właśnie tą brutto powiększoną o podatek – to oczywiście zrezygnuje i z niesmakiem opuści naszą stronę www. Od samego początku należy rzetelnie i uczciwie podawać rzeczywistą cenę brutto, jaką klientowi przyjdzie zapłacić. W innym razie, zostaniemy „zaszufladkowani” jako nieuczciwi sprzedawcy.

Kolejną rzeczą, jaką musimy się zająć, jest dokładny opis produktów jakie oferujemy w naszym e-sklepie. Opis musi być wyczerpujący zarówno pod względem funkcjonalności jak i danych technicznych. Jeśli jakiejś istotnej informacji zabraknie w naszym opisie, wówczas potencjalny nabywca będzie szukał dalej, na innych stronach internetowych, żeby tylko dowiedzieć tego czego potrzebuje. W takiej sytuacji próżno oczekiwać, że jeśli konsument znajdzie lepszy opis w innym e-sklepie, to wróci do nas tylko po to żeby zakupić dany towar.

Warto również przyłożyć się do stworzenia przyjaznego i prostego interfejsu naszego sklepu internetowego, po którym z łatwością będą potrafiły poruszać się zarówno osoby doświadczone w zakupach online, jak i mniej zaawansowane technicznie. Musimy przystosować naszą stronę, by była po prostu użyteczna.

W czasach, gdy jest duża konkurencja i powyższe zmiany mogą nie wystarczyć musimy również umiejętnie stosować wszelkiego rodzaju promocje i tzw. „gratisy” przy określonej liczbie zamówionego towaru, bądź po przekroczeniu odpowiedniej kwoty zamówienia np. darmowa dostawa lub listwa antyprzepięciowa gratis. Klient – nawet jak planował kupić tylko jedną rzecz – w takiej sytuacji może stwierdzić, że dokupi coś jeszcze, by zaoszczędzić np. koszty dostawy.

Warto także zwrócić uwagę na odpowiednie slogany w stylu „zapłać teraz”. Właśnie takie „call to action” pozwolą nam skrócić i ułatwić klientowi drogę do sfinalizowania jego zakupów, tym samym zyskując pewną zapłatę i szybkość podejmowania decyzji. Należy również ułatwić klientowi możliwość powrotu do zakupów. Można przewidzieć, że klient porzuci swój pełen produktów koszyk, dlatego też warto wprowadzić możliwość przywrócenia stanu koszyka sprzed np. kilku dni, żeby ułatwić i przyspieszyć możliwość zakupu.

Ostatnim sposobem na zminimalizowanie porzuconych koszyków jest umożliwienie jak największej ilości opcji płatności za dokonane zakupy. W sytuacji, kiedy większość konsumentów internetowych ma dostęp online do swojego konta, opcja np. PayU może być jedną z najczęściej wybieranych. W obecnych czasach jest coraz większe poczucie bezpieczeństwa jeśli chodzi o dokonywanie zakupów w Internecie, stąd też oferowanie tylko standardowych opcji płatności jak np. płatność za pobraniem, może nie wystarczyć i świadczyć tylko o archaiczności nas – jako sprzedawców.

Podsumowując, jak widać jest parę rzeczy na jakie należy zwrócić uwagę przy research’u pod kątem porzuconych koszyków. Trzeba więc wziąć się do pracy i sprawdzić co może przeszkadzać klientom w robieniu zakupów właśnie w Twoim sklepie internetowym.

 

m.bąkAutorem tekstu jest Michał Bąk – wieloletni praktyk marketingu, od 2008 roku pracował w lub współpracował z warszawskimi agencjami interaktywnymi. Od 2011 roku prowadzi własną działalność gospodarczą oraz doradza przedsiębiorstwom na temat reklamy internetowej. Jego konikiem jest e-commerce i marketing turystyczny. Chcesz nawiązać współpracę napisz: info@majkb.com lub zadzwoń: 695-069-430

bannerv3 (1)

Jakie korzyści daje uwzględnianie reklamacji?

Każdy dojrzały i odpowiedzialny za zadowolenie swoich klientów sprzedawca, będzie w każdym zakresie sprzedaży – nawet jeśli chodzi o zwrot towaru – będzie dbał z należytym profesjonalizmem o satysfakcję klienta. Dlatego też warto się zatrzymać nad dzisiejszym artykułem o uwzględnianiu reklamacji i korzyściach dla sprzedawców z tej czynności płynących.

Uwzględnianie reklamacji cechuje się przede wszystkim uczciwością. Oczywiście nie chodzi tutaj o to, byśmy uwzględniali reklamacje z błahych powodów, ale byśmy wykazywali się profesjonalizmem i wyrozumiałością, gdy są oczywiste powody ku temu, by pozytywnie rozpatrzyć reklamację klienta. Warto wiedzieć, że właśnie takie zachowanie daje możliwość podtrzymania relacji z klientem. Dzięki temu klient nie będzie wypisywał o nas i naszym e-sklepie niepochlebnych opinii na forach czy w innych publicznych miejscach. Wręcz przeciwnie, mając opinię, iż jesteśmy profesjonalistami i nie utrudniamy dochodzenia swoich praw przy oczywistych powodach do reklamacji pokazujemy, że jesteśmy dobrym e-sklepem i nie ma żadnych obaw kupując u nas. Po prostu przedstawiamy konsumentowi swój przyjazny wizerunek.

 

Można by nawet sformułować tezę, że reklamacja może być lepszą dźwignią handlu niż reklama. Należy bowiem zauważyć, że umiejętnie przyjęta, poprowadzona i załatwiona reklamacja ma szansę wypromować nasz sklep i związać klienta z Twoją firmą poprzez stworzenie u niego poczucia bezpieczeństwa oraz, że – jako sprzedawca – jesteś po jego stronie i dbasz o jego satysfakcję z zakupów, czym pokazujesz, że warto kupować u Ciebie. W obecnych czasach towary często się psują, rzecz jasna nie jesteśmy w stanie zagwarantować klientowi, że dany produkt się nie zepsuje, ale możemy funkcjonować jako profesjonalny sprzedawca, który zawsze zaradzi i pomoże. Do właśnie takich sprzedawców należy przyszłość e-commerce, bowiem efekt marketingowy kolejnych odpowiednio załatwionych reklamacji będzie efektem śnieżnej kuli.

 

Reasumując, chodzi o to, byś – jako przedsiębiorca/sprzedawca – wypracował w swoim e-sklepie takie standardy rozpatrywania reklamacji i komunikowania się z klientem w toku postępowania reklamacyjnego, żeby nawet odmowa albo częściowe uznanie reklamacji było przedstawione profesjonalnie i uczciwie i nie pozostawiło żadnego niedosytu u klienta.

 

Największe potęgi w europejskim e-handlu

Ostatnio pisałem o e-handlu w Polsce, w dzisiejszym artykule przedstawię po krótce największe europejskie potęgi e-commerce. Warto na wstępie zaznaczyć, że w porównaniu z liderami e-handlu nie mamy się co porównywać. Warto jednak mieć na uwadze poniższe rynki, gdybyśmy chcieli poszerzyć miejsca zbytu poza granicę naszego kraju.

  • Rosja

Na początku zajmę się Rosją. Biorąc pod uwagę rok 2013, Rosjanie przeznaczyli na zakupy w Internecie 13 mld dolarów, przy czym dla porównania Polacy przeznaczyli ok. 8,6 mld dolarów. Szacuje się, że w Rosji funkcjonuje ok. 39 tysięcy sklepów internetowych. Największymi są m.in.: wildberries.ru, lamoda.ru, ozon.ru, svyaznoy.ru, ulmart.ru. Podobnie jak u nas, Rosjanie mają również serwisy aukcyjne, z których największym jest molotok.ru.

Chcąc wskazać na cechy charakterystyczne rosyjskiego rynku, należy zauważyć, że na kształt i rozwój rosyjskiego Internetu najbardziej wpływa stosowanie innego alfabetu. W związku z innym alfabetem na rosyjskim rynku wysokiej pozycji nie ma amerykański potentat Google, Facebook, czy eBay. Najpopularniejszą wyszukiwarką w Rosji jest Yandex, portalem społecznościowym VK, a odpowiednikiem eBay’a – Ozon. Warto również wskazać, że 40% Rosjan zaczyna zakupy od sprawdzenia ceny w Yandex.Market i kupuje w jednym z najtańszych które znaleźli. Jeśli więc chcielibyśmy sprzedawać na rynku rosyjskim, to musielibyśmy prowadzić rozsądną politykę cenową i bacznie obserwować działania naszej konkurencji.

Jeśli chodzi o najpopularniejsze branże, to są one podobne jak i w innych krajach, czyli: elektronika (22%) – z tym, że do elektroniki nie są wliczane komputery i notebooki, które to stanowią oddzielną kategorię (11%), odzież (16%) oraz telefony komórkowe (5%). Charakterystyczny dla rynku rosyjskiego jest bardzo duży udział części samochodowych. Są one kupowane przez Internet tak samo często jak np. smartfony. Jeśli chcielibyśmy wskazać zaś kategorie, rozwijające się w najszybszym tempie, należałoby wskazać akcesoria dla domu (wzrost o 97%), produkty dla zwierząt (95%) oraz lekarstwa (63%).

  • Włochy

Włoski rynek e-handlu jest jednym z najszybciej rozwijających się rynków w Europie Zachodniej. Szacuje się, że włosi wydają na zakupy on-line ok. 11,2 miliarda euro. Bardzo trudno jest oszacować liczbę funkcjonujących e-sklepów, jednak należy wskazać, że co roku otwiera się około 90 tysięcy nowych sklepów. Do największych sklepów można zaliczyć: Zalando.it, Marcopoloshop.it, ePrice.it, Amazon.it, IBS, Pixmania, Apple, Mediaworld, Trivago, Casa.it, Euronics, Tripadvisor, Hoepli czy Feltrinelli.

Jeśli chodzi o charakterystykę włoskiego e-commerce należy zauważyć, że duża część populacji Włochów ma ponad 60 lat (minus w świecie e-commerce), jednakże pomimo tego rynek rozwija się równie szybko i dobrze jak w innych krajach. W porównaniu do innych konsumentów, Włosi mają znacznie mniej komputerów osobistych, za to częściej wymieniają swoje telefony komórkowe.

 

  • Turcja

Tureckie społeczeństwo jest bardzo młode, średnia wieku wynosi 28 lat, a we wszystkich popularnych serwisach internetowych należą oni do najliczniejszych narodowości. Facebook daje im 6 miejsce pod względem liczebności, Twitter 11, a YouTube 14 miejsce. Należy pamiętać, że to właśnie media społecznościowe są bardzo skutecznym kanałem promocji i sprzedaży w e-commerce. Szacuje się, że w Turcji istnieje ok. 12 tysięcy sklepów internetowych. Do największych sklepów można zaliczyć m.in. hepsiburada, trendyol, gittigidiyor, markafoni, czy li mango.

Chcąc scharakteryzować turecki rynek trzeba zauważyć, że w Turcji bardzo popularne są karty kredytowe. Kraj ten zajmuje drugie miejsce w Europie pod względem ich ilości oraz ma najwięcej w Europie terminali POS do płatności kartą. Jest to zauważalne nawet w najmniejszych sklepach. W odróżnieniu do Polski, gdzie mniejsze sklepy nie decydują się na taką formę płatności. Zjawisko to, w sposób oczywisty jest impulsem do rozwoju e-handlu, ponieważ pieniądze sprawnie trafiają na konto sprzedawcy, a same zakupy są obciążone mniejszym ryzykiem.

W Turcji możemy zauważyć również bardzo dobrze rozwiniętą logistykę, która daje dużo korzyści. Do niemal każdego zakątka kraju, paczki docierają w ciągu 48 godzin. Ciekawym sposobem promocji jest opcja “wczesnych zakupów”. Konsumenci, które decydują się na zakup towarów o godz. 6 rano dostają specjalne kody rabatowe albo mają możliwość bezpłatnej dostawy. Szacuje się, że z tej usługi korzysta ok. 5% osób kupujących w sieci. Pomaga to równocześnie sprzedawcy, gdyż wówczas może on skompletować zamówienie tak, żeby mogło opuścić magazyn niemalże w chwili porannej dostawy towaru.

  •  Francja

Francuski rynek e-commerce wyrasta na jeden z największych rynków online w Europie. Według ekspertów, e-sklepy odwiedza aż 84,5% francuskich internautów. Tylko w czerwcu na e-platformy zawitało 36 mln francuzów. Najchętniej odwiedzaną stroną jest największy francuski sprzedawca Kering (wcześniej znany jako PPR), który odwiedziło już aż 14,8 mln osób. Zajmuje się on detaliczną sprzedażą ubrań i akcesoriów. Funkcjonuje on już od 1963 roku, a w swoim posiada w swoim port folio 20 marek dostępnych w Internecie. Są wśród nich zarówno standardowe i popularne jak np. Adidas czy Puma, jak również luksusowe tj. Yves Saint Laurent, czy Gucci. Bardzo dużo odwiedzeń zanotował również francuski Amazon – 14,6 mln, Cdiscount – 10,4 mln. Największy progres w liczbie odwiedzin zanotował ten ostatni – zyskał aż 22% w ciągu roku. Ze statystyk wynika, że najwięcej zakupów, francuzi robili w Amazon’ie, spędzając tam ok. 17 minut.

  •  Niemcy

Niemiecki rynek e-commerce liczy ok. 70 mln konsumentów i plasuje się zaraz za rynkiem brytyjskim jeśli chodzi o wielkość i rozwój e-handlu. W Niemczech funkcjonuje ok. 35 tysięcy sklepów internetowych. Największymi e-sklepami są m.in. Amazon.de, Otto.de. Zalando.de. Cechą charakterystyczną jest fakt, iż w Niemczech jest brak dominacji portali aukcyjnych takich jak eBay. Można także zauważyć pewnego rodzaju rozdrobnienie rynku – brak zdecydowanego lidera – natomiast obecność 10 największych graczy w tym m.in. Amazon.de , Otto.de, Zalando.de, które stanowią łącznie + – 32 % rynku e-commerce. E-commerce w Niemczech cechuje również sprzedaż wielokanałowa (Multichannel-Strategie), co z kolei jest wynikiem braku dominacji portali aukcyjnych.  Ten typ sprzedaży prowadzi większość sklepów – również te duże. Wśród Niemców możemy również zauważyć dość wysoki poziom świadomości prawnej konsumentów – zwłaszcza jeśli chodzi o ewentualny zwrot towaru i koszty transportu. Konsumenci z Niemiec są wymagający, dlatego oczekują szybkiej realizacji zamówienia i odpowiednio wysokiej jakości produktów. O rynku niemieckim mówi się, że jest logistyczną i marketingową „drogą” do sprzedaży na rynkach europejskich. Warto wskazać, że z tego rynku korzystają zarówno klienci z Austrii, Szwajcarii, Szwecji, Danii, Holandii, Francji, czy z Polski. Niemcy słyną z produktów wysokiej jakości oraz bezpieczeństwa dokonywanych zakupów online. Rynek niemieckiego e-handlu jest często wykorzystywany przez wiele przedsiębiorców z naszej Ojczyzny, którzy pozycjonują się marketingowo na firmy niemieckie albo otwierają tam oficjalne oddziały.

  • Wielka Brytania

Rynek brytyjskiego e-handlu jest największy spośród wszystkich europejskich. Zgodnie ze statystykami z 2012 roku wtedy już funkcjonowało 287 100 sklepów internetowych. Na dzień dzisiejszy zapewne jest to liczba powyżej 300 tysięcy sklepów. Jeśli chodzi o największe sklepy, to można do nich zaliczyć takie jak: Asda; B&Q, Co-operative Group; Curry, PC World, Argos, Homebase, ASOS, Next; Sainsbury’s; John Lewis ; Marks and Spencer;Tesco; WM Morrison.

Jeśli chodzi o cechy charakterystyczne dla tego rynku należy z całą mocą wskazać, iż jest on najbardziej rozwiniętym rynkiem. Należy zauważyć, że zakupy on-line stanowią aż 8,3 % PKB Wielkiej Brytanii. Tym samym jest to największy udział e-commerce na świecie. Według raportów OECD zajmuje piąte miejsce spośród krajów najbardziej rozwiniętych. Według badań przeprowadzonych w Wielkiej Brytanii, aż 20,2% w e-handlu generują urządzenia mobilne. Stąd też powstało nowe pojęcie m-commerce, które staje się coraz bardziej popularne. Głównie ze względu na wygodę i szybkość dokonywania zakupów i usług w Internecie. Najczęściej, brytyjczycy kupują w taki sposób np. DVD, gry, prezenty i elektronikę. Z każdym miesiącem wydatki na e-zakupy rosną, osiągając rekordowe sumy np. 10 miliardów więcej niż w roku ubiegłym

Podsumowując, rynek e-commerce w Polsce jest daleko w tyle w porównaniu do wyżej wymienionych rynków. Wydaje się, że nigdy nie dogonimy tych „gigantów e-commerce”, jednakże musimy się od nich wiele uczyć, by nie spaść niżej aniżeli jesteśmy.

m.bąkAutorem tekstu jest Michał Bąk – wieloletni praktyk marketingu, od 2008 roku pracował w lub współpracował z warszawskimi agencjami interaktywnymi. Od 2011 roku prowadzi własną działalność gospodarczą oraz doradza przedsiębiorstwom na temat reklamy internetowej. Jego konikiem jest e-commerce i marketing turystyczny. Chcesz nawiązać współpracę napisz: info@majkb.com lub zadzwoń: 695-069-430

 

bannerv3 (1)