+48 503 934 638

Internetowe sklepy spożywcze. Przyszłość jest dziś.

1439278_85414143

 

Na rynku zakupów w e-commerce z każdym dniem przybywa sklepów internetowych oferujących przeróżne usługi. W ostatnim czasie przybywa coraz więcej e-sklepów, oferujących sprzedaż artykułów spożywczych. W dzisiejszym artykule przybliżę Wam jakie są wady i zalety zakupów artykułów spożywczych on-line, jakie grupy użytkowników najczęściej wybierają zakupy w „e-spożywczakach” oraz po krótce wymienię „największych graczy” w tej dziedzinie.  

 

Zainteresowanie internetowymi sklepami spożywczymi rośnie. Wiąże się to z faktem, iż produkty spożywcze potrzebne są w każdym gospodarstwie domowym, a coraz więcej osób dostrzega zalety tej formy robienia zakupów. Kupowanie najpotrzebniejszych produktów – jakimi bez wątpienia – są artykuły spożywcze, bardzo często spędza sen z powiek konsumentom. W obecnych czasach, kiedy liczy się każda minuta każda chwila spędzona z bliskimi, każdemu z nas zależy na oszczędzeniu swojego czasu i sił. W chwili kiedy ktoś mógłby za nas zrobić zakupy i przywieźć je nam prosto do naszego domu, to moglibyśmy w tym czasie robić inne rzeczy, na które zawsze nie wystarcza nam czasu. Niektórzy klienci e-sklepów są już w podeszłym wieku i samo doniesienie produktów ze standardowego sklepu stanowi wielką trudność, a niektórzy są po prostu … są leniwi i nie chce im się wyjść z domu na zakupy.

Spróbuję teraz przedstawić zalety i wady zakupów w internetowych sklepach spożywczych. Jedną z najważniejszych zalet jest oszczędność czasu. Oczywiście zależy to od oddalenia naszego miejsca zamieszkania do właściwego dla nas sklepu. Nie mniej jednak, nawet jeśli byłaby to oszczędność rzędu 25 min, to zawsze jest to coś. Wystarczy na parę chwil usiąść do komputera, wybrać odpowiednie produkty i tylko czekać na dostawę. Kolejną zaletą właśnie jest fakt, że zakupy dostarczane są pod drzwi. Nie mamy żadnego problemu z wnoszeniem 5 kg proszku do prania, czy 3 kg ziemniaków. Nie musimy się męczyć – zwłaszcza jeśli mieszkamy np. na 3 piętrze bez windy – kierowca dostarczy nam zakupy gdzie tylko chcemy. Takie zakupy są także możliwe o każdej porze dnia i nocy – oczywiście dostawa odbywa się w wyznaczonych godzinach – jednakże sam koszyk z zakupami i zamówienie można skompletować kiedy nam się żywnie podoba. Co ciekawe, gdy robimy zakupy przez Internet mamy więcej czasu na zastanowienie, nie musimy robić „listy zakupów” oraz … istnieje mniejsze prawdopodobieństwo, że kupimy jakieś niepotrzebne produkty J Trzeba również zauważyć, że robienie zakupów przez Internet jest dziecinnie proste. Po prostu wybieramy potrzebne produkty i umieszczamy je w wirtualnym koszyku. Produkty podzielone są na działy tak jak w zwykłych supermarketach – na pieczywo, nabiał itd. Koszty dostawy to najczęściej od ok. 10 zł do ok. 30 zł – oczywiście zależnie od wartości zakupów, ale wiele sklepów oferuje darmową dostawę po przekroczeniu ustalonej kwoty – zwykle jest to 100–150 zł. Zakupy dowożone są o umówionej porze – z dokładnością do 1–3 godzin – samochodami dostawczymi umożliwiającymi zachowanie odpowiedniej temperatury produktów.

Niektóre e-spożywczaki oferują sortowanie produktów ze względu na ich kaloryczność. Potem podajesz adres dostawy i sposób płatności. Płaci się zazwyczaj kartą online albo przelewem, kartą przy odbiorze lub gotówką. Kolejną zaletą internetowych sklepów spożywczych jest dostępność produktów ekologicznych i tych, które oznaczone są jako tzw. „zdrowa żywność”. Niekiedy jest bowiem tak, że określone produkty można dostać jedynie na platformie online.

Jak każdy sklep, i te spożywcze-online mają również swoje wady. Podstawową z nich jest cena. Kupowanie produktów spożywczych online jest generalnie droższe, a jeśli do tego doliczymy koszty transportu zamówionych przetworów owocowych, kawy rozpuszczalnej i innych produktów sypkich, to wydamy zdecydowanie więcej, niż gdybyśmy osobiście się pofatygowali do sklepu. Z drugiej strony kupując w zwykłym sklepie również musimy „płacić za dowóz” tylko że kupując bilet komunikacji miejskiej, bądź tankując paliwo do naszego samochodu. Budzącym duże obawy jest również fakt, iż tak naprawdę nie znamy faktycznego wyglądu i stanu rzeczy, które kupujemy. Tyczy się to zwłaszcza owoców i warzyw. Samo zdjęcie na witrynie internetowej nic nam nie mówi. Trudno bowiem mieć nadzieję, że np. jabłko będzie identyczne jak na zdjęciu. Tak naprawdę nie wiemy, czy dany owoc czy warzywo nie jest obite, czy mające jakiś inny defekt, o którym jeślibyśmy wiedzieli to byśmy go nie kupili. dowóz. Nie mamy możliwości sprawdzenia każdego produktu – np. pieczywa – czy jest świeże, a przecież świeże produkty nas interesują. Niektóre sklepy (np. Frisco.pl) podają jednak na stronach daty ważności oferowanych produktów. Czasem brakuje zamówionego produktu, w takim przypadku pracownik supermarketu dzwoni z propozycjami zamienników.

Na całe szczęście zamówione przez nas produkty można reklamować, lecz trzeba pamiętać o zachowaniu paragonu. Czasem reklamację od razu rozpatruje kurier, a jeśli nie – trzeba skontaktować się w tej sprawie ze sklepem. Należy to zrobić jak najszybciej. Niekiedy okazuje się, że wśród przywiezionych produktów nie ma wszystkich zamówionych. Wtedy sklep zwraca nadpłacone pieniądze na konto lub rozlicza je przy następnym zamówieniu. Należy pamiętać o tym, by skontrolować paczki ze zrobionymi zakupami w obecności kuriera – trzeba sprawdzić, czy niczego nie brakuje, czy owoce są świeże i czy nic nie zostało uszkodzone podczas transportu.

Z roku na rok sklepy działające w sieci odnotowują wzrosty swoich obrotów. Cały rynek sklepów spożywczych w Internecie szacuje się na ponad 200 mln zł. W ciągu najbliższych pięciu lat oczekiwane jest nawet potrojenie jego wartości. Właśnie to  zachęca przedsiębiorców do inwestowania w internetowe sklepy spożywcze.

O dobrej koniunkturze na rynku zapewniają istniejące już od dłuższego czasu spożywcze sklepy internetowe. Fresco.pl przyznaje, że liczba klientów sięga w nim już ok. 450 dziennie, a sklep A.pl mówi o ponad 100 klientach dziennie. Jak wynika z raportu E-handel Polska 2012, przygotowanego przez Sklepy24.pl, w ciągu ostatnich czterech lat liczba sklepów delikatesowych działających w sieci zwiększyła się o 74 proc. Obecnie klienci mogą robić zakupy w ponad 300 internetowych marketach. To wciąż mało, biorąc pod uwagę rosnące potrzeby konsumentów, którzy chcą już nie tylko tanio, ale i szybko robić codzienne zakupy.

Jeśli chcielibyście założyć taki sklep, to nie myślcie, że otwarcie spożywczego sklepu w sieci jest możliwe w 5 minut, jak również nie potrzeba do tego dużego kapitału początkowego. Tego rodzaju działalność wymaga znacznie większego nakładu niż tradycyjny sklep spożywczy, na który wystarczy 60 – 80 tys. zł. Co prawda, w internetowym sklepie odchodzą nam wydatki związane z wynajęciem i utrzymaniem powierzchni handlowej, ale za to dochodzi chociażby zakup specjalnych samochodów z chłodnią do transportu artykułów wymagających niskich temperatur do klientów, a należy wiedzieć, że koszt jednego takiego wozu to około 100 tys. zł. Wydaje się, że jeśli chcemy oferować dostawy towaru tylko raz dziennie, to jeden samochód z chłodnią wystarczy na początek. Poza tym musimy być świadomi, że czeka nas również   zaprojektowanie strony internetowej i nabycie odpowiedniego oprogramowania, dzięki któremu nasi klienci będą mogli swobodnie poruszać się po naszym e-sklepie. Musimy się liczyć z tym, by przeznaczyć na ten zabieg ok. 40-100 tys. zł. Oprócz powyższych niezwykle istotnych kwestii pozostaje nam jeszcze kwestia zatrudnienia pracowników: kierowcy, księgowej, osoby do obsługi strony internetowej oraz  pracowników do pakowania towarów wysyłanych do klientów.

 

Musimy zastanowić się również nad tym skąd brać towar. Można pozyskiwać go na dwa sposoby:

– poprzez budowę własnego magazynu – a należy zauważyć, że obiekt wyposażony w chłodnię przeznaczoną do przechowywania produktów świeżych to wydatek od kilkuset tysięcy do nawet miliona złotych. Specjaliści doradzają, żeby na etapie rozkręcania tego biznesu nie budować własnego magazynu, gdyż byłby to samobójstwo. Brak bowiem odpowiedniego wolumenu nie zapewni nam właściwej rotacji towaru, który ma krótkie terminy przydatności do spożycia i tym samym będziemy spisani na straty. By budowa własnej hali się opłacała, to sklep powinien obsługiwać ponad 100 klientów dziennie, by taka inwestycja była opłacalna.

– drugim rozwiązaniem jest nawiązanie współpracy ze stacjonarnymi sklepami bądź działającymi już na rynku hurtowniami w celu odbierania od nich zamówionego przez klientów towaru. Zaletą tego rozwiązania są na pewno dużo niższe koszty tej inwestycji. Natomiast wadą jest to, że nie mamy kontroli nad całym łańcuchem naszych dostaw i warunkami przechowywania produktów. A to – przy tak różnorodnych produktach – jest niezwykle ważne. Niezadowolony z jakości dostarczonych towarów klient będzie bowiem omijał nasz sklep szerokim łukiem. Inną kwestią jest to, że odbierając towar od innego handlowca lub hurtownika musimy się zgodzić na warunki, jakie nam zaproponuje. Pole manewru jest bowiem bardzo  niewielkie. W takim razie bardzo trudne byłoby utrzymanie odpowiednio niższej wysokości cen w naszym sklepie internetowym aniżeli są w tradycyjnych sklepach, co w realiach e-commerce jest niezwykle istotne.

 

Zakładając taki biznes musimy liczyć się z tym, że prowadzenie takiego sklepu nie jest to przysłowiową „bułką z masłem”.  W rezultacie, właściciele działających już sieciowych marketów oceniają, że inwestycje we własny sklep internetowy z żywnością mogą sięgnąć bagatela nawet kilku milionów złotych. Wiąże się to z tym, że takie sklepy internetowe pracują na wysokich marżach – średnio ok. 25%. Należy również przemyśleć to, ze konkurencja na rynku jest coraz większa i wymusza np. gratisowe dostawy.

 

Na naszym rynku działa wiele spożywczych sklepów internetowych. Niektóre z nich powiązane są z tradycyjnymi supermarketami – np. E.Leclerc – www.hipernet24.pl, Bomi – www.supersam24.pl, Piotr i Paweł -www.epiotripawel.pl, czy Alma – www.alma24.pl), inne zaś działają tylko w sferze online – np. Frisco – www.frisco.pl, A.pl – www.a.pl, Do Domku – www.dodomku.pl. Niektóre z nich obsługują całą Polskę i realizują zamówienia za pomocą firm kurierskich, choć nie dostarczają produktów nietrwałych, inne natomiast – jak np. alma24.pl – mają na stronie mapy z zaznaczonymi miejscami dostaw. Coraz więcej grup konsumentów korzysta z tego typu zakupów. Jest to przede wszystkim propozycja do osób, które nie mają czasu na zwykłe zakupy. Są to osoby, którym zależy na tym, by zakupy „zrobiły się same”. Na pewno jest to dobre rozwiązanie dla np. kobiet w ciąży, bądź z małymi dziećmi, które nie muszą nieść ciężkich siatek z zakupami i narażać się na zbyt duży wysiłek. Jest to również świetne rozwiązanie dla osób starszych – oczywiście tzw. „skomputeryzowanych” – którzy często mają już mniej sił i lepiej by zachowali je np. dla swoich wnuków, niżby mieli nosić np. 4 kg proszek do prania, czy 2 butelki z wodą mineralną.

Podsumowując, internetowe sklepy spożywcze to już dość rozbudowana oferta. Konkurencja na rynku e-commerce jest już bardzo ścisła. Konsument ma dość szeroki wybór, wiele możliwości wyszukiwania np. pod względem kaloryczności produktów. Należy zauważyć, że coraz więcej internautów korzysta z usług oferowanych przez e-spożywczaki – jest ich już ok. 23 % z całej grupy użytkowników sieci. Jak widzimy, jest to całkiem spora grupa, jednak wydaje się, że tradycyjne chodzenie na zakupy nie zostanie zupełnie wyparte przez zakupy online. Jest to oczywiście wspaniałe udogodnienie, jednak dla niektórych wady takich zakupów będą zbyt duże, by zdecydować się na kupno np. wędliny przez Internet. Od strony założycieli nowych sklepów spożywczych w sieci natomiast, zawsze odstraszającym będą koszty zakładania takiego biznesu. Trudno będzie się również wstrzelić w tak bogaty rynek internetowych delikatesów. Wydaje mi się, że duże szanse na powodzenie internetowych sklepów spożywczych mają te, które są już w wersji „standardowej”. Klienci znając już ofertę normalnego sklepu, będą z mniejszą obawą robić zakupy w internetowej wersji swojego sklepu. Warto również zauważyć, że wówczas nie musimy budować specjalnego magazynu ani dodatkowo współpracować z handlowcami – mamy towar ze sklepu stacjonarnego.  Oczywiście wszystko jest dla ludzi i wszystko jest możliwe. Co przyniesie przyszłość? Czas pokaże. Należy jednak pamiętać, że wybór formy zakupów oraz rodzaj naszego biznesu zawsze pozostaje do nas.

m.bąkAutorem tekstu jest Michał Bąk – wieloletni praktyk marketingu, od 2008 roku pracował w lub współpracował z warszawskimi agencjami interaktywnymi. Od 2011 roku prowadzi własną działalność gospodarczą oraz doradza przedsiębiorstwom na temat reklamy internetowej. Jego konikiem jest e-commerce i marketing turystyczny. Chcesz nawiązać współpracę napisz: info@majkb.com lub zadzwoń: 695-069-430

bannerv3 (1)

 

 

 

21 pytań do Marty Bąk – współwłaścicielki sklepu aroma-terapia.pl

2014-05-07_16h06_56

Pytanie 1: Na jakiej platformie sklepowej oparta jest  strona Waszego sklepu?

Marta: Prestashop – naszym zdaniem jeden z najlepszych i najtańszych rozwiązań.

Pytanie 2: Skąd pomysł, by w internecie handlować właśnie olejkami i kadzidełkami?

Marta: Jest to poszerzenie rynku zbytu. Nie handlujemy tutaj tylko na terenie Otwocka, a całej Polski.

Pytanie 3: Do jakiego targetu kierujecie swój sklep? Kto jest Waszym wymarzonym klientem?

Marta: Tutaj warto zaznaczyć, że większość klientek jest w wieku 25-45 lat. Nie mniej, świadomość oraz wiedza, na temat aromaterapii starszych Polek rośnie z roku na rok i możemy to z łatwością zaobserwować w naszym sklepie stacjonarnym. Trudno powiedzieć jak wygląda wymarzony klient. Każda kobieta jest godna uwagi.

Pytanie 4: W jakim kierunku chcecie rozwijać Wasz sklep?

Marta: Marzy mi się, żeby powstała sieć sklepów stacjonarnych. Chcę zwiększyć ruch, założyć bloga, forum eksperckie oraz kanał na YouTube.

Pytanie 5: Czy długo zajęło Wam pełne wdrążenie sklepu?

Marta: Całe wdrążenie sklepu zajęło blisko rok, ciągłe zmiany produktów, tworzenie opisów, domawianie z producentami.

Pytanie 6: Co uważasz o marketingu w internecie jakie będą trendy w tym roku, na co warto postawić?

Marta: Marketing w internecie jest podstawą w dzisiejszych czasach. Rok 2014 jest okrzyknięty rokiem content marketingu, dlatego warto zadbać o unikalne opisy produktów w swoim sklepie.

Pytanie 7: Czemu tak bardzo lubisz sprzedaż internetową, co ją wyróżnia od zakupów w sklepach tradycyjnych?

Marta: Tutaj warto zaznaczyć, że w internecie można znaleźć dużo więcej rzeczy, niż w rodzinnej miejscowości, częściej po bardziej okazyjnych cenach (duża konkurencja, porównywarki cenowe).

Pytanie 8: Czy ciężko współpracuje się z klientem internetowym? Masz w tym segmencie doświadczenie bo pracujesz na co dzień w agencji interaktywnej.

Marta: Zgadza się, na szczęście nie udało mi się natrafić na trudnego klienta. Większość sporów wynika z niewiedzy. Dlatego należy na spokojnie tłumaczyć, edukować.

Pytanie 9: Dokończ zdanie. Internet jest dla mnie:

Marta: źródłem wiedzy, kiedy potrzebuje;

źródłem utrzymania;

sposobem na rozrywkę oraz samokształcenie.

 

Pytanie 10: Zastanawiałabyś się kim byłabyś gdybyś nie zarabiała pieniędzy na pracy w e-commerce czy w reklamie internetowej?

Marta: Mam plan, żeby założyć szkółkę szachową (jestem instruktorem tej dyscypliny sportowej). Jednak wiem, że jeszcze potrzebuję na to czasu.

Pytanie 11: Co jest najcięższe w pracy internetowej zdalnej?

Marta: Myślę, że największy problem, to wszystkie pożeracze czasu typu facebook, czy demotywatory. Ja całe szczęście nie mam z tym problemu. Warto również zadbać o zdrowie. W pracy biurowej kręgosłup oraz wzrok są szczególnie narażone.

Pytanie 12: Czy wiążesz swoją przyszłość ze sprzedażą w sklepie internetowym?

Marta: Tak, rynek ecommerce w Polsce szybko się rozwija.

Pytanie 13: Polska kraj ambitnych ludzi, czy kraj straconych szans?

Marta: Raczej skrajności. Ludzie bogaci zwiększają dystans do biednych. Uważam, że nie należy myśleć w kategorii jestem biedny więc zostanę do końca życia. Raczej warto się zastanowić co należy zrobić, by ten stan zmienić. Proszę zauważyć, że w większości życiorysów bogatych ludzi znajdziemy wzmiankę, że chociaż raz w życiu był/a bankrutem.

Pytanie 14: Twój pierwszy milion na koncie zarobisz w Internecie czy innymi metodami?

 Marta: Nie wykluczam ani internetu, ani pracy „stacjonarnej”.

Pytanie 15: W jakim kierunku chcesz się teraz rozwijać i co robisz w tym celu?

Marta: Chciałabym, żeby w pracy mnie doceniano. Staram się czytać branżowe książki, choć z racji tego, że zawsze się „ gdzieś spieszę” i większość rzeczy powinnam zrobić „na wczoraj”, to większość wiedzy czerpię z fanpage.

Pytanie 16: Czy Aroma pójdzie w kierunku trendu na ten rok, czyli content marketingu?

Marta: Aktualnie są wymieniane wszystkie opisy. Jest to szczególny element w e-sklepie. To właśnie dzięki niemu można pozycjonować sklep na tak zwany długi ogon (long tail), od niego, między innymi, również zależy, czy konsument kupi produkt, czy też nie.

Pytanie 17: Praca przed komputerem nie należy do zdrowych. Co robisz aby nie zwariować te kilka godzin dziennie przy biurku?

Marta: Przeczytałam kiedyś takie zdanie, że jeżeli ktoś robi to, co lubi to nie przepracuje ani chwili. Ważne jest, żeby po kilku godzinach pracy odejść na chwilę sprzed komputera, aby odpoczęły nam oczy oraz kręgosłup.

Pytanie 18: Jak widzisz rozwój e-commerce w najbliższej przyszłości?

Marta: Znalazłam ostatnio badanie w internecie dotyczące rynku ecommerce (2013 rok). 58%  respondentów odnotowało wzrost sprzedaży w swoim e-sklepie. I aż 61% zanotowało wzrost klientów. Na tej podstawie można  domniemać, że rynek ten będzie stale się rozwijał.

Pytanie 19: Czy w tak konkurencyjnym i nasyconym świecie jakim jest e-commerce jest jeszcze miejsce na nowych, małych graczy?

Marta: Dobrze przygotowany sklep i odpowiedni marketing jest w stanie uczynić cuda. Co prawda nie tylko to, ponieważ coraz częściej na transakcje kupna-sprzedaży  ma wpływ jakość obsługi, czy odpowiednie opakowanie.

Pytanie 20: Czy zamierzacie stosować w Aromie cross selling i up selling? Póki co nie widziałem tych rozwiązań u Was na stronie.

Marta: Tak, oczywiście.

Pytanie 21: Czego należy Ci życzyć w ehandlu?

Marta: Nieustannego rozwoju oferty, poszerzenia sprzedaży na rynek stacjonarny.

 

bannerv3 (1)

 

Dlaczego unikalne opisy w sklepie są takie ważne?

1390028_76653280

Czy zawsze kopiujesz opis danego produktu ze strony producenta? Czy wiesz, że gdybyś chociaż trochę zmienił jego treść, to poprawiłbyś notowania swojego e-sklepu? Poniżej po krótce podpowiem Ci jak ważne są unikalne opisy.

Przede wszystkim musisz wiedzieć, że konsument odwiedzając Twój sklep internetowy i wybierając któryś z produktów chciałby dowiedzieć się czegoś nowego, innych informacji niż może znaleźć na stronie producenta. Niestety często jest tak, że w większości sklepów internetowych opisy te są kopiowane właśnie od wytwórcy. Powoduje to znużenie wśród klientów, do których na każdym kroku docierają takie same informacje. Unikalne opisy pozwolą Ci na zainteresowanie klientów właśnie Twoją ofertą, ponieważ będą wyróżniać Twój e-sklep na tle konkurencji – standardowo korzystającej z gotowych opisów.

Zastosowanie unikalnych opisów spowoduje brak problemów z algorytmami Google’a. Fakt ingerencji Google w treść stron internetowych w Polsce ma spore znaczenie od 2011 roku, kiedy to wprowadzono aktualizację o nazwie Panda. Do ww. okresu właściciele sklepów internetowych nie miali problemów z tzw. „duplicate content”. Po wprowadzeniu Pandy i kolejnych aktualizacji, zaczęto w dużej mierze promować strony internetowe z unikalną treścią. Obecnie za obowiązek należy przyjąć tworzenie własnych, autorskich treści. Strona, na której publikowane są powielone z innych serwisów informacje jest bardzo nisko notowana, a nawet niekiedy wyrzucana z wyników wyszukiwania – takie przypadki trafiają głównie do tzw. „suplement index”. Co może wydać się dziwne – Google potrafi ocenić jakość tekstu. Sprawdza to poprzez algorytm oceniający tematykę, słownictwo, semantykę,  oraz zachowanie użytkowników na danej stronie. Ponadto, mając dane statystyczne zgromadzone  z kilku lat, może określić takie informacje o stronie jak: średni czas przebywania użytkownika, współczynnik odrzuceń, czy stosunek odsłon do unikalnych wejść. Co niezwykle ważne – algorytm Pandy polega na tym, że choć ocenia poszczególne podstrony, to sankcje nakłada na całe witryny. Wystarczy mały udział kiepskich podstron, by pozycje w Google straciła cała Twoja strona…

Musisz pamiętać, by przygotowując alternatywne teksty skupić się przede wszystkim na użytkowniku, a nie tylko na rygorach, czy algorytmach wyszukiwarki. Musisz postawić się w jego miejscu i zastanowić czego potrzebuje – „inne niż wszędzie indziej”, merytoryczne i estetycznie zaprezentowane informacje o danym produkcie.

Jak to zrobić? Jest na to kilka sposobów. Warto po prostu sformatować teksty ze strony producenta. Jest to najprostszy sposób, jednak dający najsłabsze efekty w stosunku do zasobów, które będziesz musiał zainwestować. Prawdopodobnie na takie „tricki” nabierze się Google, ale z całą pewnością metody tej nie docenią klienci.

By zyskać na unikalności, możesz napisać własne podsumowanie. Podsumować i wypunktować w paru zdaniach najważniejsze korzyści dla klienta z potencjalnego zakupu. Dobre podsumowanie powinno wystarczyć za cały opis, choć oczywiście szczegóły z oryginalnego tekstu warto zachować. Jest to – co prawda – metoda wymagająca większej ilości pracy, jednakże znacznie skuteczniejsza. Proponuję, byś – jeśli się zdecydujesz na tę metodę –  zaczął od napisania podsumowań dla bestsellerów, a dopiero później zajął się produktami sprzedanymi w mniejszej ilości –  min. jeden raz. Na sam koniec zostaw sobie asortyment, którego dotąd nie udało ci się sprzedać.

Kolejnym krokiem jaki możesz zrobić, by ubogacić treść swojego sklepu internetowego jest zachęcenie klientów do napisania krótkiej opinii. Generalnie należy motywować konsumentów osobistymi korzyściami. Zrób konkurs na najlepszą opinię –  obiecaj nagrody dla autorów najlepszych recenzji (np. rabaty, nagrody rzeczowe). Tańszą od powyższej, choć mniej skuteczną jest motywowanie na tzw. „społeczność”. Po prostu, po upływie kilku dni od dokonania zakupy przez danego konsumenta, zwróć się do niego e-mailem z zapytaniem/prośbą o wystawienie opinii. Uargumentuj to badaniem zadowolenia swoich klientów.

Ciekawym i skutecznym sposobem jest także tzw. cross-selling i up-selling:

– technika cross-sellingu polega na bardzo prostym zabiegu – do zakupionego przez klienta produktu oferuje mu się dodatkowe opcje do tego produktu. Ważne jest to, żeby oferować mu się je po dokonaniu zamówienia. Przykładem tej techniki jest zwykłe pytanie „a może frytki do tego?” – zadane przez sprzedawcę, gdy już wybraliśmy co chcielibyśmy zjeść w McDonald’s.

– technika Up-selling zaś jest metodą, która podwyższa wartość sprzedawanego produktu –  jednymi słowy, poprzez tą technikę niejako namawiamy klienta do kupienia dobra wyższej klasy – droższego. Negocjujemy z klientem, oferując mu ulepszone wersje produktu, który chce kupić lub z wyższej półki – lepszych jakościowo, przy czym ważne jest, aby robić to płynnie i powoli. Przykładem tej techniki jest np. sytuacja, gdy mamy „upatrzony” odkurzacz, a sprzedawca oferuje nam nieco droższy, ale z lepszym silnikiem/lepszymi dodatkami.

W opisie produktu pokazuj tzw. „zajawki” innych pozycji asortymentowych (podobnych, uzupełniających, często kupowanych razem z danym produktem, w promocji). Dzięki temu dajesz klientowi kilka korzyści „na raz”, jak również zyskujesz bogatsze wewnętrzne linkowanie, no i przypominasz klientowi o tzw. nieuświadomionych potrzebach konsumpcyjnych.

Reasumując, jakie są zalety modyfikowania opisów produktów w naszym e-sklepie?
Przede wszystkim uzyskujemy wyższą sprzedaż, gdyż: dajemy klientom wartość dodaną – odróżniającą nas od konkurencji, jesteśmy lepiej widoczni w Google na „długim ogonie” słów kluczowych, unikamy kar od Google, nie musimy skupiać się na konkurowaniu ceną, stosujemy up-selling i cross-selling. Dzięki wprowadzeniu unikalnych opisów ponosimy niższe koszty – będąc dobrze widocznymi w wyszukiwarce, możemy zmniejszyć wydatki, które możemy przeznaczyć na inne formy pozyskiwania ruchu.
Przy prowadzeniu sklepu internetowego musisz pamiętać, że klienci kupujący przez Internet potrzebują znacznie więcej informacji o danym produkcie, aniżeli Ci, którzy mogą dotknąć i ocenić go „na żywo”.

Wybierz więc któryś z powyższych kroków i … do dzieła!

 

bannerv3 (1)

Jak zwiększyć sprzedaż w sklepie internetowym cz. 1

1415502_57222005

 

Celem każdego przedsiębiorcy, prowadzącego własny sklep internetowy jest, by z każdym miesiącem sprzedaż w jego sklepie, a co za tym idzie – jego zyski – rosły. Istnieje na to kilka sposobów.

Dostępne możliwości dzielimy na dwie grupy: takie, które w dużej mierze sami jesteśmy w stanie zastosować w naszym e-sklepie oraz te, których wprowadzenie należy zlecić podmiotom trzecim.

Do pierwszej grupy zaliczamy „zabiegi” – mogące wydawać się prostymi i oczywistymi – a jednak nie wszyscy przywiązują do nich należytą wagę. Jeśli chcemy zwiększyć sprzedaż w naszym sklepie internetowym, to musimy zadbać o jak najwyższy poziom przejrzystości i funkcjonalności naszej strony. Należy pamiętać, że stronę naszego e-sklepu będą odwiedzać zarówno osoby, dla których zbyt skomplikowany układ sklepu mógłby sprawiać problemy, jak również osoby które nie będą miały problemu z poruszaniem się po stronie. Dlatego też warto w taki sposób zaprojektować – bądź dostosować istniejącą już stronę e-sklepu – by była przejrzysta i funkcjonalna dla każdego użytkownika Internetu. Im nasz sklep internetowy będzie bardziej użyteczny, tym lepiej dla nas – właścicieli – i naszego zysku.

Warto również zadbać o to, by opisy znajdujące się przy każdym z produktów były w jakimś sensie wyjątkowe – inne niż te, które prezentowane są u konkurencji.
Niezwykle ważnym jest to, by nie było w nich jakichkolwiek błędów, czy literówek.
Dalej, należy zadbać o zdjęcia produktów. Jest to jeden z najważniejszych elementów w e-handlu. To zdjęcie właśnie może przesądzić o tym, czy konsument zainteresuje się danym produktem. Co oczywiste, zdjęcie pozwala na „faktyczne zapoznanie” się z przedmiotem. Jeśli będzie ono kiepskiej jakości (np. nie będzie powiększenia, a jedynie mały obrazek), wówczas tylko odstraszy klienta, który zrezygnuje z oferty naszego sklepu i poszuka innego, gdzie będzie mógł zobaczyć przedmiot w najdrobniejszych detalach. Najlepiej, gdyby zdjęcie dokładnie odzwierciedlało kolor i wielkość produktu. Jeśli bowiem przedmiot, po zakupie nie będzie taki sam jak na zdjęciu, to prawdopodobnie będzie się to wiązało z negatywną opinią o naszym sklepie – często powtórzoną innym użytkownikom, wyrażoną na forach i blogach. A tego przecież nie  chcielibyśmy doświadczyć. Warto więc zastanowić się, czy poprawienie jakości zdjęć, czy przejrzystości naszego e-sklepu, nie wyszłoby nam na dobre.

 

Kolejnym sposobem, który pomoże nam w uzyskaniu naszej upragnionej, zwiększonej sprzedaży jest zadbanie o odpowiednią obsługę klienta w e-sklepie. Jest ona – tak jak przy zwykłych sklepach – niezwykle ważna, choć należałoby stwierdzić – jeszcze ważniejsza. Klient, który wybiera sklep internetowy jako miejsce, gdzie chciałby kupić dany produkt, chciałby mieć pewność, że w razie jakichkolwiek wątpliwości co do potencjalnego zakupu, po zatelefonowaniu na infolinię będzie znał wszystkie odpowiedzi na dręczące go pytania i wątpliwości. Jeśli zaś „po drugiej stronie słuchawki” będzie osoba, która nie będzie znała asortymentu, czy po prostu nie będzie mogła rozwiać wątpliwości klienta, to zapewne uda się do konkurencji. Obsługa klienta w e-sklepie powinna charakteryzować się profesjonalizmem i jednocześnie uprzejmością przy udzielaniu żądanych informacji. Musimy więc pamiętać o tym przy zatrudnianiu pracowników do telefonicznej, bądź mailowej obsługi klienta. Trzeba dokładnie sprawdzić merytoryczną wiedzę – co do naszego asortymentu – jak i sposób rozmowy, czy choćby dykcję.

Gdy wyczerpiemy już te sposoby, które sami jesteśmy w stanie wdrożyć, to należałoby zastanowić się nad kilkoma usługami, które od innej strony byłyby w stanie przysporzyć nam większego ruchu w e-sklepie, a co za tym idzie – większy zysk. Pierwszą rzeczą, o której bezwzględnie trzeba pamiętać jest tzw. pozycjonowanie. Jest to proces – jak sama nazwa wskazuje – prowadzący do uzyskania najwyższej pozycji danej strony (w tym wypadku sklepu internetowego) w wyszukiwarkach internetowych dla wybranych w zapytaniu fraz. Ten zabieg ma ogromne znaczenie. Pozycjonowanie pozwala nam na to, by strona internetowa naszego e-sklepu była wyświetlana w wyszukiwarce pośród najbardziej popularnych i znanych. Pozycjonowanie polega w głównej mierze na właściwym użyciu wiedzy dotyczącej mechanizmów stosowanych w wyszukiwarkach internetowych. Ogólnie rzecz biorąc, wyszukiwarki mają własne programy penetrujące sieć w poszukiwaniu stron internetowych i zawartych w nich treści. Dalej, strony te są dopisywane do indeksów wyszukiwarek. Następnie, wyspecjalizowane programy segregują  zindeksowane już strony, nadając im wartości (pozycję w hierarchii) z uwagi na określone czynniki tj. m.in.: słowa kluczowe, popularność danych stron, objętość. Całość zagadnienia jest bardziej złożona – zajmują się tym wyspecjalizowane firmy – dlatego też wystarczy, że sam właściciel sklepu internetowego będzie znał samą zasadę działania.
Musimy pamiętać, że nawet najatrakcyjniejsza oferta nie przekona klienta, jeśli ten po prostu o niej nie wie. Dlaczego też warto zadbać o pozycjonowanie.  

Kolejnym sposobem na zwiększenie sprzedaży w e-sklepie jest zastosowanie dobrze opracowanej strategii AdWords. Jest to płatny program reklamowy prowadzony przez Google, umożliwiający wyświetlanie reklamy w postaci linków sponsorowanych u góry i po prawej stronie wyników wyszukiwarki Google oraz na stronach internetowych współpracujących w ramach programu Google AdSense. System ten oparty jest na modelu PPC – płacimy za kliknięcie w reklamę. Linki sponsorowane tworzymy poprzez wybór słów kluczowych, na które dana reklama ma się wyświetlać, albo przez wybór witryn internetowych, na których mają być wyświetlane dane reklamy. AdWords’y wyświetlają się jedynie w wynikach wyszukiwania użytkowników, którzy wpiszą określone przez danego reklamodawcę słowa kluczowe bądź frazy lub na powiązanych z nimi tematycznie stronach internetowych. Dzięki temu właśnie możemy być pewni, że reklama naszego sklepu internetowego trafi bezpośrednio do internautów zainteresowanych naszymi produktami. Dobrze przemyślana strategia AdWords zapewnia nam niezwykle szybkie dotarcie do jeszcze niezdecydowanych klientów i w dużej mierze pomaga w zachęceniu do odwiedzenia właśnie naszego e-sklepu.

 

Warto także zastanowić się nad tzw. newsletterami. Wśród klientów odwiedzających witryny e-sklepów są tacy, którzy chcą coś kupić, ale nie mają sprecyzowanych celów – kupią to, co ich będzie ich w danym momencie interesowało. Trzeba ich w pewnym rodzaju zaczepić – wysłać newsletter ze ściśle określoną ofertą, zachęcając dlaczego warto kupić dany przedmiot/usługę. Z badań przeprowadzonych w Stanach Zjednoczonych na Uniwersytecie Michigan wynika, że prędzej klient zdecyduje się na „podaną na tacy” ofertę niż miałby sam ją wyszukać spośród wielu innych dostępnych w Internecie. Bardzo ważnym elementem w tym właśnie sposobie bezpośredniego docierania do klientów jest poczucie wyjątkowości – „oferta przygotowana specjalnie dla Ciebie”. Zupełnie inaczej czuje się konsument, gdy mu się coś proponuje, niż sam musi tego szukać. Niektórzy klienci są wybredni i zarazem leniwi, wolą by oferta sama do nich przyszła oraz by zawierało się w niej wszystko, czego potrzebują i wszystko co trzeba wiedzieć o kosztach i warunkach sprzedaży. Część osób, do których trafi takowa oferta uzna, że nie jest dla nich zadowalająca i po prostu skasują e-maila, jednakże istnieje duże prawdopodobieństwo, że znajdzie się grupa konsumentów, która skorzysta z oferty. W taki sposób również możemy zwiększyć sprzedaż w naszym e-sklepie.
Gotową propozycję handlową są również newslettery zawierające wszelkie rabaty. Może to być np. zniżka na dany produkt z e-sklepu lub rabat na określoną usługę. W obecnych czasach, kiedy konkurencja jest niezwykle duża należy na wszelkie możliwe sposoby „zaczepiać” klientów i delikatnie podsuwać swoją „wyjątkową i niepowtarzalną” ofertę.

 

Przy dostosowywaniu strony internetowej e-sklepu w celu zwiększenia sprzedaży należałoby również zainwestować w opracowanie mobilnej strony internetowej. W dobie miniaturyzacji i coraz powszechniejszego posiadania smartfonów, dobrze by było, żeby strona naszego e-sklepu mogła być wyświetlana – możliwie – na jak największej ilości urządzeń mobilnych/smartfonów. Nie każde bowiem umożliwiają przeglądanie stron www w normalnej postaci. Zapewne nie jest to prosty zabieg, ale z pewnością ułatwiłby dotarcie do tej grupy klientów, która bardzo intensywnie korzysta z tych urządzeń.  

 

Na końcu chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na jeden aspekt, dotyczący współistnienia sklepu internetowego i sklepu stacjonarnego. Często bowiem jest tak, że klient najpierw szuka danego produktu w sklepie internetowym, zapoznaje się ze specyfikacją techniczną i opiniami użytkowników, zawartych na stronie www. Natomiast później udaje się do sklepu stacjonarnego, by móc na własnoręcznie dotknąć, wypróbować dany produkt. Niekiedy, klienci chcą również usłyszeć opinię sprzedawcy, jak popularny jest dany produkt, jak się sprzedaje. E-sklep, istniejący równolegle ze sklepem stacjonarnym może więc służyć jako zachęta do zainteresowania się danym produktem i w rezultacie nabycia go w sklepie stacjonarnym.

Reasumując, jest wiele sposobów na zwiększenie sprzedaży w sklepie internetowym, a zaznaczam, że wszystkich możliwych nie wymieniłem. Tak naprawdę wszystko zależy od Ciebie, czy zdecydujesz się zainwestować i dopracujesz swój e-sklep. Wszystko po to, by w rezultacie „zwróciło Ci się z nawiązką”.

 

bannerv3 (1)

Czym jest remarketing i dlaczego podnosi konwersję w e-sklepach?

              dolar 

Ile razy byłeś świadkiem zakupu dokonywanego pod wpływem wielodniowych, a nawet wielotygodniowych przemyśleń? Bardzo często. Zwłaszcza gdy kupujemy droższy towar i powinien nam on służyć dłuższy czas. Czy wiesz, że jest metoda, która może pomóc Twojemu potencjalnemu klientowi podjąć decyzję zakupową w okresie, nazwijmy to umownie przemyśleń. Słowem kluczem będzie w tym zakresie remarketing. To właśnie on jest bohaterem niniejszego artykułu.

Jak to się dzieje, że zakupy towarów zwłaszcza droższe zabierają nam tak dużo czasu? Odpowiedź na to pytanie leży w psychologii. To obawa. Nikt nie chce kupić produktu wadliwego, niepotrzebnego, czy u sprzedawcy, który nie wzbudza zaufania. W zależności od kosztu danego towaru, rośnie czas, który jest potrzebny naszemu potencjalnemu klientowi na podjęcie decyzji. Kupując bułki nie mamy lęku, że będą one suche i stracimy pieniądze. Mowa bowiem o groszowych sprawach. Gdy chcemy kupić meble do sypialni, ekspres do kawy, kabinę prysznicową czy inną rzecz, która w naszym przekonaniu jest droga, musimy zastanowić się kilka razy.

 Sprzedawco, a co gdyby ktoś zaproponował Ci pomoc w podejmowaniu decyzji zakupowych Twojego klienta? Czy nie cieszyłbyś się gdybyś mógł mu delikatnie przypomnieć o istnieniu Twojego e-sklepu? Czy nie byłoby to dla Ciebie szansą na zwiększenie prawdopodobieństwa sprzedanego produktu? Oczywiście, że tak. Właśnie takie przypominanie poprzez reklamę remarketingową, zwaną również reklamą „śledzącą”, znacząco poprawia konwersję sprzedaży zwłaszcza przedmiotów, które nabywamy rzadko, lub nawet jednorazowo w ciągu życia. Pamiętaj, że proces jest długotrwały, a najważniejsze jest aby klient nie zapomniał o Twojej marce.

 Jak to wygląda w praktyce? Klient, który był choć raz na stronie Twojego e-sklepu, zostaje częścią listy remarketingowej. Lista ta to zbiór osób (a właściwie ich IP), którym mamy możliwość wyświetlania reklamy spersonalizowanej. Wyobraź sobie jak duże musi być zdziwienie klienta, gdy po 2 tygodniach po odwiedzinach Twojego sklepu czytając informacje w swoim ulubionym portalu wyświetlasz mu reklamę „Czy nie myślisz o zakupie nowej sofy?”. Podświadomie odpowiadamy „no tak, ostatnio się przymierzamy z żoną do zakupu”. Naturalnym czynnikiem jest chęć kliknięcia w reklamę banerową, ponieważ odpowiada naszej potrzebie. Potencjalny klient przekierowany jest na stronę naszego sklepu, w ten sposób przypomina sobie, że już tutaj był i widział naszą ofertę. To szansa na wspomniane wyżej ułatwienie podejmowania decyzji.

Jaka jest faktyczna skuteczność? Wszystko zależy od kreacji banerowej, czy będzie miała odpowiednie „call to action” czy będzie odpowiednio dobrana, a także czy strona z docelowym produktem, faktycznie będzie spełniała oczekiwania klienta. Z mojego doświadczenia wynika, że reklama „śledząca” jest doskonałym narzędziem wsparcia sprzedaży. Jest nienachalna, ponieważ sami dobieramy liczbę wyświetleń reklamy dla danego użytkownika, a także pełni funkcję przypominającą. Pamiętajmy, że w dobie konkurencyjności klient mógł sprawdzić taki sam przedmiot, lub jego zamiennik w kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu sklepach internetowych.

 

bannerv3 (1)

Jak zwiększyć ruch na stronie sklepu?

   esklep

 

2013 rok, był niewątpliwie smutnym rokiem dla wielu polskich przedsiębiorców, zwłaszcza dla branży SEO oraz sklepów internetowych. Dlaczego tak się działo? Co było powodem smutku? Dowiesz się z tego artykułu, ale nie to będzie motywem przewodnim niniejszej notki. Najważniejsze informacje jakie tu znajdziesz to: dlaczego warto dywersyfikować ruch dla naszego sklepu i jak umiejętnie tego dokonywać. Let’s get started!

                Koniec 2013 roku zapamiętają wszystkie sklepy, które liczyły, że są sprytniejsze, niż towarzysz Google. Być może działało to latami, udawało się go przechytrzyć, nie reagował i spał spokojnie. To wytworzyło w wielu właścicielach e-sklepów oraz innych przedsiębiorcach, poczucie pewności, że przecież nic złego się nie może stać. A jednak od lipca 2013 do grudnia tego roku nastąpiły ogromne spadki w wynikach wyszukiwania za tak zwane czarne metody pozycjonerskie.  Nienaturalne linkowanie z niskiej jakości katalogów, śmieciowych precli czy SWL-i przyczyniło się do spadków nawet 70-90% ruchu na witrynach. Wielu właścicieli e-sklepów dosłownie poszło z torbami, podobnie wiele niewielkich agencji SEO.  Kto przed tymi zmianami mówił o content marketingu? Dosłownie nieliczni, między innymi właściciele sklepu bron.pl, którzy dużo wcześniej zaczęli prowadzić bloga i kręcić dedykowane materiały video. Zmiany jakie nastąpiły, przystawienie noża do gardła, spowodowało zatrzęsienie i początek wielkich zmian. Ludzie zaczęli wcielać w życie zasady content marketingu. E-sklepy masowo zaczęły tworzyć unikalne opisy dla swoich produktów, część z nich zaczęła prowadzić poradniki, blogi, a nawet podcasty, czy videocasty. To pierwsze zmiany, aby zyskać w oczach bezwzględnej i krwiopijczej bestii jaką dla wielu wydaje się być wyszukiwarka.

                Czy zatem ruch pozyskiwany z organicznych wyników Google jest jedynym na jaki możemy sobie pozwolić? Nie! Metod jest niemal nieskończenie wiele, a jedynym ogranicznikiem może być nasza kreatywność, no i oczywiście zasobność naszego portfela.

                Jeśli mówimy o SEO, to z pewnością musimy też pomyśleć o linkach sponsorowanych, bowiem PPC i pozycjonowanie daje nam ogromną gałąź jaką jest SEM. Linki sponsorowane wydają się być dużo bardziej bezpiecznym rozwiązaniem, niż pozycjonowanie. Z jednej strony tak, ponieważ płacimy i musimy się wyświetlać. Jednak gdy przyjrzymy się temu z bliska, sprawa nie wygląda już tak oczywiście. Nieumiejętne zaprogramowanie kampanii reklamowej w Google Adwords, może skutkować bezsensownym przepaleniem pieniędzy. Możemy uzyskać ruch, który nas nie interesuje, źle stargetowany.

                Facebook, obecnie jest najbardziej popularnym portalem społecznościowym, dzięki sieci reklamowej czyli tak zwanym Facebook Ads możemy docierać do bardzo sprecyzowanego targetu. Jak Facebook, dobiera naszych potencjalnych odbiorców? Za sprawą ich zainteresowań, które sami określamy (lajki, posty). Czy ruch pochodzący z takiego społecznościowego portalu może być jakościowy? Tak, z moich obserwacji wynika, że Facebook (w niektórych przypadkach), może konwertować znacznie lepiej, niż linki sponsorowane. Warto pomyśleć o tej formie ruchu.

                Bycie ekspertem jest najlepszą formą ruchu jaki możemy sobie zapewnić.  Nie tylko odsyła do naszej witryny ale także zapewnia potencjalnego klienta, łatwiej jest zaufać fachowcom, niż laikom. Jak możemy wytworzyć wizerunek profesjonalisty, eksperta? Przede wszystkim możemy założyć bloga, na którym będziemy pisali na tematy związane z naszą branżą. Jednak sam blog nie jest całością rozwiązań jakie możemy w dziedzinie eksperckości zaprezentować. Warto zarejestrować się na forach, pisać komentarze na blogach innych osób. Nasze zaangażowanie z pewnością przyniesie wymierne korzyści, które przekujemy w realne pieniądze. Od nas samych zależy, czy wykorzystamy potencjał jaki daje nam bycie ekspertem. W tej płaszczyźnie warto abyśmy byli zespojeni z wszystkimi portalami social mediowymi: facebook, pinterest, instagram, tweeter. Oczywiście nie każdy z nich musi być istotny w naszym przypadku.

                Mądre podejście do tematu pozycjonowania, czyli skupienie się na tak zwanym długim ogonie, również jest bardzo dobrym posunięciem. Jeśli zależy nam na dużej liczbie, niszowych słów kluczowych, możemy osiągnąć sukces nawet samą optymalizacją oraz słowami kluczowymi, które zapewnią nam widoczność w wyszukiwarce. Dodatkowe podlinkowanie kategorii, podkategorii a nawet docelowych stron produktów, znacznie poprawi efekt naszego pozycjonowania. Dużo bardziej naturalne jest wykorzystywanie kilkuset, a nawet kilku tysięcy haseł, niż pozycjonowanie 2-3 ogólnych słów kluczowych.

                Artykuły sponsorowane, czy rozbudowane działania content marketingowe. Im więcej tworzymy ciekawych treści dla potencjalnych odbiorców, tym lepiej. Dziś nie banery, a właśnie ciekawy content jest najlepszą, a przede wszystkim nieinwazyjną reklamą. Nie bądź głupi zanudzając swoich odbiorców, będąc nachalnym możesz ich tylko wystraszyć. Czy stać Cię na odpływ Twoich klientów?

                Podsumowując niniejszy wywód. Postaraj się myśleć bardzo szeroko.  Stawiając tylko na jeden kanał, strzelasz sobie w kolano. Stale inwestując, będziesz dostrzegał różnice we wzroście odwiedzin oraz jakości ruchu skierowanego na witrynę Twojego sklepu www.

m.bąkAutorem tekstu jest Michał Bąk – wieloletni praktyk marketingu, od 2008 roku pracował w lub współpracował z warszawskimi agencjami interaktywnymi. Od 2011 roku prowadzi własną działalność gospodarczą oraz doradza przedsiębiorstwom na temat reklamy internetowej. Jego konikiem jest e-commerce i marketing turystyczny. Chcesz nawiązać współpracę napisz: info@majkb.com lub zadzwoń: 695-069-430

 

 

bannerv3 (1)