Internetowe sklepy spożywcze. Przyszłość jest dziś.

Na rynku zakupów w e-commerce z każdym dniem przybywa sklepów internetowych oferujących przeróżne usługi. W ostatnim czasie przybywa coraz więcej e-sklepów, oferujących sprzedaż artykułów spożywczych. W dzisiejszym artykule przybliżę Wam jakie są wady i zalety zakupów artykułów spożywczych on-line, jakie grupy użytkowników najczęściej wybierają zakupy w „e-spożywczakach” oraz po krótce wymienię „największych graczy” w tej dziedzinie.  

Zainteresowanie internetowymi sklepami spożywczymi rośnie. Wiąże się to z faktem, iż produkty spożywcze potrzebne są w każdym gospodarstwie domowym, a coraz więcej osób dostrzega zalety tej formy robienia zakupów. Kupowanie najpotrzebniejszych produktów – jakimi bez wątpienia – są artykuły spożywcze, bardzo często spędza sen z powiek konsumentom. W obecnych czasach, kiedy liczy się każda minuta każda chwila spędzona z bliskimi, każdemu z nas zależy na oszczędzeniu swojego czasu i sił. W chwili kiedy ktoś mógłby za nas zrobić zakupy i przywieźć je nam prosto do naszego domu, to moglibyśmy w tym czasie robić inne rzeczy, na które zawsze nie wystarcza nam czasu. Niektórzy klienci e-sklepów są już w podeszłym wieku i samo doniesienie produktów ze standardowego sklepu stanowi wielką trudność, a niektórzy są po prostu … są leniwi i nie chce im się wyjść z domu na zakupy.

Spróbuję teraz przedstawić zalety i wady zakupów w internetowych sklepach spożywczych. Jedną z najważniejszych zalet jest oszczędność czasu. Oczywiście zależy to od oddalenia naszego miejsca zamieszkania do właściwego dla nas sklepu. Nie mniej jednak, nawet jeśli byłaby to oszczędność rzędu 25 min, to zawsze jest to coś. Wystarczy na parę chwil usiąść do komputera, wybrać odpowiednie produkty i tylko czekać na dostawę. Kolejną zaletą właśnie jest fakt, że zakupy dostarczane są pod drzwi. Nie mamy żadnego problemu z wnoszeniem 5 kg proszku do prania, czy 3 kg ziemniaków. Nie musimy się męczyć – zwłaszcza jeśli mieszkamy np. na 3 piętrze bez windy – kierowca dostarczy nam zakupy gdzie tylko chcemy. Takie zakupy są także możliwe o każdej porze dnia i nocy – oczywiście dostawa odbywa się w wyznaczonych godzinach – jednakże sam koszyk z zakupami i zamówienie można skompletować kiedy nam się żywnie podoba. Co ciekawe, gdy robimy zakupy przez Internet mamy więcej czasu na zastanowienie, nie musimy robić „listy zakupów” oraz … istnieje mniejsze prawdopodobieństwo, że kupimy jakieś niepotrzebne produkty J Trzeba również zauważyć, że robienie zakupów przez Internet jest dziecinnie proste. Po prostu wybieramy potrzebne produkty i umieszczamy je w wirtualnym koszyku. Produkty podzielone są na działy tak jak w zwykłych supermarketach – na pieczywo, nabiał itd. Koszty dostawy to najczęściej od ok. 10 zł do ok. 30 zł – oczywiście zależnie od wartości zakupów, ale wiele sklepów oferuje darmową dostawę po przekroczeniu ustalonej kwoty – zwykle jest to 100–150 zł. Zakupy dowożone są o umówionej porze – z dokładnością do 1–3 godzin – samochodami dostawczymi umożliwiającymi zachowanie odpowiedniej temperatury produktów.

Niektóre e-spożywczaki oferują sortowanie produktów ze względu na ich kaloryczność. Potem podajesz adres dostawy i sposób płatności. Płaci się zazwyczaj kartą online albo przelewem, kartą przy odbiorze lub gotówką. Kolejną zaletą internetowych sklepów spożywczych jest dostępność produktów ekologicznych i tych, które oznaczone są jako tzw. „zdrowa żywność”. Niekiedy jest bowiem tak, że określone produkty można dostać jedynie na platformie online.

Jak każdy sklep, i te spożywcze-online mają również swoje wady. Podstawową z nich jest cena. Kupowanie produktów spożywczych online jest generalnie droższe, a jeśli do tego doliczymy koszty transportu zamówionych przetworów owocowych, kawy rozpuszczalnej i innych produktów sypkich, to wydamy zdecydowanie więcej, niż gdybyśmy osobiście się pofatygowali do sklepu. Z drugiej strony kupując w zwykłym sklepie również musimy „płacić za dowóz” tylko że kupując bilet komunikacji miejskiej, bądź tankując paliwo do naszego samochodu. Budzącym duże obawy jest również fakt, iż tak naprawdę nie znamy faktycznego wyglądu i stanu rzeczy, które kupujemy. Tyczy się to zwłaszcza owoców i warzyw. Samo zdjęcie na witrynie internetowej nic nam nie mówi. Trudno bowiem mieć nadzieję, że np. jabłko będzie identyczne jak na zdjęciu. Tak naprawdę nie wiemy, czy dany owoc czy warzywo nie jest obite, czy mające jakiś inny defekt, o którym jeślibyśmy wiedzieli to byśmy go nie kupili. dowóz. Nie mamy możliwości sprawdzenia każdego produktu – np. pieczywa – czy jest świeże, a przecież świeże produkty nas interesują. Niektóre sklepy (np. Frisco.pl) podają jednak na stronach daty ważności oferowanych produktów. Czasem brakuje zamówionego produktu, w takim przypadku pracownik supermarketu dzwoni z propozycjami zamienników.

Na całe szczęście zamówione przez nas produkty można reklamować, lecz trzeba pamiętać o zachowaniu paragonu. Czasem reklamację od razu rozpatruje kurier, a jeśli nie – trzeba skontaktować się w tej sprawie ze sklepem. Należy to zrobić jak najszybciej. Niekiedy okazuje się, że wśród przywiezionych produktów nie ma wszystkich zamówionych. Wtedy sklep zwraca nadpłacone pieniądze na konto lub rozlicza je przy następnym zamówieniu. Należy pamiętać o tym, by skontrolować paczki ze zrobionymi zakupami w obecności kuriera – trzeba sprawdzić, czy niczego nie brakuje, czy owoce są świeże i czy nic nie zostało uszkodzone podczas transportu.

Z roku na rok sklepy działające w sieci odnotowują wzrosty swoich obrotów. Cały rynek sklepów spożywczych w Internecie szacuje się na ponad 200 mln zł. W ciągu najbliższych pięciu lat oczekiwane jest nawet potrojenie jego wartości. Właśnie to  zachęca przedsiębiorców do inwestowania w internetowe sklepy spożywcze.

O dobrej koniunkturze na rynku zapewniają istniejące już od dłuższego czasu spożywcze sklepy internetowe. Fresco.pl przyznaje, że liczba klientów sięga w nim już ok. 450 dziennie, a sklep A.pl mówi o ponad 100 klientach dziennie. Jak wynika z raportu E-handel Polska 2012, przygotowanego przez Sklepy24.pl, w ciągu ostatnich czterech lat liczba sklepów delikatesowych działających w sieci zwiększyła się o 74 proc. Obecnie klienci mogą robić zakupy w ponad 300 internetowych marketach. To wciąż mało, biorąc pod uwagę rosnące potrzeby konsumentów, którzy chcą już nie tylko tanio, ale i szybko robić codzienne zakupy.

Jeśli chcielibyście założyć taki sklep, to nie myślcie, że otwarcie spożywczego sklepu w sieci jest możliwe w 5 minut, jak również nie potrzeba do tego dużego kapitału początkowego. Tego rodzaju działalność wymaga znacznie większego nakładu niż tradycyjny sklep spożywczy, na który wystarczy 60 – 80 tys. zł. Co prawda, w internetowym sklepie odchodzą nam wydatki związane z wynajęciem i utrzymaniem powierzchni handlowej, ale za to dochodzi chociażby zakup specjalnych samochodów z chłodnią do transportu artykułów wymagających niskich temperatur do klientów, a należy wiedzieć, że koszt jednego takiego wozu to około 100 tys. zł. Wydaje się, że jeśli chcemy oferować dostawy towaru tylko raz dziennie, to jeden samochód z chłodnią wystarczy na początek. Poza tym musimy być świadomi, że czeka nas również   zaprojektowanie strony internetowej i nabycie odpowiedniego oprogramowania, dzięki któremu nasi klienci będą mogli swobodnie poruszać się po naszym e-sklepie. Musimy się liczyć z tym, by przeznaczyć na ten zabieg ok. 40-100 tys. zł. Oprócz powyższych niezwykle istotnych kwestii pozostaje nam jeszcze kwestia zatrudnienia pracowników: kierowcy, księgowej, osoby do obsługi strony internetowej oraz  pracowników do pakowania towarów wysyłanych do klientów.

Musimy zastanowić się również nad tym skąd brać towar. Można pozyskiwać go na dwa sposoby:

– poprzez budowę własnego magazynu – a należy zauważyć, że obiekt wyposażony w chłodnię przeznaczoną do przechowywania produktów świeżych to wydatek od kilkuset tysięcy do nawet miliona złotych. Specjaliści doradzają, żeby na etapie rozkręcania tego biznesu nie budować własnego magazynu, gdyż byłby to samobójstwo. Brak bowiem odpowiedniego wolumenu nie zapewni nam właściwej rotacji towaru, który ma krótkie terminy przydatności do spożycia i tym samym będziemy spisani na straty. By budowa własnej hali się opłacała, to sklep powinien obsługiwać ponad 100 klientów dziennie, by taka inwestycja była opłacalna.

– drugim rozwiązaniem jest nawiązanie współpracy ze stacjonarnymi sklepami bądź działającymi już na rynku hurtowniami w celu odbierania od nich zamówionego przez klientów towaru. Zaletą tego rozwiązania są na pewno dużo niższe koszty tej inwestycji. Natomiast wadą jest to, że nie mamy kontroli nad całym łańcuchem naszych dostaw i warunkami przechowywania produktów. A to – przy tak różnorodnych produktach – jest niezwykle ważne. Niezadowolony z jakości dostarczonych towarów klient będzie bowiem omijał nasz sklep szerokim łukiem. Inną kwestią jest to, że odbierając towar od innego handlowca lub hurtownika musimy się zgodzić na warunki, jakie nam zaproponuje. Pole manewru jest bowiem bardzo  niewielkie. W takim razie bardzo trudne byłoby utrzymanie odpowiednio niższej wysokości cen w naszym sklepie internetowym aniżeli są w tradycyjnych sklepach, co w realiach e-commerce jest niezwykle istotne.

Zakładając taki biznes musimy liczyć się z tym, że prowadzenie takiego sklepu nie jest to przysłowiową „bułką z masłem”.  W rezultacie, właściciele działających już sieciowych marketów oceniają, że inwestycje we własny sklep internetowy z żywnością mogą sięgnąć bagatela nawet kilku milionów złotych. Wiąże się to z tym, że takie sklepy internetowe pracują na wysokich marżach – średnio ok. 25%. Należy również przemyśleć to, ze konkurencja na rynku jest coraz większa i wymusza np. gratisowe dostawy.

Na naszym rynku działa wiele spożywczych sklepów internetowych. Niektóre z nich powiązane są z tradycyjnymi supermarketami – np. E.Leclerc – www.hipernet24.pl, Bomi – www.supersam24.pl, Piotr i Paweł -www.epiotripawel.pl, czy Alma – www.alma24.pl), inne zaś działają tylko w sferze online – np. Frisco – www.frisco.pl, A.pl – www.a.pl, Do Domku – www.dodomku.pl. Niektóre z nich obsługują całą Polskę i realizują zamówienia za pomocą firm kurierskich, choć nie dostarczają produktów nietrwałych, inne natomiast – jak np. alma24.pl – mają na stronie mapy z zaznaczonymi miejscami dostaw. Coraz więcej grup konsumentów korzysta z tego typu zakupów. Jest to przede wszystkim propozycja do osób, które nie mają czasu na zwykłe zakupy. Są to osoby, którym zależy na tym, by zakupy „zrobiły się same”. Na pewno jest to dobre rozwiązanie dla np. kobiet w ciąży, bądź z małymi dziećmi, które nie muszą nieść ciężkich siatek z zakupami i narażać się na zbyt duży wysiłek. Jest to również świetne rozwiązanie dla osób starszych – oczywiście tzw. „skomputeryzowanych” – którzy często mają już mniej sił i lepiej by zachowali je np. dla swoich wnuków, niżby mieli nosić np. 4 kg proszek do prania, czy 2 butelki z wodą mineralną.

Podsumowując, internetowe sklepy spożywcze to już dość rozbudowana oferta. Konkurencja na rynku e-commerce jest już bardzo ścisła. Konsument ma dość szeroki wybór, wiele możliwości wyszukiwania np. pod względem kaloryczności produktów. Należy zauważyć, że coraz więcej internautów korzysta z usług oferowanych przez e-spożywczaki – jest ich już ok. 23 % z całej grupy użytkowników sieci. Jak widzimy, jest to całkiem spora grupa, jednak wydaje się, że tradycyjne chodzenie na zakupy nie zostanie zupełnie wyparte przez zakupy online. Jest to oczywiście wspaniałe udogodnienie, jednak dla niektórych wady takich zakupów będą zbyt duże, by zdecydować się na kupno np. wędliny przez Internet. Od strony założycieli nowych sklepów spożywczych w sieci natomiast, zawsze odstraszającym będą koszty zakładania takiego biznesu. Trudno będzie się również wstrzelić w tak bogaty rynek internetowych delikatesów. Wydaje mi się, że duże szanse na powodzenie internetowych sklepów spożywczych mają te, które są już w wersji „standardowej”. Klienci znając już ofertę normalnego sklepu, będą z mniejszą obawą robić zakupy w internetowej wersji swojego sklepu. Warto również zauważyć, że wówczas nie musimy budować specjalnego magazynu ani dodatkowo współpracować z handlowcami – mamy towar ze sklepu stacjonarnego.  Oczywiście wszystko jest dla ludzi i wszystko jest możliwe. Co przyniesie przyszłość? Czas pokaże. Należy jednak pamiętać, że wybór formy zakupów oraz rodzaj naszego biznesu zawsze pozostaje do nas.

Autorem tekstu jest Michał Bąk – wieloletni praktyk marketingu, od 2008 roku pracował w lub współpracował z warszawskimi agencjami interaktywnymi. Od 2011 roku prowadzi własną działalność gospodarczą oraz doradza przedsiębiorstwom na temat reklamy internetowej. Jego konikiem jest e-commerce i marketing turystyczny. Chcesz nawiązać współpracę napisz: info@majkb.com lub zadzwoń: 695-069-430

Używamy plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość korzystania z naszej witryny. Więcej informacji znajdziesz w Polityce prywatności.