Koniec z laniem wody! Jak pisać krócej i lepiej – tylko praktyczne rady

Co łączy zamrożoną rybę z nasiąkniętym ręcznikiem? W obu przypadkach – po wyschnięciu – treści jest znacznie mniej, niż sugerowałaby waga początkowa. Identycznie bywa z tekstami, w których pod osłoną dziesiątek akapitów ukrywa się zaledwie kilka konkretnych myśli. Problem w tym, że tak zgromadzona „woda” nie odparuje, a czas zmarnowany na próbę wyłuskania informacji, nigdy do nas nie wróci.

Internet przyjmie absolutnie wszystko. Można się rozpędzić, wylać tonę przemyśleń i ubrać to w odautorskie uwagi, a następnie powtórzyć, sparafrazować, raz jeszcze powtórzyć… Wszak Google lubi długie teksty! Co więcej, podobno wszyscy lubimy długie teksty, bo to „dobrze wygląda” jeśli takimi dzielimy się w social mediach.

Stop! Bez względu na to czy piszesz tekst na 20 tys. znaków, bo tak zalecił dział SEO, czy sam masz wenę i ochotę się rozpisać, lanie wody i – tym samym – marnowanie czasu czytelnika, to zawsze jest zły pomysł. Rzadko jest dowodem na płodność autorki / autora i niebywałe umiejętności pisarskie. Wbrew pozorom bowiem, łatwiej jest pisać formy dłuższe, niż krótsze.

Dowód? Otwórz Twittera i wdaj się w dyskusję. Szybko okaże się, że limit znaków oferowany przez narzędzie zmusza do niezłej gimnastyki myślowej i językowej. No chyba, że podzielisz Twitta na części (ale wtedy nie ma lingwistycznej zabawy).

Jakie są więc główne przyczyny tytułowego lania wody w treściach?

  1. Braki warsztatowe.
  2. Wyczerpane wątki przy jednoczesnej konieczności napisania treści o określonej długości.
  3. Brak znajomości tematu.
  4. Rozkochanie w słowach.

Braki warsztatowe

Pisanie to umiejętność jak każda inna. Jeśli mamy robić to lepiej, trzeba rozwijać ją świadomie. Talent pomaga (jak we wszystkim), ale i on wymaga wsparcia ze strony trenerów, ćwiczenia, popełniania błędów i ich naprawiania. Dlatego braki warsztatowe to etap w życiu, który trzeba przejść. Grunt to mieć świadomość, że mogłoby być lepiej i w jaki sposób. Nie obrażaj się na krytykę ze strony redaktorów Twoich treści, słuchaj, analizuj poprawki.

Kilka akapitów niżej znajdziesz listę technik, które na pewno poprawią jakość Twoich tekstów.

Wyczerpane wątki

Tekst ma być na 15 tys. znaków, a Ty jesteś przekonana / przekonany że wyczerpałeś temat? Obawiam się, że to nie jest okoliczność łagodząca. Nawet jeśli pocieszasz się, że to „dla utrwalenia”. Dokładanie tych samych myśli, tylko napisanych w inny sposób, żeby sztucznie wydłużyć treść, to gwarancja zirytowania odbiorcy. On/a nie czyta dla samego czytania. Czyta, żeby się czegoś dowiedzieć. Do tego zapewne – jak my wszyscy – nie ma zbyt wiele czasu. Uszanujmy to.

Jeśli jesteś przekonany / przekonana, że wątki zostały opisane w całości, nie pozostaje nic innego, jak uruchomienie wyobraźni. Temat rodzi temat, budzi skojarzenia, prowadzi w jakąś stronę. Nie wydłużaj sztucznie tego, co już jest napisane – dołóż kolejne merytoryczne akapity, nawet jeśli nikt do tej pory – w tym temacie – tak nie zrobił. Daj czytelnikowi dodatkową wartość z dziedziny zbliżonej, pokrewnej, nowe spojrzenie, oryginalne skojarzenie.

Czemu nie? Jesteś twórcą!

Brak znajomości tematu

Kluczenie, posługiwanie się ogólnikami, powtarzanie tej samej informacji na różne sposoby, to znak, że autor nie do końca wiem, o czym pisze. Albo tematu nie czuje, albo nie przygotował się do pisania (np. nie zrobił odpowiedniego researchu) i teraz próbuje przykryć to zbędnymi wywodami, uciekaniem od meritum lub pisaniem „na okrągło”.

Rozkochanie w słowach

Autorzy tekstów to często pasjonaci słowa, którzy po prostu lubią ich używać, budować zdania, bawić się językiem. Nie ma w zasadzie w tym nic złego, ale – jak ze wszystkim – trzeba znać umiar. Indywidualny styl i oryginalna forma nie mogą przesłaniać treści i meritum. Fajnie jest coś opisać w sposób obrazowy, ale przychodzi moment, w którym nietypowy sposób pisania staje się dla autora ważniejszy niż to, co ma za zadanie przekazać. Trzeba z tym bardzo uważać.

Jak pisać lepiej. Kilka praktycznych rad

Poznaliśmy więc główne przyczyny tego, że (zbyt często!) zdarza nam się czytać w sieci napompowane, nadmuchane teksty, które niewiele jednak sobą wnoszą. Jak z tym walczyć? Oto garść praktycznych rad, jak wyeliminować zbędne fragmenty tekstu bez szkody dla jego zwartości merytorycznej:

  • Stwórz plan treści. Jeśli na początku poukładasz sobie wątki, a następnie będziesz trzymać się tej kolejności i stopniowo wyczerpywać temat, wyeliminujesz chaos w treści i logicznie poprowadzisz czytelnika od początku do końca.
  • Wyeliminuj nadprogramowe słowa. Innymi słowy: napisz, policz znaki i… skróć o 5 procent. Bez oszukiwania – nie pisz rozwlekle, tylko po to, żeby mieć potem z czego ciąć. Po takim ćwiczeniu treść nadal będzie oddawała sens wypowiedzi, ale Ty właśnie zaoszczędziłeś Czytelnikowi trochę czasu. Następnym razem skróć o 10 proc.
  • Przeczytaj tekst na głos. Angażując dodatkowy zmysł, wyłapujesz rzeczy, na które oczy nie zwróciły uwagi. Dotyczy to także powtórzeń zagadnień i myśli. (Na ten temat możesz przeczytać też w innym odcinku naszego poradnika: Wykorzystaj uszy do pisania).
  • Używaj śródtytułów. Służą nie tylko wizualnemu rozdzieleniu długiej treści, ale też porządkują jej zawartość. Pomyśl o śródtytule jak o tytule danego akapitu. Jeśli fragment treści pod nim się znajdujący nie do końca odpowiada tak rozumianemu „tytułowi”, to najpewniej nie powinno go tam być. Sprawdź, być może już wcześniej o tym napisałeś – tylko innymi słowami?.

Zapewniam, że te proste zabiegi poprawią jakość Twoich tekstów dosłownie od ręki. Kondensuj myśli, szanuj słowa. Istotą pisania jest przekazanie konkretnych myśli. To one są tutaj najważniejsze. Użyte wyrazy mają je oddawać, a nie zasłaniać. Czasem po przeczytaniu tekstu człowiek zastanawia się: o czym to właściwie było? Tak się dzieje, gdy forma przytłoczy treść. Nie dopuść do tego.

Używamy plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość korzystania z naszej witryny. Więcej informacji znajdziesz w Polityce prywatności.