+48 503 934 638

Pingwin 2.1 – case study [ENG]

Złamanie algorytmu Google jest tym samym czym było pokonanie Enigmy. Szyfrowany i pilnie strzeżony algorytm został złamany, opisany na czynniki pierwsze i zebrany w jeden z najlepszych caase study jakie miałem możliwość czytać.

Pingwin 2.1, który w Polsce miał miejsce w październiku 2013 roku i który powalił wiele małych firm (zwłaszcza tych, które nie zdywersyfikowały ruchu) to „śmiertelny” algorytm.

Do dziś wiele witryn cierpi z powodów przyjścia oziębłego potwora, a wielu (zwłaszcza małodoświadczonych SEO specjalistów nie jest wstanie sobie z nim poradzić.)

Pełen case study o tym jak walczyć z Pingwinem, rywalizować ze zmianami w algorytmach oraz jak wychodzić z ewentualnych tarapatów opisał Bartosz Góralewicz w poniższym studium przypadku:

http://www.linkresearchtools.com/case-studies/google-penguin-recovery-redirect-method/

Polskie nieinnowacyjne SEO

gang

 

Jesteśmy krajem, w którym przez wszystkie przypadki odmienia się słowo „innowacja”, a prawda jest taka, że jesteśmy jednym z najmniej innowacyjnych krajów w Unii Europejskiej. Czy jeśli chodzi o pozycjonowanie jest podobnie, czy tutaj również mówimy o braku innowacji? Przyjrzyjmy się szerzej temu zagadnieniu.

 

Przychodzi klient do agencji SEO, prosi o wycenę fraz dla jego strony internetowej. Agencja interaktywna, bardzo często nie zadaje sobie trudności, aby prześledzić konkurencję, aby zbadać co ma sens pozycjonować. Proces wygląda następująco: odpalają narzędzie do analizy słów kluczowych Google Adwords i proponują słowa, które według nich będą „klikalne”. Często w propozycji są słowa, które mają daną liczbę miesięcznych wyszukań – spełniają kryterium. Bez badania rynku, lub znajomości, może okazać się, że będzie tak samo jak z wypozycjonowaną frazą SEO – nic poza prestiżem. Klientowi nie chodzi o to, by znaleźć się w TOP-ie na najpopularniejszych fraz, mających kilkaset a najlepiej kilka tysięcy miesięcznych wyszukań. Zależy mu na tym, żeby wyszukiwania te były maksymalnie sprecyzowane pod ofertę firmy, aby miał z nich korzyść.

 

Drugą rzeczą nieinnowacyjną w polskim SEO jest metoda rozliczania się z klientem – mianowicie za efekt. Metoda ta jest krzywdząca dla obu stron. Dla klienta ponieważ musi określić dane słowa kluczowe czyli nałożyć na siebie ramy. Agencja będzie chciała jak najszybciej naliczać opłaty dlatego też będzie dynamicznie linkować nie zawsze stosując bezpieczne metody. Dla firmy nie jest to z kolei korzystne ponieważ może okazać się, że linkowanie po 2-3 miesiącach idzie na marne, a wypłaty dla pracowników nieubłagalnie trzeba zapłacić. W tej materii jesteśmy sto lat za murzynami i dopóki obie strony nie zrozumieją, że model rozliczania się za efekt powinien dawno odejść do lamusa, możemy tkwić w marazmie naprawdę przez długi czas.

 

Najważniejszą sprzecznością innowacyjności jest przede wszystkim metodyka linkowania. Ciągle stawia się strony pod SWL-e, ciągle tworzy się grupy katalogów i precle. Czyli miejsca z założenia SPAM-erskie, które nie wnoszą niczego do polskiego internetu. Content, o którym tyle się mówi nie jest dla firmy najważniejszy. Nie tworzy się wartości, rzeczy, które ludzie chcieliby sobie przekazywać i które warto sherować na portalach społecznościowych. Metodyki te zacofane jednak często są wymuszane przez klientów. Pytasz jak to? Przecież klient nie wymusza na firmie, aby SPAM-owała. Mówiąc metaforycznie tak, właśnie to klient przypiera branżę SEO do ściany – swoimi oczekiwaniami. Chcę wypozycjonować stronę w 3 miesiące, jeśli nie to zrywam z Wami współpracę, chcę mieć taki zapis w umowie lub rozliczmy się tylko za TOP10, nie zapłacę za wykonanie linkowania, czy nie zapłacę za marketing szeptany, za zakładanie profilii czy inne metody link buildingowe.

 

Firmy, które uchodzą za innowacyjne dbają o edukację a to chyba największa kula u nogi. Gdyby tak nie było, to nie pisalibyśmy precli, nie tworzyli pseoudo zaplecz, tylko wprowadzali coraz to nowsze rozwiązania. Wiedzę można zdobywać na różne sposoby: czytając blogi, korzystając z konsultacji i wsparcia merytorycznego bardziej doświadczonych ekspertów – sam osobiście to robię. Dzięki nieustannemu kształceniu jesteśmy w stanie wyprzedzać zmiany, które będzie chciało nam oferować Google. Dziś SEO to nie jak kiedyś linki i poupychane na stronie słowa kluczowe. Dziś SEO to strategia, której nie jesteśmy w stanie wykonać jeśli nie dbamy o kształcenie własnej osoby lub pracowników firmy.

 

Jak długo w naszych głowach będą tkwiły kajdany pewnych oklepanych ram, tak długo nasze rodzime SEO nie będzie innowacyjne. Na Zachodzie, a zwłaszcza w krajach takich jak Francja, Niemcy, czy rynek Wielkiej Brytanii już dawno dojrzał do tego, że w dobie dynamicznych zmian w wyszukiwarkach, obie strony krzywdzą się wzajemnie zgadzając się na rozliczenie za efekt.

 

Podsumowując, jeśli chcemy aby to nasze polskie SEO szło do przodu, było naprawdę innowacyjnie i zmieniało się, to musimy zastanowić się, co możemy zrobić aby iść do przodu. Nie patrzmy na to, czy gospodarka idzie w dobrym kierunku, czy Polska staje się innowacyjna. Zadbajmy o swoje podwórko.